Skocz do zawartości



uzależnienie a potrzeby seksualne


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
106 odpowiedzi w tym temacie

#21 stary_smok

stary_smok

    +/- czterdziestopięciolatek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1801 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:położenie - różne

Napisany 14.03.2009, 14:04

Wydaje Ci się.
. Dla wielu "uzależnienie"* się kończy, kiedy mają do dyspozycji pełnowymiarowy seks z partnerem. Znamienne jest to, że większośc osób na forum takiego "komfortu" nie posiada.


nie do końca wiem, o jakim komforcie kolega pisze:
a) komforcie dysponowania seksem z partnerem
b) komforcie zakończenia "uzależnienia"

grupa "a" zdaje się mieć tu silną reprezentację - mimo, że nie należy do grupy "b"


s_s
  • 0

#22 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4623 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 14.03.2009, 16:34

Piszę o komforcie dysponowania seksem z partnerem. Mimo, że grupa ta ma silną reprezentację, to nadal jest w mniejszości.
  • 0

#23 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1454 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 14.03.2009, 18:12

Harima http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/angry.gif/b]

Początkujący user

Grupa: Użytkownicy
Postów: 13
Dołączył: 12.03.2009
Nr użytkownika: 13 549
Wiek: 17 i text:

Siedzę w tym [b]już 15 lat, a walczę z sobą od 6 lat gdy zacząłem odczuwać moje sumienie, że robię coś złego wbrew sobie i nie powinienem tego robić.

rządzisz, stary :P



<czołoblat>

Ten post był edytowany przez Skowronek dnia: 14.03.2009, 18:13

  • 0

#24 Gość_baba2020_*

Gość_baba2020_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 14.03.2009, 18:45

Tu sobie poczytaj: http://onanizm.pl/Cz...iem--t9012.html
Powodzenia życzę! :)


Sam kolega PlesniaK prowadzi z tego co pisał, życie seksualne z dziewczyną. Więc ma się nijak do mojego (i innych) problemu.
"Co mi z tego", że Anula i inne osoby realizujące się seksualnie w związku, zrezygnowały prawie całkowicie z m. (oczywiście to dobrze że porzuciły onanizm, życzę im jak najlepiej) Chcę tylko zaznaczyć, że to inny rodzaj problemu.

Ten post był edytowany przez baba2020 dnia: 14.03.2009, 18:46

  • 0

#25 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1454 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 14.03.2009, 19:04

baba, ja Ciebie rozumiem

i wiem o czym piszesz

tzn. czuję to co piszesz i to rozumiem
  • 0

#26 Gość_wutek_*

Gość_wutek_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 14.03.2009, 19:18

Abstynencja dla samotnych jest trudna a nawet heroiczna ale powinno się do niej dążyć. Później się te wysiłki doceni gdy znajdzie się stałego partnera i rzeczywiście problem albo się rozwiązuje sam albo staje się problemem innego typu. Pozdrówki.
  • 0

#27 Harima

Harima

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1330 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 14.03.2009, 19:28

Harima http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/angry.gif/b]

Początkujący user

Grupa: Użytkownicy
Postów: 13
Dołączył: 12.03.2009
Nr użytkownika: 13 549
[b]Wiek: 17
i text: rządzisz, stary :P
<czołoblat>


To jakaś ironia?? Co z tego, że mam 17 lat? Mam Ci coś udowadniać czy jak, a jeśli tak to w jaki sposób może opowiastka? Może bywam nadwrażliwy i nerwowy, ale drażni mnie takie podejście...

Ten post był edytowany przez Harima dnia: 14.03.2009, 19:30

  • 0

#28 Gość_baba2020_*

Gość_baba2020_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 14.03.2009, 19:36

Skowronek: Za samo zrozumienie - dziękuję.

Harima:
Nawet jeśli zacząłeś masturbację mając ok.24 miesiące, pocieszę Cię: masturbacja w tym wieku jest najbardziej niegroźną ze wszystkim form onanizmu :)

Ten post był edytowany przez baba2020 dnia: 14.03.2009, 19:38

  • 0

#29 Harima

Harima

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1330 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 14.03.2009, 19:41

Skowronek: Za samo zrozumienie - dziękuję.

Harima:
Nawet jeśli zacząłeś masturbację mając ok.24 miesięcy, pocieszę Cię: jest to najbardziej niegroźna ze wszystkim form onanizmu :)


Dokładnie to miałem 3 lata tylko, że w maju stuknie mi 18 dlatego już zaokrąglam do 15 lat i robiłem to w domu, przedszkolu przed snem sam nie wiem kto mnie nauczył, czy starszy kuzyn czy sam mniejsza. Mówisz masturbacja dziecięca niegroźna bo fakt jeszcze wtedy nie miesza tak mocno w psychice, ale fakt faktem nigdy w życiu nie miałem żadnej przerwy i praktykowałem to przez wszystkie lata (chyba najdłużej wytrzymałem przed Komunią Świętą no i w tym roku odkąd walczę przez te 6 lat, ale to nie istotne) sprawiało mi to przyjemność i niewiele później bo mając jakieś 5 latek poznałem co to pornografia (choć wtedy nie znałem w ogóle tego słowa i nazywałem to "masują się"), jak byłem rzadko bo rzadko sam w domu grzebałem po szafach i zaczęło się od kart z nagimi kobietami, a potem od VHS bo byłem dosyć kumaty jak na dzieciaka i potrafiłem obsługiwać video i tak to się zaczęło... Wiem, że zrobiłem teraz niezły OFF i to nie jest dział "Moja droga wychodzenia" i może będzie ostrzeżenie, ale powinno to rozwiać wszelkie wątpliwości...

Ten post był edytowany przez Harima dnia: 14.03.2009, 19:46

  • 0

#30 kedar

kedar

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 269 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Dolny Śląsk

Napisany 14.03.2009, 19:49

Czytałem kiedyś wypowiedź seksuologa na temat onanizmu. Twierdził, że o uzależnieniu może być mowa jeżeli ktoś ma stałego partnera a mimo to masturbuje się często i nawet preferuje tą formę zaspokajania. Natomiast jeżeli ktoś nie rozpoczął jeszcze współżycia, bo np ma 17 lat (i zresztą bardzo dobrze że tego nie zrobił) to masturbacja jest czymś naturalnym.

Tylko, że skąd można mieć pewność, że będąc już w związku nie będziemy preferować masturbacji?

Można iść dalej. Co jeżeli ponawiając nawyk masturbacji porzucimy wszelkie inne formy zaspokajania jako zbyt złożone i w subiektywnym odczuciu zbyt trudne?
Ja mam 22 lata - nastolatkiem już nie jestem. Jakoś to przejście z nastolatka w dorosłego nie przebiega u mnie książkowo, bo nie mam dziewczyny.

Cieszę się, że w końcu powstał na forum ten temat, bo nurtowało mnie już to od dawna. Z jednej strony uważam, że żeby stworzyć związek człowiek najpierw musi nauczyć się żyć sam. Z tego powodu myślę, że trzeba starać się zachować wstrzemięźliwość. To taka próba charakteru. Z drugiej strony co mi daje zielone pasmo w kalendarzu skoro potem kończy się dosłownie wybuchem - sesją porno i masturbacją przez 2 dni. Już dawno zastanawiałem się czy nie lepiej jest "zjechać na ręcznym" raz w tygodniu a pozostałą energię wykorzystać do pracy nad pewnością siebie i zdobyciu partnerki. Nie podlega wątpliwości, że codzienna masturbacja i pornografia wypacza i zamienia człowieka w zombie. Jednak popadanie w drugą skrajność tzn. "walka o czystość" bynajmniej też mi nie służy. Szczerze mówiąc dopóki nie próbowałem się kontrolować nie zdarzały mi się akcje w stylu 2h porno + masturbacja 3 razy. Odkąd założyłem kalendarz niestety takie coś miało miejsce.
Sam już nie wiem. Może lepiej zachować złoty środek i nie szukać problemów tam gdzie ich nie ma?

Na pewno pornografia działa na mnie jak narkotyki (dosłownie) i tego muszę się wystrzegać jak ognia. Co do masturbacji - nie wiem.
  • 0

#31 nograd

nograd

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 45 Postów:

Napisany 14.03.2009, 22:26

Abstynencja dla samotnych jest trudna a nawet heroiczna ale powinno się do niej dążyć. Później się te wysiłki doceni gdy znajdzie się stałego partnera i rzeczywiście problem albo się rozwiązuje sam albo staje się problemem innego typu. Pozdrówki.


Jestem pewien ze te wysylki sie doceni bez stalego partnera. Nie chodzi o to zeby wcale nie miec, ale ze tak tez mozna zyc i to wspaniale, a staly partner nie musi pokazac, ze bylo warto walczyc bo i bez tego na trzezwo jak sie spojrzy to rownie swiat moze byc piekny.

Odkąd założyłem kalendarz niestety takie coś miało miejsce.
Sam już nie wiem. Może lepiej zachować złoty środek i nie szukać problemów tam gdzie ich nie ma?


Jesli m nie przeszadza w codziennym funkcjonowaniu to lepiej nie szukac problemow, ale coz jak dla mnie to trzezwosc jest tylko jedna i nie ma co sie sluchac ze facet powinien 1-2 zjechac w tygodniu bo inaczej to moze organizm rozsadzic itp.
  • 0

#32 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1919 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 15.03.2009, 12:56

Fakt faktem, że masturbacja dziecięca jest zjawiskiem zupełnie normalnym, potem powinna jednak zanikać, na tym etapie traci się zainteresowanie własnym ciałem - powraca ono wraz z okresem dojrzewania - zjawisko również normalne. Z czasem nastolatek powinien sobie uporządkować tę sferę. Jeżeli jednak zjawisko nie zanikła u 8-10 latka, to jest to jakiś sygnał ostrzegawczy, że coś gdzieś jest nie tak, a dzieciak w ten sposób od czegoś ucieka albo ma dostęp do zachowań i treści, do których na tym etapie nie powinien mieć. Może to być zapowiedź przyszłych kłopotów na tym i innych polach.

Ogólnie problem rozróżnienia normalność/zaburzenie jest tu kluczowy i za każdego trzeba traktować indywidualnie, a nie z góry, masz 17 lat, nie masz partnera to na pewno twój problem jest wydumany, choć dla części osób pewnie tak jest. Wydaje mi się, że trzeba patrzeć na siebie w całościowy sposób, a nie zawężać wszystkiego tylko do masturbacji. By to rozstrzygnąć najlepiej przyjrzeć się swojemu funkcjonowaniu raczej w sprawach pozaseksualnych - czy zachowanie osoby nastoletniej odbiega w jakiś znaczący sposób od uśrednionego zachowania rówieśników.

Tak mi się wydaje przynajmniej....

Poza tym zgadzam się częściowo z podejściem Wutka - choć warto mając naście lat ćwiczyć się w czystości - dzięki temu porządkuje się tę sferę, jednak nie należy na siłę wynajdywać dodatkowych problemów, a raczej skupiać się na tych naprawdę istotnych - "walka o czystość" może być też ucieczką przed zmierzeniem się z ważniejszymi problemami,

-ostatecznie przecież sex nie powinien być pępkiem naszego świata.

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 15.03.2009, 14:41

  • 0

#33 Harima

Harima

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1330 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 15.03.2009, 13:12

Fakt faktem, że masturbacja dziecięca jest zjawiskiem zupełnie normalnym, potem powinna jednak zanikać, na tym etapie traci się zainteresowanie sprawami seksu - powraca ono wraz z okresem dojrzewania - zjawisko również normalne. Z czasem nastolatek powinien sobie uporządkować tę sferę. Jeżeli jednak zjawisko nie zanikła u 8-10 latka, to jest to jakiś sygnał ostrzegawczy, że coś gdzieś jest nie tak, a dzieciak w ten sposób od czegoś ucieka. Może to być zapowiedź przyszłych kłopotów na tym i innych polach.

Ogólnie problem rozróżnienia normalność/zaburzenie jest tu kluczowy i za każdego trzeba traktować indywidualnie, a nie z góry, masz 17 lat to na pewno twój problem jest wydumany, choć dla części pewnie jest. Wydaje mi się, że trzeba patrzeć na siebie w całościowy sposób, a nie zawężać wszystkiego tylko do masturbacji. By to rozstrzygnąć najlepiej przyjrzeć się swojemu funkcjonowaniu raczej w sprawach pozaseksualnych - czy zachowanie osoby nastoletniej odbiega w jakiś znaczący sposób od uśrednionego zachowania rówieśników.

Tak mi się wydaje przynajmniej....


Heh u mnie nic nie zanikło i wciąż byłem tym zainteresowany, ba nawet wciągałem w to innych (kolegów) i nakłaniałem do inicjacji dziewczyny w szkole będąc w 2 klasie, ale nie wyrażały zgody _^_ O dziwo w klasie byłem lubiany i wspominam najmilej okres podstawówki właśnie. Potem byłem mniej śmiały, bardziej "normalny", ale wciąż nadal zainteresowany. Owszem zdaje sobie sprawę, że moimi problemami jest nie tylko m. czy porno, ale właśnie w ten sposób zawsze odreagowywałem stres a teraz powoli odzyskuję równowagę psychiczną (najgorsze czyli gimnazjum i rok 2007 już za mną _^_, wtedy depresja tak mi się wydaje choć wiem, że nie powinno wystawiać sobie diagnozę). Trenuję, mam swoje cele, które mnie motywują i poświęcam im sporo czasu, wiem co jest dla mnie w życiu ważne, nie myślę, czy to jest naprawdę czy też nie, mnie męczy takie myślenie na siłę bo to rodzi tylko wątpliwości by na końcu i tak nic z tego nie wynikło choć ogólnie lubię rozmyślać o życiu, ludziach, Bogu itd., albo coś jest czarne albo białe.

Ten post był edytowany przez Harima dnia: 15.03.2009, 13:17

  • 0

#34 marius

marius

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 154 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z daleka

Napisany 15.03.2009, 15:25

marius - nie bierz tego jak ataku na siebie

ja tylko wyraziłam swoje zdanie w tej kwestii a że jestem katoliczką to się z tym nie kryję...

ANula



Co ty Anula - przeciez wiesz ze cie lubie :oczami:

A tak niezaleznie od tego.

Dobrze gdy jest roznica zdan, mozna wtedy dzielic sie pogladami , sluchac argumentacji innych i wyciagac wlasne wnioski.
To chyba dojrzalosc.
Nie lubie podzialu na obozy ze wzgledu na poglady.

Fajnie ze tu mozemy sie szanowac nawet majac rozne zdania - w sumie chcemy tego samego.
Pomoc sobie i innym.

pozdrawiam.
  • 0

#35 natie

natie

    Agent Specjalnej Troski

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1243 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:wielkopolska

Napisany 17.03.2009, 18:57

Wreszcie mogę się wypowiedzieć w tym temacie (wcześniej ni e mogłam z przyczyn technicznych).

Ja piszę z punktu widzenia osoby nieuzależnionej, osoby, która z masturbacją osobiście nigdy się nie zetknęła. Mój punkt widzenia jest zdrowy (co nie znacz, ze jedyny zdrowy, bo zdaję sobie sprawę z tego, że u różnyc ludzi może to różnie wyglądać, chciałm tylko, żeby była jasność).

Przez prawie 20 lat byłam sama. Nie miałam chłopaka, partnera, czy jakkolwiek to nazwać. Mimo odczuwania czasami potrzeby bliskości emocjonalniej i zwykłech tęsknot za tym, zeby mieć kogoś bliskiego (jak równieć mimo innych problemów), udało mi się jakoś to przeżyć bez masturbacji. I krzywda mi się nie stała.
U mnie to działa tak - jak nie ma pzy mnie mojego faceta, to nie ma popędu. Za to kiedy jest.... To ja bym się mogła kochać trzy razy dziennie. I to jest chyba najzdrowsza z możliwych sytuacji. Popęd seksualny powinien być skierowany na drugą osobę.

U osób uzależnionych jest to wypaczone. Osoby, które się onanizują nauczone są autoerotyzmu, przeżywania swojej seksualnści samemu. I zwykle jest to też ucieczka przed problemami (tak to jest z uzależnieniem). Problemem u osoby uzależnionej może być właśnie to, zeby to odróżnić - kiedy popęd się odzywa, bo mam potrzebę seksualną, a kiedy dlatego, że chcę się znieczulić, a to najlepszy i najłatwiejszy znany mi sposób. Takie rozróżnieni jest szczególnie trudne, bo osoba uzależniona się bardzo skutecznie potrafi oszukiwać. Dlatego zalecana jest całkowita abstynencja, również często w związkach, żeby uniknąć używania drugiej osoby jako przedmiotu do znieczulania się. Samotne osoby mogą mieć pod tym względem nawet lepiej, bo muszą odmawiać tylko sobie, nie muszą jeszcze brać pod uwagę partnera i jego potrzeb seksualnych.
I jeszcze jedna sprawa. Mimo obecności mojego partnera nie stanowi dla mnie wiekszego problemu powstrzymanie się od współżycia wtedy, kiedy jest to konieczne (mimo tego, że oczywiście nam tego brakuje), nawet przez wiele miesięcy. Po prostu nie można i koniec, nie musze sobie tego w żaden sposób rekompensować. To tyle odnośnie potrzeb seksualnych w związku i poza nim u osoby zdrowej. Osoba uzależniona musi się liczyć z tym, ze każde odezwanie się popędu może być po prostu przejawem uzależnienia.

Pozdrawiam :)
  • 1

#36 kwazi

kwazi

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 68 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:CK

Napisany 19.03.2009, 22:16

Czytałem kiedyś wypowiedź seksuologa na temat onanizmu. Twierdził, że o uzależnieniu może być mowa jeżeli ktoś ma stałego partnera a mimo to masturbuje się często i nawet preferuje tą formę zaspokajania. Natomiast jeżeli ktoś nie rozpoczął jeszcze współżycia, bo np ma 17 lat (i zresztą bardzo dobrze że tego nie zrobił) to masturbacja jest czymś naturalnym.

Tylko, że skąd można mieć pewność, że będąc już w związku nie będziemy preferować masturbacji?

Takiej, pewnosci imho nie ma i napewno nie bedzie. Być może ktoś kto znajdzie sobie partnerke/partnera bedzie dalej to robil, ale czy można powiedzieć, że ktoś kto znalazł partnera i przestał się m. nie był/a uzależniona?? Moim zdaniem jesli sie o. bedac samotnym i nie można przestać, to jest to uzależnienie i było nawet jeśli poznanie partnera sprawiło, że ktoś przestał. Być może pod tą samą nazwa kryją się 2 uzależnienia o róznej nazwie i z nabyciem partnera jedni zamieniaja 1 na 2 poprostu a inni nie ale to tylko takie moje gdybanie.. Ja osobiście nie czuję się uzależniony od porno choc ciagnie mnie do tego to tylko dlatego, że wiem jak taka ciągota się skończy jak jej ulegne.

Cieszę się, że w końcu powstał na forum ten temat, bo nurtowało mnie już to od dawna. Z jednej strony uważam, że żeby stworzyć związek człowiek najpierw musi nauczyć się żyć sam. Z tego powodu myślę, że trzeba starać się zachować wstrzemięźliwość. To taka próba charakteru. Z drugiej strony co mi daje zielone pasmo w kalendarzu skoro potem kończy się dosłownie wybuchem - sesją porno i masturbacją przez 2 dni. Już dawno zastanawiałem się czy nie lepiej jest "zjechać na ręcznym" raz w tygodniu a pozostałą energię wykorzystać do pracy nad pewnością siebie i zdobyciu partnerki. Nie podlega wątpliwości, że codzienna masturbacja i pornografia wypacza i zamienia człowieka w zombie.

Zgadzam sie w 100% czy jednak czlowiek spaczony zyjac w samotnie i bedac w czystosci ma jeszcze jakies szanse? Bo ja czuje sie calkowicie zniszczony, a pytam dlatego ze jestem na poczatku walki dopiero.

U osób uzależnionych jest to wypaczone. Osoby, które się onanizują nauczone są autoerotyzmu, przeżywania swojej seksualnści samemu. I zwykle jest to też ucieczka przed problemami (tak to jest z uzależnieniem). Problemem u osoby uzależnionej może być właśnie to, zeby to odróżnić - kiedy popęd się odzywa, bo mam potrzebę seksualną, a kiedy dlatego, że chcę się znieczulić, a to najlepszy i najłatwiejszy znany mi sposób. Takie rozróżnieni jest szczególnie trudne, bo osoba uzależniona się bardzo skutecznie potrafi oszukiwać. Dlatego zalecana jest całkowita abstynencja, również często w związkach, żeby uniknąć używania drugiej osoby jako przedmiotu do znieczulania się. Samotne osoby mogą mieć pod tym względem nawet lepiej, bo muszą odmawiać tylko sobie, nie muszą jeszcze brać pod uwagę partnera i jego potrzeb seksualnych.

coś w tym jest
  • 0

#37 Cezary

Cezary

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 345 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.03.2009, 10:47

Celem, jaki sam sobie chcę stawiać w tym aspekcie, jest psychoseksualna dojrzałość. Sporadyczny lub trwały autoerotyzm wydaje mi się takiemu rozumieniu przeczyć. Przeżywanie seksualności w sposób oderwany od głębszych i trwałych relacji wydawałoby mi się przedłużeniem życiowej niedojrzałości, kaleczeniem siebie i partnerki.

W tym sensie nie chcę "walczyć" z "nałogiem" przez całkowitą abstynencję, ale nauczyć się realizować seksualność w trwałym związku. Sama kwestia określenia wagi potrzeb seksualnych u osoby, która boryka się z uzależnieniem, jest mocno problemowa. Było to już podnoszone w tym wątku.

pozdrawiam,
Cezary
  • 0

#38 Pedros

Pedros

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 45 Postów:

Napisany 23.03.2009, 12:36

Wg mnie rezygnacja z masturbacji gdy nie ma sie stałego partenra sexualnego lub w inny sposób realizuje sie swoje potrzeby sexulane ( np przyjaciel kolega do sexu ) jest praktcznie niemozliwe - oczywiscie mowie z mojego punktu widzenia . Potrzeby sexualne sa w kazdym człowieku a u jednogo wieksze u drugiego mniejsze - sa osoby ktorym wystarczy raz na tydzien na mc a inni musza uprawiac sex codziennie . Ja nie postrzegam samej czynnosci mastrurbacji za cos złego z czym trzeba ostro walczyc - wg mnie masturbacja nie moze przesłaniać nam całego świata jezeli ktos siedzi cały dzien w necie trzepiac konia pod stronki porno , zaniedbuje prace walac sobie w kiblu lub przy biurku , zaniebduje rodzine mysląc jedynie o waleniu to jest powazny problem . Ale jezeli nie ma sie stałego partnera a potrzeby sexualne pozostaja to co złego w tym że wieczorem przy jakims pornolku zwale sobie konia zastąpi mi to sex - nie czuje sie wtedy ani żle ani nie czyje zadnych wurzutów z tego powodu . Czesto gdy nie ma mojej partnerki wale sobie woeczorem konia i nie stanowi to dla mnie problemu - najgorzej gdy wpadam w ciag wale sobie juz odrana w pracy a czasami i po kilka razy ale z tym juz powoli sie uporałem - wiec nie widze sensu z walczeniem z własnym organizmem i powstrzymywaniem sie od masturbacji w domu wieczorem gdy jestesm sam i nie mam partnera .
  • 0

#39 kedar

kedar

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 269 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Dolny Śląsk

Napisany 23.03.2009, 17:19

Pedros chyba nie zrozumiałeś o czym jest ten wątek. Tu piszemy o braku stałego partnera a nie o jego nieobecności wieczorem.
  • 0

#40 Pedros

Pedros

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 45 Postów:

Napisany 24.03.2009, 09:26

Jak wy sie czepiacie słowek - czy ja pisałem o braku stałego partnera tylko wieczorem ?? Pisałem o braku stałego partnera i o ewentualnym onanizowaniu sie wieczorem - zdrowy facet ( czy kobieta ) ma swoje potrzeby i nie zwalczy sie ich zadna modlitwą jak cześć osob tu proponuje - wiec jezeli nie ma sie stałego partnera to nie pozostaje nic innego jak wieczorny onanizm o ile nie przeradza sie w obsesje = siedzenie całe dnie na stronach xxx , masturbacja kilka lub kilkanasie razy dziennie itd . Samo rozładowanie potrzeb wieczorem lub rano po przebudzeniu to wg mnie jak najbardziej zdrowy objaw. W zdrowym zwiazku gdzie jest wzajemne zrozumienie potrzeb sexualnych problem onanizmu praktycznie nie wystepuje ale jezeli nie ma sie partnera to co innego pozostało ?? Ale z drugiej stroy jezeli ktos nie ma stałego partera od dłuzszego czasu to sama masturbacja wieczorem czy rano przestaje wystarczac robi sie to coraz czesciej a i tak jest zamało - napiecie sexualne rosnie i onanizm nie jest wstanie tego rozwiązać a pomimo tego popadamy w to :cenzura: coraz mocniej dlatego uwazam ze bez porządnego zycia sexualnego ciezko wyjsc z nałogu masturbacji - jestem przekonany że wiekoszśc z was jeżeli trafiło by na dopasowanego partera sexualnego to o masturbacji zapomniało by tak szybko jak to możliwe

Ten post był edytowany przez Pedros dnia: 24.03.2009, 09:31

  • 0