Czesc Baba,
ciekawy i szczery problem - i nie tak prosty jak sie wydaje.
Istnieje uzaleznienie seksualne ale istnieja tez potrzeby seksualne.
Zwyciestwem w uzaleznieniu nie jest calkowita abstynencja jak w przypadku alkoholu czy narkotykow, tu zwyciestwem jest prowadzenie zdrowego zycia seksualnego.
W przypadku osob bedacych w zwiazku - wspolzycie seksualne.
W przypadku osob samotnych - ??????????????
I tu zaczyna sie problem. Mysle ze tu kazdy musi znalezc swoja droge. Jestem chrzescijaninem, ostatno bylem na seminarium dla malzenst i jeszcze raz poruszano tam kwestje masturbacji i mialem okazje rozmawiac na ten temat z parom przyjaciolmi. Nie widze tego teraz tak czarno bialo.
Trzeba ocenic na ile to jest zachowanie destrukcyjne , wymierzone przeciwko sobie.
"Nic nie umiesz, nie wyszlo cos, swiat jest zly - to ukarze/wynagrodze sie masturbacja.
Na ile jest to pozytywne przezywanie wlasnych potrzeb seksualnych - tutaj nie widze tego tak tragicznie.
Oczywiscie nie mam tu na mysli jakies sesji porno przed komputerem, czy praktyk SM i jeszcze nie wiadomo czego.
To nie tendy droga. Porno odrzucam zdecydowanie.
W przypadku malzenst rowniez seksualnosc, nawet pieszczoty , ba nawet samozaspakajanie sie powinno odbywac sie z malzonkiem a nie w samotnosci.
natomiast w przypadku singli .... .
Wiem ze nie jest to oficjalnie linia naszego forum, ale staram sie dostrzec czlowieka.
I mysle ze wazniejszy jest calkowity rozwoj czlowieka prowadzacy do samoakceptacji siebie, swego ciala i swojej seksualnosci niz bicie rekordow.
Sformulowania mam 17 lat i mastrubuje sie od 2 lat nie maja moim zdaniem wiele wspolnego z uzaleznieniem seksualnym - to po prostu dojrzewanie.
Innaczej natomiast brzmi gdy po kolejnej klotni i niepowodzeniu ogladam porno i masturbuje sie do upadlego.
Najwazniejsz organ plciowy to nasz umysl i tam odgrywaja sie te najwazniejsze rzeczy.
pozdrawiam "walczacych"
Ten post był edytowany przez marius dnia: 13.03.2009, 09:52