Skocz do zawartości



Zdjęcie

Czy ktoś z was z tego wyszedł? TY? To podziel się swoim szczęściem :).


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
55 odpowiedzi w tym temacie

#1 PlesniaK

PlesniaK

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 26 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków

Napisany 12.03.2009, 04:39

WITAAAM!

To znowu ja. Ten sam PleśniaK który swojego czasu narobił trochę zamieszania na tym forum swoim tematem "PRZECZYTAJ TO!!!". Swoja drogą jak go teraz czytam to...jak ja mogłem robić tyle błędów?! Nieważne. Pozostawmy ten temat tam gdzie jest, w zapomnieniu, bo po głębszych przemyśleniach doszedłem do wniosku że ludziom z silną wolą może dać w sekundzie wolność, ale tych ze słabszą może tylko bardziej załamać, po kolejnej ciut innej porażce. A niestety tych drugich jest tutaj chyba z 95%. Może niektórzy go pamiętają, co chyba dobre nie jest, bo znaczy to że dalej tu są = dalej są w nałogu. Ale to nie o tym ten temat. Krótka piłka. Tak jak w temacie. Nie było mnie tu trochę więc pytam.

CZY KTOŚ Z TEGO WYSZEDŁ?

I nie chcę tutaj odpowiedzi ciągle walczących śmiałków w stylu "tak, ja, mam już 50 zielonych dni" tylko odpowiedzi faktycznie wyzwolonych ludzi którzy pozbyli się tego na dobre, którzy nie tolerują takich pamiątek w postaci kalendarza i nie pozostają w walce z tym kreśląc kolejne zielone dni. U mnie to już...hohoho. Parę lat. 5? 6? Jakoś tak. Z czego żadnej pokusy nie odczuwam w sumie tyle samo czasu i nawet ostre kuszenia samego siebie nie dają mi najmniejszej chęci zrobienia tego. Na cholerę mi taka mordownia :P . Więc jeśli masz tak jak ja, nie że NIE ROBIĘ TEGO JUŻ X DNI albo TO JUZ 19274378 RAZ POWIEDZIALEM KONIEC I TYM RAZEM CZUJE ZE SIĘ UDA, tylko jeśli WY-SZE-DŁEŚ, napisz tu i podziel się swoim szczęściem :) .

Pozdrawiam!

Ten post był edytowany przez PlesniaK dnia: 12.03.2009, 04:40

  • 0

#2 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4641 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 12.03.2009, 08:24

A ja zapytam - skoro już się dzielisz z nami Twoim szczęściem - w jaki sposób realizujesz swoje potrzeby seksualne?

Pozdrawiam :)
  • 0

#3 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2878 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 12.03.2009, 09:19

Witaj ,

Ja rzuciłem papierosy -raz na zawsze !!! Mam do nich od lat obrzydzenie i wogóle mnie nie kusi...

Dziele sie z Toba moim szczęsciem :)

pozdrawiam serdecznie
Robert :)
  • 0

#4 jendrool

jendrool

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 55 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:NO

Napisany 12.03.2009, 11:04

jeżeli ktoś długo siedzial w m. to nie prędko można chyba poczuć że się z tego wyszło. No bo, np jeżeli sie "zaspokajałem" - powiedzmy, sam latami http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/chair.gif (powiedzmy ponad 14 lat)! to naprawdę też trzeba długo (czas można chyba liczyć w kilku latach co najmniej) tego nie robić żeby choćby stwierdzić że "chyba z tego wyszedłem". Mi też się wydawało, że jak np, juz mam "czystych ponad 60 dni" to chyba do tego nie wróce... I tu sie myliłem. a swoją drogą to uznanie :padam: dla tego kto już nie m. się kilka lat. Jeżeli ja dotrwał bym do "takiego stażu" to chyba było lepiej by dać "sobie ręke uciąc" http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/s-chainsaw.gif w przenośni oczywiście niż wrócić z powrotem do oglądania pornografii czy w Necie czy w TV i m.
  • 0

#5 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 12.03.2009, 12:14

ja mogę powiedzieć że już z tego zupełnie zrezygnowałam zmieniając swoje nastawienie do życia i problemów z nim związanych

Anula
  • 0

#6 marius

marius

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 154 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z daleka

Napisany 12.03.2009, 14:11

A ja mysle ze chyba nie zrozumiales istoty tego forum.

Istota tego forum nie jest bicie rekordu kto wytrzyma dluzej bez masturbacji.!

Uwazam ze sama masturbacja jest tu mniejszym zlem - jako ze jest to zachowanie w miare powszechne.

Problem ludzi tutaj jest destruktywne ukierunkowanie aktywnosci seksulanej.
Jest to forma uzaleznienia, nie dlatego ze hormony szaleja lecz wytworzyly sie pewne chorobliwe mechanizmy ktore maja wplyw na wiele innych sfer zycia.

A wiec nie chodzi o nie samozaspakajanie sie lecz o zycie.

My walczymy o nasze zycie (przynajmniej znaczna czesc z nas).
Kalendarzyk jest tu pewna pomoca , lecz nie oznacza jednoznaczeni sukcesu albo porazki.

jesli nie masz takich problemow - to gratuluje i zycze powodzenia.


ja osobiscie na forum z anoreksja nie manifestuje sie tym ze nie mam problemow z odzywianiem sie. :-)

Ten post był edytowany przez marius dnia: 12.03.2009, 14:33

  • 0

#7 jendrool

jendrool

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 55 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:NO

Napisany 12.03.2009, 15:42

Ale chyba źle odczytałeś mój post. NIe chodzi mi wcale o bicie jakiś rekordów. A poza tym to pokaż mi w którym momencie manifestuje że juz nie mam problemów o których ty piszesz w swoim poście. A kalendarzyka nie mam. Uważam, że mi osobiście on nie pomaga w walce z m.

A co do masturbacji to przecież jest tez tak że wpływa (na psychikę i relacje z kobietami i wogóle z ludźmi) ona róznie na konkretne osoby. Zresztą jak poczytasz sobie niektóre posty to sa ludzie dla których nie jest ona jakimś wielkim problemem (w ich mniemaniu)
Piszesz że masturbacja jest mniejszym złem. A czym że jest wg ciebie. Bo to inaczej można nazwać tak jak napisałeś: "destruktywne ukierunkowaie aktywności seksualnej" na siebie...
A nie powiesz mi, że dla kogoś kto np. ma nie wiem 100 dni czy więcej zielonych nie jest jakiś to sukces! A co do tych mechanizmów to jestem zgodny z tym co napisałeś. A pisząc samozaspakajanie miałem poprostu na myśli masturbacje i tyle.

I też uważam że nie chodzi tylko o to żeby przestać za wszelką cenę się masturbowac i tyle, a nie próbowac rozpoznać mechanizmów czy poprostu tych czynników (wymieniłem tylko kilka a napeweno jest ich mnóstwo) czy sytuacji, jak, np "złe samopoczucie psychiczne, czy nagromadzenie się jakiś tam problemów których nie rozwiązujemy na bieżąco, (myśle tez o sobie)od których uciekamy w masturbację(aby rozładowac napięcie), ale o to co pisała wcześniej Anula że chodzi o zmianę nastawienia do życia, sposobu myślenia, działania - np. nie siedzieć w domu przed kompem i nic nie robic, żadko spotykać się ze znajomymi/przyjaciólmi/nie wyjść do ludzi, powiedzmy nie mieć jakiejś hobby/pasji - czy sport w ogólnym tego słowa znaczeniu czy nie wiem jescze coś innego idt.

Ten post był edytowany przez jendrool dnia: 12.03.2009, 15:45

  • 0

#8 mikaelo

mikaelo

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 67 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wszechświat

Napisany 12.03.2009, 16:38

Moje 5 groszy. Myślę, że wszystko co zostało uznane za nałóg zostawia rysę na mózgu. Można to kontrolować, ale smak zakazanego owocu będzie się pamiętać do końca życia. Obecnie mam filozofię ustawienia rzeczy ważniejszych przed seksem i masturbacją w swoim życiu. Przewartościowanie pewnych elementów. Bilans zysków i strat tych czynności wychodził mi ujemnie więc z tym robię porządek. To nie pokój z tego się nie wychodzi to się przesuwa wyżej bądź niżej na drabince potrzeb. Na pewnym etapie po prostu nie ma czasu na dane czynności - tak ja to widzę.
  • 0

#9 marius

marius

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 154 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z daleka

Napisany 12.03.2009, 16:58

Jendrool -sory

to byl moj komentarz do plesniaka - powinienem byl to napisac, albo zacytowac jego wypowiedz.

Ten post był edytowany przez marius dnia: 12.03.2009, 16:59

  • 0

#10 WalterAlfa

WalterAlfa

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 141 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Śląsk

Napisany 12.03.2009, 18:07

Ja myślę tak: normalny zdrowy człowiek powinien w pozytywny sposób wykorzystywać swoją seksualność.
Przypadek 1: W zasadzie jedyny taki sposób to sex w małżeństwie lub (dla nie katolików) po prostu "bycie z kimś" na poważnie. Wtedy napięcie seksualne jest normalnie rozładowywane i nie ma potrzeby m. I w tym przypadku za uzależnionego uznałbym kogoś, kto się masturbuje a jednocześnie jest w związku małżeńskim.
Przypadek 2: to ludzie którzy nie są w związku. U nich napięcie też występuje i jeśli się masturbują w jakichś sensownych odstępach czasowych (powiedzmy raz/dwa razy na tydzień) i jednocześnie potrafią kiedy chcą nie robić tego długo, to nie uznawałbym ich za uzależnionych. Pomijam oczywiście sprawę grzechu, bo to kwestia wiary - dla mnie bardzo istotna.
Przypadek 3: Natomiast kogoś kto ogląda porno od czasu do czasu (i się nie masturbuje przy tym) nazwałbym może nie tyle uzależnionym ale trochę "skrzywionym", bo porno zawsze pokazuje nieprawdziwe oblicze prawdziwego sexu (który powinien być piękny, wiązać się z miłością, a nie tylko z zaspokojeniem potrzeb).
W innych przypadkach m. i p. to uzależnienie (wg mnie)

Ten post był edytowany przez WalterAlfa dnia: 12.03.2009, 18:08

  • 0

#11 Gość_makintosz_*

Gość_makintosz_*
  • Goście

Napisany 12.03.2009, 18:50

Tak się zastanawiam, skoro korzystamy z tego forum, mobilizujemy się, wspieramy, wzrasta w nas ambicja, by wytrzymać jak najdłużej, wzrasta radość, że potrafimy kontrolować sytuację - czy te czynniki nie oznaczają, że uzależnienie już wtedy nas nie dotyczy?
Sama walka z tym problemem jest przejawem, że uwalniamy się z uzależnienia, nie mówiąc już o przełamywaniu kolejnych barier czasu (zielonych tygodni, miesięcy)? To czy słusznie uzależnionym jest się do końca?
Czy jeden upadek po długim czasie abstynencji od razu oznacza, że wciąż jest się uzależnionym?
Może to naiwne pytania, ale nie jestem przekonany, czy akurat w sferze seksualności porównanie do uzależnionego alkoholika jest zasadne.

Ten post był edytowany przez makintosz dnia: 12.03.2009, 19:38

  • 0

#12 WalterAlfa

WalterAlfa

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 141 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Śląsk

Napisany 12.03.2009, 19:36

... Czy jeden upadek po długim czasie abstynencji od razu oznacza, że wciąż jest się uzależnionym?
Może to naiwne pytania, ale nie jestem przekonany, czy akurat w sferze seksualności porównanie do uzależnionego alkoholika jest zasadne.

Ja uważam, że porównanie do alkoholika jest niedobre. Bo my jesteśmy uzależnieni od czegoś co w swojej pierwotnej formie jest dobre i normalne - od rozładowania napięcia seksualnego. A alkoholik od czegoś, co nie jest do niczego potrzebne.
Niestety stąd można wysnuć wniosek, że nam jest gorzej wyjść, bo nawet nie ma jednoznacznego kryterium co tak naprawdę znaczy być wolnym.
Ja uważam, że jeśli całkowicie odstawimy porno, nie zagłębiamy się w myśli erotyczne ale czasami zdarzy się m. to nie ma tragedii i można uznawać się za wolnego. Oczywiście jeśli jesteśmy w związku i normalny sex zapewnia to rozładowanie napięcia, to m. nie powinna się wcale pojawiać.
  • 0

#13 Robal

Robal

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 Postów:

Napisany 12.03.2009, 20:40

Hmmm. Z masturbacją walczy się całe życie, więc wg mnie nie ma czegoś takiego jak "wyjście" z nałogu. Ja ostatnio zrobiłem to w lipcu 2008 od tamtych czasów wiele się zmienilo. Uważam to za wielki sukces ponieważ mój poprzedni rekord to były 43 dni, a teraz już ponad 240. Cieszę się, że mam takie przyjaciółki, którym mogłem zaufać i które mi tak bardzo pomagają :)
  • 0

#14 kedar

kedar

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 269 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Dolny Śląsk

Napisany 12.03.2009, 20:44

Ja uważam, że porównanie do alkoholika jest niedobre. Bo my jesteśmy uzależnieni od czegoś co w swojej pierwotnej formie jest dobre i normalne - od rozładowania napięcia seksualnego. A alkoholik od czegoś, co nie jest do niczego potrzebne.


Porównanie alkoholika i erotomana jest wg. mnie jak najbardziej zasadne. Nie chodzi o sam przedmiot uzależnienia, bo alkoholizm i narkomania to tzw. uzależnienia chemiczne a erotomania i np. hazard to uzależnienia behawioralne. Podobieństwo występuje w samym mechanizmie. Zarówno alkoholik jak i erotoman robi coś co ostatecznie doprowadza do negatywnych konsekwencji a mimo to nie potrafi z tego zrezygnować. W ten sposób ucieka od problemów i negatywnych emocji.

Gdzieś czytałem tekst (napisany rzekomo przez seksuologa), że o uzależnienie od onanizmu można mówić wtedy kiedy człowiek masturbuje się mając stałego partnera.
Co w takim razie z ludźmi, którzy masturbując się porzucają inne formy rozładowania seksualnego (czytaj: idą na łatwiznę)?
Moim zdaniem w tym przypadku to jest bardzo silny nawyk, który można łatwiej zwalczyć.

WalterAlfa piszesz, że nie widzisz nic złego w masturbowaniu się od czasu do czasu. Zgadzam się, że jest to mniej szkodliwe niż codzienne seanse z hard porno ale nie do końca jest to takie niewinne zachowanie. Powtarzając ciągle jakąś czynność utrwalamy w mózgu schemat zachowania, który jest tym silniejszy im więcej emocji daje nam dane zachowanie. Jeżeli chcemy się oduczyć zachowania raz na zawsze to musimy:
po pierwsze - uświadomić sobie negatywne konsekwencje danej czynności i
po drugie - nie robić tego więcej.
Myślę, że po jakimś czasie stary schemat zastępuje się nowym i w ten sposób zmienia się nawyk.
Na początku można postąpić "na przekór sobie" tzn. myślimy sobie "przecież to takie przyjemne" ale mimo to zaciskamy zęby i tego nie robimy. Na dłuższą metę trzeba jednak skojarzyć z tym zachowaniem negatywne konsekwencje i cierpienie, które przewyższy przyjemność. Tak jak Korzeniowski ma obrzydzenie do papierosów chociaż kiedyś pewnie wydawało mu się że lubi palić. Taka refleksja może przyjść dopiero po pewnym czasie abstynencji kiedy na trzeźwo spojrzymy na nasze wcześniejsze życie. Trzeba też stworzyć odpowiednie warunki dzięki którym nie będziemy tęsknić do starych zachowań. To znaczy, że samo nie robienie czegoś nie sprawia że jesteśmy szczęśliwi. Musimy poczuć tego wymierne korzyści. No i najważniejsze jest to żeby nie być z tym wszystkim samemu. Wsparcie jest chyba kluczowym czynnikiem. Nie musi to być od razu terapeuta ale np. grupa przyjaciół lub nawet dalsi znajomi, którzy będą motywować i dawać pozytywną energię. Tak to wygląda w teorii a sposób radzenia sobie w ciężkich chwilach i motywację musi każdy znaleźć sam. Ogólnie nie wierzę w powodzenie jeżeli ktoś będzie cały czas uważał onanizm i porno za przyjemność, z której niestety trzeba zrezygnować.

A i jeszcze jedno: nie do końca zgadzam się z twierdzeniem, że uzależnionym jest się do końca życia. Ja byłem w[beeep]y w twarde narkotyki po uszy. Nie biorę już prawie 2 lata i jestem totalnie pewny siebie, że więcej nie wezmę. Mam po prostu ogromny wstręt do tego gówna. Z drugiej jednak strony cały czas walczę z moim nawykiem masturbacji, którym niejako zastąpiłem sobie wcześniejszy nałóg. Wierzę jednak, że ludzki umysł jest bardzo elastyczny i potrafi dostosować się do różnych warunków. Wszystko jest kwestią motywacji.

Ten post był edytowany przez kedar dnia: 12.03.2009, 20:54

  • 0

#15 WalterAlfa

WalterAlfa

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 141 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Śląsk

Napisany 12.03.2009, 22:34

Jest różnica pomiędzy tym co mi wciskasz w usta:

WalterAlfa piszesz, że nie widzisz nic złego w masturbowaniu się od czasu do czasu.

A tym co naprawdę napisałem:

Ja uważam, że jeśli całkowicie odstawimy porno, nie zagłębiamy się w myśli erotyczne ale czasami zdarzy się m. to nie ma tragedii i można uznawać się za wolnego. Oczywiście jeśli jesteśmy w związku i normalny sex zapewnia to rozładowanie napięcia, to m. nie powinna się wcale pojawiać.

"Nie ma tragedii" a "nie widzę nic złego" to jednak zasadnicza różnica.

A i jeszcze jedno: nie do końca zgadzam się z twierdzeniem, że uzależnionym jest się do końca życia. Ja byłem w[beeep]y w twarde narkotyki po uszy. Nie biorę już prawie 2 lata i jestem totalnie pewny siebie, że więcej nie wezmę. Mam po prostu ogromny wstręt do tego gówna. Z drugiej jednak strony cały czas walczę z moim nawykiem masturbacji, którym niejako zastąpiłem sobie wcześniejszy nałóg.

I nie widzisz różnicy pomiędzy uzależnieniami typu narkotyki, alkohol a masturbacja? Wg mnie jest zasadnicza: Alkohol i narkotyki to coś nienaturalnego i jeśli czujesz wstręt do tego, to jesteś wolny. Masturbacja jest rozładowaniem naturalnie występującego napięcia, w związku z czym mozna 10 lat tego nie robić a nadal napięcie będzie. Do alkoholu po latach nie ciągnie, a do m. będzie ciągnęło jeśli oczywiście człowiek nie współżyje sexualnie. W tym sensie uważam, że jest zasadnicza różnica i trudniej o zdefiniowanie "bycia wolnym" niż w przypadku alkoholu.
  • 0

#16 kedar

kedar

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 269 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Dolny Śląsk

Napisany 12.03.2009, 22:59

I nie widzisz różnicy pomiędzy uzależnieniami typu narkotyki, alkohol a masturbacja?

Widzę różnice ale widzę też podobieństwa. Może uzależnienie od masturbacji lepiej porównać do uzależnienia od jedzenia. Jedzenie też jest naturalną potrzebą jednak zajadanie smutków już nie jest naturalne. W każdym nałogu chodzi o ucieczkę od rzeczywistości i sztuczne regulowanie emocji. Napisałem tylko że w każdym nałogu trzon jest taki sam ale masz rację, że przy alkoholizmie dużo łatwiej zdefiniować abstynencję niż w erotomanii.

Do alkoholu po latach nie ciągnie, a do m. będzie ciągnęło jeśli oczywiście człowiek nie współżyje sexualnie.

Nie wiem jak to jest po latach. Mam tylko nadzieję, że będzie mnie ciągnęło wtedy do poznawania kobiet i seksu a nie do porno i masturbacji.

Swoją drogą nie za bardzo wyobrażam sobie masturbować się od czasu do czasu. U mnie niestety kończy się to ciągiem.

Ten post był edytowany przez kedar dnia: 12.03.2009, 23:01

  • 0

#17 WalterAlfa

WalterAlfa

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 141 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Śląsk

Napisany 12.03.2009, 23:04

Nie wiem jak to jest po latach. Mam tylko nadzieję, że będzie mnie ciągnęło wtedy do seksu a nie do porno i masturbacji.

Nawet nie po latach. Ja to zauważam u siebie po ok. 5 miesiącach.

Swoją drogą nie za bardzo wyobrażam sobie masturbować się od czasu do czasu. U mnie niestety kończy się to ciągiem.

Ja też, ale zakładam że ludzie którzy nie byli uzależnieni mogą to kontrolować. Co nie znaczy, że znowu masz wysnuć wniosek, że uważam że to nic złego ;)
  • 0

#18 Gość_makintosz_*

Gość_makintosz_*
  • Goście

Napisany 12.03.2009, 23:35

Uważam podobnie jak WalterAlfa.
To sprawa indywidualna, czy ktoś jest uzależniony, czy nie, oraz czy będzie nim do końca, czy też uda mu się zerwać z nałogiem, będzie też umiał kontrolować swoje ciało i umysł, a pojedyncze wpadki, będą świadczyły nie tyle o nałogu, co o ludzkiej ułomnej naturze.
Reasumując, wielu z nas tutaj obecnych może już nie zmagać się z uzależnieniem, tylko kieruje się wyższymi pobudkami, jak celibat, asceza, czystość przedmałżeńska, idąc dalej, aniżeli walka z nałogiem, dążąc do doskonałości.
Wydaje mi się, że samo wejście na ten portal i podjęcie decyzji o walce z nałogiem już pozbawia części uzależnienia, by w ostateczności WYGRAĆ i powiedzieć NIE JESTEM UZALEŻNIONY.

Ten post był edytowany przez makintosz dnia: 12.03.2009, 23:38

  • 0

#19 Gość_WarszawaEBo_*

Gość_WarszawaEBo_*
  • Goście

Napisany 13.03.2009, 11:53

Udało mi się zerwać po 3 dniach, dokładnie skończyłem z tym 4 stycznia ale dopiero 7 stycznia sobie to uświadomiłem.
Dalsze dni tylko prowadzą do uświadamiania sobie słuszności i trwałości postanowień. Po prawie 70 dniach zastanawiam się nad tym czy byłbym w stanie to zrobić, tak samo myślałem jeszcze niedawno o zerwaniu. Najważniejsza jest szczerość szczerość szczerość i jeszcze raz szczerość, brak silnej woli to brak szczerości. Akceptacja siebie i świata to szczerość i to jest punkt zwrotny od tego momentu jesteśmy w stanie coś zmienić, siebie ,ludzi ,świat. Na fałszywych fundamentach nawet najsolidniejsza wieża upadnie jak ta z kart, szybko i bez ratunku. Ważne żeby być szczerym zawsze nawet po upadku inaczej jedna wpadka pociągnie za sobą inne. Lepiej upaść w roku 10 razy w pewnych odstępach czasu niż 5 razy pod rząd raz w roku. Bo tylko robiąc to z rozpaczy umacniasz nałóg, a szczerość nie zna rozpaczy. Czy ktoś widział szczerego człowieka płaczącego? Smutek i współczucie są zdrowymi reakcjami na rzeczy które nam się nie podobają, rozpacz, płacz, złość, ignorancja to skutki nie szczerości wobec siebie. Każdy człowiek jest wolny ale jego wola jest zależna od środowiska i nikt nie ma silnej albo słabej woli. To ta o lepszych czyli szczerych fundamentach wola będzie się wydawała silniejsza. Zadaj sobie pytanie po co, dlaczego, jak, kiedy, na jak długo, dla kogo, czy chcesz tego Ty czy inni, czy robisz to dla siebie czy dla bycia kimś kim nie jesteś, kim chcesz być, kim jesteś. Zadaj sobie te wszystkie pytania od których odciąga Cię nasza zniewalająca kultura (to i tak słabe sformułowanie, świat bez pomocy). Szczerość to warunek naszej egzystencji brak tu jest kadencji..
  • 0

#20 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2878 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 13.03.2009, 12:03

Cieszę się, że mam takie przyjaciółki, którym mogłem zaufać i które mi tak bardzo pomagają :)



Robal mam nadzieję ze te Twoje kolezanki nie pomagaja Ci tak ,no wiesz ...
Bo jak tak to moze sie okazać ze wpadłeś z deszczu pod rynne stając sie z onanisty -kobieciarzem !!!
Jak byłem w Twoim wieku też miałem okres ze tego nie robiłem za to zmianiałem żeńskie akademiki jeden po drugim ,opłakane efekty widać do dzisiaj ...

pozdrawiam
Robert :)
  • 0