Skocz do zawartości



Zdjęcie

Unikac bodzcow uruchamiajacych czy nie?


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
114 odpowiedzi w tym temacie

#1 Cartman

Cartman

    Wyga

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 915 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:roznie

Napisany 24.06.2007, 17:39

Ciag dalszy dyskusji bo robil sie off topic w innym temacie :)


No niestety tak jest ze zarabiaja na nas i... nic na to nie poradzisz. Nawet jak kilkaset osob zrezygnuje to dalej beda cale miliony ktore nie zrezygnuja, inaczej mowiac: nie mamy na to niestety wplywu. Ale motywacja zeby tego nie ogladac z tych wzgledow jest jak najbardziej sluszna.

Pozdrawiam

ps. Prosilbym o niezamieszczanie nawet takich zdawkowych opisow co sie znajduje na filmie bo moze to spowodowac czyjes uruchomienie( moze sobie ktos wyobrazic conieco wiecej niz napisales...)
  • 1

#2 Gość_gipsar_*

Gość_gipsar_*
  • Goście

Napisany 24.06.2007, 19:31

Zgadzam się, że basen i szpital mogą spowodować uruchomienie, bowiem skojarzenia są różne z tym co się w przeszłości widziało i czytało. Ale nie zgadzam się, że należy unikać takich opisów, bo równie dobrze wszystko inne się może komuś skojarzyć. Każdy ma jakieś swoje bodźce uruchamiające, ale natrętne ich unikanie, to prosta droga do tzw "nawrotów", to jest sytuacji w której pragnienie przybiera znów siłę większą od rozsądku. Przykład: "Nie przejdę tą stroną ulicy, bo tam się znajduje kiosk, w którym zawsze oglądałem pornole." O czym myślisz w tym przypadku? O oglądaniu pornoli w kiosku! Gdybyś zapomniał o wszelkich tzw niebezpiecznych miejscach, ludziach, porach dnia itp, to z czasem byś zapomniał, że w ogóle wiązało się z tym jakieś "niebezpieczeństwo". Ale do tego trzeba się nauczyć żyć w trzeźwości mimo pojawiających się nałogowych pragnień, a nie polegać na złudnym przekonaniu, że już się więcej te pragnienia nie pojawią.
  • 0

#3 Cartman

Cartman

    Wyga

  • Autor(ka) tematu
  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 915 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:roznie

Napisany 24.06.2007, 19:36

Tak ale glowna zasada pomagajaca w utrzymaniu abstynencji jest wlasnie unikanie wszelkich bodzcow ktore moga spowodowac uruchomienie. Szczegolnie w poczatkowej fazie...

W szczegolnosci forum powinno byc wolne od wszelkich czynnikow ryzykownych.
  • 1

#4 Gość_gipsar_*

Gość_gipsar_*
  • Goście

Napisany 24.06.2007, 20:35

glowna zasada pomagajaca w utrzymaniu abstynencji jest wlasnie unikanie wszelkich bodzcow ktore moga spowodowac uruchomienie

Mam wrażenie, że dziad o rybkach, babka o grzybkach. Przecież obaj piszemy o tym samym. Jest taka zasada i należy ona do szerszej grupy metod opartych na tłumieniu nałogowych pragnień. Sprawdza się ona do pewnego momentu, niestety z czasem tłumione pragnienia stają się "nie do zniesienia" (według pacjenta, naprawdę takie nie są, niemniej po co kłaść sobie kłody przed nogami). W naszym przypadku doszło by do tego, że z czasem wystarczy już miska z wodą, nie będzie potrzebny basen, a klient nie był nauczony, że ma unikać misek.
Inaczej sprawa wygląda, gdy od początku jest się przygotowanym na to, że dawne pragnienia będą się pojawiać. Stawiając im czoła, i mimo ich obecności zachowując się w pożądany sposób przekonujemy się, że nie ma żadnego "nie do zniesienia" i z czasem ich siła słabnie.
Taka jest więc różnica, poza tym nigdy nie wiesz co może kogo podniecić. Po pierwsze różne bodźce mogą się kojarzyć z doznaniami erotycznymi, bądź przypominać o pewnych sytuacjach, a po drugie istnieją dziesiątki różnych parafilii, na myśl o których większości ludzi zbiera się na wymioty, ale nielicznych to podnieca. Tak więc polegając na unikaniu bodźców, czy to samemu, czy teżś dbając o to, aby forum było od nich wolne, jesteś z góry skazany na porażkę.

W szczegolnosci forum powinno byc wolne od wszelkich czynnikow ryzykownych.

To Cię zmartwię, ale badania wykazały, że dla większości uzależnionych w pewnych okolicznościach czynnikiem ryzykownym jest samo czytanie o nałogu...

Ten post był edytowany przez gipsar dnia: 24.06.2007, 20:36

  • 1

#5 Cartman

Cartman

    Wyga

  • Autor(ka) tematu
  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 915 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:roznie

Napisany 24.06.2007, 21:00

A czy unikanie czynnikow uruchamiajacych jest ich tlumieniem? Raczej sie nie zgodze. Piszesz zeby sie przygotowac ze beda sie pojawiac dawne pragnienia, alez ja tego nie kwestjonuje, pytanie tylko czy aby sie do tego przygotowac to od razu trzeba sie sprawdzac? A jesli erotoman, z zalozenia nie majacy nad tym kontroli bedzie zaliczal ciagle wpadki przez takie prowokowanie ich przez nie unikanie tych czynnikow, to jak moze byc mowa o "umocnieniu sie nimi".

"poza tym nigdy nie wiesz co może kogo podniecić"
I wlasnie dlatego zwrocilem uwage na to co kolega napisal w pierwszym poscie tego topicu.

"To Cię zmartwię, ale badania wykazały, że dla większości uzależnionych w pewnych okolicznościach czynnikiem ryzykownym jest samo czytanie o nałogu..."

Pokaz mi te badania, zrodlo jakies?
To moze lepiej zaprzeczac nalogowi jesli sie jest nalogowcem i nic o nim nie wiedziec? Wiedziec o nalogu trzeba duzo, inaczej to leczenie, ktore przeciez w glownym stopniu zalezy w tym przypadku od leczonego nie bedzie mialo sensu.
  • 2

#6 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4641 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 24.06.2007, 21:04

"To Cię zmartwię, ale badania wykazały, że dla większości uzależnionych w pewnych okolicznościach czynnikiem ryzykownym jest samo czytanie o nałogu..."

Pokaz mi te badania, zrodlo jakies?


Cartman'ie,

Tak, to prawda. Można o tym poczytać choćby na naszym forum..

Mam wrażenie, że naprawdę piszecie o tym samym :) Oczywiście staramy się unikać jednoznaczych, erotyzujących opisów, ale tak naprawdę to nigdy nie wiedomo co kogo uruchomi
  • 0

#7 Cartman

Cartman

    Wyga

  • Autor(ka) tematu
  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 915 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:roznie

Napisany 24.06.2007, 21:07

No dobra, z tym ze w pewnych okolicznosciach czytanie o nalogu moze kogos uruchomic, ale napewno bez czytania o nim, wiedzy nic sie nie zrobi.

No i dalej sie nie zgodze ze powinno sie mierzyc z czynnikami uruchamiajacymi.

Ale - robi sie off top :)
  • 0

#8 Gość_gipsar_*

Gość_gipsar_*
  • Goście

Napisany 25.06.2007, 02:40

pytanie tylko czy aby sie do tego przygotowac to od razu trzeba sie sprawdzac

Ależ proszę dyskutować z moim stanowiskiem, a nie z czymś czego nie napisałem. Tzw. sprawdzanie się, to celowe wystawianie się na bodźce jednoznacznie indukujące nałogowe zachowanie. Symulowanie takich sytuacji i sprawdzanie swojej odporności w symulowanych warunkach, tak samo jak i nauka unikania sytuacji "potencjalnie niebezpiecznych" jest jednym z elementów klasycznej terapii behawioralno-poznawczej uzależnień. Niestety jedna jak i druga technika jest do niczego. O pierwszej już napisałem dlaczego, natomiast co do drugiej, to przeważnie w symulowanych warunkach wszystko idzie według "scenariusza", co się nijak nie przekłada na rzeczywistość. Ja natomiast nie promowałem "sprawdzania się", tylko naukę radzenia sobie z pragnieniami, która jest niezbędna do zachowania abstynencji. Nie pisałem również o umacnianiu się wpadkami, tylko o tym, że siła nałogowych pragnień z czasem słabnie, gdy się stanowczo stawia im czoła, zamiast żyć w ciągłym strachu czy nie powrócą.
Natomiast wszelkich list zabronionych czynności, miejsc, osób itp radzę unikać, bo powoduje to tylko obsesyjne myślenie o problemie. Przykładowo, jeśli jestem fetyszystą damskiej bielizny i znajduje się w hipermarkecie, to przecież wiem, czy przechodzę obok stoiska z bielizną po to, żeby się podniecić, czy też po prostu tędy jest najbliżej do kasy. Oczywiście stoiska z bielizną mogą się znaleźć na mojej zakazanej liście i wtedy mając ją w kieszeni i nie zapominając o niej mogę świadomie ominąć to stoisko. Jednak nie sposób jest w takiej sytuacji nie pomyśleć o podniecaniu się damską bielizną. Jeśli nie będę przygotowany na pojawienie się nałogowego pragnienia i rozbrojenie go jakąś skuteczną techniką, na przykład 3D, to upadek mam murowany mimo listy (nawet jak stoisko ominę przywołanie wspomnień w wyobraźni działa równie silnie jak wykonywanie danej czynności naprawdę, co też zostało udowodnione). Gdyby listy nie było, to szanse mam nieco większe, bo mogę przejść obok stoiska i nawet tego szczególnie nie zauważyć, myśląc na przykład w tym czasie o tym ile będę czekał w kolejce, że muszę niedługo zmienić olej itp. Mam nadzieję, że nieco rozjaśniłem sprawę.

PS Offtopic niestety jest, względem tego wątku, ale jak się to ma do całego forum? Czy dyskutujemy tu o nałogu i sposobach postępowania, czy o walce z pornografią? Może to pierwszy post był off, a reszta in topic? Może na odwrót?
  • 0

#9 Cartman

Cartman

    Wyga

  • Autor(ka) tematu
  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 915 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:roznie

Napisany 25.06.2007, 10:34

przeważnie w symulowanych warunkach wszystko idzie według "scenariusza", co się nijak nie przekłada na rzeczywistość. Ja natomiast nie promowałem "sprawdzania się", tylko naukę radzenia sobie z pragnieniami, która jest niezbędna do zachowania abstynencji.

Tak ale jak ktos zaczyna abstynencje, ma np. pojsc sobie do klubu gdzie wczesniej sie uruchamial, po to zeby nauczyc sie radzic sobie z pragnieniem ponownego sie tam uruchomienia? Raczej powinien unikac tych klubow..?

Nie pisałem również o umacnianiu się wpadkami, tylko o tym, że siła nałogowych pragnień z czasem słabnie, gdy się stanowczo stawia im czoła, zamiast żyć w ciągłym strachu czy nie powrócą.

no tak, nalezy stawiac im czola, ale tez nie nalezy tych sytuacji prowokowac, wiadomo ze same przyjda i wtedy jak najbardziej sie z nimi uporac. Chodzi mi o to aby przyslowiowo dmuchac na zimne jesli wiadomo ze ktos zaczyna abstynencje to najpierw powinien sobie wpoic pewien kregoslup, schemat postepowania a potem czuc sie bardziej pewnie ale to nie znaczy ze ma specjalnie chodzic w ryzykowne miejsca, czytac ryzykowne rzeczy, czy spotykac z ryzykownymi ludzmi. Jesli sytuacja niebezpieczna jest nie do unikniecia(tak jak pisales o tej bieliznie) to masz racje ze nalezy przejsc obok i zapomniec, ale celowo isc np. kupic zonie nowa bielizne (jak sie jest fetyszysta) to juz nie byloby ok.

PS Offtopic niestety jest, względem tego wątku, ale jak się to ma do całego forum? Czy dyskutujemy tu o nałogu i sposobach postępowania, czy o walce z pornografią? Może to pierwszy post był off, a reszta in topic? Może na odwrót?


Chodzi o pewne zasady na forum. Punkt 11 regulaminu :)

Pozdrawiam
  • 0

#10 Gość_gipsar_*

Gość_gipsar_*
  • Goście

Napisany 25.06.2007, 14:51

to nie znaczy ze ma specjalnie chodzic w ryzykowne miejsca, czytac ryzykowne rzeczy, czy spotykac z ryzykownymi ludzmi

Może nie wyrażam się dostatecznie jasno, poza tym rozumiem, że to o czym piszę jest dla Ciebie nową rzeczą. Powtórzę więc jasno i wyraźnie: nie ma czegoś takiego jak ryzykowne miejsca itp, co od początku starałem się wyjaśnić. Ryzykowne są emocje, które się pojawiają pod wpływem pewnych bodźców, przypominających dawne ekscesy. Emocje są równie silne wtedy, gdy przypominamy sobie daną czynność, jak i gdy wykonujemy ją na prawdę. Przykładowo jeśli przypomnisz sobie jak oglądałeś czasopisma pornograficzne w kiosku i planowałeś "sesję", będziesz odczuwał takie samo napięcie, jakbyś poszedł to robić w rzeczywistości. Jeśli celowo omijasz ten kiosk, nie sposób abyś nie pamiętał dlaczego to robisz, a więc czy tego chcesz czy nie, przywołujesz te wspomnienia za każdym razem. Jeśli natomiast nie przywiązujesz do niego wagi, jako "ryzykownego miejsca", to czasem sobie przypomnisz, a czasem nie, gdy będziesz akurat myślał o czym innym. Teraz jasne?
Ryzykowne są natomiast niektóre myśli - wewnętrzny dialog i to nim raczej radził bym się czasem przyjrzeć, niż miejscom, sytuacjom, porom dnia itp.

Ten post był edytowany przez gipsar dnia: 25.06.2007, 14:54

  • 0

#11 io

io

    Maniak

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1227 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kalisz, Poznań

Napisany 25.06.2007, 15:14

Ja się nie zgodzę, że myśli wywołują tak samo silne emocje jak doświadczenia. Na pewno emocje te występują, ale myśli w połączeniu z działaniem wyzwalają ich więcej. Oczywiście można doprowadzić się do takiego stanu, że rzeczywistość zlewa się z wyobraźnią, ale większość ludzi potrafi jednak rozróżnić te dwa światy.

Unikanie miejsc pobudzających jest wg mnie właściwe. Dawałeś porównanie odnośnie bielizny z supermarkecie. Owszem nie wiele da unikanie wejścia w tamto miejsce, jeśli cały czas się o tym myśli. Ale jeśli człowiek ma zasady i nie skupia się na nich i nie myśli o nich cały czas, to to nie wywoła u niego takiej samej reakcji. Inaczej mówiąc: nie skupianie się na zasadach/nałogu i unikanie niebezpiecznych miejsc to mądra taktyka. Wchodzenie do jaskini lwa nie jest mądre. Owszem, na pewno w życiu każdego którego problem dotyczył bielizny, powinien przyjść moment w którym zacznie na to normalnie reagować i zachowywać się jak inni. Jednak chodzenie do kin erotycznych bym odradzał zawsze. Tak samo do klubów ze striptizem. Tutaj nie możesz tego oprzeć argumentem "bo jest bliżej do kasy". Są pewne miejsca i pewne zachowania, które są ściśle związane z nałogiem i które nie wnoszą nic więcej do życia i nie są niezbędne. Z takich rzeczy należy całkowicie zrezygnować. Trzeźwi alkoholicy nie trzymają w domu alkoholu.
Inny przykład: narkomania. Podstawowy problem z narkomanami, to wyrwanie ich ze środowiska. Ilu było na odwyku i sobie dobrze przez rok radziło, po czym wraca na miejsce, pojawiają się znów te same znajomości i człowiek po 2 miesiącach wraca do starych zachowań. Nie na darmo niektóre ośrodki po zakończeniu terapii organizują takiej osobie powrót do społeczeństwa w oddalonym mieście. To jest robione po to, aby unikać bodźców. Osoby poddane terapii nie nakręcają się myślą o powrocie do domu, ale gdy wrócą do swojego starego środowiska, to często mu ulegają. Nieraz powrót do domu następuje dopiero po 3-4 latach abstynencji. Wtedy taka osoba może dopiero stawić czoła pewnym nawykom i bodźcom. Wcześniej by im uległa. Potrzebny jest czas unikania bodźców, aby się na nie uodpornić. Leczenie narkomanów nie jest skuteczne, jeśli oni pozostają w tym samym środowisku.

Także tylko podsumuję, że należy unikać bodźców, ale także unikać myślenia o tych rzeczach. To co Ty opisujesz jest jakby niepełne. Tzn. zakładasz, że osoba unikająca bodźców będzie zawsze miała jakieś silne "nawroty myślowe" gdy tylko pojawi się jakiś potencjalny bodziec, którego ma unikać.

pozdrawiam
  • 0

#12 Ciacho

Ciacho

    Zadomowiony

  • VIP
  • PipPipPipPipPip
  • 258 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 25.06.2007, 16:29

Pamietam dokladnie jak terapeuta mowil o "niebezpiecznych miejscach" , "niebezpiecznych osobach" itd. Zgadzam sie z wypowiedzia io. Wielokrotnie jednak podkreslane bylo aby w takich miejscach ktorych nie mozna unikac a byly miejscem uruchomien czy realizacji nalogowych zachowan myslec jednoznacznie na zasadzie "to co tu wyczynialem rujnowalo mnie, moje zycie". Chodzilo nie o to by nie pamietac tylko aby pamietac jakie to przynosilo zlo, destrukcje itd. Nie bez powodu na listach abstynencyjnych tworzonych na terapiach b. czesto znajduje sie unikanie jakiegos szczegolnego miejsca, osob, bodzcow itd. Unikanie nie znaczy zapominanie o nich. Trzeba pamietac. Pamietac o destrukcji, krzywdzie itd. a ze nalog dziala na nasz umysl podstepnie dlatego nie nalezy igrac z losem. Lepiej niektorych miejsc, osob, bodzcow, symboli itp. unikac pamietajac co przy braku ostroznosci moze sie z czlowiekiem stac.
  • 0

#13 Gość_gipsar_*

Gość_gipsar_*
  • Goście

Napisany 25.06.2007, 18:45

Oczywiście można doprowadzić się do takiego stanu, że rzeczywistość zlewa się z wyobraźnią, ale większość ludzi potrafi jednak rozróżnić te dwa światy.

Może tak, ale to zupełnie nie ten temat. Odczuwanie napięcia nie oznacza, że traci się kontakt z rzeczywistością, tylko że percepcja skupia się na tych wewnętrznych odczuciach.

Jednak chodzenie do kin erotycznych bym odradzał zawsze.

Znowu ie ten temat. Jeśli ktoś był od tego uzależniony, to pójście do takiego kina to już uruchomienie, be względu na to, czy się będzie onanizował czy nie.

Ilu było na odwyku i sobie dobrze przez rok radziło, po czym wraca na miejsce, pojawiają się znów te same znajomości i człowiek po 2 miesiącach wraca do starych zachowań

Większość niestety powraca szybko do dawnego stylu życia, bo nigdy tak naprawdę nie zostali wyleczeni. W ośrodku byli całkowicie oderwani od rzeczywistości, a więc również od okazji do używania. Terapię niby mieli, ale była to właśnie terapia składająca się z technik, o których dyskutujemy. Tzw "nawroty" są niestety zjawiskiem naturalnym w tego typu terapii. Człowiek nie jest nauczony żyć w trzeźwości. Potrzebuje cały czas zewnętrznej kontroli, mitingów, terapii itp. Oczywiście zmiana środowiska daje trochę dłuższy czas na "wyklucie się" dawnych nawyków, a jeśli stare środowisko było bardziej destrukcyjne pod jakimś względem, to jego zmiana daje nawet szansę na trwałą abstynencję, jednak nie ze względu na brak bodźców uruchamiających, tylko szansę na lepsze życie, w którym się nie będzie chciało tak bardzo ćpać.

Chodzilo nie o to by nie pamietac tylko aby pamietac jakie to przynosilo zlo, destrukcje itd

Coś jest na rzeczy, jeśli mówimy o nałogowym zachowaniu, a nie o miejscu. Takie rzeczy należy sobie przypominać, bo w umyśle emocją skojarzoną z nałogowym zachowaniem jest jedynie przyjemność, a nie to co jest potem. Można do tego celu wykorzystać wspomnianą metodę 3D, która jednocześnie osłabia i niejako degraduje nałogowe zachowanie w naszej hierarchii wartości. Natomiast wszelkie listy abstynencyjne itp radzę jak najprędzej spuścić w wychodku, bo ich trzymanie powoduje, że tylko częściej musimy się zmagać z nałogowymi pragnieniami, a nawet jak umiemy to robić, to tzw "sprawdzanie się" nie ma sensu, gdyż niczego nie udowadnia.
  • 0

#14 Ciacho

Ciacho

    Zadomowiony

  • VIP
  • PipPipPipPipPip
  • 258 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 26.06.2007, 16:37

Z listami abstynencyjnymi nie zgadzam sie. Moim zdaniem sa potrzebne. Tak jak wspomnialam umysl ludzki potrafi byc podstepny, rozne rzeczy moga tez umknac. Mysle, ze sa takie listy pomocne i warto od czasu do czasu do nich zagladac odpowiadajac sobie np. na pytanie czy aby znowu nie zaczynam sie oszukiwac, czy nie znalazlem sobie substytutu pewnych nalogowych zachowan, czy nie robilem np. czegos co uznalem za niebezpieczne dla siebie itp. Na mojego meza absolutnie lista abstynencyjna nie dziala "pobudzajaco" i nie ma wplywu na nalogowe pragnienia. Wrecz przeciwnie. Czytajac ja pamieta o nalogowych wyskokach, nie ma zapedow do "wybielania" swoich nalogowych zachowan. I ja i maz widzimy duzo pozytywnych aspektow robienia, trzymania i zagladania do takiej listy. Chcialabym jednak zaznaczyc, ze nie jest to byle swistek papieru z np. szczegolowo opisanymi zachowaniami, wybrykami itd. Sa scisle ustalone zasady tworzenia takiej listy, tego co ona moze zawierac a czego nie itd.

I przede wszystkim lista abstynencyjna nie ma na celu testowania siebie czy udowadniania czegokolwiek. Nie taki jej cel.
  • 0

#15 Gość_gipsar_*

Gość_gipsar_*
  • Goście

Napisany 26.06.2007, 19:22

Są takie przypadki, w których nałogowe zachowanie zaczyna się, zanim poczuje się napięcie, niejako zapobiegając mu. Dzieje się to częściowo nieświadomie i wtedy dobrze jest stworzyć sobie jakąś barierę między normalną aktywnością a nałogowym zachowaniem. Jeśli nie ma innej możliwości, to taką barierą może być taka lista. Bariera stwarza wówczas czas, niezbędny do pojawienia się pragnienia i przeciwdziałania mu odpowiednimi metodami. Po prostu trzeba sobie pozwolić poczuć to pragnienie i być jego świadomym. We wspomnianym przypadku z kioskiem, gdyby w przeszłości zdarzały się sytuacje, które można by opisać tak: "chciałem tylko kupić chusteczki i gumę do żucia i nawet nie wiem kiedy zacząłem oglądać pornograficzne gazety", to oczywiście kiosk powinien się znaleźć na liście. Oczywiście będzie ona wtedy przywoływać pragnienie, ale w tym wypadku o to właśnie chodzi. Jeśli natomiast nie ma takich nieświadomych zachowań, jeśli uruchomienie zawsze było poprzedzone pragnieniem i świadomą decyzją by za nim pójść, to lista nie ma sensu.
I oczywiście terapeuci nie twierdzą, że jej celem jest testowanie siebie, ale często zalecają jej tworzenie niepotrzebnie, a wtedy takie zadanie zaczyna ona spełniać, na co się przeważnie nie jest przygotowanym.
  • 0

#16 Ciacho

Ciacho

    Zadomowiony

  • VIP
  • PipPipPipPipPip
  • 258 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 27.06.2007, 12:17

W naszym przypadku tez na poczatku wydawalo nam sie, ze bez sensu jest ta lista. Z perspektywy czasu dlugo wymieniać moge co juz dobrego sie stalo dzieki zrobieniu jej w odpowiedni sposob i korzystaniu z niej, modyfikowaniu itd.
  • 0

#17 Gość_gipsar_*

Gość_gipsar_*
  • Goście

Napisany 27.06.2007, 13:03

Jak się nie traktuje jej jako sposobu na ucieczkę przed pragnieniami, to oczywiście może się przydać w sytuacji o której napisałem. Niektórzy też traktują ją jako tymczasowe rozwiązanie, a później z niej rezygnują. Problem jest jednak taki, że stworzenie takiej listy często wymaga zapisywania tego, co się działo przed upadkiem, a więc trzeba upadać robiąc już terapię. Ja jednak uważam, że jeśli z jakiś powodów klient nie jest jeszcze gotowy na całkowitą abstynencję, to lepsze takie częściowo kontrolowane upadanie niż nic, a może z niego płynąć jakaś lekcja, która sprawi, że później zdecyduje się na całkowitą abstynencję. Dlatego też nie należy traktować każdego upadku jako porażki, tylko raczej jako pouczające doświadczenie, co nie znaczy jednak, że same upadki są dobre i należy je jakoś promować.
  • 0

#18 Ciacho

Ciacho

    Zadomowiony

  • VIP
  • PipPipPipPipPip
  • 258 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 27.06.2007, 13:55

istnieja "czesciowo kontrolowane upadki" ???

Na listach nie opisuje sie nalogowych zachowan. Podstawowa zasada. Sa okreslone sposoby na to co jak i gdzie. Wymyslili to ludzie, ktorzy wiedzieli co robia. Nie polega to na rzadnym opisie.
  • 0

#19 Gość_gipsar_*

Gość_gipsar_*
  • Goście

Napisany 27.06.2007, 14:22

istnieja "czesciowo kontrolowane upadki" ???

Już wyjaśniam. Jeśli z jakiś przyczyn nie jest możliwe zachowanie całkowitej abstynencji, lepiej jest z każdego poślizgnięcia wyciągać wnioski i lekcje na przyszłość, niż myśleć w kategoriach "wszystko albo nic" i za każdym razem "zaczynać od nowa". Można się zdecydować na stworzenie listy abstynencyjnej, zapisując w niej w jakich okolicznościach doszło do wpadki, jakie poprzedziły ją myśli uczucia itp. Kiedy taka lista ma sens już wiesz. Nie wiem natomiast skąd pomysł, żeby opisywać w niej nałogowe zachowania.
  • 0

#20 Ciacho

Ciacho

    Zadomowiony

  • VIP
  • PipPipPipPipPip
  • 258 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 27.06.2007, 14:28

"zapisując w niej w jakich okolicznościach doszło do wpadki, jakie poprzedziły ją myśli uczucia itp".
Mamy zatem co innego na mysli pod pojeciem "lista abstynencyjna"
  • 0