Skocz do zawartości



Zdjęcie

Niska samoocena oraz poczucie własnej wartości i ich udział w nałogu


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
128 odpowiedzi w tym temacie

#121 Matt2

Matt2

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 2 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 02.01.2014, 15:57

Witam, pierwszy post na tym forum :)

Ja również mam bardzo niską samoocenę, nie akceptuję siebie. Może moja rodzina miała na to duży wpływ, rodzicom na mnie bardzo zależało, ale siebie wręcz nienawidzili. I to mnie głownie dołowało, w domu w ogóle się nie rozmawiało.  W związku z tym, w szkole zamiast zajmować się zabawą, rozpamiętywałem, jak rodzicie rano się pokłócili. Jak pamiętam, w dzieciństwie byłem radosnym chłopakiem, wychodziłem na pole po szkole, wracałem na obiad, i potem znowu na pole do 9 - 10. W gimnazjum się zaczęło, trądzik, zacząłem patrzeć na siebie krytycznie. Pamiętam, że miałem dobrych przyjaciół. Niestety nie akceptowałem siebie, więc jak miałem zaakceptować ich. Więc stawałem się powoli dziwakiem. Nie miałem, i nie mam żadnego poczucia humoru, nie wiem o czym rozmawiać z ludźmi, nawet jakbym chciał. Teraz w liceum odszedł odemnie mój ostatni kumpel, i nie dziwię się, byłem chujowym przyjacielem. W gimnazjum przeczytałem też kilka sms'ów ojca do jakiejś innej kobiety (you know what i mean),  zatruwało mi to też myśli.  W końcu trafiłem na to forum, i postanowiłem, że skończę z tym! Poszedłem do spowiedzi przed świętami - zwykła regułka, te same grzechy. Wytrzymałem 10 dni - bez większego problemu, ale dziś po powrocie ze szkoły uległem :(  Powiem, że przez te 10 dni abstynencji czułem się dobrze - nie spotykałem się praktycznie z nikim poza rodziną, ale wiedziałem, że tak jakby wygrywałem z tym nałogiem. Szkoła moggła mieć wpływ na to - nie mam przyjaciół, czasami mnie po cichu wyśmiewają, tzn. prosto w oczy nikt mi nie powie, a chciałbym. Wtedy krótko bym odpowiedział "spier****", a tak to mam mętlik w głowie - może mi się wydaje - choć chyba raczej nie. Dodam, że onanizm w mojm życiu był jedyną chwilą, która dawała trochę radości i ucieczki od rzeczywistości. W moim przypadku cały łańcuch nie zaczął się od onanizmu. Najpierw były smutki w szkole, rodzinie, potem doszedł onanizm. Jestem też cholernie zazdrosny. Gdyby nie ta negatywna cecha prawdopodobnie nie było by tak żle. Zazdroszczę praktycznie każdemu - kto lepiej wygląda, kto ma charakter, zresztą dalej tak mam. I to mnie cholernie dołuje, gdy patrzę na szczęście innych, gdy ja go nie mam :(

Będę dalej próbował życ w abstynencji - może da mi to jakąkolwiek satysfakcję, że  z czymś postanowiłem walczyć

 

Dobra dość już się rozpisałem, mam nadzieję, że wszystko się powoli ułoży w moim życiu

Oh, i łapcie też fajną nutkę - zawsze poprawia i humor:

 

Pozdrawiam


Ten post był edytowany przez Matt2 dnia: 02.01.2014, 15:58

  • 0

#122 dążący

dążący

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 2 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 11.02.2014, 22:30

do Matt2

 

Wielu ludzi ma niską samoocenę (skąd brała by się zazdrość o byle co i pęd do władzy). Co trzeba zrobić to starać się o to aby ona nie brała góry nad nami i kierowała naszymi żądzami. Wiem nie jest to łatwe, ale tu może pomóc jedynie Bóg. To On może nam zesłać łaskę wyjścia ze wszystkich nałogów i naszych słabości. Nie piszę tego od tak sobie - sam byłem w nałogu onanizmu przez 15 lat i wciąż czuje, że on we mnie jest, ale tylko dzięki modlitwie i codziennych prośbach o łaskę nie czynienia tego udaje mi się. Wiele razy upadałem i nie jest łatwo na początku ale jakże pięknie jest potem kiedy nie ma się wyżutów sumienia i jest się zadowolonm, że nie poddało się tej pokusie. Szatan tak właśnie chce człowieka zwieść najpierw wmawia mu, że jest nie taki jak inni potem podsuwa "rozwiązanie" które zwykle na początku okazuje się działać ale później pojawiają się wyżuty sumienia lub myśli że przez to co robimy Bóg już nas nie kocha i wtedy nie mamy śmiałości się do niego zwrócić i wpadamy coraz głębiej. Dlatego pomimo upadków powinniśmy stale przepraszać Boga i prośić go pomoc a On nam na pewno nie odmówi jeśli tego naprawdę chcemy. Jezus cierpiał i umarł za nasze grzech i zmył je - moje, twoje i nas wszystkich, musimy tylko poprosić go o pomoc i kochać Go i bliżnich i wszystko- krok po kroku zacznie się zmieniać w naszym życiu. Wierz mi sam to widzę co dnia.

Jeśli chodzi o niską samoocenę to zawsze znajdziemy kogoś kto jest lepszy lub gorszy od nas i będziemy się z nim porównywać. Warto więc dążyć do tego aby być lepszym każdego dnia a wtedy będziemy widzieli, że nasza sammocena wzrasta nawet jeśli nie będziemy przystawali do współcześnie lansowanego idealnego i konsumpcyjnego obywatela to w głębi duszy będziemy wiedzieli że postępujemy uczciwie. Trzeba się dużo modlić i prosić Pana Boga o pomoc a na pewno ją otrzymamy.

 

Nie poddawaj się będzie dobrze

 

Pozdrawiam


  • 0

#123 korky123

korky123

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 26 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 23.09.2014, 20:24

Ciężko stwierdzić jak jest z tym u mnie. Z tego co mówią rodzice już od najmłodszych lat byłem wyobcowany (nie płakałem prawie w ogóle za dzieciaka, mało cyca chciałem, nie interesowało mnie co się dzieje wokół) więc nie wiem czy stan który mam aktualnie jest wynikiem wieloletniego nałogu czy może tego że "taki po prostu jestem". Wiem jednak że gdy zdarzają się okresy wstrzemięźliwości moja pewność siebie rośnie, mam większą motywację do działania i mniej się 'wstydzę' przebywać między ludźmi, więc chyba jakiś związek tutaj jest. 

Przez uzależnienie od pornografii i masturbacji rozwinęło się we mnie coś co bym nazwał duchem perfekcjonizmu. W sensie kiedy mam zaprezentować coś przed ludźmi (zagrać coś, wygłosić prezentację na uczelni) chcę dopieścić każdy szczegół tak żeby wszystko wyszło idealnie - zwykle się kończy to w ten sposób ze nigdy nie jestem zadowolony z tego co zrobiłem albo rezygnuję w połowie i nie robię ttego co zaplanowałem. Jest to bardzo frustrujące.

Na pewno masturbacja przekłada się na poczucie wstydu - ukrytego. Nieraz zastanawiałem się jakby ludzie zareagowali gdyby wiedzieli na jakie strony wchodziłem, co oglądałem, gdyby widzieli moje zachowania (nie wyobrażam sobie jak obrzydliwie i żałośnie wygląda taki 'akt' z boku) przez co człowiek żyje jakby podwójnym życiem, bo wciąż tai coś i nikt nie może się o tym dowiedzieć. W ogóle to mówi się że każdy facet to robi więc w żartach mówi się czasem o tym, ale nikt nie mówi i pornografii i masturbacji jak o nałogu, dla ludzi to jest rzecz abstrakcyjna choć patrząc na liczbę postów i użytkowników forum zapewne więcej ludzi niż nam się wydaje ma problem z p i m.

Przez uzależnienie miałem, mam i będę miał ogromne problemy z nawiązaniem zdrowych relacji z kobietami. Mała pewność siebie i kompleksy sprawiły że zepsułem parę naprawdę dobrze zapowiadających się związków i dobrymi dziewczynami. Dlaczego? Bo chciałem 'już teraz' poprawić sobie samoocenę przez to ze 'zaliczę szybko' dziewczynę. Przez co cała relacja się psuła. Dziewczyna nie chciała i zostawałem sam z jeszcze większym dołem i poczuciem że jestem kompletnym zerem (w końcu kumple 'zaliczają' a ja nie).

Przez uzależnienie od pornografii mój mózg był tak zlasowany a od masturbacji poziom testosteronu tak niski że straciłem wiarę w siebie i przestałem przez pewien czas postrzegać siebie w ogóle jako faceta. Od oglądania najbardziej chorego porno zacząłem eksperymentować z innymi technikami masturbacji i zacząłem szukać partnerów na stronach dla gejów. Jest to zdecydowanie najgorsza rzecz w jaką mnie wpędził nałóg.

 

Podsumowując: nie polecam tego stylu bycia


  • 0

#124 tomy

tomy

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 18 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 16.02.2015, 09:20

Przez uzależnienie od pornografii i masturbacji rozwinęło się we mnie coś co bym nazwał duchem perfekcjonizmu. W sensie kiedy mam zaprezentować coś przed ludźmi (zagrać coś, wygłosić prezentację na uczelni) chcę dopieścić każdy szczegół tak żeby wszystko wyszło idealnie - zwykle się kończy to w ten sposób ze nigdy nie jestem zadowolony z tego co zrobiłem albo rezygnuję w połowie i nie robię ttego co zaplanowałem. Jest to bardzo frustrujące.

 

Według mnie to wcale nie wynika z masturbacji i ogladania porno. Perfekcjonizm często rozwija się u ludzi, którzy podświadomie mają zakodowane, że gdy zrobią coś idealnie, to zasłużą na akcetpację, miłość, przyjaźń. Uważają, że będą wtedy "godni". A gdy będą robili wszystko "idealnie" to nikt ich nie zrani i nie opuści. Oczywiście to złudzenie. Nie da się robić wszystkiego na 100%. Potem pojawia się frustracja. Im jest większa, tym bardziej prowadzi do nałogowych zachowań.

Przez uzależnienie miałem, mam i będę miał ogromne problemy z nawiązaniem zdrowych relacji z kobietami. Mała pewność siebie i kompleksy sprawiły że zepsułem parę naprawdę dobrze zapowiadających się związków i dobrymi dziewczynami. Dlaczego? Bo chciałem 'już teraz' poprawić sobie samoocenę przez to ze 'zaliczę szybko' dziewczynę. Przez co cała relacja się psuła. Dziewczyna nie chciała i zostawałem sam z jeszcze większym dołem i poczuciem że jestem kompletnym zerem (w końcu kumple 'zaliczają' a ja nie).

 

U siebie obserwuję coś podobnego. Myślę, że wynika to z tego, że gdy pojawia się dziewczyna, to pojawia się chęć wykorzystania jej zamiast "ręki". Ja przy tym łudzę się, że dostanę jakiś rodzaj bliskości, poczucie bezpieczećstwa, akceptacji. Niestety nie dostanę tego w taki sposób.

Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą. Czy nie jest przypadkiem tak, że po różnych zranieniach w życiu, unikaniu relacji, nie wierzymy w to, że tym razem będzie inaczej, że ktoś nas pokocha z wzajemnością. Wtedy będąc w towarzystwie kobiet, nie myślimy o budowaniu wartościowej relacji, tylko o tym by pójść z kimś do łożka. Może popęd jest trudniej zagłuszyć niż potrzeby emocjonalne?


  • 0

#125 uwolniony

uwolniony

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 8 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.12.2015, 01:00

Według mnie to wcale nie wynika z masturbacji i ogladania porno. Perfekcjonizm często rozwija się u ludzi, którzy podświadomie mają zakodowane, że gdy zrobią coś idealnie, to zasłużą na akcetpację, miłość, przyjaźń. Uważają, że będą wtedy "godni". A gdy będą robili wszystko "idealnie" to nikt ich nie zrani i nie opuści. Oczywiście to złudzenie. Nie da się robić wszystkiego na 100%. Potem pojawia się frustracja. Im jest większa, tym bardziej prowadzi do nałogowych zachowań.
U siebie obserwuję coś podobnego. Myślę, że wynika to z tego, że gdy pojawia się dziewczyna, to pojawia się chęć wykorzystania jej zamiast "ręki". Ja przy tym łudzę się, że dostanę jakiś rodzaj bliskości, poczucie bezpieczećstwa, akceptacji. Niestety nie dostanę tego w taki sposób.
Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą. Czy nie jest przypadkiem tak, że po różnych zranieniach w życiu, unikaniu relacji, nie wierzymy w to, że tym razem będzie inaczej, że ktoś nas pokocha z wzajemnością. Wtedy będąc w towarzystwie kobiet, nie myślimy o budowaniu wartościowej relacji, tylko o tym by pójść z kimś do łożka. Może popęd jest trudniej zagłuszyć niż potrzeby emocjonalne?



G

G

G
  • 0

#126 Deotes

Deotes

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 29 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.12.2015, 13:13

 

Przez uzależnienie miałem, mam i będę miał ogromne problemy z nawiązaniem zdrowych relacji z kobietami. Mała pewność siebie i kompleksy sprawiły że zepsułem parę naprawdę dobrze zapowiadających się związków i dobrymi dziewczynami. Dlaczego? Bo chciałem 'już teraz' poprawić sobie samoocenę przez to ze 'zaliczę szybko' dziewczynę. Przez co cała relacja się psuła. Dziewczyna nie chciała i zostawałem sam z jeszcze większym dołem i poczuciem że jestem kompletnym zerem (w końcu kumple 'zaliczają' a ja nie).

 

Skąd to "będę miał" wiesz co zdarzy się jutro ?? Jeśli tak to proszę powiedz mi przy okazji jakie będą numery losowania lotto. Rozumiem że miałeś problemy z nawiązywaniem zdrowych relacji ja też , ale nie można mówić że coś będzie bo nie znasz przyszłości. Jeśli stale człowiek będzie sobie wmawiał że jutro będzie źle to nasze myślenie będzie do tego dążyło i rzeczywiście tak się stanie mimo tego że przyszłości nie znamy. Powiem Ci tak że ostatnio spotkałem dziewczynę którą jak to napisałeś "zaliczyłem" dość szybko i mimo bliskości między nami wszystko się rozwaliło, a na prawdę była piękną istotą ale... Widzisz czasami się zastanawiałem czy nie zrobiliśmy źle że tak szybko przeskoczyliśmy od pierwszej randki przez pierwszy pocałunek do łóżka kto wie czy ta szybkość nas nie zabiła. Chodź pewnie tutaj moje niedoświadczenie w związkach zrobiło swoje. Wiem że jako faceci mamy parcie żeby jak najszybciej laskę zaciągnąć do łóżka bo przecież lubimy zdobywać "trofea" ale czasami chyba warto zwolnić.

 

Teraz dopiszę się do tematu postu.

 

Niska samoocena, poczucie własnej wartości czy pewności siebie są zależne od naszych myśli, postrzegania siebie i stanu ducha. To wcale nie jest tak że jak przestaniemy się masturbować automatycznie zyskujemy na samoocenie czy pewności siebie. Wszystko to zaczyna się i kończy w naszej głowie jeśli nawet skończymy z nałogiem, a będziemy codziennie wmawiać sobie że jesteśmy "do [beeep]" to takie będzie nasze samopoczucie, zachowanie i postawa. Oczywistym jest fakt że masturbacja która jest już nałogiem powoduje że czujemy się podle i jeśli nie zmienimy swojego myślenia nie mamy szans wyjść z nałogu oraz utrzymać się w czystości. Tak samo niskie poczucie własnej wartości nie musi nas od razu sprowadzić do masturbacji i nałogu z nią związanego. Zapewne większość z nas pierwszy kontakt z pornografią i masturbacją miała z zwyczajnej ciekawości, a nie z powodu niskiej samooceny. Czytałem tutaj na forum już kilka razy kwestię "jestem czysty od x dni, a poprawy pewności siebie jakoś nie widzę" no bo ona sama nie przyjdzie nad tym trzeba pracować :)


  • 0

#127 kolorowanka

kolorowanka

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 84 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 02.10.2016, 20:38

Seks poprawia moją samoocenę. Chwilowo. Bez tego czuję pustkę. Zagłuszam tak tę samotność. Nie znalazłam dotąd innego, skuteczniejszego sposobu. To trudne.
  • 0

#128 Szymonn

Szymonn

    z problemami

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 620 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 07.10.2016, 21:14

Krzysiek, Ty nie potrafisz zrozumieć jednej rzeczy. Masz zawężony punkt widzenia, nie widzisz tego, że w nałogu nie niszczy się tylko siebie, ale też tą drugą osobę. Że to nie wielkość miłości jaką siebie darzy dwójka osób, a wytrzymałość psychiczna tej drugiej ma znaczenie. PATRZ SZERZEJ
  • 0

#129 Szymonn

Szymonn

    z problemami

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 620 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 08.10.2016, 01:02

Zdrady, kłamstwa, wciąganie we współuzależnienie. Moim zdaniem już samo "bądź przy mnie, bo ja mam problem, bo potrzebuję Twojego wsparcia " to może być zbyt wiele na psychikę niejednej osoby.
  • 0