Skocz do zawartości



Zdjęcie

Niska samoocena oraz poczucie własnej wartości i ich udział w nałogu


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
128 odpowiedzi w tym temacie

#41 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1454 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 13.08.2008, 22:08

wg mnie jakkolwiek pojmujac Boga idt. itp. makulko
- posty milano i Tuomasa


boimy sie kochac siebie, bo to wymaga wyrzeczen, bolu i pracy

boimy sie kochac innych, bo widzimy w nich siebie

i cały trud zwiazany z bliskoscia i otworzeniem sie

na dobrowolne zranienie



tyle "madrzenia" sie z mojej strony

czyste przemyslenia obciązone mozliwie jak najmniejszą liczbą przeniesień i kalek
  • 0

#42 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1454 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 14.08.2008, 18:25

oto obiecany opis bibliograficzny

Leczenie uzależnionego umysłu, Jampolsky Lee, Jacek Santorski & Co Agencja Wydawnicza, Warszawa 2008

Książka naprawdę godna polecenia !!

cena 14.90 w detalu

214 stron


"Twoim zadaniem nie jest szukanie miłości,
lecz jedynie znalezienie
wszystkich wewnętrznych barier,
które przeciwko niej zbudowałeś"

- fragment "Kursu Cudów" cytowany w Ksiażce Jampolskiego, str. 10.
  • 0

#43 Paranoid

Paranoid

    Współ- i uzależniony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 375 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Pepperland

Napisany 14.08.2008, 21:58

"Twoim zadaniem nie jest szukanie miłości,
lecz jedynie znalezienie
wszystkich wewnętrznych barier,
które przeciwko niej zbudowałeś"

- fragment "Kursu Cudów"

To prawda. I to dotyczy wszystkiego, nie tylko miłości. Wszystkiego.
  • 0

#44 xewiux

xewiux

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 1 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 01.01.2009, 01:41

Chciałbym bardzo serdecznie wszystkich powitać jest to mój pierwszy post na tym forum. Bardzo interesuje mnie psychologia i chciałbym napisac troche o samoocenie otoz niska samoocena bierze sie stad iz jako dziecko jestesmy dla rodzicow cenni, potem zalozmy ze mama przychodzi z zebrania w szkole i mowi Ci: "Alez ty glupi jestes" nastepna i to samo, wytykaja Ci wszystkie twoje bledy w zyciu zaczynasz przejmowac ich przekonania na wlasny temat i tak wlasnie powstaje twoja niska samoocena. Dostrzegasz tylko porazki w zyciu jesli np. ktos powie Ci ze ladnie wygladasz to zaczynasz sie zastanawiac dlaczego on tak powiedzial? Czego chce? rozkladasz na czynniki pierwsze, szukasz poddtekstow ukrytych intencji. Tak mniej wiecej bylo ze mna i do dzisiaj jest tyle ze mam wysoka samoocene a rodzicow takich samych. Pamietam jak czytalem ksiaki o psychologii to zawsze byl w domu powod do smiechu jaki to ja jestem nienormalny ze sie takimi rzeczami interesuje. Ojciec ze mna nie gada w ogole nie gadamy tygodniami. On tylko potrafi mnie wysmiewac. Moge szczerze powiedziec ze nic mnie z nim nie laczy, nic razem nie robilismy np. nie naprawialem z nim samochodu chociaz robi to czesto. Kiedy tylko wyraze swoje zdanie w domu na tematy o ktorych oni nie maja zadnego pojecia to uzyskuje tylko smiech i ubaw na caly dzien z mojej osoby. Pamietam wakacje kiedy to gadalem z mama o sporcie (sportem tez sie interesuje ale bardziej od strony teoretycznej) kiedy rozmowa sie rozwinela zaczeli mnie juz tak wysmiewac ze polecialy mi lzy chociaz mam 16 lat, a nie jestem takim typem ktory placze na filmach itp. tak bardzo zabolaly mnie te slowa ze nie zapomne ich do konca zycia. Mialem wtedy ochote wszystko rozwalac, szarpac, rzucac ale dosyc tego moglbym tak wymieniac bez konca. Teraz przejde do problemu niska samooceny a innych ludzi. Jak mowi podstawowe prawo: Jak sam postrzegasz siebie tak Cie bede postrzegali inni oraz: Na co sie nastawisz to to uzyskasz. Jest to swieta prawda. Majac wysoka samoocene wiesz ze masz innym wiele do zaoferowania i inni ludzie to poczuja, w twoim towarzystwie beda czuli sie wazni, wartosciowi i beda chetnie z toba przebywac. Ktos tu tez pisal o podrywaniu dziewczyn a wiec sprawa ma sie tak ze ona na pierwszy rzut oka zobaczy czy jestes facetem dla niej. Wszystko komunikujesz swoja mowa ciala, a kobiety o wiele lepiej ja odczytuja niz faceci (zostalo im to z ewolucji). Nigdy nie myslcie ze kobieta szuka tylko pieknego, przystojnego faceta, z mnostwem kasy itp. Kobieta ocenia faceta na podstawie emocji jakie w niej wywoluje i tylko tak. Oczywiscie ubieraj sie ladnie i schludnie i nie badz brudny. Nawet jesli zmienicie swoja mowe ciala to i tak ona zobaczy ze nie jestes spojny z samym soba. Jesli macie pytania pytajcie.
  • 0

#45 zielonykamyk

zielonykamyk

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 1 Postów:

Napisany 11.03.2009, 11:39

czesc, wpadlem przypadkowo na forum i zachaczylem kilka tematów,
polecam swietna ksiazke, w ktorej autor doradza jak polubic siebie, zwiekszyc swoja samoocene i byc szczesliwym,
sam jeszcze nie doczytalem do konca, ale bardzo mi sie spodobala i mysle ze moze sie przydac,
zamieszczam link do rapidshare
[link usuniety]
pozdrawiam
  • 0

#46 jendrool

jendrool

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 55 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:NO

Napisany 11.03.2009, 12:48

Nawet jesli zmienicie swoja mowe ciala to i tak ona zobaczy ze nie jestes spojny z samym soba. Jesli macie pytania pytajcie.

A możesz co nieco wyjaśnić co rozumiesz przez bycie spójnym ze samym sobą. Bo mowę ciała owszem można próbować zmienić. Chocby poczytac sobie trochę ksiązek o tej tematyce - wiele można się dowiedzieć jak sie nie zachowywac żeby nie być odebranym jako osoba zamknięta w sobie, nie przystępna itd. Warto też nad tym popracować jeżeli samemu człowiek łapie sie na tym że poprostu przyjmuje postawę "nieprzyjazną" - poprzez choćby zwykłe krzyżowanie rąk, wogóle nie uśmiechanie się, nie patrzenie rozmówcy w oczy, rozbiegany wzrok, nie koncentrowanie się na tym co kobieta mówi do nas. Nie wiem,ale wydaje mi sie że tak jak napisał "xewiux" że sama postawa nie wystarczy, bo co z tego jeżeli będe pamiętał o postawie otwartej - przyjaznej jak bedę rozmawiał z kobietą a nie będzie to wypływało poprostu ze mnie naturalnie a powiedzmy rozmowa nie bedzie swobodna, że bede sie czuł cały czas spiety to zostanie to szybko dostrzeżone. I nic z tego nie bedze tylko to że moge nie "wywołać emocji pozytywnych u kobiety tylko wręcz przeciwnie negatywne przez to że zmienie samą tylko postawe do niej a nie będzie poprostu normalnej luźniej atmosfery (w sensie że nie jestem spięty tym że rozmawiam z kobietą i wysilam sie zeby coś jej takiego powiedzieć żeby ją zatrzymac przy sobie- pissze jakby ze swojej obserwacji)

a czemu usunięty został link. ściągnęłem to przed chwilą. I nie ma tam żadnej pornografii tylko zrobione zdjęcia ksiązki. i TYle. Poza tym nie ma tam wirusów- sprawdziłem Nortonem 2008. aktualne deinicje wirusów (dzisiaj aktualizowany)

Ten post był edytowany przez jendrool dnia: 11.03.2009, 12:43

  • 0

#47 QqraA

QqraA

    Dobry gips nie jest zły.

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2712 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 11.03.2009, 12:50

to nie jest legane zrodlo dystrybucji ksiazki - ot co.
  • 0

#48 Marcin_G

Marcin_G

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 65 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Śląsk

Napisany 14.04.2009, 16:55

Ja jestem typowym przykładem jak niska samoocena wpływa na mój nałóg, albo i na odwrót. Całe studia a jestem na piątym roku wolałem siedzieć w domu i onanizować sie oglądając porno. Uważałem ze jestem zbyt nie atrakcyjny na o to by mięć dziewczynę. Racjonalizowałem że niski i w okularach(cały ja) nie mam szans u żadnej. Podobało mi się parę dziewczyn ze wszystkim mocno sie zaprzyjaźniłem ale nigdy nie bylem wstanie powiedzieć co do nich czuję. Unikalem tez fantazjowaniu o nich pod czas onanizacji. Teraz gdy wiozłem się ostro za siebie w końcu powiedziałem mojej przyjaciółce co do niej czuje rok czasu mi to zajęło..ona niestety za kochała sie w kimś innym:/(ten inny jednak w niej nie wiec miłość chyba jest ślepa) było mi bardzo żal, moi znajomi mówili ze pasowalibyśmy do w takim sensie że mówiąc co do niej czuje nie porwałem się z "motyka na słonce" Ona jednak nie chciała spróbować nawet gdy ten facet w którym się kochała dał jej kosza - porostu do miłość nie można zmuszać to zależy od dwóch osób..w każdym razie przestałem oglądać porno.. w ogóle ono już mnie "nie bawi" wręcz przeciwnie wydaje mi się obrzydliwe. Niestety zacząłem fantazjować o niej o tym że robi "to" z innym facetami :/ to bylo straszne bo katowalem sie tymi myślami bardziej niz podniecałem(sam uważąłem sie za zbyt nieatrakcyjnego żeby sobie wyobrażać moj sex z nią) teraz juz minęło 51 dni odkąd się nie onanizuje i nieco ponad tydzień odkąd przestałem o niej fantazjować. Ma bardzo silne poczucie winny z powodu tego co robiłem w przeszłości zwłaszcza tych myśli o niej. Chodzę na terapie radzenia sobie ze stresem moja psycholog mówi ze: "wolałby żeby sie onanizował raz na tydzień" według niej bede mieć przez to "zdrowe podejscie" do swojej seksualności teraz i w późniejszym związk Przekonalem się jednak że nałogowa masturbacja niszczy seksualność, szkoda ze moja terapeutka nie potrafi porzucić tych głupich teorii o nieszkodliwości onanizmu. Tłumacze jej że wiem że "raz na jakiś czas" nie zaszkodzi, ale nie codziennie jak ja to robiłem kiedyś. Taka całkowita abstynencja jak teraz mi odpowiada czuję się z tym dobrze WIERZĘ ŻE kiedyś zjadę dziewczynę stworze stały związek założę rodzinę i zbuduje to w oparciu o moją czystość I WŁAŚNIE TA WIARA ŻE STWORZE KIEDYŚ JAKAŚ TRWAŁĄ RELACJE Z KOBIETĄ DAJE MI SIŁY DO ZWALCZANIA POKUS. Zmieniłem tez nastawienie do siebie moze nie jetem najładniejszy ale są ludzie którzy maja gorzej i jakoś dają rade w życiu odnaleźć "druga polówkę". Wiec staram sie jakoś myśleć pozytywnie o sobie wierzyć ze jak "stane na nogi" poczuję sie pewniejszy siebie to pójdę w świat zawalczyć o dziewczynę i przyszły związek, bo czuję sie cholernie samotny... Narazie jednak skupiam sie na pisaniu pracy magisterskiej Pozdrawiam i mam nadzieje ze uda się nam zmienić nastawienie do siebie i pokonac ten nałóg.
  • 0

#49 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1919 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 13.06.2009, 08:16

Jak budować właściwy obraz samego siebie? Przede wszystkim warto rozmawiać z innymi ludźmi i poznawać ich własny sposób patrzenia na siebie.


jednym z najprostszych sposobów na poprawę swojej samooceny jest zacząć bezinteresownie, dobrze myśleć o innych.


może po prostu za dużo od siebie wymagamy, chcemy być idealni. A skoro ideałów nie ma, to pokochać się trudno.


Niskie poczucie wartości jest nierozerwalnie związane z poczuciem wstydu. Z drugiej strony

uzależniony mając duże poczucie wstydu często nie ma poczucia winy - tzn. wstydzi się kim jest, natomiast nie dostrzega zła swych czynów.

Myśli - no tak jestem erotomanem, jestem beznadziejny, bo znowu zrobiłem to, to, to.... Czyny erotomana są jedynie pretekstem do usprawiedliwienia złego myślenia o sobie; dość ciężko to wyjaśnić prostymi słowami, gdyż ciężko jest ten mechanizm nie tylko zrozumieć, ale i dopuścić do swojej świadomości jego istnienie. Jak zawsze króluje w nas zaprzeczanie.

Istota pracy nad swoją jaźnią polega m.in. na tym, by tak przemienić swoją (pod)świadomość - by wyrobić w sobie przekonanie, że to nie ja jestem zły, jednak rzeczy które robię są złe.

Przykład: wiele osób tutaj dekalaratywnie potępia pornografię, ale gdyby się głębiej zastanowili, to tak naprawdę nie odczuwa tego w żaden sposób, nie odrzuca ich ona od siebie; ta sama osoba czuje jednak wyraźnie, że oglądanie pornografii sprawia, że jest kimś gorszym, w jakiś sposób potępionym. Rozpoznanie u siebie tego mechanizmu jest podstawą w uporaniu się z poczuciem wstydu. To wymaga jednak czasu.

Punktem wyjścia w pracy nad własnym poczuciem wartości jest właściwe rozpoznanie zaburzenia i nieadekwatności swego poczucia wartości. Służy temu obserwacja siebie w relacjach z innymi. Czy kierują nami lęki? Czy boimy się innych? Unikamy? Czy moje poczucie wartości jest uzależnione od czynów i słów konkretnych osób? A może popadamy w drugą skrajność? Staramy się innym na siłę pokazać swoją wyższość? Uważam niektórych ludzi za gorszych i głupszych? Gdy odpowiemy sobie na te pytania

Trzeba nauczyć się budować relacje zgodnie z zasadą "wygrana-wygrana".

Nie ma co na siłę też udowadniać innym, że jesteśmy wyjątkowi, lepsi, mądrzejsi - to też może być oznaką problemów z poczuciem wartości. Drugorzędną metodą autoanalizy jest rozpoznanie swoich reakcji po upadku - czy myślę wtedy źle o sobie, zamiast źle o swoim wyczynie? Można wtedy się swoimi przemyśleniami podzielić na SLAA, na forum z terapeutą czy z kimś zaufanym. Przyznanie się przed sobą i przed kimś drugim, w prawdzie, że mam jeszcze problem z tym jest krokiem w dobrym kierunku.

Jak widać kluczem do rozpoznania u siebie własnego poczucia wartości jest kontakt z innymi ludźmi. Oni dają nam pewien feedback - często wartościowy, gdy jest dla nas nieprzyjemny. Izolacja i "podwójne życie" bowiem powodują pogłębienie złych przekonań o sobie i odwrotnie, kontakt z drugim człowiekiem jest narzędziem wykorzeniającym poczucie wstydu. I wracając do początku: nie oceniamy ludzi na podstawie tego kim są, ale na podstawie tego, co robią. Co zatem jest bardzo ważne, zamiast źle myśleć o sobie sobie,

ignorujmy złe myśli na swój temat, ale nie przechodźmy obojętnie obok swoich sesji pornograficznych, osiągnięć w uwodzeniu, naszych nerwic natręctw, złego myślenia o ludziach i innych, w ostatecznym rozrachunku szkodliwych nawyków.

Jest wiele innych sposobów, zdrowszych, choć nienauczonych przez nas na kompensację niskiego poczucia wartości. I z tego trzeba sobie jasno zdać sprawę.

:)
  • 0

#50 biednyon

biednyon

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 865 Postów:
  • Skąd:Warszawa

Napisany 07.01.2010, 17:09

Hej;)

Bardzo dawnomnie tu niebyło, alepomyślałem że wejdę zobaczyć co sie dzieje:) Być może ktoś mnie tu jeszcze pamięta..., ale co do niskiej samooceny...to też moja wada;/ jaki w tym udział ma nałogowa masturbacja? nie wiem, ale wiem że jak tego nie robię czuję się lepiej. Wydaje mi się że, nie można myśleć w sposób "jak bym nie upadł to by było lepiej" (trochę zagmatwałem...) Ostatnio zauważyłem że jak upadnę to idę spać...z myślami koszmarnymi... zapominam o zasadzie, że nałóg to jedno, a życie to drugie... Dawno mnie tu nie było... chyba najpierw musze poczytać, a potem pisać:)
  • 0

#51 Gość_Tiili_*

Gość_Tiili_*
  • Goście

Napisany 19.04.2010, 21:37

Ja mam wręcz potwornie niską samoocenę, czasem aż sama siebie się boję. To jeszcze bardziej wpędza w nałóg. Przeglądam te posty, i tak pomyslałam, że dorzucę swoje trzy grosze;) Myślę, że przyczynę nałogu, niskiej samooceny, wstydu itd. można bardzo często ulokować w dzieciństwie - mogę to opisać na swoim przykładzie. Jestem DDA(choć dopiero od niedawna zdaję sobie z tego sprawę), w mojej rodzinie wyznawany był model tzw. "zimnego chowu" - bez przytulania, dystans itd. To w połaczeniu z nałogiem taty sprawiło, że praktycznie wręcz zanikły nasze wzajemne więzi. A ja zawsze miałam potrzebę bycia przytulaną, chwaloną itd. Taki typ człowieka, który już od urodzenia jest słaby i musi się na kimś "podpierać". Brak tego w połaczeniu z niesamowitym wręcz zainteresowaniem seksualnością i własnym ciałem sprawił, że bardzo szybko wpadłam w swój nałóg - dla mnie była to nie tylko ucieczka od problemów, ale też taka forma miłości, takie dziwne "przytulenie się" - nie wiem tylko do czego... Przez jakiś czas zastępowało mi to uczucia, których chyba nie miałam. Mama chciała się rozwieść z tatą, ja prosiłam ją, by tego nie robiła(groził, że się zabije) - przez co czułam wręcz niechęć jej i babci do mnie, jak płakałam z jakiegoś powodu to słyszałam tylko, że mam iść do swojego tatusia. Na początku gimnazjum straciłam zaufanie do mamy i już nigdy nie powiedziałam jej o tym, co czuję. Pojawiły się kompleksy, lęk dosłownie przed wszystkim, izolacja od ludzi, a z drugiej strony straszne pogłebienie nałogu i kryzys wiary. Dziś znajduję się w stanie jakby zniszczenia, nie wiem czy samoocena może być jeszcze niższa a nienawiść do wszystkich radosnych, szcześliwych, w związkach większa. W przyszłym tygodniu idę do psychologa, pierwszy raz w życiu. Boję się, ale chcę coś zmienić. Tylko czy człowiek bez przyjaciół i znajomych będzie potrafił cokolwiek odmienić w swoim życiu?...

Mogę powiedzieć tyle, że wstyd i kompleksy niszczą człowieka od wewnątrz. Zwłaszcza takiego z nałogiem masturbacji. Takiemu człowiekowi wydaje się, iż ma na czole wypisane, co robi, jak jest ohydny i grzeszny. Jakim jest zboczeńcem. Odczuwa brak przyjaciół, samotność, niepowodzenia jako karę za to, co robi, co jeszcze wzmacnia depresyjny nastrój. I tak krąg się zamyka.
  • 1

#52 martinus100

martinus100

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 34 Postów:

Napisany 23.04.2010, 20:26

A ja zawsze miałam potrzebę bycia przytulaną, chwaloną itd. Taki typ człowieka, który już od urodzenia jest słaby i musi się na kimś "podpierać".


Witaj. Moim zdaniem to nie jest słabość i chęć podpierania się. Każdy z nas potrzebuje wsparcia i innych ludzi. Bez tego życie traci swój sens i jest puste. Mój nałóg trwa już kilkanaście lat i czasami czuję, jakbym był na świecie sam, bo nie wytworzyłem silnych więzi z innymi ludźmi (nie widziałem sensu, bo ważniejsza była masturbacja). Też jestem typem osoby, która ma potrzebę bycia chwalonym przez rodziców, nauczycieli, pracodawców (nie wiem czy już pracujesz, ale zauważyłem że ta potrzeba przenosi się także na osobę na rzecz której się pracuje). Wynika to właśnie z niskiej samooceny. Ciężko mi uwierzyć, że ktoś może mnie polubić po prostu za to jaki jestem. Dopiero jak ktoś mnie pochwali to na krótko czuje się lepiej. Ale później znowu pojawiają się myśli, że nie jestem wystarczająco dobry, nie robię wystarczająco dużo i wystarczająco dobrze, że nie uczę się wystarczająco dużo itp. Niestety moim zdaniem nasze dzieciństwo odgrywa bardzo dużą rolę w naszym dorosłym życiu i jeśli czegoś w nim brakowało, pojawiają się problemy. Myślę jednak, że możemy nadrobić pewne rzeczy, ale musimy zacząć od wybaczenia swoim rodzicom wszystkich krzywd i złych rzeczy które w naszym mniemaniu nam uczynili (łatwo się o tym pisze, ale trudno robi, ja do tej pory nie wybaczyłem mojemu ojcu i nie wiem czy kiedyś będę w stanie, jak pojawia się w pokoju ja od razu wychodzę bo nie mogę razem z nim przebywać bez denerwowania się, nawet jeśli nic nie mówi).

Powodzenia w walce.
  • 0

#53 TattooTears

TattooTears

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 346 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 29.04.2010, 09:31

@Tiili:
Od jakiegoś miesiąca jestem w posiadaniu pieska i muszę powiedzieć, że to bardzo pomaga w potrzebie przytulenia kogoś :) Niby to nie jest człowiek, ale zawsze można się z nim pobawić - więcej czasu spędzasz na dworze, co ogranicza czas przy kompie. Na spacerze można zawsze do jakiejś panienki poświrować (w moim przypadku :)) hehe. I co najważniejsze czujesz więź z tym ślicznym psiakiem :) Inwestycja w psiaka może być bardzo dobrym wyborem dla małoletniego uzależnionego :)
  • 0

#54 Gość_Tiili_*

Gość_Tiili_*
  • Goście

Napisany 29.04.2010, 12:35

@TatooTears - mieszkam na stancji i niestety nie mogę mieć zwierząt. W domu mam psa i sześć kotów i fakt, kontakt z nimi bardzo mi pomaga. Ale teraz lwią częsć roku spędzam w mieście, więc rzadko widuję moje zwierzaki. Próbowałam rozmawiać z właścicielką, aby pozwoliła choćby na kanarka(kocham ptaki), ale niestety. Może jak zmienię mieszkanie, to da się ten stan zmienić:)

@Martinus100 - nie pracuję jeszcze, nie mam na razie takiej możliwości. Co do wybaczenia rodzicom - ja nie mam czego im wybaczać, bo wiem, że to z mojej winy bardzo wiele złego się stało. To raczej ja powinnam im to jakoś wynagrodzić, ale niestety nie potrafię, nie umiem. Tym bardziej, że jako rodzina bardzo odstajemy od reszty krewnych, którzy są bogaci, mają ładne dzieci, studiujące z sukcesami albo mające ciekawa pracę. Którzy(a raczej które - to siostry mojego taty) zostawili go z nałogiem, zrzucając winę na nas. To im nie mogę wybaczyć i czesto mam wrazenie, że nie chcę ich w ogóle widzieć. I kiedy nas zapraszają na święta, to ja wiem, że tak naprawdę nikomu z nich nie jesteśmy potrzebni - tzn. jestesmy, ale tylko ajko tło, jako ozdoba na zdjęciach. Bardzo bym chciała choć trochę dogonić te wszystkie śliczne i inteligentne kuzynki(mówię to bez ironii), jakoś je wyprzedzić, ale to chyba nierealne.

Ten post był edytowany przez Tiili dnia: 29.04.2010, 12:42

  • 0

#55 ToNieJa

ToNieJa

    Czarna owca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1769 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Strażnik bramy

Napisany 29.04.2010, 20:45

Co do wybaczenia rodzicom - ja nie mam czego im wybaczać, bo wiem, że to z mojej winy bardzo wiele złego się stało. To raczej ja powinnam im to jakoś wynagrodzić, ale niestety nie potrafię, nie umiem. Tym bardziej, że jako rodzina bardzo odstajemy od reszty krewnych, którzy są bogaci, mają ładne dzieci, studiujące z sukcesami albo mające ciekawa pracę. Którzy(a raczej które - to siostry mojego taty) zostawili go z nałogiem, zrzucając winę na nas. To im nie mogę wybaczyć i czesto mam wrazenie, że nie chcę ich w ogóle widzieć. I kiedy nas zapraszają na święta, to ja wiem, że tak naprawdę nikomu z nich nie jesteśmy potrzebni - tzn. jestesmy, ale tylko ajko tło, jako ozdoba na zdjęciach. Bardzo bym chciała choć trochę dogonić te wszystkie śliczne i inteligentne kuzynki(mówię to bez ironii), jakoś je wyprzedzić, ale to chyba nierealne.

Taka mądra Tilli, a tak bardzo się myli :P

Zgodnie z prawem, rodzice mają co do dziecka obowiązki, a to dziecko ma swoje prawa. I nigdy nie jest odwrotnie, zarówno w prawodawstwie, jak i w psychologii.

Co do kuzynek, to jak myślisz, ile z Twoich kuzynek wie o Twoim problemie z onanizmem?

A teraz w drugą stronę, co Ty wiesz o egzystencjalnych problemach swoich kuzynek, o których nic nie wiesz? Być może część z nich zazdrości Tobie tego autentycznego życia, podczas gdy grzęzną w czymś mocniej niż Ty...
  • 0

#56 Gość_Tiili_*

Gość_Tiili_*
  • Goście

Napisany 30.04.2010, 09:56

No nie wiem. Są w szczęśliwych związkach, mają ciekawą, dobrze płatną pracę, jedna jest na wymarzonym stypendium w Japonii. Wiem, że nie powinno się zazdrościć własnej rodzinie, ale nie potrafię dłużej już żyć patrząc na nie i zastanawiając się, co źle w życiu zrobiłam.
  • 0

#57 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 30.04.2010, 10:13

Są w szczęśliwych związkach, mają ciekawą, dobrze płatną pracę, jedna jest na wymarzonym stypendium w Japonii.

a może tak samo jak ty kryją się ze swoimi problemami?
nie zazdrość im tego czego ty nie masz bo całe życie będziesz zgorzkniałą kobietą która nie osiągnęła tego co mają inni

też mialam taki etap w życiu że jak zobaczyłam do czego doszli ludzie z moich studiów to lekko mi szczęka opadła. Ale czym to było okupione i czy są szczęśliwi to nie wiem i nie będę gdybać bo powinnam cieszyć się tym gdzie jestem i co robię a jeśli mi się to nie podoba to cieszyć się życiem i próbować realizować to co sobie wymarzyłam

Anula
  • 1

#58 uki83

uki83

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 253 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 30.04.2010, 10:19

myślę jak Ania...czasem to co wydaję nam się złotem bo bliższym przyjrzeniu okazuję się zwykłym pirytem...a niedostrzegamy pokładów złóż,które drzemią w nas samych...
  • 0

#59 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 30.04.2010, 10:27

czasem to co wydaję nam się złotem bo bliższym przyjrzeniu okazuję się zwykłym pirytem

ktoś mi niedawno powiedział że zadzwonił do mnie prosząc o pomoc bo wie że ja jej podam rękę w przeciwieństwie do jej przyjaciółek (ja nią nie jestem, słyszymy się sporadycznie).

trzeba czasami popatrzeć oczami innych i docenić to co inni w tobie widzą a nie widzieć tylko swoje minusy.

Anula
  • 0

#60 Gość_Tiili_*

Gość_Tiili_*
  • Goście

Napisany 01.05.2010, 11:43

Wiem, chyba już jestem zgorzkniała, w takim wieku, ale chyba tak już jest. Nie wiem, dlaczego tak jest, to uczucie jest silniejsze ode mnie i już dawno nade mną zapanowało. Po prostu wiem, że nic się nie zmieni, bo niby jak mam zmienić wygląd? Siebie? Chciałabym móc zacząć wszystko od początku, jeszcze raz. Ale to niemożliwe.
  • 0