Skocz do zawartości



Zdjęcie

Niska samoocena oraz poczucie własnej wartości i ich udział w nałogu


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
128 odpowiedzi w tym temacie

#21 Gość_Bombel_*

Gość_Bombel_*
  • Goście

Napisany 04.08.2007, 23:38

Ja zawsze miałem totalnie niską samoocenę w związku z dziewczynami. Co z tego, że jestem inteligentny, dowcipny, mam dobry charakter, jestem otwarty, potrafię słuchać ludzi, doradzić im, dobrze się ubieram, w pracy mnie chwalą i lubią (kobiety też) jeśli mam poczucie "ZEROWEJ ATRAKCYJNOŚCI" jako facet dla kobiety. Odróżniam kumpelskie i przyjacielskie relacje z dziewczynami od atrakcyjności. Mam wprawdzie żonę, kocham ją, ale mam wrażenie, że to był jedyny wyjątek potwierdzający regułę. Jak idę na zabawę, to byle Czesiek hydraulik poderwie do tańca kobietę, a ja nie. Mam wrażenie, że wszystkie na mnie patrzą z politowaniem, a jeśli daję jakieś sygnały, że po prostu mi się podobają jako kobiety, to natychmiast się odsuwają (wiem wiem może boją się żonatego, ale jak byłem kawalerem też tak było)
  • 0

#22 io

io

    Maniak

  • Autor(ka) tematu
  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1227 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kalisz, Poznań

Napisany 19.08.2007, 17:05

Bombel, skoro masz żonę, to po co szukasz czegoś więcej? Po pierwsze radziłbym zrezygnować z szukania czegokolwiek u innych kobiet, bo a nóż jakaś zareaguje inaczej i to się źle potoczy. Mówisz że z żoną było inaczej, że to wyjątek od reguły - i właśnie o to chodzi. Atrakcyjny masz być dla niej. Dla innych możesz być co najwyżej kumplem - w tej relacji atrakcyjność nie jest potrzebna. Ja tam bym nie chciał na dyskotekach podrywać jakichś dziewczyn jeśli miałbym żonę. W ogóle ja w sobie wypracowałem coś takiego, że nie szukam kogoś na podryw, bo nie widzę celu takiego zachowania. Szukam tej jednej osoby z którą chciałbym iść przez życie. Nawet nie próbuję się angażować w jakieś związki, co do których wiem, że to nie jest to. Ty masz już sprawę ułatwioną, gdyż ten etap szukania/wyboru masz już za sobą. Może jeśli nie czujesz się w pełni facetem (chodzi mi o to szukanie potwierdzenia u kobiet - bo skoro chcesz być postrzegany przez nie jako osoba atrakcyjna, to znaczy że szukasz u nich jakby potwierdzenia swojej męskości), to może warto zastanowić się gdzie tkwi przyczyna? Często ma to swoje początki w dzieciństwie, w relacjach z rodzicami, a w szczególności z ojcem.
My, faceci, mamy we krwi wojownika, a każdy wojownik potrzebuje inicjacji, potrzebuje tego, aby ktoś dojrzalszy, ktoś kto jest dla nas wzorem powiedział: "Dobra robota", "tak trzymaj", "uda Ci się", "jesteś prawdziwym facetem". Kobiety nie dadzą Ci tego. Jesteś osobą wartościową i tego nic nie zmieni. Chcesz żeby kobiety za Tobą latały? Bez sensu. Po pierwsze to facet jest zdobywcą i łowcą. A nie na odwrót. A po drugie Ty już nie masz na co "polować" :) . Zajmij się żoną, zaopiekuj się nią. Ona potrzebuje tego, aby czuć się przy Tobie bezpiecznie. Potrzebuje Twojego zainteresowania, Twoich słów, Twoich decyzji, Twoich postaw - a nie faceta, który jak małe dziecko robi wszystko, aby być atrakcyjnym dla innych kobiet, bo czegoś tam w życiu nie otrzymał i ma "pustkę", którą całe życie stara się zapełnić.

Pozdrawiam :)
  • 0

#23 Gość_wujak_*

Gość_wujak_*
  • Goście

Napisany 13.11.2007, 22:33

Jesli o podrywanie chodzi. to fakt..tez zbytniej smialosci nie mam. ale jak jade samochodem, ( a mam auto dobre i drogie jak na swoj wiek ) to smialo patrze sie na kobiety, puszczam do nich oczka, usmiecham sie, na stacji benzynowej nzawsze pogadam z ekspedientka przy bkasie albo taka co gaz tankuje..dziwne nie uwazacie :/ ?
  • 0

#24 Karl

Karl

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 162 Postów:
  • Skąd:z kosmosu

Napisany 14.11.2007, 13:49

Jesli o podrywanie chodzi. to fakt..tez zbytniej smialosci nie mam. ale jak jade samochodem, ( a mam auto dobre i drogie jak na swoj wiek ) to smialo patrze sie na kobiety, puszczam do nich oczka, usmiecham sie, na stacji benzynowej nzawsze pogadam z ekspedientka przy bkasie albo taka co gaz tankuje..dziwne nie uwazacie :/ ?


Wcale nie dziwne :) , poprostu uwierzyłeś ,że posiadanie dobrego samochodu , daje ci pewnośc siebie i tak właśnie jest . Jednak wcale tak nie musi być , można podrywać kobety bez niczego , wystarczy że będziesz zadbany. Myślenie typu musze miec zegarek , samochód , bierze się ze społeczeństwa , obejrzyj sobie magazyn [edit!], druga część to super gadrzety , jak mylisz jak to działa na podswiadomośc facetów " jak będe miał tą rzecz to będe miał kobiety " :)
  • 0

#25 keraJ

keraJ

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 10 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 18.11.2007, 22:37

Niska ocena wynika z wielu powodów, jednak jej centrum znajduje sie w mózgu. Mózg jest miejscem w którym racjonalizujemy sądy innych ludzi i swoje czyny. Dlatego gdy myślimy o sobie że nie jesteśmy do niczego to nie jesteśmy w stanie doszukać się w swoich czynach, czy w wypowiedziach innych osób czegoś wartościowego i nas podbudowującego-myślenie sceptyczne. Ale jeśli myślimy o sobie ze mamy jakiś cel w życiu, bo każdy się rodzi posiadając cel przypisany tylko jemu. Tak jak w bajkach czytanych w młodości nam przez rodziców bez piekarza nie miał by kto zrobić chleba dla szewca itd, a gdyby wszyscy byli piekarzami to kto by robił buty? Najważniejsze jest wziąć się za coś i poczuć że jest się w tym dobrym. W starożytności i do w XVIII w. było to regulowane przez podział klasowy, było łatwiej sie odnaleźć, ale dla ambitnych był świat zamkniety. Teraz mamy sytuacje trochę inna każdy może robić to co chce. tylko trzeba chcieć. A myślenie w sposób optymistyczny na pewno pomoże znaleźć sprzymierzeńców, oraz siły na podejmowane przedsięwzięcie. Uważam że już w trakcje realizowania przedsięwzięcia, jakiego kolwiek nawet najdrobniejszego, można już dostrzec swoja wartość.
Ciekawym przykładem są Amerykanie którzy choć czasem żyją skromnie są pewni swojej wartości i przekonani i potrzebie swego istnienia. Nie można jednak tego tak uogólniać lecz tendencja społeczna Amerykanów taka jest. Można się od nich na pewno wiele nauczyć. Zwłaszcza śmiałości w podejmowaniu decyzji. Jakie kolwiek by one nie były. A w następstwie życia z nimi, bo to nasze decyzje i powinniśmy się nimi szczycić.
Pomocną wydaje się być tu książka napisana przez Ericha Fromma - "Mieć czy być?" traktująca o tym w jaki sposób można się odnieść do własnego życia.
Oraz wydaje mi się że bardziej pasującą do tematu tego wątku książka Joseph Murphy - "Potęga Podświadomości", po jej przeczytaniu jestem pewien że każdy znajdzie jakiś sposób pomagający jemu. Prosił bym jednak o nie czytanie jej pod kontem żadnych manipulacji czy interpretacji dogmatów religijnych, a jako prosty aksjomatyczny przekaz autora. Książkę załączam do posta

[ciach - naruszenie praw autorskich]
(niestety trzeba poczekać kilka sekund po otworzeniu strony na możliwość ściągnięcia pliku.)

P.S.
Chce dodać że jestem osobą, szczęśliwa pełna optymizmu życiowego, choć tak wcześniej nie było. Moja droga wiodła przez zainteresowanie malarstwem oraz poprzez przyjecie na studia, w miedzy czasie pomogła mi bardzo potęga podświadomości.
  • 0

#26 Zielony_delfin

Zielony_delfin

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 528 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Górnośląskie

Napisany 18.03.2008, 22:06

im niższe poczucie, większe problemy, tym bardziej rozbudowane fantazje.
  • 0

#27 Vojtin

Vojtin

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 6 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.03.2008, 20:53

Ja mam problemy z niską samooceną od 3 klasy podstawówki, kiedy to złapałem wielką depreche. Na chwile się to zmieniło, gdy wkraczałem w okres dorastania, lecz ostatnio znowu się to pojawiło. Z dziewczynami idzie mi kiepsko, bo nigdy nie miałem żadnej dziewczyny(dlatego popadłem w głęboki nałóg)... Średnio idzie mi nauka, nie umiem znaleźć w sobie pozytywów, nie wiem w czym jestem dobry... i co właściwie mogłym robić...
  • 0

#28 Tuomas

Tuomas

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 7 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Śląsk

Napisany 04.04.2008, 10:31

Nie ty jeden.Ja zawsze byłem wyśmiewany przez dziewczyny.Mam niska samo ocenę do tego stopnia że nie podchodzę do fajnych dziewczyn.Fakt moje znajome są fajne ale znam je od małego.Zawsze sobie mówię gościu ty debilu taka laska sie tobą cioto nie zainteresuje , spójrz na siebie i tak dalej i tak dalej.Moja jedyna miłość to miłość do Boga.Nie wyobrażam się jako partner jakiejś fajnej atrakcyjnej fizycznie laski.Miałem taka sytuację że brat chciał mnie poznać z dziewczyną ja natomiast zamiast odpowiedzieć na jej pytanie w stylu czy masz dziewczynę odpowiedziałem że tak.A prawda była zupełnie inna mianowicie taka że nie mam.Dlaczego ja okłamałem?Już tłumaczę.Wiadomo że dziewczyna to najpiękniejsza istota na świecie bardzo uczuciowa która chce mieć partnera z klasą.Ja natomiast jestem człowiekiem żałosnym ponieważ jestem uzależniony od masturbacji a wcale nie chcę jej ranić wyznając jej że robię to i tamto bo jestem uzależniony.To mogłoby ja tylko zranić a ja nie jestem zdolny do tego żeby kogokolwiek po za sobą ranić.Masturbacja wpłynęła do tego stopnia na moje życie że pewnego dnia poczułem się jak śmieć i chciałem z sobą skończyć podcinając sobie żyły ale jakis wewnętrzny głos powiedział mi nie rób tego i wiem ze to był Jezus Chrystus któremu na mnie zależy.
  • 0

#29 kamil23

kamil23

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 34 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 04.04.2008, 12:57

Rzeczywiście, niedwno sobie uświadomiłem bardzo warzną rzecz, możliwe, a nawet pewne że przyczyną mojego nałogu, jest wszech obecne odziaływanie moich toksycznych rodziców. Jestem w trakcie czytania książki Forward Susan - "Toksyczni Rodzice" polecam wszystkim, którzy mają jakieś wątpliwości. Opisane w niej sytuacje, przemyślenia, doświadczenia osób, i jeszcze dożo więcej nakładają isę na moją sytuacje, że już niekiedy nie wiem co jest prioretytową rzeczą skupić się bardziej na wychodzniu z onanizmu, czy uwolnić się od władzy rodziców, nademną. I tak na razie trzymam się raczej walki z tym pierwszym myśle że najbardziej destrukcyjnym, zachowaniem. Ale myślę ż nie mogę zapomina o tej drugiej walce, która jest właśnie poczatkiem, przyczyną wszystkiego, począwszy od niskiej somoocenie, braku kontaktu i kontroli nad własnymi emocjemi i uczuciami. Pozdro.

Ten post był edytowany przez kamil23 dnia: 04.04.2008, 13:00

  • 0

#30 milano

milano

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 197 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:nowa zelandia

Napisany 03.07.2008, 11:40

Tuomas: Moja jedyna miłośc to miłos co Boga - tak napisałes. Boga nie kochasz, bo Bóg jest w innych ludziach dopoki tego nie dostrzezesz nic z tej miłości nie bedzie, ja tak chcialem tez na skróty isc ta droga i co wracam do nałogu, poprostu za bardzo jestem egoistyczny, bo to jest podejscie egoistyczne Kocham Boga, a innych juz nie...
Nie wiem czy o to Ci chodziło, bynajmniej u mnie jest tak zawsze patrzyłem, patrze na swoje korzysci, nigdy nie liczylem sie z drugim, choc ostatnio staram sie to zmienic, bo nie mozna patrzec tylko na pryzmat naszego nałogu, jak bedziesz siedzial i tak zrobie nie zrobie, to jest błedne koło, staram sie w to nie wpadać, ale ostatnio ulegam. Także kochajmy ludzi, zeby niewiadomo jacy byli, piekni, mniej piekni, grubi, chudzi, wspaniali, niepełnosprawni, każdy ma prawo do miłości jesli zas zamkniemy sie w sobie to nas nikt nie pokocha. Bóg to tez inny człowiek, pamietaj o tym.
  • 0

#31 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1453 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 08.07.2008, 15:09

Boga nie kochasz, bo Bóg jest w innych ludziach dopoki tego nie dostrzezesz nic z tej miłości nie bedzie,


jakie trudne i jakie prawdziwe słowa..
  • 0

#32 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1855 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 11.08.2008, 08:21

Czyli innymi słowami jednym z najprostszych sposobów na poprawę swojej samooceny jest zacząć bezinteresownie, dobrze myśleć o innych.

:)

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 11.08.2008, 08:36

  • 0

#33 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1453 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 11.08.2008, 20:01

ale Bog jest też w nas samych


wiec czemu tak trudno nam siebie pokochac?

czemu jestesmy dla siebie tacy niedobrzy, okrutni?

albo raczej czemu ja jestem podobno dla siebie potworem?
  • 0

#34 stary_smok

stary_smok

    +/- czterdziestopięciolatek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1546 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:położenie - różne

Napisany 11.08.2008, 21:18

Re: Skowronek

podobno - myśl na dziś

s_s
  • 0

#35 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1453 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 11.08.2008, 22:46

dzieki :P
  • 0

#36 stary_smok

stary_smok

    +/- czterdziestopięciolatek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1546 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:położenie - różne

Napisany 11.08.2008, 23:40

to byle Czesiek hydraulik poderwie do tańca kobietę, a ja nie


że zacytuję szutku zupełnie nie na miejscu my nie dansjory...
  • 0

#37 marzyciel

marzyciel

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 37 Postów:
  • Skąd:Warszawa

Napisany 12.08.2008, 13:52

wiec czemu tak trudno nam siebie pokochac?

czemu jestesmy dla siebie tacy niedobrzy, okrutni?

Krótka dygresja taka. Podobnie jest z dawaniem rad. Komuś coś poradzić no problem, ale samemu wedle tejże samej rady postąpić ulala ciężko. Ale czemu tak jest nie wiem. Może siebie nie traktujemy poważnie, a może tych rad (tudzież miłości), a może po prostu za dużo od siebie wymagamy, chcemy być idealni. A skoro ideałów nie ma, to pokochać się trudno.
Ja bym jeszcze powiedział, że dopóki człowiek nie nauczy się kochać samego siebie, nie można też mówić o miłości do bliźniego. Byłaby to już chyba hipokryzja.
  • 0

#38 crusader

crusader

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 622 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Górny Śląsk

Napisany 12.08.2008, 14:58

Ja bym jeszcze powiedział, że dopóki człowiek nie nauczy się kochać samego siebie, nie można też mówić o miłości do bliźniego.

Ja myślę że to jest jedno z największych osiągnięć szatana - doprowadzić do tego żeby człowiek znienawidził sam siebie. Drugie takie osiągniecie to uwikłanie człowieka w kompulsywne działania związane z masturbacja i pornografią i człowiek zaczyna traktować m i xxx jako "wyjście" z trudnych sytuacji życiowych. Tak więc parafrazując poetę: Uczmy się kochać siebie, bo tak szybko przemijamy ....
  • 0

#39 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1453 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 12.08.2008, 19:38

dzisiaj w ksiegarnii

znalazlam sporo ksiazek, rozpraw madrych itd.

o tym ze czlowiekowi trudno kochac siebie

z jest to coś bardzo bardzo trudnego, prawdziwy wyczyn i wyzyna ducha


powaznie!!

nie tylko my mamy z tym problem :P

jutro wpisze dokladnie tytul jednej z tych pozycji :)

boskie są
  • 0

#40 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1855 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 13.08.2008, 08:06

ale Bog jest też w nas samych


wiec czemu tak trudno nam siebie pokochac?


Bo nie kochamy bezinteresownie innych. Bezinteresownie wyklucza wszelkie "ale". Skupiamy się tylko na sobie, na swojej wartości, nie patrzymy na innych, nie staramy się ich słuchać tylko od razu oceniamy i odrzucamy to co mówią, wartościujemy i szufladkujemy, porównujemy się, wywyższamy się, mądrzymy się, udowadniamy innym swoje racje, często zazdrościmy, jednym słowem nie przyjmujemy innych z całym dobrodziejstwem ich inwentarza, takich jakimi ludzie są, a potem dziwimy się, że nie lubimy siebie. Skutek wskazuje na przyczynę. Każdy jest na swój sposób ciekawą osobą, nawet największy za przeproszeniem "głąb", najbardziej niemęski facet i najbardziej niekobieca kobieta, ma swoją filozofię życiową, z której można coś wyciągnąć dla siebie, czegoś się od niego mądrego nauczyć. Jednym słowem mniej patrzenia na siebie, więcej na innych.

BTW, czy to jest wątek religijny?

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 13.08.2008, 08:50

  • 0