Skocz do zawartości



Zdjęcie

Anoreksja seksualna/uczuciowa/towarzyska.


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
98 odpowiedzi w tym temacie

Ankieta: Jaki masz stosunek do problemu anoreksji seksualnej? (255 użytkowników głosowało)

Które z poniższych stwierdzeń jest najbliższe Twoim poglądom?

  1. Głosowanie Wyraźnie widzę, że problem mnie dotyczy, (155 głosów [55.76%])

    Procent głosów: 55.76%

  2. Głosowanie wierzę, że jak uporam się z Porno i Masturbacją to problem sam się rozwiąże, (90 głosów [32.37%])

    Procent głosów: 32.37%

  3. Głosowanie nie zastamawiam się nad tym problemem/nie bardzo potrafię zdefiniować pojęcie, (28 głosów [10.07%])

    Procent głosów: 10.07%

  4. Głosowanie zakres tematyczny tego forum nie obejmuje tego zagadnienia. (5 głosów [1.80%])

    Procent głosów: 1.80%

Głosuj Goście nie mogą głosować

#21 sacrum-profanum

sacrum-profanum

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 65 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:zewsząd

Napisany 02.05.2007, 23:46

Trudne zapytanie.
Opiszę to jak to jest w moim przypadku. Tego się zbytnio nieda rozumieć i opisać. Po prostu coś niedaje spokoju. Kiedyś byłem z (byłą http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/down.gif ) dziewczyną w parku, spytała mnie wskazując na jakąś parę w oddali - co oni robią? Chciała żebym ją pocałował. A dla mnie to było tak, jakby dziecku dać rower i kazać jeździć. Dziecku które doskonale rozumie jakie to cudowne urządzenie, ile radości daje i o niczym innym nie marzy żeby tylko je wypróbować . Ale z jakiegoś powodu się wycofuje...
Tyle tylko że dziecko opisze swoje obawy spontanicznie. A ja pospolity 'AE' niepotrafię powiedzieć dlaczego tego unikam. Być może przez bagaż wypaczających mózg doświadczeń t.j. onanizm? Być może poprostu nigdy nie doświadczyłem pozytywnego uczucia względem rodzicówi jestem zielony jak trawa na wiosnę bo niewiem jak szczęśliwy człowiek powinien się zachowywać? Myśli się w głowie kłębią a dziewczyna patrzy na mnie swoimi pięknymi oczami oczekójąc na JAKĄKOLWIEK reakcję z mojej strony. A ja bez najmniejszego mrugnięcia okiem postępuję w jedyny mi znany i wyuczony sposób - wykręcam kota ogonem.
"I tak sobie myślę że wszystko czego pragnę, czego chcę, spala się zanim wyciągnę po to ręce."
  • 0

#22 hobby-psychologia

hobby-psychologia

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 426 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Śląsk

Napisany 03.05.2007, 10:23

A jak to zmienić? Jak odblokowac kogoś takiego? Żeby zrozumiał,że jest coś wart, że potrafi? Przecież braku rodzicielskiej miłosci sie nie zastąpi. Bo to nie ta miłość, bo nie mozna byc partnerem i rodzicem jednocześnie...
  • 0

#23 Lothar

Lothar

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 132 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa

Napisany 03.05.2007, 19:56

Najlepszym lekarstwem na coś takiego jest po prostu akceptacja tej osoby. Normalne traktowanie takiej osoby powinno wystarczyć + troszkę więcej inicjatywy przy nawiązywaniu kontaktu + nie uważaniu za dziwne to, że taka osoba sama nigdy nie zacznie rozmowy. To są tylko moje domysły ale wydaje mi się, że gdyby ktoś tak się zachowywał w stosunku do mnie to łatwiej byłoby mi się przełamać. No i unikać sytuacji, które mogłyby być dla niej kłopotliwe.

Mówienie komuś takiemu komplementów to duża sztuka, bo przynajmniej jeżeli chodzi o mnie to komplementy są odczuwane raczej negatywnie. Należałoby raczej je maskować tzn. jak ulepi bałwana ze śniegu to nie mówić mu czegoś w stylu "jaki jesteś wspaniały" tylko "jaki wspaniały bałwan"(trochę wyolbrzymiam ale nie mogę znaleźć lepszego przykładu).
  • 0

#24 makulko

makulko

    Inspector

  • Autor(ka) tematu
  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1958 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 03.05.2007, 20:11

Właśnie Lothar ma rację, po pierwsze samemu trzeba inicjować rozmowy, najlepiej o błahych rzeczach, niech taka osoba poopowiada, powymądrza się trochę (faceci uwielbiają się mądrzyć i okazywać jacy są dobrzy), chwalić i podziwiać, tak jak Lothar pisze to co robią (a nie ich samych) nawet jak jest to jakaś mała i głupia rzecz i stopniowo "oswajać". Stawiać się w roli, takiej małej dziewczynki, która potrzebuje jakiejś porady (wiem, że czasem ciężko się przełamać, ale powinno działać).

Zabronione jest mówienie wprost: to i to robisz źle, pouczanie. No i jak czegoś potrzebujesz to prosić bezpośrednio, z tym, że należy dokładnie wyczuć kiedy jest na to odpowiedni czas. Jeżeli taka osoba jest zła zmęczona i wyraźnie nie ma ochoty na kontakt to lepiej się nie zbliżać i zająć czymś innym.

I nie oczekiwać efektów od razu ale cieszyć się z małych osiągnięć.
  • 0

#25 Gość_samotnik-przykre_*

Gość_samotnik-przykre_*
  • Goście

Napisany 04.05.2007, 01:36

Właśnie Lothar ma rację, po pierwsze samemu trzeba inicjować rozmowy, najlepiej o błahych rzeczach, niech taka osoba poopowiada, powymądrza się trochę (faceci uwielbiają się mądrzyć i okazywać jacy są dobrzy), chwalić i podziwiać, tak jak Lothar pisze to co robią (a nie ich samych) nawet jak jest to jakaś mała i głupia rzecz i stopniowo "oswajać". Stawiać się w roli, takiej małej dziewczynki, która potrzebuje jakiejś porady (wiem, że czasem ciężko się przełamać, ale powinno działać).

Zabronione jest mówienie wprost: to i to robisz źle, pouczanie. No i jak czegoś potrzebujesz to prosić bezpośrednio, z tym, że należy dokładnie wyczuć kiedy jest na to odpowiedni czas. Jeżeli taka osoba jest zła zmęczona i wyraźnie nie ma ochoty na kontakt to lepiej się nie zbliżać i zająć czymś innym.

I nie oczekiwać efektów od razu ale cieszyć się z małych osiągnięć.


Hobby.., sacrum.., Lothar, makulko - dziękuję Wam za te słowa, które napisaliście. Trudno mi nawet cokolwiek do nich dopisać (przynajmniej w tej chwili). Jedyne co mogę i czuję, że powinienem uczynić -choćby w formie gestu porozumienia, komunikacji naszej na tym forum- to podpisać się obiema rękami pod tym co napisaliście.
I może tylko -tak ad hoc- zdarza się czasami, że niektórzy ludzie roją sobie różne dziwaczne często pomysły, nadzwyczajności, dziwności. A wystarczy zwykła obecność i szczera, naturalna, oczywista normalność - Prawda, Szacunek, Nadzieja i Miłość. Tak poprostu i nie gasić ducha.

Dziękuję Wam za te słowa.

Pozdrawiam serdecznie http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/idea.gif :padam: :D http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/thumbup.gif http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/059.gif http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/060.gif
  • 0

#26 hobby-psychologia

hobby-psychologia

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 426 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Śląsk

Napisany 04.05.2007, 20:42

Wiecie, to, co napisaliście - czasem jets tak,ze nie dziala, jesli anoreksja jest silna.

Ten post był edytowany przez hobby-psychologia dnia: 04.05.2007, 20:46

  • 0

#27 Gość_samotnik-przykre_*

Gość_samotnik-przykre_*
  • Goście

Napisany 05.05.2007, 00:20

Wiecie, to, co napisaliście - czasem jets tak,ze nie dziala, jesli anoreksja jest silna.


He-um...  ekhm...  Przepraszam, nie znam się na większości spraw, rzeczy i zjawisk jakie wogóle istnieją. Więc jeżeli napisałem w swojej poprzedniej wypowiedzi -starając się aby była mimo wszystko w jakiś sposób optymistyczna- coś, co komuś niewątpliwie bardziej znającemu konkretne zagadnienie t.zw. anoreksji kompulsywnej, czy emocjonalnej, wydaje się ymm.. niesłuszne, 
głupie, czy jeszcze jakieś tego typu.. To bardzo przepraszam.
Postanowiłem zabrać głos tak poprostu, nie jako jakiś znawca tego czy owego, a już z pewnością wszystkiego (czemu zaprzeczyłem na wstępie, żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości), aby spróbować wspólnie, poprzez różne punkty widzenia na to zagadnienie, pomagać sobie nawzajem. I tylko tyle.
To co powiedziałem poprzednio -nie zagłębiając się w konkretne szczegóły tego zagadnienia- uznałem ogólnie za słuszne.
W sumie więc trudno mi wogóle próbować radzić jakoś autorytatywnie.
Myślę, że sprawa t.zw. kompulsywnej anoreksji emocjonalnej może w jakiś większy czy mniejszym stopniu dotyczyć każdego i w różny sposób. No ale aby zacząć w pełni żyć, to nie powinno się generalnie koncentrować na jakimś swoim problemie, a starać się dostrzegać wiele różnych aspektów życia i harmonizować ich proporcje odpowiednio.
Proszę o wyrozumiałość - ja też jestem osobą niedoskonałą i potrzebującą wsparcia, dlatego też i innych też staram się wspierać, na ile mogę i potrafię.

Hobby, tak jest. Zgoda, czasem jest tak, że w jakichś konkretnych przypadkach i okolicznościach wszystko może zawodzić, ale to nie znaczy, że można opuścić poziom optymizmu, rozsądku, rozwagi i trzeźwego myślenia oraz przede wszystkim działania zmieniającego chorą rzeczywistość na zdrową.

I tutaj powstaje pytanie: Ok, to w takim razie co proponujesz?

/ze swej strony powiem, że ogólnie nie jestem zwolennikiem robienia czegoś na siłę - proszę zwrócić uwagę na słowo ogólnie/

P.s. Moja wypowiedź proszę odczytać bez żadnych nadinterpretacji, jakie ewentualnie mogłyby się komuś na myśl nasuwać.

Ten post był edytowany przez samotnik-przykre dnia: 05.05.2007, 00:25

  • 0

#28 makulko

makulko

    Inspector

  • Autor(ka) tematu
  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1958 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 05.05.2007, 09:56

Zgoda, czasem jest tak, że w jakichś konkretnych przypadkach i okolicznościach wszystko może zawodzić, ale to nie znaczy, że można opuścić poziom optymizmu, rozsądku, rozwagi i trzeźwego myślenia oraz przede wszystkim działania zmieniającego chorą rzeczywistość na zdrową.

Zgadzam się. Nikt nie obiecuje, że będzie łatwo, niemniej trzeba próbować i cieszyć się z małych rzeczy i powoli uczyć się, w jaki sposób dotrzeć do tej osoby. Systematyczna praca, powinna przynieść rezultaty. Jednocześnie jednak szukać też samorealizacji, także towarzyskiej i emocjonalnej gdzie indziej (przyjaciółki?, ksiądz?), żeby jednak w jakiś sposób swoje potrzeby zaspokajać.
  • 0

#29 Gość_samotnik-przykre_*

Gość_samotnik-przykre_*
  • Goście

Napisany 05.05.2007, 18:58

Zgadzam się. Nikt nie obiecuje, że będzie łatwo, niemniej trzeba próbować i cieszyć się z małych rzeczy i powoli uczyć się, w jaki sposób dotrzeć do tej osoby. Systematyczna praca, powinna przynieść rezultaty. Jednocześnie jednak szukać też samorealizacji, także towarzyskiej i emocjonalnej gdzie indziej (przyjaciółki?, ksiądz?), żeby jednak w jakiś sposób swoje potrzeby zaspokajać.


No właśnie Makulko - jesteśmy jakby krajanami o pewnych (co tu dużo gadać) podobnych problemach i zwykłych, ludzkich potrzebach. Ja jestem samotnikiem i to jest dla mnie bardzo przykre. Napisałem do Ciebie wiadomość, ale nie można jej wysłać, bo otrzymuję komunikat, że:
"Wystąpiły następujące błędy
Twoja skrzynka odbiorcza PM jest pełna. Aby otrzymywać nowe wiadomości skasuj część zachowanych wiadomości.
Prywatna wiadomość NIE została wysłana".

No i trudność, "kicha". Usunąłem kilka wiadomości u siebie ze skrzynki ale po tym ndal jest to samo. I jak tu można w takiej sytuacji zaspokajać potrzeby towarzyskie?
P.s: A ja bym był gotów zaryzykować i wybrać się np. z kilkoma szczerymi i prawdziwymi, kulturalnymi osobami gdzieś razem. No nie wiem, np. do kina aby potem móc choćby podzielić się wzajemnie wrażeniami, a nie jakoś jakby "przed lustrem" samamu (czy jakby inni mieli inne pomysły, to do przemyślenia i zrealizowania).
To tyle. Piszę to serio i jakby awaryjnie teraz w tym miejscu. Więc jakby co to potem się to (tą moją wiadomość tutaj) jakoś albo skasuje albo zmodyfikuje.

Pozdrawiam, krajanie
:)

Ten post był edytowany przez samotnik-przykre dnia: 05.05.2007, 19:02

  • 0

#30 hobby-psychologia

hobby-psychologia

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 426 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Śląsk

Napisany 06.05.2007, 09:48

Żeby usciślic - ja miałam na myśli anoreksję uczuciową i seksualna, nie towarzyską. Bo to wg mnie dwie zupełnie odrębne sprawy.
  • 0

#31 Lothar

Lothar

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 132 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa

Napisany 06.05.2007, 10:53

Mi się wydaje, że wszystkie ww. rodzaje anoreksji mają te same źródło i w pewnym momencie zaczynają się wzajemnie nakręcać. Gdyby komuś udało się odnosić "sukcesy" na polu towarzyskim to jego uczuciowo-seksualne problemy zaczeły by również powoli znikać.

Ale mogę się mylić.
  • 0

#32 hobby-psychologia

hobby-psychologia

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 426 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Śląsk

Napisany 06.05.2007, 11:00

Ale są też ludzei, którzy maja zony, dzieci, kolegów, którzy ich docenianiją z apomoc, zdolnosci itd, a są tacy ludzie anorektykami...Znam takie osoby, i to kilka. Płci różnej, ale w tej grupie jets przewaga meżćzyzn.
  • 0

#33 Gość_zmarniały_*

Gość_zmarniały_*
  • Goście

Napisany 07.05.2007, 23:33

Gdyby komuś udało się odnosić "sukcesy" na polu towarzyskim to jego uczuciowo-seksualne problemy zaczeły by również powoli znikać.

Ale mogę się mylić.


mylisz się. sukcesy czy porażki tu nie mają nic a nic do czynienia. anoreksja, przynajmniej moja polega na tym ze NIE CHCE odnosić sukcesów bo napawają mnie obrzydzeniem. Na czułości zwykle reaguję irytacją a później agresją. To jest jakby stan nastawiania się anty do wszelkich zbliżeń. Zdrowenie z tego typu przypadłości jest bardzo trudne bo np. co z tego że potrafię się przemóc i na siłę powiedzieć coś miłego, wykonać czuły gest jak później mam przez to kaca przez tydzień? Zdrowienie chyba powinno polegać na czymś w rodzaju wewnętrznego uświadamiania sobie pewnych wzorców zachowań
  • 0

#34 Gość_samotnik-przykre_*

Gość_samotnik-przykre_*
  • Goście

Napisany 08.05.2007, 00:50

mylisz się. sukcesy czy porażki tu nie mają nic a nic do czynienia. anoreksja, przynajmniej moja polega na tym ze NIE CHCE odnosić sukcesów bo napawają mnie obrzydzeniem. Na czułości zwykle reaguję irytacją a później agresją. To jest jakby stan nastawiania się anty do wszelkich zbliżeń. Zdrowenie z tego typu przypadłości jest bardzo trudne bo np. co z tego że potrafię się przemóc i na siłę powiedzieć coś miłego, wykonać czuły gest jak później mam przez to kaca przez tydzień? Zdrowienie chyba powinno polegać na czymś w rodzaju wewnętrznego uświadamiania sobie pewnych wzorców zachowań


No tak, w sumie to mogę Ci przyznać rację, zgadzając się z Tobą w pewnej mierze. Jeśli chodzi o jakiś konkretny przypadek -a każdy jest konkretny, choć jednocześnie bywa inny- to wogóle też jest tak, że jakikolwiek sukces w istocie nie jest jakby znikąd, z niczego, lecz wynika z określonego stanu ducha, wiedzy, jej rozumienia czyli świadomości. Co w sumie stanowi pewien zasób, 
wewnętrzny potencjał jakichś możliwości.
I świadomość tego posiadanego zasobu możliwości, zasobu wiedzy, umiejętności, świadomości, mądrości, określonej kultury i operatywności czy kreatywności, pozwala na posiadanie własnej wartości. Z którą można dopiero w odpowiedni, świadomy, mądry i przemyślany sposób łatwiej nawiązywać właściwe kontakty towarzyskie z innymi ludźmi, najpierw znając i akceptując samego siebie. Bo inaczej grozi m.in. to, że ktoś mógłby stać się jakby zabawką tylko w cudzych rękach. I mógłby nawet coś tam osiągać jakby mu pozwolono, ale raczej nie mógłby być sobą, nie mógłby być osobą, a raczej przedmiotem, pozornie odnoszącym jakieś sukcesy.
To takie myśli na bieżąco, które pojawiły się w mojej głowie i postanowiłem wyrazić je pismem.

Pozdrawiam.
  • 0

#35 Gość_samotnik-przykre_*

Gość_samotnik-przykre_*
  • Goście

Napisany 08.05.2007, 01:37

Mi się wydaje, że wszystkie ww. rodzaje anoreksji mają te same źródło i w pewnym momencie zaczynają się wzajemnie nakręcać. Gdyby komuś udało się odnosić "sukcesy" na polu towarzyskim to jego uczuciowo-seksualne problemy zaczeły by również powoli znikać.

Ale mogę się mylić.


No właśnie, a ja teraz też zastanawiam się czy np. anoreksja rozumiena jako niechęć do czegoś, wstręt, nie jest rodzajem ucieczki (jakiejś alienacji, wyobcowania się w jakiś sposób czy też w jakiejś sferze własnego istnienia) od czegoś, od jakiejś rzeczywistości frustrującej silnie czy traumatyzującej? Tylko dlaczego? I jak zmienić bieg tego jakby koła unicestwiającej alienacji, w jakimś konkretnym przypadku?
Jak wogóle powstaje anoreksja, niechęć, wstręt wobec czegoś. Co ją powoduje, gdzie leży przyczyna /przyczyny/?

Natomiast bycie w społeczności, w społeczeństwie po to, aby -jak to się zwykło mówić- być obytym towarzysko, zakłada warunek bycia wśród innych, nie zaś bycia skazanym na samotność. Bo samotność unicestwia, zabija. Wszelkiego rodzaju samotność - owszem w różny sposób zabija, ale jednak zabija.
Bo zwróćmy choćby uwagę na to, że świat się szybko zmienia, zmieniają się sytuacje społeczne i różne uwarunkowania, które wymagają stałego dostosowywania się do nowych rzeczywistości. I jeśli ktoś np. nie ma kontaktu załóżmy w danym zawodzie z nowinkami np. technicznymi, to nie potrafi ich także wykorzystać. Człowiek, który nie był kilka dni w pracy odczuwa jakieś lęki, frustracje czy niepewność wobec nowo zastanych sytuacji po powrocie z przerwy do pracy.
Myślę, że podobnie jest w przypadku t.zw. anorektyków, którzy -w każdym przypadku to może być całkowicie inaczej- są jakby w dużej mierze wyobcowani, z różnych przyczyn i w róznych sferach życia i własnej osobowości.
A zatem i powrót do coraz pełniejszej komunikatywności z sobą samym i ze społecznością, społeczeństwem, jakimś środowiskiem-towarzystwem, powinien być odpowieni w każdym indywidualnym przypadku.
Także sukcesy sukcesami - je różnie można pojmować. Natomiast myślę, że ważne jest przyjazne i szczere oraz przede wszystkim bezpieczne, zapewniające poczucie bezpieczeństwa bycie wśród ludzi, w towarzystwie i jakby na powrót oswajanie się z życiem w grupie społecznej
oraz dalsze kreowanie siebie, własnej osobowości jak i rozwoju grupy społecznej, towarzystwa.

http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/052.gif http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/056.gif http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/057.gif http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/happybday.gif :przestraszony: :cool: http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/ohmy.gif :D
  • 0

#36 Gość_samotnik-przykre_*

Gość_samotnik-przykre_*
  • Goście

Napisany 08.05.2007, 14:27

mylisz się. sukcesy czy porażki tu nie mają nic a nic do czynienia. anoreksja, przynajmniej moja polega na tym ze NIE CHCE odnosić sukcesów bo napawają mnie obrzydzeniem. Na czułości zwykle reaguję irytacją a później agresją. To jest jakby stan nastawiania się anty do wszelkich zbliżeń. Zdrowenie z tego typu przypadłości jest bardzo trudne bo np. co z tego że potrafię się przemóc i na siłę powiedzieć coś miłego, wykonać czuły gest jak później mam przez to kaca przez tydzień? Zdrowienie chyba powinno polegać na czymś w rodzaju wewnętrznego uświadamiania sobie pewnych wzorców zachowań


I jeszcze - drążąc temat i samego siebie, swoją sytuację w kontekście tego tematu swoistej anoreksji, tak na bieżąco, choć bardzo trudno mi przychodzi o tym myśleć, mówić czy pisać:

Oczywiście ważny też jest rodzaj kontaktów rodzinnych, środowiskowych, społecznych. Czy taka osoba, która dotychczas BYŁA WYALIENOWANA przez wiele wiele lat Z NORMALNEGO, można powiedzieć w pełni interakywnego, ŻYCIA rodzinnego (ciotki, wujkowie, jacyś kuzyni czy kuzynki, powinowaci i tp.), środowiskowego (sąsiedzi, znajomi np. nauczyciele, księża, ludzie w różnych instytucjach życia publicznego, w tym Kościoła i różnych innych kościołów czy ugrupowań lub grup społecznych oraz samorządowych i politycznych), będząc znaną li tylko pozornie (w pewnym sensie) i sztucznie poprzez kreowanie jej postaci za pomocą psychomanipulacji indywidualnej jej samej -jako ofiary- oraz ogólnej, społecznej. Otóż taki człowiek, będąc właśnie w pewnym stopniu pozornie (bo właśnie z zakazem, brakiem prawdziwych informacji o innych członkach rodziny, sąsiadów, społeczności czy społeczeństwa - a więc z pozbawianiem jej, np. poprzez zastraszania w przypadku prób dowiedzenia się czegoś o innych, takiego normalengo, poprzez stawianie pytań typu czym się kto interesuje czy zajmuje) znaną w swoim otoczeniu i nie wiedząc o innych członkach rodziny, sąsiadów, społeczności np. członków kośioła czy innych organizacji życia społecznego - mimo, że w nich owa ofiara skazana w ten perfidny sposób na alienacje, odosobnienie czy inaczej mówiąc na rodzaj powstającej w niej, w jej duchu i umyśle anoreksji, była. Może w wyniku tego rodzaju doświadczeń oraz pozbawienia przez wiele lat realnych możliwości nauki i pracy -zwłaszcza zarobkowej- oraz uczciwej opieki i pomocy zdrowotnej, mimo bycia ubezpieczonym (czyli żyjący jakby w pewnego swoistego rodzaju klatce) jak nie być w efekcie takich doświadczeń właśnie swego rodzaju anorektykiem (jakby introwerswnym oraz ekstrawersywnym czy też kompulsywnym w sferze emocjonalnej, powiedzmy, towarzyskiej, w tym seksualnej)???
Myślę, że nie. W takiej sytuacji nie może nie być wyalienowanym społecznie jakby anorektykiem emocjonalnym w wyniku doznawanych traumatycznych przeciwności. Mogę powiedzieć, że w np. w moim konkretnym przypadku, o którym tu piszę, cudem jest, że wogóle żyję. Że np. nie odebrałem życia komuś czy samemu sobie, będąc ciągle upokarzanym, oszukiwanym, okłamywanym i okradanym z własnej godności - znieważanym czy zniewalanym - w końcu, w sposób naturalny -aby odreagowywać i zaspokajać jakoś swoje naturalne, ludzkie potrzeby- uległy uzależnieniu od niewłaściwej obiektywnie formy zaspokajania samemu swoich potrzeb seksualnych poprzez samozaspokajanie seksualne (zaspokajania zastępczego, niewłaściwego, swoich potrzeb kochania i bycia kochanym, akceptowanym).
Myślę też, że Z T.ZW. ANOREKSJĄ WIĄŻE SIĘ raczej nieodłącznie -przynajmniej w tego rodzaju przypadkach jaki opisałem- DEPRESJA.

Jak wyjść z tego rodzaju matni do normalnego życia???


P.s: Jeśli może napisałem tu teraz zbyt zawile może, może jakoś niespójnie czy jakby mało przejrzyście - jeśli ktoś odniósł takie wrażenie. To proszę wziąć pod uwagę swoistą blokadę emocjonalną, która ogromnie utrudnia mi wyrażenie prawdy tego rodzaju. To, że to wogóle napisałem, że mi to wyszło jakoś uważam za rodzaj cudu. Tak jak w wielu przypadkach zblokowanych w sobie emocjonalnie ofiar przemocy.

p.s 1: Podoba mi się piosenka w wykonaniu Eleni pt: "Przystań pod gwiazdami" - ma piękne słowa, melodię i wykonanie oraz "Przez ile dróg".

Jeśli jest coś nie tak, to proszę Was pomóżcie mi, podpowiedzcie. No nie wiem, np. zadawajcie pytania czy coś. Ja chcę dotrzeć do siebie, do wolności, do bycia sobą - zanim przyjdzie mi umrzeć.
  • 0

#37 hobby-psychologia

hobby-psychologia

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 426 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Śląsk

Napisany 08.05.2007, 17:39

Co do przyczyn anoreksji odsyłam przede wszystkim do książki Carnesa, a w niej do rozdziału o fantazjowanu. Tam sa te źródła dosc precyzyjnie nazwane.
  • 0

#38 Gość_samotnik-przykre_*

Gość_samotnik-przykre_*
  • Goście

Napisany 08.05.2007, 20:22

Co do przyczyn anoreksji odsyłam przede wszystkim do książki Carnesa, a w niej do rozdziału o fantazjowanu. Tam sa te źródła dosc precyzyjnie nazwane.


Hmm.. no nie mam Carnesa, nie wiem nawet o jaką książkę Ci chodzi (nie podałaś tytułu), także wątpię osobiście abym ją czytał. 

Wobec tego proponuję abyś może łaskawie swoimi słowami zechciała wyrazić to, co masz na myśli, odsyłając do nie wiadomo jakiej książki.

Wtedy nasza dyskusja może będzie przez to bardziej konkretna i owocna, choć wiem, że można zamiast udzielić komuś odpowiedzi swoimi słowami -a przynajmniej postarać się to uczynić- wymieniać w odpowiedzi litanie nazwisk przeróżnych autorów, i inną nie mniej chyba długą litanię tytułów książek jakie zostały w historii wogóle napisane przez różnych ludzi na różne tematy.
Tylko, że to jest wybieg, a przynajmniej rodzaj wybiegu od udzielenia własnej odpowiedzi lub stwierdzenia choćby, że się czegoś nie rozumie, albo że coś w czyjejś wypowiedzi wydaje sie np. niezrozumiałe, nie wiarygodne czy nie dorzeczne, z powodu własnego niezrozumienia czyjejś wypowiedzi i odrzucenia jej oraz próby zdyskredytowania autora jakiegoś komentarza. Ale czy bardziej jego czy bardziej siebie dyskredytuje osoba odsyłająca bez uzasadnienia do jakichś nie podanych tytułów książek - to już inna sprawa i nie chcę wprost wyrażać swojej opinii o tym.


;)

P.s: Najbardziej obawiam się tych ludzi, którzy uważają, że są nieomylni i zawsze we wszystkim mają rację. Bo tacy zazwyczaj zdolni są do bezkrytycznego popełniania największej ilości błędów, w poczuciu własnej nieomylności...

Ten post był edytowany przez samotnik-przykre dnia: 08.05.2007, 20:36

  • 0

#39 hobby-psychologia

hobby-psychologia

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 426 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Śląsk

Napisany 08.05.2007, 21:11

Nie uważam sie za nieomylną.
O tej ksiazce na forum różne osoby pisały wiele razy.
P. Carnes: od nałogu do miłości.
W rozdziale o fantazjowaniu jets takie coś: jesli rodzic lub inna bliska osoba bagatelizuje rozwijajacą się seksualnosć dziecka, wysmiewa sie z niej lub robi dwuznaczne iluzje, w dizecku zostaje piczucie na cąłe życie, ze jest nic niewarte jako istota seksualna i potem jako dorosły człowiek odczuwa straszną blokade przed kontaktem fizycznym i woli fantazjować.

Ksiazke polecam, bo również jako cąłosć daje dużo ciekawych informacji. Ja też nie mam własnej, pozyczyłam w bibliotece.

"Łaskawie zechciała swoimi słowami" - po co ten ton? Pisałam skrótowo, bo w międzyczasie odpowiadałam pince na innym wątku. I nie posądzaj mnei o podawnaie listy autorów, bo teog nei robie, a juz na pewno nei be zpotrzeby, podała tylko raz, uznajac,z e wtym wypadku skrótowośc i wyrwanie teog wyjaśnienia z kontekstu całej ksiązki mzoę tylko namieszac bardziej niz pomóc i sprawić, ze zostanie pominięte to, co wazne.

jesli myślisz, że uważam sie za nieomylną i niepopełniajacą błędów lub nieprzyznająćą się do niech, to przeczytaj moja ściezke, potem oceniaj.

Ten post był edytowany przez hobby-psychologia dnia: 08.05.2007, 21:11

  • 0

#40 Gość_samotnik-przykre_*

Gość_samotnik-przykre_*
  • Goście

Napisany 08.05.2007, 22:44

Nie uważam sie za nieomylną.
O tej ksiazce na forum różne osoby pisały wiele razy.
P. Carnes: od nałogu do miłości.
W rozdziale o fantazjowaniu jets takie coś: jesli rodzic lub inna bliska osoba bagatelizuje rozwijajacą się seksualnosć dziecka, wysmiewa sie z niej lub robi dwuznaczne iluzje, w dizecku zostaje piczucie na cąłe życie, ze jest nic niewarte jako istota seksualna i potem jako dorosły człowiek odczuwa straszną blokade przed kontaktem fizycznym i woli fantazjować.

Ksiazke polecam, bo również jako cąłosć daje dużo ciekawych informacji. Ja też nie mam własnej, pozyczyłam w bibliotece.

"Łaskawie zechciała swoimi słowami" - po co ten ton? Pisałam skrótowo, bo w międzyczasie odpowiadałam pince na innym wątku. I nie posądzaj mnei o podawnaie listy autorów, bo teog nei robie, a juz na pewno nei be zpotrzeby, podała tylko raz, uznajac,z e wtym wypadku skrótowośc i wyrwanie teog wyjaśnienia z kontekstu całej ksiązki mzoę tylko namieszac bardziej niz pomóc i sprawić, ze zostanie pominięte to, co wazne.

jesli myślisz, że uważam sie za nieomylną i niepopełniajacą błędów lub nieprzyznająćą się do niech, to przeczytaj moja ściezke, potem oceniaj.


Teraz spojrzałem na ekran monitora, na tą stronę, odświeżając ja i zobaczyłem Twój nowy spis.
Ponieważ nie mam w tej chwili wiele czasu na odpowiedź odnoszącą się do wszystkich treści, które w nim zawarłaś. Wobec tego postanawiam od razu odpisać na jedną tylko kwestię teraz -bo być może jesteś lub zajrzysz na tą stronę- abyś nie miała jakichś złych snów przypadkiem, w wyniku pewnego nieporozumienia między nami.
Otóż przepraszam, że być może nazbyt przesadnie Tobie odpowiedziałem ogólnie.
Nie czytałem całej Twojej ścieżki na tym forum (niestety nie mam dobrego wzroku, stąd też pewne problemy z czytaniem), nie wyraziłem się też o Tobie wprost, że uwważam iżbyś była nieomylna. Wyraziłem tylko w sposób ogólny myśl, którą sobie poprostu wtedy pomyślałem. Tak czasem mam, że coś wymyślam, choć myślę, że wielu ludzi przede mną coś podobnego wogóle napisało z własnych doświadczeń, wiedzy i przemyśleń. I tyle.

Tak więc jeśli nie masz o sobie przesadnego mniemania to dobrze. Twoje pozostałe wyjaśnienia tłumaczą mi sytuację, motywację i przesłanie jakie towarzyszyły Ci podczas pisania tamtego postu.

Dziękuję Ci za garść wyjaśnień - to ważne we wzajemnym rozumieniu się.

Jeśli natomiast użyłem takiego przesadnego tonu "Łaskawie zechciała swoimi słowami", to dlatego, że mnie bardzo irytują takie skrótowce ogólnie, które można odbierać jako formę lekceważenia rozmówcy. Nazbyt często się z tym spotykałem, a ponieważ takie traktowanie mnie męczy, dlatego tak zareagowałem - widać nazbyt przesadnie w odniesieniu do Twojej osoby. Miałem też wtedy w głowie tylko treść Twojego poprzedniego świadectwa tutaj, gdy pisałaś o swoich doświadczeniach w reakcji Twojej rodziny na Twe postanowienie pomożenia sobie, poprzez uczestnictwo m.in. w jezuickich spotkaniach. W tym środowisku /zakonie/ zdarza się, niestety nazbyt często pyszne wywyższanie się nad innymi, połączone jednocześnie często z nieprzestrzeganiem przez niektórych, nie tylko niektórych podstawowych zasad etycznych chrześcijaństwa, ale też przede wszystkim i nauki ich zakonodawcy. Ale oczywiście nie zawsze i nie wszędzie tak jest. Tak jak wogóle w każdym środowisku.

Rozumiem Twoje rozterki, związane z mieszanymi uczuciami odnośnie skutków zamieszczenia tutaj tego cytatu. No ale wiesz, myślę, że jednak każde zdanie można różnie interpretować. A jesteśmy na forum, na którym można dyskutować i wyjaśniać sobie pewne sprawy. Każdy przecież ma inne doświadczenia, choć przecież mogą one być bardzo podobne. Dlatego wyjaśnię, że sam starałem się jak mogłem, zastrzegać się, że każdy przypadek mimo wszystko jest indywidualny i starałem się raczej unikać /w poprzednich wypowiedziach/ zbytnich uogólnień odnośnie osób.

Być może jest tak, że niektóre akapity tej mojej wypowiedzi się jakoś powtarzają, mimo wszystko bowiem zdecydowałem się jednak na pełniejszą odpowiedź od razu, niż to na początku planowałem. Pozostało mi się odnieść do zagadnienia treści przytoczonego przez Ciebie cytatu z tej książki, która wywołała ten dyskurs między nami. :)

O tytule książki rzeczywiście słyszałem i teraz jak go przypomniałaś oraz kontekst, związany z problematyką całego tego forum, to oczywiście zrozumiałem Cię natychmiast. Ale dopiero wtedy. Okazuje się, że skrótowce myślowe nie zawsze są dobre, a raczej ich stosowanie nie zawsze przynosi pożądane skutki. ;)  P.s: Książki jeszcze nie czytałem, może skorzystam z Twojego doświadczenia i kiedyś odważę się zapytać o nią w bibliotece, choć szczerze mówiąc wolałbym ją uzyskać inną drogą, może z jakiejś 'środowiskowej' biblioteki slaa, jeśli takowa gdzieś istnieje /na razie nie wiem/.


To tyle na razie, teraz, jakby na gorąco mojej odpowiedzi. Później, o ile mi się uda (jeśli Bóg pozwoli), postaram się ustosunkować się do pozostałych wątków tej naszej dyskusji, by wyjaśnić nieporozumienia. -Hmm.. ja też widać jestem bardzo niedoskonałym człowiekiem.  ;)
  • 0