Skocz do zawartości



Czy powiedzieć bliskim?-[wątek posklejany]


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
262 odpowiedzi w tym temacie

#21 Matthias

Matthias

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 111 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:okolice Rzeszowa

Napisany 28.01.2007, 20:12

Właściwie z nikim o tym nie rozmawiam. Kilku osobom powiedziałem, ale raczej na zasadzie samego powiedzenia, niż porozmawiania o tym na poważnie. Nie potrafiłem.

Teraz, kiedy zacząłem się udzielać na tym forum, stwierdziłem, że może warto byłoby z kimś o tym porozmawiać nie tylko w Internecie... ale się boję... być może po części dlatego, że praktycznie wszyscy moi przyjaciele - nie kumple, przyjaciele, a zatem te osoby, z którymi dzielę się swoimi problemami - to kobiety. Jakoś tak wyszło, że do kobiet mam więcej zaufania. A jednak o TAKIM problemie kobiecie trudniej powiedzieć...

Właściwie z nikim o tym nie rozmawiam. Kilku osobom powiedziałem, ale raczej na zasadzie samego powiedzenia, niż porozmawiania o tym na poważnie. Nie potrafiłem.

Teraz, kiedy zacząłem się udzielać na tym forum, stwierdziłem, że może warto byłoby z kimś o tym porozmawiać nie tylko w Internecie... ale się boję... być może po części dlatego, że praktycznie wszyscy moi przyjaciele - nie kumple, przyjaciele, a zatem te osoby, z którymi dzielę się swoimi problemami - to kobiety. Jakoś tak wyszło, że do kobiet mam więcej zaufania. A jednak o TAKIM problemie kobiecie trudniej powiedzieć...
  • 0

#22 lukas85

lukas85

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 62 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:slask

Napisany 28.01.2007, 21:23

Moja mama sie domysłiła i zapytała czy to prawda, ja na początku zaprzeczyłem a dopiero potem potwierdziłem. Incjatywa była jej, ja sam bym sie raczej nie powiedział. Może rzeczywiście matka nie jest odpowiednią osobą ale teraz jestem jej wdzięczny za jej reakcje.
Co do rekolekcji to mówienie o problemie przed grupą 60 osób to niepotrzebny ekshibicjonizm, ale na przykład dzielenie sie swoim problemem podczas rekolekcji w małych 5-10 osobowych grupach może pomóc, tym bardziej gdy każdy dzieli sie swoim życiem i swoją historią.
  • 0

#23 Gość_albionavalon_*

Gość_albionavalon_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 28.01.2007, 21:28

owszem
ale rozmawiaj z kimś kto to rozumie, a przede wszystkim Cię lubi. żebyś czasem nie nauczył kogoś. jak Cię uszanuje to znaczy, że gość.
  • 0

#24 Gość_Gofer_*

Gość_Gofer_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 28.01.2007, 22:43

Mnie własnie spotkalo mniej więcej to, o czym pisze albionavalon. Juz wczesniej miałem problemy ze swoja seksualnoscią (głównie nieczyste myśli, wyobrażenia). Byl to problem, ktory co jakis czas sie pojawial, a po spowiedzi bywaly dlugie okresy nie wracania do tego. Wtedy mówilem sobie, że co jak co, ale masturbować nigdy się nie będę.

W liceum trafilem w towarzystwo kolegów, którzy bez żadnych oporów rozmawiali o tym, że się masturbują, nie robli z tego większego problemu, wręcz uważali to za coś normalnego. Wiedziałem wtedy, że to nie jest właściwe podejście, ale po pewnym czasie, uległem jednak pokusie, jaką i tak miałem, nawet bez tych rozmów. Uważam jednak, że podejście moich kolegów do tej sprawy przyczyniło się do wpadnięcia przeze mnie w ten nałóg.

W późniejszym okresie jeden z kolegów, uświadomiwszy sobie negatywny wpływ masturbacji na jego życie zerwał z tym. (Może udało mu się zerwać ze względu na pewne doświadczenie- rzucił wcześniej palenie)

Rozmawiałem póżniej z nim o tym, że nie mogę sobie z nałogiem masturbacji poradzić. Nie miałem trudności z przeprowadzeniem z nim tej rozmowy, skoro wcześnie prowadziliśmy takie rozmowy w tonie żartobliwym, to teraz w prosty sposób można było od tonu żartobliwego przejść do poważnego.

Myślałem, że ta rozmowa mnie zmotywuje, do zerwania z masturbacją, tak się jednak nie stało.

Rozmawiałem, też z innym z tych kolegów, który też stara się z tym walczyć, chyba mu się nawet udaje.

Może jeszcze kiedyś porozmawiam z którymś z tych kolegów. Tak na prawde to nie są żli ludzie, chodzą do kościoła, studiują, starają się jakoś układać sobie życie.

Takie rozmowy o tym problemie z kimś, komu też nie jest obcy ten problem pomagają w jakimś stopniu. Pokazują, że nie jest się jakimś odmieńcem. Dlatego też cieszę się, że trafilem na to forum.

Natomiast z bliską osobą, która nie zna mojego problemu nie potrafiłbym chyba nawiązać rozmowy na ten temat. Z resztą nie odczuwam też takiej potrzeby.

Tak samo nie ma odwgi iść do spowiedzi z tym grzechem, do księdza, którego dobrze znam, na przykład z mojej parafii, w której jestem lektorem. I tak spowiadam się z tego grzechu u różnych księży, w różnych parafiach. Marzy mi się stały spowiednik, lecz nic nie robie w tym kierunku.
  • 0

#25 QqraA

QqraA

    Dobry gips nie jest zły.

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2617 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 29.01.2007, 07:52

A myslisz ze ksiadz z Twojej parafi nie slyszal w zyciu takiego grzechu?
Moze wlasnie to jest dobra osoba na stalego spowiednika - by nie tylko sie spowiadac ale popracowac nad rozwojem duchowym.
czasami szukamy tak daleko...
  • 0

#26 Claudec

Claudec

    Bywalec

  • VIP
  • PipPipPip
  • 95 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Katowice

Napisany 29.01.2007, 16:24

Ja balem sie wyznac ten grzech tylko na pierwszych 2 spowiedziach a tak to pozniej coraz latwiej bylo,
obecnie mam stalego spowiednika, to juz 2 ksiadz bo poprzedni zostal do innej parafi przeniesiony :(

Ten post był edytowany przez Claudec dnia: 29.01.2007, 16:25

  • 0

#27 lukas85

lukas85

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 62 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:slask

Napisany 29.01.2007, 21:33

Co do spowiednika to rzeczywiście można go znaleźć w swojej parafii, choć ja jestem z małego miasteczka i miałem z tym problem, jednak anonimowość dużego miasta w tym wypadku może pomóc. Fajnie jest gdy spowiednik jest przy okazji kierownikiem duchowym, bo jeszcze bardziej pomaga w pracy nad sobą.
  • 0

#28 natie

natie

    Agent Specjalnej Troski

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1085 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:wielkopolska

Napisany 21.06.2007, 08:46

Tak pomyślałam, że warto byłoby odświeżyć wątek...
Ksiądz nie jest jedyną osobą, z którą można i warto o tym rozmawiać. Równie dobrze można wybrać sie z tym problemem do psychologa, a powiedzenie przyacielowi też dużo daje. Naprawdę warto rozmawiać o problemach, również tych trudnych, bo to nie jest tak, że jak o nich nie będziemy mówić, to znikną. A już sama świadomość tego, że ktoś wie, że nie jest się samemu z tym problemem, to wielka pomoc.
Odrębną sprawą jest to, czy mamy z kim o tym porozmawiać i czy druga osoba to zrozumie... No ale rozmowa czyni cuda ;)
Pozdrawiam :)
  • 0

#29 Gość_czrny_*

Gość_czrny_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 21.06.2007, 10:47

Pomimo wieku nie mam z kim porozmawiać o tym problemie a rozmowa z rodzicami teraz i wcześniej nie ma sensu bo jak tylko zacząłem to robić ( czasy podstawówki ) zagrozili mi psychiatrą

Ten post był edytowany przez czrny dnia: 21.06.2007, 10:51

  • 0

#30 natie

natie

    Agent Specjalnej Troski

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1085 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:wielkopolska

Napisany 21.06.2007, 10:52

Trzeba się było zgodzić ;) Psychatra albo by ci powiedział, że wszystko z tobą w porządku, albo by ci pomógł, jeśliby była taka potrzeba. Rozmowa z psychatrą to nic strasznego. A jakby on stwierdził, że wariatem nie jesteś, to przynajmniej rodzice nie mieliby się czego czepiać :P
  • 0

#31 Gość_czrny_*

Gość_czrny_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 23.06.2007, 09:22

;) ;) ;)
  • 0

#32 fircyk88

fircyk88

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 15 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Poznań

Napisany 27.06.2007, 00:15

Dużo mnie kosztowało aby powiedzieć o tym przyjacielowi,ale warto było, dowiedziałem sie także ze on także ma z tym problem...teraz mozemy się wspierać w tej sprawie gdy nam ciężko, zawsze możemy przerwać coś co nas prowadzi do złego, przejść sie na spacer etc. Dobrze jest kokmuś powiedzieć, ale musi to być naprawde zaufana osoba. pozdrawiam :)



tak i taka, ktora nie che po prsotu pogadac o tym z ciekawosci, niestety mialem takiego kolege, wydawalo mi sie ze tez chce wyjsc, a okazalo sie ze szukal po prsotu jakiegos usprawiedliwiania sie ze to robi, i do niczego dobrego to nie prowadzilo, tylko do zwielokrotnienia problemu

Tak samo nie ma odwgi iść do spowiedzi z tym grzechem, do księdza, którego dobrze znam, na przykład z mojej parafii, w której jestem lektorem. I tak spowiadam się z tego grzechu u różnych księży, w różnych parafiach. Marzy mi się stały spowiednik, lecz nic nie robie w tym kierunku.



wiesz mialem ten sam problem
ale w koncu sie przemoglem
najgorszy ten 1 raz, potem juz bylo ok, w relacji mojej i ksiedza niec sie nie zmienilo, naleze do grupy parafialnej i czesto rozmawiamy, zartujemy i po spowiedziach, tewraz zawsze do niego chodze to jest ok, zadnej zmiany
jesli jestes z poznania moge ci go polecic, ale to na privie
  • 1

#33 Gość_Szaszek_*

Gość_Szaszek_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 27.06.2007, 23:38

Stały spowiednik, dobra sprawa, ale dla mnei to za mało, ja zacząłem w pewnym momencie poszerzać grono osób które wiedzą o problemie (wcześneij było tabu) jednak są to osoby zaufane, wie chyba z 5 osób, i z nimi moge jakos ten temat poruszyć, relacja z księdzem nei zmieni sięspowiadam się praktycznei tlyko u ksieży, którzy mnei kojarzą przynajmniej z widzenia, więc to nie problem...
  • 0

#34 Gość_przemas1_*

Gość_przemas1_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 28.07.2007, 17:45

Ja też powiedziałem mojej przyjaciółce i przyjacielowi i nie żałuje pomogli mi:) a poza tym mam stałego spowiednkia
  • 0

#35 Gość_ovies_*

Gość_ovies_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 28.07.2007, 19:14

Ja niestety nie mam takich przyjaciół, którym mógłbym o tym powiedzieć a rodzice.....moi rodzice się nie nadają do takich rozmów :(
W towarzystwie zawsze to ja byłem od wysłuchiwania czyiś problemów i skarg ale nie działało to w drugą stronę. Może i przeze mnie samego!
By komuś powiedzieć o takim problemie musisz być tej osoby pewny jak nikogo innego ale i tak zawsze istnieje ryzyko braku zrozumienia !
Także musisz podjąć decyzje sam. Powodzenia.
  • 0

#36 Antek

Antek

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 10 Postów:

Napisany 28.07.2007, 21:08

Rodzice się pewnie domyślają, choć być może ich to nie interesuje. Jeśli, źle byś sie z tym czuł, to nie mów.

Hej, Witajcie. To mój pierwszy post, zamierzam prowadzić skrupulatnie kalendarzyk.
http://onanizm.pl/ka....php?user=Antek
  • 0

#37 Gość_przemas1_*

Gość_przemas1_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 29.07.2007, 16:20

Ja tez zawsze tylko wysłuchiwałem problemów innych ale odważyłem sie o tym powiedzieć i nie żałuje że to zrobiłem. Tak po zatym ten mój przyjaciel tez maił taki i wyszedł i to mnie bardzo umacnia.
  • 0

#38 Gość_StrenghtNdHonor_*

Gość_StrenghtNdHonor_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 01.08.2007, 09:21

Ja przyznałem się przed dwoma osobami...Strasznie mi pomogli..POLECAM!
  • 0

#39 Gość_czrny_*

Gość_czrny_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 02.08.2007, 16:09

Próbowałem walczyć zanim znalazłem to forum ale rezultaty były marne. Jeszcze nie jestem gotowy żeby przyznać się do uzależnienia komuś kogo znam z "realu".
  • 0

#40 Gość_StrenghtNdHonor_*

Gość_StrenghtNdHonor_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 07.08.2007, 08:27

Jeszcze nie jestem gotowy żeby przyznać się do uzależnienia komuś kogo znam z "realu".

Radzę Ci..spróbuj..masz jakiegoś najlepszego przyjaciela?to właśnie taki ktoś..ktoś komu możesz bezgranicznie zaufać i życie byś powierzył..Naprawdę pomaga walczyć!!! Powodzenia i odwagi!
  • 0


 

Zainspiruj się i działaj - szkolenia online