Skocz do zawartości



Czy powiedzieć bliskim?-[wątek posklejany]


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
264 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_StrenghtNdHonor_*

Gość_StrenghtNdHonor_*
  • Goście

Napisany 27.08.2006, 01:07

Od kiedy jestem na forum jakoś łatwiej mi walczyć..przyznałem się do słabości przed samym sobą, przed innymi i nawet konkretnie potrafię już o tym mówić.mój wniosek: najlepsza metoda walki - metoda wspierana przez przyjaciela lub zaufanego (nawet nieznajomego)człowieka.Kto sie zgodzi?!
  • 0

#2 Norman_Davies

Norman_Davies

    Maniak

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1393 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z domu

Napisany 27.08.2006, 10:34

Nie wiem czy się zgadzać czy nie. Mogę się przyznać przed innym człowiekiem, jeśli będzie taka potrzeba, ale czy konkretnie mi to pomaga. Może minimalnie tak było kiedyś.
  • 0

#3 dizzyman

dizzyman

    dyzio

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2305 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:nieważne. ważne dokąd.

Napisany 29.08.2006, 15:23

*
POPULARNY POST!

wydaje mi się, że najważniejsze jest się przyznanie przed samym SOBĄ.
  • 5

#4 lukas85

lukas85

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 62 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:slask

Napisany 14.01.2007, 20:48

Ostatnio usłyszałem od pewnego księdza, że powinienem się podzielić z kimś bliskim swym problemem z masturbacja. Wiem że rozmowa pomaga, ale jakos nigdy nie miałem odwagi otworzyć się, przyznać się do tego ze sie masturbuje, oprócz spowiedzi. Co wy o tym sadzicie, jakie są wasze doświadczenia?
  • 0

#5 Gość_lukas007_*

Gość_lukas007_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 14.01.2007, 20:51

Ja od dawna chciałbym kimś porozmawiać na temat mojego problemu ale mam dokładnie tak samo jak Ty: nie mam odwagi powiedzieć tego nikomu i rozumiem cię. Pozdr.
  • 0

#6 Cartman

Cartman

    Wyga

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 915 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:roznie

Napisany 14.01.2007, 21:08

Moze masz jakiegos kolege/przyjaciela, ktory bylby w stanie Ciebie zrozumiec, bo rodzice to niewiem, zalezy jak do tego podchodza... Moi chyba wiedza, ale mam do nich zal ze nigdy nic mi nie powiedzieli, szczegolnie kiedy bylem maly...
  • 0

#7 filippex

filippex

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 397 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Mazury

Napisany 14.01.2007, 21:26

Dużo mnie kosztowało aby powiedzieć o tym przyjacielowi,ale warto było, dowiedziałem sie także ze on także ma z tym problem...teraz mozemy się wspierać w tej sprawie gdy nam ciężko, zawsze możemy przerwać coś co nas prowadzi do złego, przejść sie na spacer etc. Dobrze jest kokmuś powiedzieć, ale musi to być naprawde zaufana osoba. pozdrawiam :)
  • 1

#8 QqraA

QqraA

    Dobry gips nie jest zły.

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2657 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 15.01.2007, 01:10

Warto powiedziec - ale trzeba byc na to gotowym, i warto znac czlowieka (choc mozna sie i pozytywnie rozczarowac)

Bardzo trzeba uwazac komu sie mowi i bardzo wiele kosztuje powiedzenie.

Czy pomaga - moze sobie. W nabraniu odwagi i w stanieci w prawdzie nie tylko przed soba ale i innym czlowiekiem.

Moze tez zaszkodzic.
  • 0

#9 Pruz

Pruz

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 347 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Nietakdaleko

Napisany 15.01.2007, 13:18

Moim zdaniem rozmowa bardzo pomaga, ja powiedziałem mamie i min. dzięki temu krokowi mam tyle zielonych dni na koncie. To nie było łatwe i wymagało dużo czasu na przełamanie się, ale z perspektywy czasu wiem, że bardzo się opłacało. Prawda to najlepsze lekarstwo! Skoro się spowiadasz, to pewnie wierzysz w Jezusa, więc proś go o otwarcie się.

Ten post był edytowany przez Pruz dnia: 15.01.2007, 13:20

  • 0

#10 lukas85

lukas85

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 62 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:slask

Napisany 15.01.2007, 17:00

Dzieki wszystkim za odpowiedzi! Co do mnie to rodzice wiedza bo sie sami domyślili, a ja tylko potwierdziłem ze mam taki problem. Co do kolegów to chyba nie wiem czy mam takiego z którym chciałbym sie tym podzielić.
  • 0

#11 Gość_mr_logo_*

Gość_mr_logo_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 20.01.2007, 19:29

Ja się przemogłem i powiedziałem swojej żonie. Chyba uznałem, że pierwszym krokiem do uzdrowienia jest przyznanie się do bezradności i pogodzenie się z losem. Teraz jest mi łatwiej, dalej miewam ciężkie momenty, ale tak czy siak czuję, że jest łatwiej...
  • 0

#12 Gość_Franz_Maurer_*

Gość_Franz_Maurer_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 21.01.2007, 21:40

tez rozmawialem o tym z rodzicami oraz moim przyjacielem (pozdro Nowy!)

[wymoderowano - vari]
  • 0

#13 Gość_Vari_*

Gość_Vari_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 21.01.2007, 22:30

Ostatnio usłyszałem od pewnego księdza, że powinienem się podzielić z kimś bliskim swym problemem z masturbacja. Wiem że rozmowa pomaga, ale jakos nigdy nie miałem odwagi otworzyć się, przyznać się do tego ze sie masturbuje, oprócz spowiedzi. Co wy o tym sadzicie, jakie są wasze doświadczenia?

O mnie wiedzą 2 osoby, które znam od kilku lat. I jest to dla mnie ważne i pomocne. Choć powiedzieć nie było łatwo... Długo się zastanawiałam czy powiedzieć, ale zdecydowałam się najpier jednej koleżance a po kilku latach drugiej. Dobrze to przyjeły. Sama świadomośc, że ktoś coś takiego o mnie wie i nie odrzuca jest ważna i pomocna :)

Mogę ci napisać tyle, że warto, ale osobę trzeba uważnie i ostrożnie dobrać :) A ryzyko istnieje zawsze... :)
  • 0

#14 Gość_Gucio_*

Gość_Gucio_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 21.01.2007, 23:47

Ja powiedziałem o tym księdzu podczas spowiedzi. Może nie powinienem zdradzać jaką pokutę dostałem, ale muszę napisać. Ksiądz powiedział, że powinienem o tym z kimś porozmawiać, że to grzech, i że nie powinienem. Ale [beeep]a, ja wiem, że nie powinienem. Ale nie mogę... Nawet nie mam z kim pogadać... ;/
  • 0

#15 Gość_zagubiona_19_*

Gość_zagubiona_19_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 22.01.2007, 18:50

to czy powie sie komus czy nie to chyba indywidualna sprawa dla kazdego z nas jednemu pomoze drugiemu nie , ja pomimo tego ze mam bardzo dobry kontakt z przyajciółmi "o tych" sprawach nigdy nie umialąm rozmawiac dlatego nigdy neiodwaze sie na cos takiego ale jesli miało by CI to pomóc to czemu nie :] tylko licz sie wtedy tez z tym ze później moze byc dziwna atmosfera niby bedzie wszytsko ok ale no wiesz .. Powodzenia ;)
  • 0

#16 Gość_kwiatuszek19_*

Gość_kwiatuszek19_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 26.01.2007, 12:28

Ostatnio usłyszałem od pewnego księdza, że powinienem się podzielić z kimś bliskim swym problemem z masturbacja. Wiem że rozmowa pomaga, ale jakos nigdy nie miałem odwagi otworzyć się, przyznać się do tego ze sie masturbuje, oprócz spowiedzi. Co wy o tym sadzicie, jakie są wasze doświadczenia?


Cześć Lukas85! Mów stały spowiednik powiedział mi kiedyś, żebym nie mówiła np. mojemu chłopakowi o moim problemie z masturbacją. Jest kapłanem już 15 lat, nie jedno w życiu widział i powiedział mi, że z doświadczenia wie, że to bardzo psuje związki i czasami staje się powodem ich rozpadu. Doskonale wiem jak się czujesz. Ja też mam często ochotę komus się wygadać, powiedzieć którejś kumpeli "Słuchaj mam problem...". Ale nigdy tego nie zrobiłam. Wiesz różnie to bywa, ktoś może Cie zrozumieć i wesprzeć a ktoś może rozgadać wszystkim i Cię upokorzyć. Swietną sprawą jest mieć stałego spowiednika i często się spowiadać. Ja mam takie szczęście, że zanim poprosiłam księdza o to żeby był moim stałym spowiednikiem i zanim wyspowiadałam się pierwszy raz w życiu z tego co ukrywałam 8 lat, od jakichś czterech lat znałam tego księdza i wcześniej często gadałam z nim o moich problemach. Spowiedź u kogoś kto zna Cię kilka lat jest mega trudna ale nikt nie zrozumie Cię lepiej niż gość który Cię zna.
Jeżeli naprawdę chcesz komuś powiedzieć, to musi to być bardzo konkretna osoba. Nie jakliś kumpel, który Cię wysłucha i na końsu powie "Koleś co tyle przeżywasz przecież to jest ok" To musi być osoba, która Cie zrozumie i będzie wspierać dobrym słowem i obecnością kiedy będziesz tracił wiarę w to, że uda Ci się to pokonać.
A tak na marginesie.... jakbyś chciał pogadać to służę chętnie uchem ;) Serio. Daj mi tylko znać to jakoś się spikniemy i nawet dam Ci numer komóry. Wal jak w dym http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/thumbup.gif
  • 0

#17 lukas85

lukas85

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 62 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:slask

Napisany 26.01.2007, 18:34

Zgadzam się z wami że nie powinno sie mówic o swoim problemie z masturbacją komuś kogo sie nie zna nie do końca bo może nie rozumieć. Ale jednego jestem pewien że moja przyszła żona(gdy taka bedzie ;) ) powinna wiedzieć z kim się wiąże. Powinna znać moje zalety ale i wady. Wydaje mi się że szczerość i prawda powinna być fundamentem związku. Choć wiem że potrzeba odwagi by o tym powiedzieć, niestety pare razy mi juz jej brakło.
Co do rodziny to moja mama kiedys dowiedziała sie o moim problemie, balem sie tego momentu bo jest dość stanowcza, ale ona bardzo mnie zaskoczyła. Powiedziała tylko i aż, że będzie się za mnie modlić. Jestem jej za to bardzo wdzięczny.
Może kiedyś uda mi sie podzielic sie moim problemem z przyjacielem
  • 0

#18 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4620 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 26.01.2007, 19:40

Ale jednego jestem pewien że moja przyszła żona(gdy taka bedzie msn-wink.gif ) powinna wiedzieć z kim się wiąże.


Oczywiście. Celowe zatajenie informacji o uzależnieniu/problemach psychicznych (nie ważne z jakich przyczyn) może być podstawą do unieważnienia małżeństwa.

Ten post był edytowany przez sinn3r dnia: 26.01.2007, 19:40

  • 0

#19

  • Goście

Napisany 27.01.2007, 08:34

z jednej strony może tak,ale jakby popatrzeć na to z perspektywy słuchacza, to naprawdę nie jest to miłe. przynajmniej ja tak to odbieram, gdy stawiam się na jego miejscu. siedziałam niedawno z koleżanką, jedną z takich bliższych, niesamowicię mądrą osobą na której opinii bardzo mi zależy - i gadałyśmy o świadectwach na jakiś nawiedzonych rekolekcjach, na których była moja siostra, i jedno było własnie o tym. i moja koleżanka spontanicznie powiedziała "o nie, takie rzeczy to tylko w konfesjonale, a tak poza nim to..błee!". coś w tej naturalnej reakcji jest :)
albo kolega który mi ostatnio napomknał że rozmawiał o tym z mamą - moją najsilniejszą reakcją jest, że za nic bym nie chciala żeby mój syn rozmawiał o tym ze mną.
nie sądzę, że każdy myśli tak samo jak ja - ale weźcie też pod uwagę fakt, że jak chcecie o tym mówić, to ktoś musi tego słuchać.
Już wystarczająco biedni są księża, którzy w kółko muszą się z nami stykać.
Guciu - wydaje mi się, że ksiądz nadużył swojej władzy zadając Ci taka pokutę (jeśli to była pokuta a nie np. rada). pokuta ma naprawić Twoją relację z Panem Bogiem, a nie stanowić jakąś psychoterapię.
  • 0

#20 Kaja

Kaja

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 121 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Wawa

Napisany 28.01.2007, 19:50

Hej! Myślę, że ostrożnośc swoja droga, a prawdziwa troska - swoją. Jesli ma sie przyjaciela, to się z nim dzieli wiele, a poza tym, sa takie sytuacje, w których on/ona nie wie, że cos może na uzależnionego bardzo podziałać... Zdjęcia, film, rozmowy... Nie jestem za gadaniem o tym na rekolekcjach. To za intymne, ale gdy sie trochę tego ciężaru zrzuci i przemoże siebie, to nabiera sie lekkości i chęci do walki. Samo ukrywanie jest ciężarem. Ale to tak po mojemu. Mamie nigdy bym nie pwoedziała, choc ona się domyśla, ale przyjaciółce - tak. Okazało się, że i ona. To się wspomagamy. Pozdrawiam!
  • 0