Skocz do zawartości



Zdjęcie

Męskość

męstwo

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
147 odpowiedzi w tym temacie

#41 obeliks

obeliks

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 35 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Galia

Napisany 23.01.2008, 16:50

eh kobiety :) . chciałyby wszystko na raz. Najbliższą osobą z rodziny dla syna powinien być ojciec. Tylko w takim układzie chłopak ma optymalną szansę stać sie mężczyzną.

jednak uważam że to jest osoba która zna dobrze swoje dziecko i może pomóc w trudnych chwilach kiedy nie ma się komu wyżalić ...

Anula, dwudziestoparoletni chłopak to już nie dziecko. To mężczyzna ,a mężczyzna nie żali sie swojej matce w trudnych chwilach, bo to jest chora sytuacja. Chciałabyś aby twój mąż w trudnych chwilach szukał ukojenia w ramionach mamusi? Jestem pewien że nie, jednocześnie jako matka , akceptujesz taka sytuacja (tak przynajmniej wynika z tego co napisałaś). Ja to rozumiem instynkt macierzyński. Tylko czasami ten instynkt macierzyński jest ślepy i potrzeba mężczyzny aby zastopować tę ślepotę :P
mężczyzna to nie zabawka w rękach kobiety. Nawet jeżeli to jest jego matka. Ma własny rozum i jest niezależny emocjonalnie od nikogo, a w szczególności od matki. Tylko w takim układzie może stworzyć zdrową rodzine i zdrowe relacje z kobietami.
ps:"kobieta nie żyje dla dziecka, kobieta żyje dla mężczyzny"
o. Józef Augustyn.
konferencje sobie słucham.

Ten post był edytowany przez obeliks dnia: 23.01.2008, 17:50

  • 0

#42 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 23.01.2008, 20:17

dla mnie ważna jest więź zarówno z ojcem jak i z matką i uważam że powinna JAKAŚ być nawet po założeniu rodziny

AnULA
  • 0

#43 obeliks

obeliks

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 35 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Galia

Napisany 23.01.2008, 23:02

oczywiście że jakaś więz powinna być. Tylko najpierw matka musi zaakceptować fakt że syn jest: dorosły ,samodzielny, niezależny, ze matka nie jest już najważniejszą kobietą w jego życiu, że nie musi już mu matkować i nie może narzucać sie z radami i pomysłami na życie. Zaakceptować fakt, że syn jest samodzielną jednostką niezależną od niej. Wtedy, jak najbardziej może powstać zdrowa, inna więz emocjonalna miedzy synem a matką . Znaczy ja tak myśle i tak mi wychodzi .
  • 0

#44 QqraA

QqraA

    Dobry gips nie jest zły.

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2739 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 24.01.2008, 00:27

obeliks, musze sie zgodzic z Anula.
To nie tylko od matki zalezy relacja i postrzeganie syna.
Jesli ciagle widzi ze syn jest dupa wolowa to nie ma sily - matczyne serce bedzie kazalo sie jej zaopiekowac syneczkiem.
Tu wazna jest rola i postawa ojca, nie tylko w relacji do syna - jak piszesz, ale szczegolnie w relacji do matki, to Ojciec moze pomoc dojrzec matce do oddanie syna spod swoich skrzydel dziecku. Co wiecej takie odrywanie przez uswiadamianie dziecku wartosci dziecka pozwala matce zaobserwowac rodzacego sie mezczyzne a nie wciaz nieporadne dziecko.
Ja to obserwuje patrzac na relacje mojej zony z synem. Ostatnio bylismy u lekarza i plakalo inne dziecko, troszke mlodsze od mojego prawie 4-ro latka. A on podszedl, i zaczal rozmawiac z dzieckiem prawie jak dorosly tlumaczac mu ze on mial robione podobne badanie ze jego tez cos boli. Nie naruszal granic placzacego dziecka, po prostu stal z boku i pokazywal ze taki bol/niewygode da sie zniesc.
Inna rzecz to ubieranie dziecka - ja woze dziecko do przedszkola rano. Zona w weekendy czasami ubiera go rano - bardziej chce ubierac - bo nagle spostrzega ze dziecko jest coraz bardziej samodzielne i nie chce pomocy mamy, ale ma swoj honor i nawet troche sie sam pozlosci ze trudniej jest cos ubrac i moze trwa to dluzej ale jest w stanie sam to zrobic.
Mnie oczywiscie kazde wyjscie kosztuje wczesniejsze wstawanie i pokazanie mu jak trzeba sie ubierac. Nie ubieranie ale nauczenie samodzielnosci.

Odchodzac z domu mozna miec wspaniala relacje z matka i ojcem. Tylko musi to byc dojrzala relacja z obu stron.
Matka zawsze nawet widzac w synu mezczyzne bedzie miala sklonnosci do dzialania w sposob matczyny. I bardzo dobrze bo do konca bedzie matka. Ale szacunek ktory powinno sie do niej miec jak i stanowczosc w okreslaniu swoich granic powinny przynalezec wlasnie do tego mlodego mezczyzny.

[Hmm no i znow mnie ponioslo w pisaniu ;) ]
  • 3

#45 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1958 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 24.01.2008, 19:20

Ja to widzę tak: w życiu każdego dorastającego chłopaka jest taki moment, kiedy próbuje się od matki oderwać. Zwykle przejawia się to w robieniu wszystkiego na przekór, impertynencji wobec niej, często dochodzi nawet do chamskich odzywek, ucieczkę od niej w towarzystwo kolegów, w najgorszym wypadku w nałogi, grupy przestępcze etc. Ja coś takiego przechodziłem i pewnie większość z was panowie też. Anula zapewne też to będzie przechodzić tyle że jako matka. To jest zupełnie naturalne, bo właśnie wtedy chłopak chce się jakoś sprawdzić ile naprawdę potrafi jako facet.

Mądra Matka powinna pozwolić na tę niezależność, nawet jak czasem postępuje wbrew swoim matczynym uczuciom. Dzięki temu młody chłopak uczy się życia i niezależności. Podobno lepsza jest Matka, która raz czy dwa nie da dziecku obiadu, niż taka, która go codziennie gotuje i podstawia pod nos. Mądry Ojciec powinien stanowczo hamować i karcić syna, za wszelkie przekraczanie granic dobrego wychowania wobec matki: tzn powinien wspierać niezależność i samodzielność syna, ale jednocześnie kształtować szacunek do Matki jako kobiety. Szacunek nie oznacza bezgranicznego posłuszeństwa!

Jeżeli ten trudny dla wszystkich proces się uda, zarówno syn jak i matka powinni nauczyć się wspólnie budowy prawdziwie partnerskiej relacji opartej na szacunku do siebie, ale i szacunku do swojej wzajemnej niezależności, której wszystkie strony powinny być świadome! Co więcej w ten sposób chłopak uczy się też prawidłowego stosunku do innych kobiet!

Oczywiście moja mama ma prawo mi 1000 razy powiedzieć, bym założył czapkę na uczy, bo jest zimno, ale ja mam prawo tej czapki i tak nie założyć. I oboje powinniśmy zrozumieć i uszanować to prawo, a nie nawzajem się o to kłócić.
  • 1

#46 Jozin_z_Bazin

Jozin_z_Bazin

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1674 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 24.01.2008, 20:07

Podobno lepsza jest Matka, która raz czy dwa nie da dziecku obiadu, niż taka, która go codziennie gotuje i podstawia pod nos.


oj święta prawda ...
  • 0

#47 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 24.01.2008, 20:28

ja też wyznaję zasadę że moje dziecko może mieć swoje zdanie, jeśli nie chce czegoś zrobić (tak jak dzisiaj zapiąć pasów w samochodzie) to pokazuję mu skutki jego działąnia i pozwalam jeszcze raz zdecydować bez narzucania swojego zdania. nie jest to łatwe bo większość rodziców po prostu mowi że tak ma być ale wiem ze jeśli to będzie jego decyzja to będzie ona bardziej przemyślana niż tylko wykonanie polecenia mamy

macie rację z tym wszytkim co tutaj piszecie, ważne jest aby mieć własne zdanie i go wykonać ale pamiętajmy że starsi rodzice często doświadczeni są bardziej niż młodzi ludzie i mają rację - często nie znaczy zawsze oczywiście.

gdybym ja się nie postawiła mamie to pewnie nie byłabym żoną mojego męża i pewnie moje życie by się potoczyło inaczej - ale postawiłam na swoim i doszłam do wniosku że to wco wierzę i co wyznaję jets dla mnie na tyle ważne że będę stała za tym i całymi siłami będę świadczyła swoim życiem że to jest dla mnie ważne = że to MOJA decyzja
  • 0

#48 Iron-not-Maiden

Iron-not-Maiden

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 9 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Lublin

Napisany 01.02.2008, 15:38

W filmie Trzystu (300) jest świetna scena jak to chłopak mając 7 lat jest zabierany spartańskiej matce i jego wychowaniem zajmują się mężczyźni, gdzie jest poddawany próbom.

Ja to widzę tak: w życiu każdego dorastającego chłopaka jest taki moment, kiedy próbuje się od matki oderwać. Zwykle przejawia się to w robieniu wszystkiego na przekór, impertynencji wobec niej, często dochodzi nawet do chamskich odzywek, ucieczkę od niej w towarzystwo kolegów, w najgorszym wypadku w nałogi, grupy przestępcze etc. Ja coś takiego przechodziłem i pewnie większość z was panowie też. Anula zapewne też to będzie przechodzić tyle że jako matka. To jest zupełnie naturalne, bo właśnie wtedy chłopak chce się jakoś sprawdzić ile naprawdę potrafi jako facet.

Ja też tak dokładnie mam :( matka traktuje mnie jak małe dziecko i myśli że nic nie potrafię sam załatwić, nie potrafię sobie ugotować, ubrać się (kupić jakiś ciuch) itp. a mnie to doprowadza do szewskiej pasji...
  • 0

#49 Gość_wutek_*

Gość_wutek_*
  • Goście

Napisany 01.02.2008, 18:10

W filmie Trzystu (300) jest świetna scena jak to chłopak mając 7 lat jest zabierany spartańskiej matce i jego wychowaniem zajmują się mężczyźni, gdzie jest poddawany próbom.



uwielbiam ten film - pomimo że trudno go do końca traktować poważnie w tych kategoriach jest to piękny film o męskości i wiele mówi o tym co nieśmiertelni Eldredge i Biddulph: etapy dojrzewania młodego mężczyzny: odebranie matce, inicjacja, przebywanie wśród dorosłych mężczyzn którzy okazują ci wsparcie, w końcu walka. Pokazuje wspólnotę mężczyzn która funkcjonuje nie tylko jako wojownicy. Ładnie pokazana też partnerska relacja Leonidasa z żoną :)
  • 0

#50 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1958 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 01.02.2008, 19:19

Nie widziałem filmu ale o Spartanach coś tam miałem kiedyś w szkole:

Gdy dziecko się narodziło, pokazywano je specjalnej komisji, która oceniała, czy nadaje się na żołnierza. Jeżeli weryfikacja nie była pozytywna, wyrzucano je w przepaść, w praktyce następowało to bardzo rzadko, raczej tylko w przypadkach jakiś wyraźnych ułomności. Zdarzało się jednak, że często porzucano dziewczynki. Ostateczną decyzję podejmował ojciec. Do 7 roku życia chłopak zostawał pod opieką matki, cały czas dbającą o to, by dziecko zdrowo się rozwijało poprzez różne ćwiczenia etc. Gdy chłopak kończył 7 lat ojciec zabierał go od matki i prowadził do czegoś w rodzaju przedszkola. Tam chłopak był przydzielany do odpowiedniej grupy wiekowej i przebywał wyłącznie w towarzystwie męskich rówieśników. Pod opieką starszego nauczyciela uczono trochę czytać i trochę pisać. Od 12 roku dziecko wychodziło całkowicie z domu. W odpowiednich grupach uczono sztuki walki, trenowano wytrzymałość na głód, chłód, pragnienie i ból. Wyrabiano bezwzględność, odwagę, karność ale uczono także rachunków, pisania, i czytania, w takim tylko jednak stopniu w jakim niezbędne to było żołnierzowi. Kończyło się to egzaminem, który jednak nie wszyscy zdawali. Najlepsi przydzielani byli do grupy "komandosów": wyrzucano ich nago gdzieś w górach i ich zadaniem było ubrać się, zdobyć pożywienie, zabić określoną ilość ludzi. Trzeba było działać w nocy i skrycie. Od 20 roku życia przydzielano do obozu wojskowego w Sparcie, gdzie lokowano ich w 15-sto osobowych namiotach. Gdy skończył 30 lat miał pozwolenie chodzenia na noce do domu. Do tego czasu mężczyzna winien już być żonaty (jak tego nie zrobił groziły mu różne hańbiące konsekwencje), śluby zawierano już od 12 (kobiety) lub 14-(mężczyźni) lat, ale przecież do 30 roku i tak się nie małżonkowie nie widzieli, a potem widywali się tylko w nocy. Do domu na stałe mężczyzna wracał po ukończeniu 60 roku życia. Do tego czasu uczestniczył we wspólnych ćwiczeniach i posiłkach. Uważano, że mężczyzna w domu nie powinien przebywać bo to dla niego hańba, uważano, że mężczyzna który w domu siedzi jest po prostu głupi.

Kobiety miały dość wysoką pozycję jak na tamte czasy. Gospodarowały ziemią i domem, którą Spartanie dostawali z przydziału-w gospodarstwie miały do pomocy niewolników, były też uczone pisania oraz czytania, także miały ćwiczenia fizyczne, mogły dziedziczyć ziemię w przypadku braku męskiego potomka. Dbano o nie, Cieszyły się znaczną swobodą, choć to król decydował, kogo mają poślubić.

Ogólnie bardzo ciekawy system, trzeba jednak pamiętać, o mającej tam miejsce pełnej kontroli państwa nad człowiekiem.

:)
  • 0

#51 Jozin_z_Bazin

Jozin_z_Bazin

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1674 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 01.02.2008, 21:27

mężczyzna w domu nie powinien przebywać bo to dla niego hańba, mężczyzna który w domu siedzi jest po prostu głupi.


Też tak uważałem przez całe lata. Myślałem że to z powodu zamiłowania do hulaszczego trybu życia. Ale teraz już wiem jak głęboko się myliłem. Ja byłem po prostu prawdziwym Spartaninem. Musze pogrzebać w starych rodzinnych papierach, zwojach i tabliczkach. Może natrafię na ślad pradziadka. Zwłaszcza, że ostatnio zszedłem całkowicie na psy i jak ostatni mięczak siedzę w domu to mam dużo czasu ;)
  • 0

#52 Gość_czrny_*

Gość_czrny_*
  • Goście

Napisany 01.02.2008, 22:09

Nie widziałem filmu ale o Spartanach coś tam miałem kiedyś w szkole:

Gdy dziecko się narodziło, pokazywano je specjalnej komisji, która oceniała, czy nadaje się na żołnierza. Jeżeli weryfikacja nie była pozytywna, wyrzucano je w przepaść, w praktyce następowało to bardzo rzadko, raczej tylko w przypadkach jakiś wyraźnych ułomności. Zdarzało się jednak, że często porzucano dziewczynki. Ostateczną decyzję podejmował ojciec. Do 7 roku życia chłopak zostawał pod opieką matki, cały czas dbającą o to, by dziecko zdrowo się rozwijało poprzez różne ćwiczenia etc. Gdy chłopak kończył 7 lat ojciec zabierał go od matki i prowadził do czegoś w rodzaju przedszkola.

Słyszałeś coś o postrzyżynach u Słowian? też miały miejsce kiedy chłopak zaczynał 7 lat. Ojciec i najstarszy mężczyzna z wioski obcinali mu włosy i przekazywali władzę nad nim jego ojcu.
http://pl.wikipedia....ki/PostrzyĹźyny

Ten post był edytowany przez czrny dnia: 01.02.2008, 22:55

  • 0

#53 Gość_stef_*

Gość_stef_*
  • Goście

Napisany 02.02.2008, 11:22

Na przestrzeni epok inaczej pojmowana jest męskość w odniesieniu kulturowym, popatracie na przykład na etos rycerski a miejsce mężczyzny w feminizowanym dzisiaj świecie. Istnieje oczywiscie wiele teorii psychologicznych, które tłumacza wiele zachowań, niejednokrotnoe maja bez wątpienia odniesienie w rzeczywistości, ale w odniesieniu do zjawiska onanizmu nie szukałbym tu jakichś przyczyn. Jest to po prostu wejście w nałóg, który niesie za soba pewne skrzywienia, które doświadczamy na sobie. Jesteśmy mężczyznami (chodzi mi oczywiście o męską częśc użytkowników forum) i jesteśmy ofiarami współczesnej kultruy seksu i erotyzmu, obecnej dosłownie wszędzie. Męskośc, czy jego brak nie jest tutaj powodem do powstawania onanizmu. Często wielu z nas mając prawidłowe relacje w życiu codziennym staje się po prostu ofiarami onanizmu Jest to podobnie jak w przypadku pana xi pana y jeden będzie pił jeno piwo na tydzień, drugi zostanie alkoholikiem...
  • 0

#54 obeliks

obeliks

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 35 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Galia

Napisany 15.02.2008, 02:46

Jesteśmy mężczyznami (chodzi mi oczywiście o męską częśc użytkowników forum) i jesteśmy ofiarami współczesnej kultury seksu i erotyzmu, obecnej dosłownie wszędzie.

Albo sie jest mężczyzną albo ofiarą. Nie ma takiej hybrydy jak mężczyzna i ofiara. Po prostu nie ma. Jedno przeczy drugiemu. Bycie mężczyzną zakłada pewne stałe , które go charakteryzują. Jedną taką stałą jest opanowanie ciała. Uznanie sie za ofiarę to jest oddanie odpowiedzialności za swoje życie. Ot jestem ofiarą ,więc moge sie onanizować, bo mnie tu erotyka atakuje ze wszystkich stron. To wina telewizji, kultury,ect......... Wszystkich ,tylko nie moja. A tak naprawde jest to oddanie odpowiedzialności za własne życie innym. Brak męskości dla mnie jest właśnie przyczyną onanizmu. Prosto jest sobie także przypiąć łatkę "erotomana" i skupienie sie na tym. Jestem erotomanem ,więc mi wolno.....
Ja cały czas docieram do tej męskości, i nie jest łatwo. Dotarłem do granicy, za którą jest ta męskość ale też również wielka niewiadoma. I dochodzę do wniosku, że w gruncie rzeczy było mi dotąd wygodnie. Ot ponarzekam trochę, podołuję, zonanizuje i będzie wszystko po staremu, znane i bezpieczne. A po drugiej stronie jest niewiadoma, walka, przygoda i absolutny brak pewności zwycięstwa. Ryzyko i nagroda. Większe ryzyko i większa nagroda. i męskość której tak pragnę i pożądam, a także się boję.
  • 0

#55 Halifax85

Halifax85

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 15 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków

Napisany 23.02.2008, 01:13

Witam, postanowiłem sobie dzisiaj wejść na forum, czego dawno nie robiłem, odwróciłem się troszkę od niego bo uznałem, że nie pomoże. Byłem miękki w tym względzie, dalej tkwię w nałogu, ale jest lepiej niż kiedyś. Wszedłem ot tak sobie i znalazłem ten temat, z którym się już niegdyś zetknąłem, ale który mnie na nowo zainspirował.
Jestem po lekturze "Dzikiego serca", którą to książkę przeczytałem jakoś w wakacje ostatnie. Książka niezła, otworzyła mi oczy na to, co mam robić, by stać się bardziej męskim. Od tamtej pory minęło już trochę czasu i muszę powiedzieć, że gdy czytałem ten temat to zdałem sobie sprawę, że zrobiłem postępy w mojej męskości. Zacząłem myśleć na temat tego jaki byłem i jaki jestem obecnie. Jestem bardziej męski, do życia podchodzę jak do wyzwania, wychodzę z założenia, że nawet jeśli dzieje się źle to ja i tak mogę sobie poradzić z przeciwnościami i tzw. babskie biadolenie, jakie niegdyś wykazywałem, jest już mi obce. Nie łamię się w obliczu problemów. Do jakich wniosków doszedłem w mojej walce, jeśli tak to mogę określić. Ano, że rzeczywiście męskość jest we mnie, niegdyś była ona ukryta gdyż mój ojciec także nie postarał się o wychowanie mnie na mężczyznę, był alkoholikiem, za czym poszła jeszcze pewna ilość konsekwencji w mojej psychice, nie tylko brak męskości. Ale do rzeczy. Bardzo pomogły mi moje rozmowy z ojcem, do którego się zbliżyłem i poznałem jego przeszłość, nie było to aż tak trudne gdyż, dzięki Bogu, od kilku lat nie pije. Poza tym częste przebywanie z mężczyznami wiele mi dało. Coś takiego jak pójście kumplami na piwo albo na mecz, albo jedno i drugie;) dużo daje. Poza tym rozmowa z innym facetem na temat swoich wątpliwości i męskich problemów też jest istotna moim zdaniem. Te rzeczy pozwoliły mojej męskości wyjść z ukrycia.
No to była garść informacji na mój temat. A teraz parę wątpliwości: Czy da się całkowicie zerwać ze starymi nawykami, ze swoją zniewieściałością? I jeszcze kwestia walki o męskość: Czy powinna być bezwarunkowa i bezpardonowa? Czy mamy za wszelką cenę pozbywać się starych nawyków i podchodzić do książki Eldredge`a jak do słowa objawionego? Piszę to ponieważ mój psychoterapeuta powiedział mi, że ważne jest by akceptować to jakim się jest i że to jest najważniejsze, to jest zresztą podstawa do zmiany samego siebie. Poza tym nie ma stuprocentowych mężczyzn, każdy ma jakieś cechy "kobiece": jest wrażliwy na piękno przyrody, łatwo się rozczula itp. Czy te cechy "kobiece" nas zubażają czy nas ubogacają jako mężczyzn? Mamy się ich wstydzić? Czy może przez to, że je mamy jesteśmy trochę lepsi bo możemy zrozumieć kobiety lepiej niż faceci wychowani w sposób jaki wszyscy gloryfikujecie? Jeśli mam być szczery to lepiej rozumiem kobiety niż moi koledzy na przykład i mam z kobietami dosyć dobry kontakt. Czy to nie jest korzyść?

Pozdrawiam:)
  • 0

#56 Pruz

Pruz

    Zadomowiony

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 347 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Nietakdaleko

Napisany 19.04.2008, 14:28

Halifax85:
Polecam przeczytać 2-gą część "Dzikiego serca" - "Droga dzikiego serca", tam właśnie Eldredge opisuje okres mężczyzny w którym ma być kochankiem, zachwycać się pięknem itp. :-)

Moim zdaniem nie wolno traktować tych książek jako słowo objawione, ale jako ważną wskazówkę. To co usłyszałem w jednej konferencji, to że mężczyzna ma się zaprzyjaźnić z chłopcem. Czyli nie można całkowicie wyprzeć z siebie marzyciela, i tego który czasem się wzruszy ze łzami w oczach. Oni mają się zaprzyjaźnić, mężczyzna kiedy potrzeba ma być twardy i odpowiedzialny, a chłopiec ma nadawać mu zabarwienie emocjonalne, żeby nie stał się bezdusznym despotą.

Ciężko to wszystko zgrać, ale patrząc np na JPII, to da się http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/002.gif
  • 0

#57 biologia

biologia

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 17 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:lublin

Napisany 10.06.2008, 17:15

nawiązując do tematu, co do męskości, także miałem problem z kiepskim wzorcem męskim w domu, często swoją nieśmiałość, niekiedy awersje do kobiet korelowałem z "m". I o ile awersja może być wynikiem "a lot of porn movies" to nieśmiałość u mnie zanikła -> wniosek, ze nie miała ani związku z "m", ani nie była specjalnie powiązana z brakiem podstaw do naśladowania. Aczkolwiek obraz kobiety, to jest w dużym stopniu niechęc do zachowań mojej matki. Teraz, że tak powiem, jestem już na swoim, i nie marnuje czasu na wspomnienia.

Co może pomóc w byciu bardziej męskim???
Oczywiście kobiety!!!!! :oczami:
Wiem to po sobie.
Zrsztą jest to naukowo zweryfikowane, że w śród kobiet mężczyzna zachowuje się bardziej męsko, niż wśród innych mężczyzn [kobiety analogicznie] - mamy to w genach, czy w układzie nerwowym, gdzies to mamy, nie trzeba się uczyć, tylko aktywizować.

--
no i taka mała uwaga, ze przed i po pierwszym razie z kobietą, też czułem sie inaczej, byc moze to jest istotne, choc nieuwzględnione w powyższym

najważniejsze próbować kontaktów z kobietami, bez wpadek się nie obejdzie, ale to tak już jest.

a z nieśmiałosci to był książkę zimbardo polecił,
  • 0

#58 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1958 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 11.06.2008, 18:02

Co może pomóc w byciu bardziej męskim???
Oczywiście kobiety!!!!! rolleyes.gif


Od kobiet chcesz czerpać męskie wzory???
  • 0

#59 fidelio

fidelio

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 137 Postów:
  • Skąd:świat

Napisany 11.06.2008, 18:14

Co może pomóc w byciu bardziej męskim???
Oczywiście kobiety!!!!! :oczami:
Wiem to po sobie.
Zrsztą jest to naukowo zweryfikowane, że w śród kobiet mężczyzna zachowuje się bardziej męsko, niż wśród innych mężczyzn [kobiety analogicznie] - mamy to w genach, czy w układzie nerwowym, gdzies to mamy, nie trzeba się uczyć, tylko aktywizować.


Jest dokładnie odwrotnie niż piszesz.

pzdr
  • 0

#60 Pruz

Pruz

    Zadomowiony

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 347 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Nietakdaleko

Napisany 22.06.2008, 22:21

Tylko mężczyzna może nadać męskość innemu mężczyźnie. Kobiety rozbudzają ją, ale nie nadają! Czyli nie pomogą w byciu męskim. Do kobiety idzie się będąc mężczyzną, a nie po to żeby się nim stać!

PS: Kolejna książką którą warto przeczytać: "Lew i baranek O duchowości mężczyzny" - ks. Adam Rybicki.
  • 1



Także oznaczono tymi tagami: męstwo