Skocz do zawartości



Zdjęcie

Męskość

męstwo

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
176 odpowiedzi w tym temacie

#1 Pruz

Pruz

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 347 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Nietakdaleko

Napisany 02.01.2007, 22:27

Przesłuchałem sobie płyty Ks. Pawlukiewicza "Sex - poezja czy rzemiosło" i tam jest często poruszany temat męskości i jej braku. Wg. Pawlukiewicza onanizując się my (mężczyźni) poszukujemy męskości u kobiet, a kobiety nie potrafią dać na męskości są w stanie tylko ją rozbudzić w nas. Jedynie inny mężczyzna albo Bóg jest w stanie podbudować naszą męskość. Obserwując swoją drogę zauważyłem, że na mój nałóg złożyło się kilka problemów, ale właśnie ten z męskością też ma bardzo duże znaczenie. Moja Mama zdominowała tatę i raczej rządzi w tej rodzinie, tata odsunął się w cień i ja Go obserwując pobierałem złe wzorce. Teraz zamierzam odnaleźć swoją męskość, już trochę mi się udało dzięki Bogu (tzn. dzięki Jego pomocy), ale to jeszcze nie to. Chcę teraz jakoś może bliższy kontakt z ojcem nawiązać i może u Niego znaleźć zagubioną męskość.

Co o tym myślicie?

I u kogo (wiem, że to musi być mężczyzna) wg. Was warto szukać męskości?

Ps: O kobietach Pawlukiewicz mówił, że potrzebują odnaleźć swoje wewnętrzne piękno i poprzez zranienia z przeszłości ciężko im do tego dotrzeć, ale jak to zwykle bywa wsłuchiwałem się w to co do mnie było skierowane, więc po szczegóły kieruję do płyt Pawlukiewicza http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/002.gif ( http://www.rekol.prv.pl/ - to nie krypto reklama, to prawdziwa reklama tongue.gif )


  • 1

#2 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1962 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 02.01.2007, 23:06

Twoje myślenie zmierza w bardzo dobrym kierunku (może jak się zbiorę w sobie, to niedługo napiszę coś więcej o problemie męskości, bo to jest baaaaardzo skomplikowana sprawa).

Na razie odpiszę na pytanie od kogo masz czerpać wzorce męskości.

Otóż oczywiście od innych mężczyzn. Przede wszystkim od tych starszych i bardziej doświadczonych, ale też od rówieśników. Obserwuj jak żyją, jak sobie radzą w różnych sytuacjach. Pytaj ich w razie wątpliwości. Przebywaj z nimi jak najwięcej. Ucz się od nich. Im więcej tym lepiej, aż powoli zaczniesz dostrzegać jakie cechy chciałbyś widzieć u siebie.

Kompletnie jako wzorce nie nadają się wizerunki serwowane przez naszą kulturę: macho, luzak, pracownik biurowy, facet domator czy sportowiec. To są tylko etykietki, które nie mówią w jaki sposób powinien się mężczyzna spełnić.

W kwestii ojca, to wiesz, 90% facetów ma problemy ze swoimi ojcami (ja też), takie czy inne. I większość ich potępia. A to błąd. Trzeba ich zrozumieć, poznać ich drogę życiową, pogadać z nimi o nich (wiem, to szalenie trudne). Bo w końcu i tak odkrywamy, że jesteśmy tacy jak oni i powielamy ich błędy. Trzeba ich poznać, by zrozumieć, co należy od nich przejąć, a co odrzucić.

I jeszcze za wszelką cenę trzeba oderwać się emocjonalnie od matki.

Dobra, kończę, bo się rozpiszę za nadto..

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 02.01.2007, 23:07

  • 0

#3 Gość_szukający_*

Gość_szukający_*
  • Goście

Napisany 02.01.2007, 23:37

Ja nie tyle bym szukał tej męskości co ją w sobie odszukał. Męszczyzna od zawsze charakteryzował się odwagą i męstwem. Chyba każdy z nas przyzna że tej odwagi i męstwa ma trochę mniej niż przed tym ******. Ja osobiście zyskałem dużo w oczach kolegów i przede wszystkim w swoich jak po prostu zacząłem odpowiadać na ataki. Konkretnie chodziło o mecz chalówki. Gra była zacięta lecz ja jak zwykle zniechęcony i zmęczony nocnymi wirażami biegałem za piłka od tak sobie. W pewnym momencie zawodnik z drugiej drużyny ( i innej klasy) tak dla zabawy mnie skosił. Widomo skoncentrowany to w tym momencie za bardzo nie byłem lecz co się później działo. Ostra walko przy piłce uświadomiła mi że tak naprawdę umiem walczyć i nie jest to takie trudne i bolesne jak mogło by się wydawać.
  • 0

#4 Pruz

Pruz

    Zadomowiony

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 347 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Nietakdaleko

Napisany 03.01.2007, 00:00

Kompletnie jako wzorce nie nadają się wizerunki serwowane przez naszą kulturę: macho, luzak, pracownik biurowy, facet domator czy sportowiec. To są tylko etykietki, które nie mówią w jaki sposób powinien się mężczyzna spełnić.

makulko, w 100% się zgadzam, a poza tym to rozpisuj się śmiało, bo mądre rzeczy mówisz! ;)


Ja nie tyle bym szukał tej męskości co ją w sobie odszukał.

szukający, z Tobą też się zgadzam, każdy z nas ma w sobie męskość, tylko zazwyczaj jest ona stłumiona, albo nieodkryta!
  • 0

#5 kendey

kendey

    Error 404

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 759 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kielce

Napisany 03.01.2007, 00:40

*
POPULARNY POST!

Ja osobiście zyskałem dużo w oczach kolegów i przede wszystkim w swoich jak po prostu zacząłem odpowiadać na ataki. Konkretnie chodziło o mecz

heh marzenie. ja sie na każdym, ale to każdym szkolnym wfie kompromituję. mój tata własnie popełnił błąd w moim wychowaniu który zaważył na mojej męskości, taki, że wogóle nie nauczył mnie sportu ani żadnej aktywności fizycznej. ja nigdy nie chodziłem grać w piłkę z tatą tylko siedziałem w domu wpatrzony całymi dniami w kreskówki albo w sufit albo bawilem się klockami LEGO. nie miałem kolegów prawie. byłem dupą. zawsze biły mnie nawet dziewczyny. wstyd sie przyznać, ale na rowerze nauczyłem sie jeździć w wieku hmmm... 12 lat. wszyscy umieli w wieku 5 lat. ja sie nauczyłem tak późno...
wszyscy sie dawno ze swoimi ojcami nauczyli grać w piłkę, jeździć na rowerku a ja wzrastałem w nienawisci do siebie i świata. również przez to pojawiła sie w moim życiu masturbacja. nawet w wieku może 6 lat, gdy odczuwałem stres, łapałem się przez majtki za żołądź i sprawiało mi to przyjemność. to była forma tzw. masturbacji dziecięcej.
a przez to że wyrosłem na tego kogo wyrosłem, nie umiałem w nic grać, nie mam ani refleksu ani celu. nie umiem za bardzo trafić piłką do kosza, nie umiem trafic paletkę w piłeczkę pingpongową, zawsze na WF stawiają mnie na bramce a ja nigdy nie umiem obronić.
przez to że nie miałem kolegów to w podstawówce chciałem ich znaleźć, więc sie wydurniałem, poniżałem najgorzej jak chyba to możliwe, bo wterdy się ze mnie śmiali, a jak sie ze mnie śmiali to myślałem że mnie lubia. byłem w stanie walic sie po głowie, nie wiem, wiele jeszcze bardziej, badziej upokarzajacych rzeczy.
w gimnazjum na początku jakoś mnie lublili ale jak zobaczyli jaki jestem, to mnie zaczęli bic. zaczęli mnie bić pod koniec pierwszej klasy, skończyli po drugiej klasie. nie raz byłem opluwany, bity po mordzie, bylo nie raz tak że biło mnie kilku na raz co jest niehonorowe... kopali mnie leżącego na ziemi...
było strasznie. teraz w szkole mnie nie biją. wydawałoby sie że powinienem być szczęśliwy jeśli mnie nie biją. ale nie jestem. męczy mnie agresja. gdy z kimś fajnym rozmawiam, mam ochotę go uderzyć. mam kumpli (nie wielu ale zawsze costam tam), mam sąsiadów itd. i boję się, ze się ode mnie odwrócą bo nagle mi odbije i w trakcie miłej normalnej rozmowy kogos zacznę bić. agresja mnie rozpiera. częśto mam fantazje o agresji. przepełniają mnie wspomnienia ze szkoły, często wyobrażam sobie też nowe sceny, w których albo mnie biją, albo ja kogos biję albo zabijam. w tych wyobrażeniach jeśli kogos zgnębie to mam ogormniaste wyrzuty sumienia. wyobrażam sobie że go podnoszę i przepraszam. czasem śni mi się ze a to się ktos na mnie wyżywa, albo nawet cce mnie zabic.

obecnie jestem niczym. jestem kłębkiem żalu, smutku, agresji... owszem, nie raz mam dobry humor czy się śmieje... ale ja tak chcę żeby mnie opuścił już ból....
chcę być normalnym młodym człowiekiem... ale nie wiem czy to możliwe....
sorry za tak długi post... pod koniec się popłakałem. a ponoc chłopaki nie płaczą... eh
dobranoc :(
  • 5

#6 psr

psr

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 83 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:A-M

Napisany 03.01.2007, 08:07

Jopopoj, prawie jakbym czytał o sobie...
Zwłaszcza to o przygodach w gimnazjum. Nie bito mnie co prawda, ale szacunku nie miał do mnie nikt. Jednak, uważam że to była moja wina. Z im większego dystansu patrzyłem na to wszystko, tym bardziej rozumiałem, gdzie popełniłem błąd. Teraz w liceum jestem raczej lubiany.
Jeszcze rok temu czułem to samo co ty: żal, nienawiść, smutek i agresję. Teraz powoli mi przechodzi, ale zdarzają mi się takie momenty, że chce mi się wszystko rzucić w pi*du i z chęcią zakończyłbym ta całą farsę, zwaną życiem.
Jednak trzeba cały czas iść do przodu.
Mi pomogła niedawno rozmowa z kolegą, którego bardzo szanuję, jednak z którym spotykam się bardzo rzadko, więc nie zna on moich problemów. Kolega ten tez nie miał łatwo i z pewnością, podobnie jak ja, podpisałby się pod większą częścią tego, co napisałeś. W dodatku jeszcze rozmawiałem z nim po tym, jak go wyrzucili ze studiów, pokłócił się z rodzicami i był uczestnikiem paru nieprzyjemnych, wręcz poniżających sytuacji. Krótko mówiąc - życie nie dość, że go nie rozpieszczało, to jeszcze zwaliło mu się na głowę.
A on co? Przejął się, fakt, ale nie załamał. Podczas rozmowy przypadkiem wyszło na jaw, że nawet nie żywiłby szacunku do kogoś, kto się załamuje. Gdy potem o tym myślałem, wstydziłem się sam przed sobą tego, że tak często mam doła z błachych powodów.
I to jest według mnie prawdziwa męskość. Trzeba chodzić twardo po ziemi, ale też nie rozwodzić się nad problemami.
Pies to wszystko drapał i do przodu :)
Mam nadzieję, że będzie lepiej w twoim życiu i nie martw się.

Ostatnio odkryłem że życie jest podzielone na krótkie okresy. Co około 3 lata mamy okazję w znaczący sposób je zmienić. Nie przegap następnej takiej okazji, bo pewnie nadejdzie niedługo.
  • 0

#7 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1962 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 03.01.2007, 09:04

No to teraz w kwestii sportu.

Sport często przynosi ogromne szkody tym, co go uprawiają. Powoduje często wzrost testosteronu i skłania do agresywnych zachowań. Sport jest jednym z głównych powodów błędnego kształtowania wizerunku mężczyzny: aroganckiego, elitarystycznego, gwałtownego, pozbawionego uczuć, przesadnie ambitnego indywidualisty. Wiele dzieciaków cierpi przez sport wskutek przetrenowania lub stresu związanego z rywalizacją. Prestiż, honor, media, pieniądze przytłaczają to, co powinno być rzeczywistym celem sportu.

Skłonność do rywalizacji bierze się z poszukiwania akceptacji, której nam brakuje. Ktoś, kto ma aprobatę starszych mężczyzn nie czuje potrzeby imponowania innym.

Sport może mieć jednak pozytywny wpływ, jeśli zachowane są odpowiednie warunki. Powinien bawić, łączyć i rozwijać. Element rywalizacji, powinien występować o tyle, o ile jest interesującym wyzwaniem. Powinien kłaść nacisk na rozwój charakteru, pracę zespołową i przyjemność z rosnących umiejętności.

Dziękuje Pruz za docenienie, ale tak się składa, że ja tego nie wymyśliłem tylko przytaczam to wszystko za książką:

Steve Biddulph, Męskość, Poznań 2004.
to bardzo fajna książka, która pomoże Wam rozwiązać swoje wątpliwości. Opisuje ona 7 kroków do wyzwolenia (kolejność nie jest ważna):
1 Naprawienie relacji z ojcem (nawet, jeżeli już go nie ma).
2 Odkrywanie świętości własnej seksualności
3 Traktowanie partnerki na równych prawach
4 Zaangażowanie w wychowanie dzieci
5 Prawdziwa męska przyjaźń
6 Praca z sercem
7 Wolny duch (wiara)

Inne książki dot. tej tematyki to m. in.

Robert Bly, Żelazny Jan. Rzecz o mężczyznach, Poznań 1993.
Ostatnio wznowiona. To jest klasyka, taka lektura obowiązkowa. Do tego bardzo nietypowy pomysł na książkę. Gorąco polecam.

John Eldredge, Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy. Poznań 2003.
Ta książka patrzy na męskość z perspektywy chrześcijańskiej, nie jest więc w odróżnieniu od poprzednich zbyt uniwersalna. Ale również ma niezłą moc terapeutyczną. Recenzja jest tutaj.

Elementarz Wojciecha Eichelbergera dla kobiety i mężczyzny, Kraków 2003

No i z pewną obawą, bo chyba przylgnęła do tej książki łatka takiego głupiego poradnika, (wg mnie niesłusznie) podaję:

John Gray, Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus. Jak dochodzić do porozumienia i uzyskiwać to czego się pragnie, Poznań 1993.

 

Dan Kiley, Syndrom Piotrusia Pana. O nigdy nie dojrzewających mężczyznach, Warszawa 1993. Recenzja jest tutaj.

Innych książek nie podaję, bo albo nie czytałem, albo uważam je za niezbyt wartościowe.

Pozdrawiam serdecznie.


Ten post był edytowany przez makulko dnia: 31.05.2014, 07:09

  • 1

#8 darvin

darvin

    Wyga

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 597 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:my się znamy?

Napisany 03.01.2007, 10:10

Sport akurat nie jest istotną kwestią, od podstawówki do końca liceum ( czyli w okresie rozwoju mojego uzależnienia ), byłem dość poważnie zajęty rozwijaniem kariery sportowej, mam kilka medali z mistrzostw polski, kilkadziesiąt dyplomów i innych wyróżnień. Niestety psychicznie wysiadłem a masturbacja i porno pogrążyły mnie totalnie. Oczywiście problemu się doszukuję w nieobecności ojca w moim życiu, który się szwęda w domu i jedyne co mu dobrze wychodzi do przypierdalanie się do mnie i wpadanie w szał, strasznie nerwowy człowiek, będąc młodszym wzbudzał we mnie strach, a teraz nienawiść. Nauczył mnie jakim ojcem nie być. On myśli, że jest dobry, ma dużo świętych obrazków w pokoju i w ogóle taki katolik, że hoho.
  • 0

#9 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1962 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 03.01.2007, 11:19

Wspomniana przeze mnie książka wyróżnia cztery typy ojców (negatywne)

1. Niedoszły król. Ciężko pracuje, po pracy rządzi sprzed TV. Żona służąca. Ojciec dzieci dostrzega, ale ich nie słucha, wszyscy, chodzą wokół niego na palcach, angażuje się tylko gdy trzeba karać lub okazać łaskę.
To typ "powiem ojcu jak wróci" i "To mój dom, dopóki tu mieszkasz rób co każę"

2 Ojciec krytyczny. Upokarza innych, szuka wad, jego niepowodzenia i frustracje zamieniły się w kwas. Jest aktywny, ale tylko w negatywny sposób. Myśli, że pomaga, ale wszyscy go nienawidzą.

3 Ojciec bierny. Rezygnuje z obowiązków, ustępuje żonie, dzieciom, szefowi. Brak charakteru, czasem narzeka, ucieka przed konfliktami, nieotwarty.

4 Silny człowiek, ale nie ma go w domu. Nie interesują go sukcesy dzieci, choć mógł być nawet dla nich miły i dawać im pieniądze.

Z czegoś to wynika dlaczego tacy są. Trzeba się tego dowiedzieć, bo inaczej będziemy mieli obawy, że to my jesteśmy tym powodem, a to nigdy nie jest prawdą.

Z drugiej strony, każdy ma też i miłe wspomnienia z ojcem. Tylko je tłumimy, bo nie pasują, do obrazu, jaki sobie stworzyliśmy.

Do Darvina: Wiele osób patrzy na swego ojca tak jak ty, jako na wzorzec negatywny. Problem w tym, że by być dobrym ojcem trzeba szukać wzorców pozytywnych, bo inaczej nagle możemy odkryć że staliśmy się tacy sami jak oni. I jeszcze jedno nic nikomu nie musisz udowadniać. Pamiętaj o tym idąc przez życie.

Dobra, nie będę więcej cytował, bo przy odrobinie dobrej woli i chęci każdy sam dotrze do tego.

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 03.01.2007, 11:28

  • 0

#10 archee

archee

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 114 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z kontowni

Napisany 03.01.2007, 17:51

Witajcie,

mam 28 lat i częściowo miałem podobne doświadczenia, dużo dały mi konferencje księdza Pawlukiewicza. Teraz czytam książkę, którą on poleca Dzikie Serce - Johna Eldredge, jestem w połowie. Mocna jest i też kilka razy popłyneły mi łzy. To nie prawda, że chłopaki nie płaczą. Płaczą ale tylko w ważnych sytuacjach, a co może być ważniejszego niż odkrywanie własnej męskości. A odkrywnanie dlaczego się jej nie widzi prowadzi wg moich doświadczeń prosto do jej odnalezienia... To nie jest szybkie ani łatwe ale wierzę że warto i wierzę, że nam się uda! Trzymajcie się!
  • 0

#11 io

io

    Maniak

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1227 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kalisz, Poznań

Napisany 03.01.2007, 19:41

Hej :)
Ja z kolei jak czytałem pierwszy post, to od razu mi się skojarzyło z "Dzikim sercem". Może ten ksiądz się naczytał :) . Swoją droga, bardzo polecam tą książkę. Mi ona nie dała prostych odpowiedzi. Autor ma taką ciekawą technikę: najpierw dotyka czułych miejsc i rozbudza pragnienia naszego serca, a potem po kolei pokazuje, że w taki i taki sposób męskości nie odnajdziesz. Aż w końcu dochodzi do tego, jak ją można znaleźć - i w tym momencie byłem bardzo rozczarowany. Czemu? Bo moje współczesne podejście do życia (np. mikrofalówka - czyli naciśnij i masz) nie pasuje do tego ;) . Ja bym chciał od razu, a on wskazuje na drogę, pewien proces.

pozdrawiam :)
  • 0

#12 kendey

kendey

    Error 404

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 759 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kielce

Napisany 03.01.2007, 19:46

nie wie ktoś skąd wziąć tą książkę? :) sprawdzałem na emule ale jakoś tego nie znalazło.
chciałbym bardzo znaleźć ja gdzieś w necie...
pzdr ;)
  • 0

#13 Gość_Student_*

Gość_Student_*
  • Goście

Napisany 03.01.2007, 19:50

Trzeba iść do księgarni i wydać ok . 20 zł . Poza tym co to za przyjemność czytać książkę przed monitorem...Jopopoj nie wszystko jest w necie i całe szczęście...
  • 0

#14 kendey

kendey

    Error 404

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 759 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kielce

Napisany 03.01.2007, 20:02

w internecie jest prawie wszystko ;) ale zdecydowanie jest nadmiar pornosów.
nie powinno ich być wcale ;]

Poza tym co to za przyjemność czytać książkę przed monitorem...


co to za przyjemnośc wydać 20 złotych :P
juz parę książek przeczytałem na komputerze.
  • 0

#15 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1962 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 03.01.2007, 20:36

Kurcze, chciałem przeczytać tę książkę, ale jeszcze jej nie zdobyłem

Natomiast będę upierał się przy wspomnianym przeze mnie Żelaznym Janie. To jest naprawdę dziwna ale fajna książka.

Edit. Już zdobyłem, o tym co o niej myślę tutaj

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 02.03.2007, 20:52

  • 0

#16 huhu

huhu

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 9 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 03.01.2007, 21:38

Akurat jestem w trakcie lektury książki "Męskość" Steva Biddulph, tak jakoś znajomo zabrzmiała pierwsza wypowiedź makulko. Daje ona sporo do myślenia i w miarę jak ją czytam, moja rola jako przyszłego męża i ojca zaczyna mi się jawić jako niesamowite wyzwanie i, można rzec, przygoda (jako że lubię wyzwania :hyhy: ).

To nie prawda, że chłopaki nie płaczą.

Niedawno doszedłem do wniosku, że to jednak prawda, że chłopaki nie płaczą. To prawdziwi mężczyźni nie wstydzą się swoich łez. Chłopaki, a właściwie chłopaczki, zawsze będą się starać zgrywać chłodnych twardzieli. Jednak nie wnikając w nomenklaturę, zgadzam się z Twoimi przemyśleniami ;)
  • 0

#17 archee

archee

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 114 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z kontowni

Napisany 04.01.2007, 11:08

Natomiast będę upierał się przy wspomnianym przeze mnie Żelaznym Janie. To jest naprawdę dziwna ale fajna książka.

Autor dzikiego serca też ją czytał, bo ją cytuje http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/003.gif
  • 0

#18 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1962 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 04.01.2007, 12:08

Autor dzikiego serca też ją czytał, bo ją cytuje http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/003.gif

Mówiłem, że to klasyka. Czytał też prawdopodobnie Męskość, Biddulpha, bo choć o niej nie wspomina bezpośrednio, wysyła b. czytelną aluzję:

Ta książka nie jest o siedmiu sprawach, które należy zrobić, żeby być miłym facetem.

Chciałbym też coś napisać o wzorach męskości w filmie. Większość nie nadaje się do niczego. Ale są wyjątki:

Obraz, na który wszyscy się powołują jako ilustrację szczęśliwej męskości (ja go nie widziałem) to Greg Zorba.
Inny film, który porusza tę tematykę to About a boy (tłumaczony jako Był sobie chłopiec, choć wg mnie wypacza takie tłumaczenie sens filmu. Powinno być raczej "O byciu chłopcem"). Taki ciepły film z przesłaniem.
No i jeszcze jest American Beauty
Paradoksalnie, ale także Steven Spielberg porusza tę tematykę w ostatnich swoich filmach np:

Złap mnie jeśli potrafisz- Piękny film. Nie ma tu niestety miejsca, by opisać wszystkie niuanse męskości, które w nim występują.

Terminal-to metafora: facet we współczesnym świecie.

Wojna Światów-bardzo lubię ten film (idea jest taka jak w Dżumie A. Camusa). To też metafora bezradności wobec świata. Pokazuje, że głównym zadaniem mężczyzny jest ochrona życia najbliższych. Wspaniała scena, gdy Tom Cruise zawiązuje oczy córce, by nie słyszała, jak idzie zabić człowieka, który wprawdzie im pomógł, ale swym zachowaniem stanowił zagrożenie. Spielberg wie, że facet jest silny, by bronić tych, których kocha.

Monachium-Pokazuje przemianę bohatera, jak z nieudolnego agenta, staje się bezwzględnym zabójcą. Każde następne morderstwo jest coraz bardziej brutalne i bezduszne. Ale jednocześnie uświadamia sobie, że ta droga donikąd nie prowadzi. Dojrzewa powoli do tego co jest w życiu naprawdę ważne.

W tych filmach są bardzo ciekawi bohaterowie, w jakiś sposób wykolejeni. We wszystkich tych filmach Spielberga poruszony jest problem relacji Ojciec-Syn. Przypadek?

Tyle wymyśliłem na szybko. Zachęcam do świadomego oglądania filmów.
http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/015.gif

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 07.03.2007, 16:01

  • 0

#19 Pruz

Pruz

    Zadomowiony

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 347 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Nietakdaleko

Napisany 04.01.2007, 17:44

Co do filmów, to ja polecam "Wszyscy jesteśmy Chrystusami", tam właściwie jest anty-obraz ojca, ale ten ojciec dojrzewa tym samym buduje swoją męskość.
  • 0

#20 Gość_Student_*

Gość_Student_*
  • Goście

Napisany 04.01.2007, 20:28

A ja mam taki cytat "Płeć męska to kwestia urodzenia,Bycie mężczyzną to kwestia wyboru"-Ben Kinchlov
  • 0



Także oznaczono tymi tagami: męstwo