Skocz do zawartości



Zdjęcie

Formy pomocy uzależnionym seksualnie [wątek posklejany]


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
26 odpowiedzi w tym temacie

#1 Did

Did

    Zadomowiony

  • VIP
  • PipPipPipPipPip
  • 237 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kraków

Napisany 18.12.2006, 00:37

Pewna osoba (z adresu 87.207.223.109) napisała na stronie http://pl.wikipedia....ienie_seksualne :

Nieco gorzej przedstawia się sprawa metod terapeutycznych proponowanych przez autora. Opisuje on tylko terapię wg 12 kroków, tymczasem obecnie znane są również inne, skuteczniejsze formy pomocy.


To mnie zaciekawiło: jakie formy miał na myśli? Poszedłbym na taką terapię.
Może byśmy tu spróbowali zrobić systematyczny spisek konkretnych metod leczenia? (mam na myśli fachowe formy)

Od czasu do czasu myślę, że warto by usystematyzować wiedzę, która zebrała się na tym forum. Może ktoś ma maszynę ze stałym adresem, która jest włączona przez większość doby? Postawiło by się małe wiki.

  • 1

#2 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4603 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 18.12.2006, 01:02

Pewna osoba (z adresu 87.207.223.109) napisała na stronie http://pl.wikipedia....ienie_seksualne :
To mnie zaciekawiło: jakie formy miał na myśli? Poszedłbym na taką terapię.
Może byśmy tu spróbowali zrobić systematyczny spisek konkretnych metod leczenia? (mam na myśli fachowe formy)

Od czasu do czasu myślę, że warto by usystematyzować wiedzę, która zebrała się na tym forum. Może ktoś ma maszynę ze stałym adresem, która jest włączona przez większość doby? Postawiło by się małe wiki.


Słyszałem o tych innych metodach, ale póki co tylko tyle, że są. :/ Do niczego innego nie dotarłem, więc obawiam się, że to mogą być "autorskie" metody terapeutów.

Co do maszyny, to i owszem - dysponuje takową, ale obawiam się, że nie stać by mnie było na rachunki, bo przez większość doby nie chodzi ;)
  • 0

#3 Gość_Oxandrolone_*

Gość_Oxandrolone_*
  • Goście

Napisany 30.01.2007, 23:44

Na początek warto uściślić pewne pojęcia, mianowicie 12 kroków to nie terapia, tylko grupa wsparcia. Nie ma tam żadnego terapeuty ani psychologa, spotykają się tam wyłącznie osoby uzależnione i opowiadają o swoich problemach, oraz ewentualnie o tym jak sobie z nimi radzą. Nikt nikomu nie daje żadnych wskazówek, nie podsuwa rozwiązań, dlatego nie jest to terapia. Z terapią ma to tyle wspólnego, że można poprosić o poradę kogoś w części nieoficjalnej, oraz zapoznać się z literaturą w postaci broszur, zawierającą lepsze lub gorsze wskazówki jak sobie radzić z nałogiem.
Terapia jest natomiast prowadzona przez psychoterapeutę – osobę posiadającą odpowiedni certyfikat i (przynajmniej w założeniu) przygotowaną do udzielania profesjonalnej pomocy. To niestety oznacza, że terapia nie jest już za darmo, w odróżnieniu od mitingów. Klasyczną terapią uzależnień jest terapia behawioralno-poznawcza, która polega na nauce nowych sposobów myślenia i postępowania, co z kolei wpływa na nabycie umiejętności radzenia sobie z problemami i osiągania swoich celów. Carnes niby coś pisze o terapii, ale wyłącznie w odniesieniu do osób uczęszczających regularnie na mitingi i w pełni poświęconych tzw. pracy z programem – przerabianiu 12 kroków.
W tym momencie warto wspomnieć o pewnej różnicy poglądów, jaką można zauważyć czytając teksty osób pomagających uzależnionym. Chodzi o to, że zasadniczo istnieją dwie koncepcje nałogu – jako choroby i jako zachowania, głęboko zakorzenionego nawyku, którego jednak można się pozbyć. Zgodnie z pierwszą koncepcją z nałogu nigdy nie można się wyleczyć, można jedynie opanować objawy choroby. Koreluje to dość dobrze ze znanym faktem jaki można zaobserwować u osób uzależnionych od alkoholu i narkotyków, że łatwiej jest zachować całkowitą abstynencję niż powrócić do kontrolowanego picia. Zwolennicy modelu chorobowego są też przeważnie wielkimi entuzjastami, czy wręcz wyznawcami programu 12 kroków, gdzie wobec braku możliwości kontroli swoich zachowań oddaje się je w ręce Siły Wyższej, która nas chroni i prowadzi przez życie, jeśli skrupulatnie oddamy się temu programowi. Podstawą programu 12 kroków jest z kolei uznanie swojej bezsilności, co prawdopodobnie pierwotnie miało oznaczać bezsilność wobec alkoholu i pogodzenie się z faktem, że już nigdy do końca życie nie będzie można wypić ani kropelki i pozostanie się tzw. trzeźwym alkoholikiem.
Problemy się zaczynają dopiero gdy za daleko pójdziemy z tą bezsilnością i uznamy, że nie możemy kierować swoim życiem w ogóle. Wtedy Siła Wyższa by miała zawsze za nas wszystko zrobić, bo wszelka próba kontroli była by jedynie zaprzeczaniem swojemu nałogowi, iluzją itp. Takie pojmowanie programu 12 kroków oznaczało by, że każda skuteczna terapia będzie z nim sprzeczna, bowiem terapia to w końcu nic innego jak nauka nowych strategii, a więc coś, co ma sprawić, że zaczniesz lepiej funkcjonować w jakiejś dziedzinie. Była by więc to próba kontrolowanie czegoś, czego zgodnie z taką koncepcją kontrolować się nie da. Dlatego też profesjonaliści, którzy nie uznają terapii uzależnień bez mitingów 12-krokowych stosują różne manewry, aby pogodzić swoją terapię z poczuciem bezsilności klienta i wszystkimi założeniami programu. W zasadzie główną cechą prowadzonej przez nich terapii jest praca nad uznaniem swojej bezsilności i stworzeniem tożsamości osoby uzależnionej. Są to strategiczne cele takiej terapii. Oprócz tego jest jeszcze nauka radzenia sobie z pokusami. (por. http://www.terapia.r...tegia2etapu.htm )
Zupełnie inne podejście do terapii i do samych osób uzależnionych mają zwolennicy koncepcji nałogu jako zachowania. Prowadzona przez nich terapia polega na poszukiwaniu wewnętrznych zasobów, dzięki którym klienci będą mogli skutecznie radzić sobie z chęcią sięgania po nałogowe zachowanie, a w dalszej fazie na pracy nad indywidualnymi celami poszczególnych osób, których realizacja zmniejsza chęci nałogowych uruchomień i poprawia ogólne funkcjonowanie i samopoczucie tych osób. Nie zajmują się oni budowaniem tożsamości osoby uzależnionej, wręcz przeciwnie, uważają, że leczyć należy zachowanie, które sprawia problemy klientowi, a nie naprawiać całą osobę. Cechą takiej terapii jest orientacja na rozwiązaniu, to jest dążenie do tego, co klient chce osiągnąć, w odróżnieniu od preferowanej w poprzednim wypadku orientacji na problemie. Kwestie duchowości nie są przedmiotem tej terapii i pozostają one indywidualną sprawą klienta. Chodzenie na mitingi nie jest obowiązkowe, warto natomiast stosować wypracowane w trakcie spotkań zalecenia terapeuty, to jest wprowadzać w życie pewne rozwiązania, które przyniosą oczekiwany efekt. Często może mieć to charakter różnego rodzaju „prac domowych” – technik do samodzielnego zastosowania.

Polecam poczytać artykuły dostępne na stronie http://www.terapia.rubikon.net.pl/
Piszą tam specjaliści terapii uzależnień, zarówno zwolennicy modelu chorobowego jak i koncepcji nałogu jako zachowania.

Jeśli chodzi o konkretne osoby czy gabinety, to niestety nie mogę nikogo polecić. Nie wiem też czy posiadanie certyfikatu terapeuty uzależnień gwarantuje odpowiednie kwalifikacje do prowadzenia skutecznej terapii. Myślę, że zawsze warto się pytać jakie szkolenia przebyła dana osoba, które może udokumentować odpowiednimi świadectwem bądź certyfikatami. Można wtedy w internecie znaleźć informacje na dany temat i mniej więcej zorientować się czego się można spodziewać. Dobrze by też było przed rozpoczęciem terapii dowiedzieć się na czym będzie ona polegać, nad czym będziecie pracować z terapeutą, jakie techniki są stosowane itp. Kilka pytań powinno dać nam obraz tego, czy mamy doświadczenia z profesjonalistą, czy z hochsztaplerem, który jedyne co potrafi to wykorzystać naszą trudną sytuację i tak nas zmanipulować, abyśmy całkowicie się od niego uzależnili i uwikłali w jak najdłuższą, a tym samym najbardziej dla niego dochodową „terapię”.
  • 0

#4 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1803 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 01.02.2007, 12:12

Trochę z przedmówcą bym popolemizował, choć trochę ciekawych rzeczy napisał.

1. 12 kroków to nie terapia, to nie grupa wsparcia, tylko pewne ogólne zasady, taki rodzaj programu, wg. którego można projektować szczegółowe działania.

2. Nie czytałem Carnesa, tylko Erotomania prawdziwe oblicze.... (jak rozumiem na podstawie tej książki) i tam jest takie zdanie

Okres wychodzenia z nałogu warto powiązać ze specjali-styczną terapią oraz z działaniami grupy wsparcia (mityngi), gdzie erotoman może dowiedzieć się, że jego problem braku kontrolowania życia dotyczy wielu ludzi.

Co sugeruje, że obie rzeczy należy stosować równolegle, co więcej, z dalszej części tekstu wynika, że mitingi są tylko częścią terapii.

Taka anegdotka: dwóch alkoholików się spotkało i zaczęło żalić się sobie nad swoim losem. Po jakimś czasie dostrzegli, że nic nie wypili przez całą noc, gadając tylko o problemie. I tak narodziła się idea AA. Jak kogoś drażni rozmawianie o problemie, to może nie jest uzależniony?

3. Przestrzegałbym przed prostymi przeniesieniami alkoholizmu na erotomanię i odwrotnie (jednak o erotomanii wiadomo znacznie mniej). Alkoholizm jest chorobą nieuleczalną na pewnym etapie, stąd zrozumiałe jest leczenie poprzez budowę nowej osobowości, jeśli chodzi o Erotomanię to już do końca taki pewien nie jestem. BTW nikt się nie podejmie 75 letniego alkoholika, który tkwi w nałogu od 45 lat. On już ma tak zniszczony organizm, że szok związany z odstawieniem mógłby go zabić. U takich ludzi stara się już tylko złagodzić skutki alkoholizmu. (Tak słyszałem) Więcej o alkoholizmie pisałem w http://onanizm.pl/Sila-Woli-t4159.html

4. Dość długo się zastanawiałem nad problemem pierwszego kroku. Gdyby go traktować literalnie, to trzeba by uznać, że nie ma sensu z tym walczyć, bo i tak się nic nie zrobi. Doszedłem do wniosku, że ma on sens tylko w kontekście innych kroków. Ja to rozumiem tak, że jeżeli chcę olać jakiś inny pkt leczenia, bo uważam że jest niepotrzebny to robię wykroczenie właśnie wobec tego pkt pierwszego, popełniam "grzech" pychy wierząc, że dam sobie radę bez danej metody leczenia. A tych pkt jest bardzo wiele: powiedzenie tego drugiej osobie, Przeżycie w czystości, otwarcie się na doświadczenia duchowe, wstąpienie do grupy pomocy(ja traktuje tak to forum), nawiązanie łączności z własnymi uczuciami, otworzenie się na innych, pogłębianie swojej wiedzy o mechanizmach uzależnienia tid itp. Tylko praca we wszystkich tych aspektach może przynieść pozytywny rezultat, o czym pisał Rolejo w mojej ścieżce.

To tyle tak na szybko. Przypominam wam i sobie, że rozważania o terapii nie zastąpią samej terapii. Bo wtedy wpadamy w intelektualizację

Pozdrawiam Makulko
l

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 01.02.2007, 12:23

  • 0

#5 QqraA

QqraA

    Dobry gips nie jest zły.

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2617 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 01.02.2007, 12:24

Jesli chodzi o AE ja bylem bardzo zawiedziony mitingami na jakie zdarzalo mi sie chodzic. O ile na poczatku to moze pomoc - fascynacja mocna motywacja itp... to w dalszym patrzeniu mnie to nic nie dawalo - wrecz bylo bezcelowe.

Ciagle gadanie o tym co mnie sie zdarzylo, babranie sie w przeszlosci i rozbieranie sie publicznie na kawalki pierwsze nie prowadzilo mnie do zdrowienia. A w pewnym momecie slyszac ludzi ktorzy juz dluzszy czas sie z tym zmagaja ze takie cos sie ciagle zdarza i znow wywleczenie polowy zycia.... bleee

Razilo mnie przedewszystkim zaglebianie sie w siebie. M. do tego prowadzi i gadanie o tym dalej mnie przynajmniej do tego prowadzilo.

Przemyslalem bardzo powaznie (nie raz) i doszedlem do wniosku ze przynajmniej dla mnie - wazniejsze jest skupianie sie nie na tym co mi sie nie udaje w zwiazku z m. Ale gdzie jest realna szansa poprawy swoich zachowan i w sumie caleo zycia.

Zmiana z podejscia negatywnego na pozytywne bardzo duzo dla mnie znaczyla.
Poszuiwanie obszarow nie powiazanych z seksualnoscia i zauwazanie tam elementow do swojej przemiany, praca nad nimi, uczenie sie dostrzegania dobra w moim otoczeniu - w tym tego, ktore dzieje sie za moim dzialaniem, ale tez dobra skierowanego do mnie po prostu uskrzydla.

Pokora zwiazana z tym ze moze istniec we mnie problem m. tez pomaga. M. nie jest czyms demonicznym co mnie niszczy, ale czyms co sie zdarza i czego nalezy unikac. Samo oddemonizowanie moze juz pomoc - w walce psychicznej i przezyciu czasu po upadku.

Hmm rozpisalem sie....
  • 0

#6 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1803 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 01.02.2007, 12:31

Jesli chodzi o AE ja bylem bardzo zawiedziony mitingami na jakie zdarzalo mi sie chodzic. O ile na poczatku to moze pomoc - fascynacja mocna motywacja itp... to w dalszym patrzeniu mnie to nic nie dawalo - wrecz bylo bezcelowe.


I to jest właśnie po pierwsze dowód na to, że to co dobre dla alkoholików wcale nie musi być dobre dla erotomanów

A po drugie pokazuje pewną przewagę tego forum jako grupę wsparcia-zawsze można się wyłączyć, albo nie czytać tego co Cię nie interesuje.
  • 0

#7 QqraA

QqraA

    Dobry gips nie jest zły.

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2617 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 01.02.2007, 12:37

heh - tam tez nie musisz przychodzic, mozesz w dowolnym momencie wyjsc - ale wlasnie problemem jest to ze (moze w tej grupie to byl problem) nie bylo osob, ktore mogly mowic o swojej wolnosci i radosci zycia.
Byl kiedys jeden gosc (jakies kiazki pisal, tlumaczyl) mowil ze sie wyzwolil ale jak wyzwolenie ma tak wygladac jak on pokazywal to ja nie chcialem tak byc wolny.

Nie przekonal mnie soba. Odizolowal sie od czesci zycia (moze to byla jego wlasciwa droga).
Ja chce sie otworzyc do zycia i do radosci (tego u niego nie dalo sie znalezc - byl jakby strach przed czyms).

Mnie brakowalo osoby pokazujacej - staje sie wolny - tyle cudownych rzeczy dzieje sie teraz w moim zyciu - patrze inaczej na swiat, a nie:
- znow bylo ciezko, pobabralem sie w tym ale ucieklem, potem mialem mysli koszmarne, powracaly zle rzeczy, wspomnienia...

zobaczcie roznice, za kim byscie chcieli isc?
  • 0

#8 Gość_Oxandrolone_*

Gość_Oxandrolone_*
  • Goście

Napisany 01.02.2007, 13:19

Ciesze się, że ktoś jest tu jeszcze zainteresowany tym tematem.
Jeśli chodzi o zdefiniowanie tego, czym jest chodzenie na mitingi, to uważam, że nie można tego zrobić bez dopowiedzenia do jakiej sfery tego zjawiska się odnosimy. Tak więc można to uznać z terapię, o tyle o ile dowiadujemy się tam pewnych zasłyszanych metod walki z nałogiem czy innymi problemami; grupę wsparcia, bo możemy się podzielić swoim doświadczeniem, zrozumieć, że nie jesteśmy z tym sami, oraz uzyskać współczucie innych; grupę wyznaniową, jeśli zaangażujemy się w proponowany tam program duchowej i moralnej odbudowy i tak myślę, że można by jeszcze wymienić kilka innych dziedzin. Dlatego nie widzę sensu w spieraniu się o definicję, chodziło mi tylko o przybliżenie tego zagadnienia osobom, które się z nim jeszcze nie spotkały.
Warto też wspomnieć o tym, że na mitingi może przychodzić każda osoba, która chce zdrowieć z erotomanii. Nie ma wymogu angażowania się w jakąkolwiek ideologię, ani stosowania takich a nie innych metod. W ten sposób można mitingi ograniczyć tylko do grupy wsparcia. Wszystko zależy od tego, czego oczekujemy i czego tak naprawdę potrzebujemy. Jeśli nie chcemy się orientować na problem, to możemy opowiadać jedynie o swoich sukcesach, szukać swoich mocnych stron w pokonywaniu nałogu i innych życiowych przeszkód. Mimo, że mówi się, o tzw. programie 12 kroków, to w rzeczywistości te kroki są mało zauważalne podczas spotkań, tylko tyle, że ktoś czasem się odwoła do któregoś z tych kroków w swoich wypowiedziach. Tzw. "przerabianie kroków" jest indywidualną sprawą każdego uczestnika, nikt nikogo do tego nie zmusza. Było by to zresztą nieracjonalne, chociażby z tego powodu, że niektóre kroki mówią o zadośćuczynieniu innym, podczas gdy nie wszyscy kogoś skrzywdzili przez swój nałóg. Szukanie na siłę takich osób i robienie z siebie winnych z pewnością nie przyniosło by wiele korzyści.
Są też tacy autorzy, którzy definiują program 12 kroków jako wszystko to, co działa, a więc wtedy by wynikało, że wręcz należy uczestnicząc w nim jednocześnie stosować najlepsze znane techniki terapeutyczne i nie ograniczać się w ich poznawaniu tylko dlatego, że mogą być nie zgodne z jakąś doktryną. Fakt, że z programem tym nierozłącznie jest związana koncepcja nałogu jako choroby, ale chorobę można traktować nie dosłownie, ale po prostu jako brak zdrowia (brak zdrowia to nie zawsze choroba w sensie ściśle medycznym, tylko brak dobrego samopoczucia, zaburzone funkcjonowanie organizmu). Jeśli tak pojmiemy nałóg, to wtedy nazywanie go chorobą będzie jedynie kwestią terminologii i nie przeszkodzi nam we wzięciu odpowiedzialności za swoje życie oraz zastosowaniu skutecznych metod walki z nałogiem.
Jeszcze co do pierwszego kroku. Tak jak napisałem, ja to rozumiem głównie jako bezsilność wobec substancji uzależniającej, co stanowi dość użyteczne założenie biorąc pod uwagę doświadczenia kliniczne. I choć dziś wiadomo, że przynajmniej u niektórych alkoholików i narkomanów jest możliwy powrót do kontrolowanego używania danej substancji, to jednak całkowite odstawienie nadal pozostaje łatwiejszym do osiągnięcia. Nie należy go zato rozumieć jako całkowitą bezsilność wobec swoich popędów i nawyków, bo wtedy faktycznie nie byłoby sensu cokolwiek z tym robić, bo i tak nigdy by się nie udało. W erotomanii wydaje mi się, że problem ten nie występuje, bo nikt chyba nie chce powracać do kontrolowanego używania nałogowych wzorców zachowań seksualnych. Tak więc nie ma obawy o to, że myśl o całkowitym "odstawieniu" w naszym wypadku wywoła jakiś dysonans i podświadomie sprowokuje różne sztuczki, żeby jednak jakoś powrócić do uzależniającej czynności.
Jeśli chodzi o rozważania na temat terapii, to zgadza się, nie zastąpią one samej terapii. Dlatego moim celem było przedstawienie tego czym jest psychoterapia, jakie podejścia się spotyka w odniesieniu do nałogów no i odpowiedzieć na tytułowe pytanie, jakie są te inne metody nie oparte na programie 12 kroków. Tak jak słusznie zauważył makulko, mitingi stanowią część procesu terapeutycznego stosowanego przez jednych terapeutów, drudzy natomiast skupiają się w swojej pracy na innych obszarach, pomagając wydobywać klientom ze swoich umysłów to, co daje im nowe możliwości rozwiązywania swoich problemów.
Na koniec wspomnę jeszcze o tym, że jak wynika z moich obserwacji, większość erotomanów, czy to chodzących na mitingi, czy nie, nie korzysta z profesjonalnej pomocy psychologicznej i leczy się samemu. W takim wypadku muszą oni sami poznawać skuteczne narzędzia, mogące doprowadzić ich do oczekiwanej zmiany. Jest to z pewnością proces dłuższy, niż gdyby odbywał się pod okiem doświadczonego specjalisty, ale najczęściej nie ma innej możliwości ze względów finansowych. W takim wypadku równie ważne jest żeby stosować poznawane techniki, bo w przeciwnym wypadku będzie to tylko intelektualizowanie. Można wtedy co najwyżej stać się kronikarzem teorii wprowadzania zmian. ;) I przed tym chciałbym właśnie wszystkich ostrzec.

Jesli chodzi o AE ja bylem bardzo zawiedziony mitingami na jakie zdarzalo mi sie chodzic. O ile na poczatku to moze pomoc - fascynacja mocna motywacja itp... to w dalszym patrzeniu mnie to nic nie dawalo - wrecz bylo bezcelowe.

Ciagle gadanie o tym co mnie sie zdarzylo, babranie sie w przeszlosci i rozbieranie sie publicznie na kawalki pierwsze nie prowadzilo mnie do zdrowienia....


No właśnie, w tym momencie widać, dlaczego warto wiedzieć, że terapia uzależnień nie koniecznie = 12 kroków. Zagorzały 12-krokowiec nazwał by to co napisałeś mechanizmem zaprzeczania i iluzji, oporem przed leczeniem itp, nie wiedząc, że leczenie nałogu nie koniecznie musi oznaczać zgodę z tym programem. A fakt jest taki, że droga ta rzeczywiście może wywoływać opór, chociażby ze względu na czasowe obciążenie mitingami (jest nawet maksyma 90 mitingów w 90 dni - w Polsce jeszcze nie możliwe do realizacji, bo nawet w Warszawie jest tylko 6 mitingów w tygodniu), nie wspominając już o opowiadaniu o swoich najbardziej niechlubnych doświadczeniach przed publicznością i nazywaniu siebie przed każdą wypowiedzią erotomanem, co u niektórych osób może doprowadzić do jeszcze większego poczucia wstydu, przekładającego się na codzienne funkcjonowanie wśród ludzi, albo wręcz wrażenie, jakby się miało napisane "erotoman" na czole. Tu znów widać, że co może się sprawdzać u większości alkoholików, nie koniecznie będzie dobre dla erotomanów, w tym wypadku mam na myśli pracę nad budowaniem tożsamości osoby uzależnionej.
Jeśli zna się inne podejścia terapeutyczne, wtedy można porzucić metody, które wywołują opór (a nie nazywać pacjenta opornym i wmawiać mu, że chce tego, czego nie chce) i zastosować takie, które pacjent chętniej wprowadzi w życie.

Ten post był edytowany przez Oxandrolone dnia: 01.02.2007, 13:48

  • 0

#9 hobby-psychologia

hobby-psychologia

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 426 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Śląsk

Napisany 10.02.2007, 11:42

Przemyslalem bardzo powaznie (nie raz) i doszedlem do wniosku ze przynajmniej dla mnie - wazniejsze jest skupianie sie nie na tym co mi sie nie udaje w zwiazku z m. Ale gdzie jest realna szansa poprawy swoich zachowan i w sumie caleo zycia.

Zmiana z podejscia negatywnego na pozytywne bardzo duzo dla mnie znaczyla.
Poszuiwanie obszarow nie powiazanych z seksualnoscia i zauwazanie tam elementow do swojej przemiany, praca nad nimi, uczenie sie dostrzegania dobra w moim otoczeniu - w tym tego, ktore dzieje sie za moim dzialaniem, ale tez dobra skierowanego do mnie po prostu uskrzydla.

Pokora zwiazana z tym ze moze istniec we mnie problem m. tez pomaga. M. nie jest czyms demonicznym co mnie niszczy, ale czyms co sie zdarza i czego nalezy unikac. Samo oddemonizowanie moze juz pomoc - w walce psychicznej i przezyciu czasu po upadku.


U mnie własnie tak było, gdy 7 lat temu wychodziłam z nałogu, nazwałam to inaczej wtedy i w swojej sciezce, ale tka własnei to odbierałam, przezywałam.
  • 0

#10 Gość_Bazooka_*

Gość_Bazooka_*
  • Goście

Napisany 13.03.2007, 20:59

[wycieczki osobiste - wymoderowano Makulko]

Bazooka, zupełnie co innego miałem na myśli. Konsekwencje medyczne są pomijalne w tej kwestii w porównaniu z konsekwencjami psychologicznymi. Ale oczywiście stan zdrowia najlepiej zbada lekarz.


stan zdrowia najlepiej zbada lekarz,
lekarze badają najróżniejsze konsekwencje i żadnych nie pomijają
  • 0

#11 Gość_Oxandrolone_*

Gość_Oxandrolone_*
  • Goście

Napisany 13.03.2007, 21:02

Absolutnie nie, ponieważ konsekwencje psychologiczne nie są obiektem działania lekarzy.
  • 0

#12 Gość_Bazooka_*

Gość_Bazooka_*
  • Goście

Napisany 13.03.2007, 21:05

Absolutnie nie, ponieważ konsekwencje psychologiczne nie są obiektem działania lekarzy.



no co ty powiesz, a co z psychologami, psychiatrami, psychoanalitykami i seksuologami przede wszystkim w tej kwestii? to nie są lekarze?? otworzyłeś mi normalnie oczy
  • 0

#13 Gość_Oxandrolone_*

Gość_Oxandrolone_*
  • Goście

Napisany 13.03.2007, 21:30

Psycholodzy i psychoanalitycy to nie lekarze. Psychiatrzy tak, ale oni zajmują się leczeniem chorób psychicznych przy użyciu leków. Seksuolodzy z kolei zajmują się zaburzeniami życia płciowego.
Natomiast zarówno psycholog, psychiatra jak i seksuolog może się zajmować problemami o których piszę, ale tylko jeśli ma odpowiednie przygotowanie terapeutyczne.
  • 0

#14 Gość_Bazooka_*

Gość_Bazooka_*
  • Goście

Napisany 13.03.2007, 21:36

Psycholodzy i psychoanalitycy to nie lekarze. Psychiatrzy tak, ale oni zajmują się leczeniem chorób psychicznych przy użyciu leków. Seksuolodzy z kolei zajmują się zaburzeniami życia płciowego.
Natomiast zarówno psycholog, psychiatra jak i seksuolog może się zajmować problemami o których piszę, ale tylko jeśli ma odpowiednie przygotowanie terapeutyczne.


psychoanalitycy jak najbardziej są lekarzami, ponieważ najpierw muszą odbębnić psychologię z medycyną , żeby potem brać się za specjalność psychoanalityka

seksuolog bada połączenie życia seksualnego z psychiką człowieka

[wycieczki osobiste - wymoderowano Makulko]

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 14.03.2007, 09:13

  • 0

#15 Gość_Oxandrolone_*

Gość_Oxandrolone_*
  • Goście

Napisany 13.03.2007, 21:43

Nie wiem czy akurat w Polsce są takie regulacje prawne, ale fakt, że w niektórych krajach odróżnia się zawód "terapeuty psychodynamicznego" od psychoanalityka, który ma pełne wykształcenie psychoanalityczne, w odróżnieniu od tego pierwszego. Ale tym raczej zajmują się odpowiednie towarzystwa, nie władze państwowe. Nie sądzę też, żeby ten prawdziwy psychoanalityk musiał kończyć medycynę, raczej tylko psychologię. Ja natomiast pisząc psychoanalityk miałem na myśli terapeutę psychodynamicznego, notabene ta szkoła jest akurat niezbyt przydatna jeśli chodzi o nałogi i inne poważniejsze problemy.
  • 0

#16 QqraA

QqraA

    Dobry gips nie jest zły.

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2617 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 13.03.2007, 21:53

psychoanalitycy jak najbardziej są lekarzami, ponieważ najpierw muszą odbębnić psychologię z medycyną , żeby potem brać się za specjalność psychoanalityka


Ano zdecydowanie nie.
Czasami lekarze to psychoanalitycy. A czesciej psychologowie ze specjalnoscia psychoanalizy.

Co do psychiatrow [Oxa] - nie tylko lecza uzywajac lekarstw - niech Cie to nie zmyli, najwazniejszy jest kontakt z pacjentem i dojscie do zrodla problemu, czesc objawow (czasami i przyczyn) leczy sie lekami. To czasami wystarcza.
Ale duzo powazniejszy nacisk jest na diagnoze i w zasadzie czesc analizy zachowan i bodzcow i postrzegania osoby.
[To wynioslem z wykladow psychiatrii na AM]
  • 0

#17 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1803 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 14.03.2007, 08:57

A co z psychologami, psychiatrami, psychoanalitykami i seksuologami przede wszystkim w tej kwestii? to nie są lekarze??

Nie wiem czy akurat w Polsce są takie regulacje prawne

Psycholog. Według obowiązującej od 1 stycznia 2006 r. ustawy, psychologiem jest wyłącznie osoba, która legitymuje się dyplomem ukończenia jednolitych magisterskich studiów na kierunku psychologia. W Polsce nie ma studiów licencjackich na tym kierunku. W trakcie studiów wybiera się z reguły jakąś specjalność (czasem więcej niż jedną), na przykład psychologa klinicznego. Do wykonywania niektórych czynności zawodowych, na przykład badania kierowców, potrzebne są dodatkowe uprawnienia i licencje. Psychologowie nie zajmują się wyłącznie problemami zdrowia psychicznego – wielu pracuje w biznesie, najczęściej w takich działach jak marketing, badania rynku, HR (ang. human resources, dosłownie zasoby ludzkie, odpowiednik dawnego działu kadr).

Psychiatra. Psychiatria to jedna ze specjalności w zawodzie lekarza (posługiwanie się takim tytułem jest również chronione prawnie). Psychiatrzy zajmują się rozpoznawaniem i leczeniem wszelkich problemów związanych ze zdrowiem psychicznym. W leczeniu stosują farmakoterapię, metody biologiczne (np. leczenie światłem depresji sezonowej) i psychoterapeutyczne, jeśli posiadają odpowiednie uprawnienia.

Psychoterapeuta. Może nim być psycholog, psychiatra, ale i na przykład pedagog, filozof, specjalista resocjalizacji. Warunkiem jest uzyskanie dodatkowych licencji, stwierdzających kompetencje do praktyki w określonym nurcie psychoterapii oraz stosowanie ogólnie przyjętych metod i zasad etycznych. W tej chwili w Polsce różnie z tym bywa, a tytuł psychoterapeuty nie jest chroniony prawnie.

Konsultacja: dr Agnieszka Popiel, psychiatra i psychoterapeuta


Za stroną http://www.polityka....?...s&page=text

Dodam jeszcze, że psychoanaliza, w przeciwieństwie do terapii behawioralnych (które mają jednak szereg ograniczeń) nie jest metodą naukową, tzn, nie da się doświadczalnie stwierdzić trafności wysnutych wniosków. Zresztą zdaje mi się, że Oxan już o tym gdzieś pisał. Psychoanalityk to osoba wykorzystująca w pracy metody psychoanalizy, przez stwierdzenie problemu i stopniowe pokonywanie go; lekarz, wychowawca, pielęgniarka lub psycholog, czyli tak jak napisał QqraA. Jak ktoś chce, to sobie znajdzie więcej na ten temat :)
  • 0

#18 Michau

Michau

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 2 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 17.09.2008, 00:10

Witam wszystkich. Mam na imię Michał i jestem studentem IV roku pedagogiki. Piszę pracę magisterską na temat osób, które mają problem z uzależnieniem od masturbacji i sposobach radzenia sobie z tym problemem. Zwracam się do Was z uprzejmą prośbą o wypełnienie ankiety na stronie http://www.michau-ankieta.yoyo.pl/ . Ankieta jest oczywiście anonimowa, a wyniki zostaną wykorzystanie wyłącznie w mojej pracy magisterskiej, nie będą wykorzystywane w żadnym innym celu. Za wszystkie wypełnione ankiety serdecznie dziękuję.
PS. Mam nadzieję że nie zaśmiecam w ten sposób forum. Wydaje mi się że do tego tematu najbardziej pasuje moja prośba :)
  • 0

#19 Michau

Michau

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 2 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 30.09.2008, 22:41

Jeszcze raz ja. Dziękuję za wypełnione ankiety, ale mam ich jeszcze trochę za mało, koniecznie potrzebuję kilkunastu nowych. Gdyby ktoś miał chwilę, to będę wdzięczny
  • 0

#20 Maciekkk

Maciekkk

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 1 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Polska

Napisany 05.11.2008, 23:54

Witam Wszystkich !
Chciałbym (za zgoda administratora oczywiście) dać znać wszystkim zainteresowanym, że w Bełchatowie (woj. łódzkie) odbywają sie mitingi slaa w każdy wtorek o 18:30 w Poradni Życia Rodzinnego działającej przy Stowarzyszeniu Rodzin Katolickich, Os. 1 Maja 4A. Zapraszam

M.
  • 0


 

Zainspiruj się i działaj - szkolenia online