Skocz do zawartości



S P O R T


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
81 odpowiedzi w tym temacie

#41 Gość_Claudec_*

Gość_Claudec_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 12.12.2006, 09:24

Po prostu ja, trzymam kciuki za ciebie i wasza druzyne ;)
  • 0

#42 Hilary

Hilary

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 433 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wrocław

Napisany 18.12.2006, 15:29

Ja mysle mze mast nie ma nic do sportu jesli chodzi o kondycje albo siłe fizyczną.
  • 0

#43 Paladyn

Paladyn

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 58 Postów:
  • Skąd:Lublin

Napisany 04.02.2007, 13:32

Ja mysle mze mast nie ma nic do sportu jesli chodzi o kondycje albo siłe fizyczną.


a ja mysle ze ma i to dużo- juz nie chodzi o to że nic nam sie nie chcepo mast ale o ogólną wydolność organizmu

Ten post był edytowany przez Paladyn dnia: 04.02.2007, 19:06

  • 0

#44 Gość_Gofer_*

Gość_Gofer_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 18.06.2007, 01:42

Ale ci nasi siatkarze to grają... (no dobra, raz lepiej, raz gorzej, ale wygrywają) Ciekawe jak poradzą sobie z Bułgarią...

Ten post był edytowany przez Gofer dnia: 18.06.2007, 01:43

  • 0

#45 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 10.03.2009, 09:19

dzisiaj pierwszy wyjazd rowerem do pracy... zmachałam się trochę nie powiem

no a teraz pada :( bleee

Anula

ps. tak łatwo się nie poddam
  • 0

#46 mikaelo

mikaelo

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 67 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wszechświat

Napisany 11.03.2009, 14:30

Sport towarzyszy mi przez całe życie. Jedyny okres w którym niczego nie robiłem przez około rok wspominam delikatnie mówiąc jako czarną dziurę.
W przeciwieństwie do kolegów na początku byłem jednym z najlepszych w prawie wszystkim czego się tykałem: biegi, piłka nożna, dwa ognie, wrestling :) Klasa sportowa i nieraz zawody za młodu zaliczone.
Teraz w moim życiu są obecne sztuki walki, biegam i w domu poza treningami sobie przeprowadzam "delikatne" sesje. Kiedyś było jeszcze dużo czasu spędzonego na rowerze, ale obecnie ze względu na wpływ pedałowania na rozciągnięcie poświęciłem 2 kółka.

Anula do pracy też jeździłem na rowerze, po przyjeździe jeszcze robiłem sobie rozciąganie i wymachy, żeby nie cofnąć się w gibkości :) ale to raczej nie jest konieczne.
Na początku zawsze jest trochę ciężej zadyszka, zakwasy itp. organizm się szybko dostosowuje, a radość i zdrowie rosną w zastraszającym tempie.
Swego czasu jeździłem jak lało, padał śnieg, a do tego była wichura ;) Jak byłem mały to lubiłem sobie pośmigać po lodzie czy śniegu, miał człowiek wtedy radochę jak co zakręt się zaliczało glebę :) Można się przyzwyczaić dla chcącego nic trudnego. Są dostępne specjalne ubrania dla rowerzystów w tym nieprzemakalne. Osobiście nie stosowałem, ale przebrać się zawsze można.
  • 0

#47 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 11.03.2009, 14:53

wiesz ja się śmieję że tylko z bielizny się nie przebieram. reszta jedzie sobie na bagażniku. co do ubrań rowerowych to niestety typowe kurtki rowerowe nie są specjalnie nieprzemakalne więc jeżdżę w goretexie. Teraz dzięki allegro można wiele rzeczy kupić naprawdę na każdą kieszeń i to powoduje, że jeśli człowiek chce to może spróbować takiej formy wypoczynku.

Dzisiaj rowerem nie przyjechałam bo zerowe temperatury mnie nieco odstraszyły szczegyólnie że niedawno leczyłam się jeszcze z paskudnego zapalenia zatok. No a zakwasów nie mam ale tylek mnie boli niemiłosienie - niech żyją wąskie siodełka rowerowe.

Wczorajsza jazda zajęła mi prawie 30 min, w najlepszym okresie i przy sprzyjających wiatrach dochodzę do 22 min a jak tylko pogoda się unormuje to znowu siadam na rower... to przyjemniejsze no i wreszcie będę mogła jeżdzić w kasku który sobie kupiłam pod choinkę :D

aa .. no i polecam rowerowe spodnie, ja długo się nie mogłam przekonać do takich legginsów ale teraz wiem że są naprawdę extra, jest w nich ciepło, nie przewiewa no i wygląda się całkiem całkiem (mówię o damskiej części rowerzystów). Mi brakuje tylko ochraniaczy na buty żeby mi deszcz nie kapał bo jak w czasie deszczu zakładam na buty woreczki to wygląda to ciekawie :D No ale takiego ustrojstwa jeszcze nie wymyślili dla naszej braci - na razie jest wersja dla motorów ale paskudnie droga

Anula
  • 0

#48 mikaelo

mikaelo

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 67 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wszechświat

Napisany 11.03.2009, 15:13

Siodło warto sobie kupić o odpowiedniej twardości i kształcie do własnej pupy dostosować. Jakby nie spojrzeć ma to wpływ na ukrwienie w wiadomych okolicach.
Dzisiaj można prawie wszystko dostać więc jak jesteś zainteresowana to np. http://clothes.shop....3913Q2ec0Q2em24 w większości wypadków wysyłka do PL jest :) Taka alternatywa dla allegro.

Ja bym się wyglądem nie przejmował. Nadal od czasu do czasu straszę w swoim kasku ala predator :) Chodzi o to, żeby nam się komfortowo jeździło :) no i w pewnych sytuacjach bezpiecznie. Dziury mają swój plus, że można sobie slalom zrobić.

Anula godzinka dziennie na rowerze to całkiem dobry wynik dla cywila :) tak 3mać!

Rower ma swój urok. Swego czasu trochę bardziej ekstremalnie jeździłem i mam na koncie połamany obojczyk po skoku, którego amortyzator nie był w stanie zebrać. To i tak w sumie poniżej średniej wśród znajomych. Uzależnienie od adrenaliny daje o sobie znać jak se przypominam ten zjazd. W życiu tak nakręcony z niedziałającym ramieniem nie byłem haha. Downhill'owe szaleństwo :)
  • 0

#49 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 11.03.2009, 15:27

no i zostałam cywilem hahaha

a tak w temacie ubrań to w zeszłym sezonie przekonałam się do koszulek termoaktywnych - to dopiero fajna sprawa..
jak wyciągasz z prania to są już prawie suche :D

ubrania mam już skompletowane, spodenek niezliczona ilość więc tylko przebierać, gorzej z ubraniami zimowymi bo tutaj mam tylko wersje pojedyncze ale dajemy radę

był okres że jeżdziłam nawet całą zimę ale jakoś w tym wieku już nie umiem zmusić moich zadków do wejścia na rower w temperaturze poniżej 0 stopni. a bywało że i przy -10 siadałam hehehe

Nawet samochody jadące obok mnie nie straszą mimo że raz już miałam niegrożny wypadek a raz mnie TIR zepchnął z ulicy (dobrze że był trawnik bo bym się nieźle pocharatała).

Ja to sobie mówię że dzięki takiej jeździe mogę bez wyrzutów sumienia kupic sobie batonika i wiem że mi w biodra nie pójdzie. A że tendencja do łapania kalorii jest to teraz bezkarnie mogę się zajadać raz na jakiś czas.

ANula
  • 0

#50 mikaelo

mikaelo

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 67 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wszechświat

Napisany 12.03.2009, 01:43

Anula na początek mały offtop :) Nie wiem co wy kobiety macie z tymi batonikami, czekoladkami itp ;) Czytając to przypomniała mi się twarz kumpeli jak przy rozmowie o dietach itp rzuciła tekst, że "czasem się oszukuje i zje czekoladki" i zrobiła taką minę jakby właśnie połknęła całe opakowanie - ta radość jak na twarzy jak dziecka, które zjadło swoją pierwszą krówkę. To właśnie miałem przed oczami.

Heh przygody muszą być. Z roweru spadłem tyle razy, że po pewnym czasie człowiek to traktował jako normę i nawet nie pamiętam większości. Jak to w życiu bywają upadki, a troszkę adrenaliny nie zaszkodzi. Przynajmniej teraz masz co wspominać tzn. tego TIRa. W Polsce jeszcze mało jest tras rowerowych, co na szczęście się zmienia. Kraje takie jak Holandia to raj dla fanów jednośladów o napędzie nożnym i tam raczej spokojnie można pośmigać bez piratów drogowych za plecami :)
I jakby na to nie spojrzeć dobry ciuch nie jest zły. Warto przyinwestować i można komfortowo śmigać na okrągło.
  • 0

#51 Harima

Harima

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1330 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 12.03.2009, 23:47

mikaelo jesteś może związany w jakiś sposób z wojskiem bądź inną służbą mundurową, że piszesz cywile ;) ?? Jestem ciekawy bo moim marzeniem jest zostanie żołnierzem zawodowym więc łatwo się domyślić, że sport póki co z powodu egzaminów odgrywa ważną rolę w moim życiu choć ogólnie lubię wysiłek fizyczny. Bez sportu podobnie jak Rockyy nie wyobrażam sobie walki z m. i w ogóle z samym sobą. Głównie co robię to bieganie oraz trening w domowej siłowni ;) (ławka, hantle + sztanga), lubię też pływać, sztuki walki (chociaż mam złą przeszłość z tym związaną być może nie mam psychiki mniejsza kiedyś to sobie odbije, ale w innym mieście), piłkę nożną, jazdę na rowerze, stretching (czyli rozciąganie, nie ma to jak szpagat) nawet akrobatykę choć chyba nie mam do tego predyspozycji. Co do WF szkolnych hmm... najsłabszy nigdy nie byłem, ale nie odnosiłem się pychą do gorzej grających czy też nie potrafiących czegoś wykonać i strasznie denerwuje mnie tego typu ocenianie kto lepiej lub mniej wysportowany, a także zarozumialstwo pod tym względem... Doskonale rozumiem lęk o którym pisał psr, presja kolegów z klasy, nauczyciela, a i nawet większej grupy osób bo najczęściej żadna klasa samego WF nie ma powoduje strach, odrętwienie...
  • 0

#52 mikaelo

mikaelo

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 67 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wszechświat

Napisany 13.03.2009, 00:51

Harima, wojsko to miejsce, gdzie mój ojciec mnie widział przez większość życia. Z tym, że mój charakter nie zgadza się do końca z podporządkowaniem się czyimś rozkazom bądź regułom. Co do sztuk walki radzę pochodzić i poszukać właściwych instruktorów. Chodź sam nie jestem np. fanem tradycyjnych stylów jak pewne odmiany karate czy kung fu podejście prowadzącego w czymś znacznie bardziej atrakcyjnym z mojego punktu widzenia mogłoby skłonić mnie do ćwiczenia z mnichami :) Posmakuj, zobacz i weź pod uwagę to Z KIM ćwiczysz, bo uważam, że to ludzie nas uczą, a nie nazwy szkółek. Zależy na czym Ci zależy. Niektórzy chcą się spocić, inni doskonalić psychicznie i/lub fizycznie, a jeszcze ktoś inny chce w przyjaznej atmosferze poznać nowych ludzi. Różni ludzie, różne potrzeby, różne kolory klamek w zakładzie psychiatrycznym ;)

Co do zdystansowania z powodu bycia gorszym/wyśmiewanym w czymś. Każdy musi przez to przejść sam i zrozumieć, że ideałem we wszystkim się nie da być. To jak test na charakter i niektórzy go nigdy nie zdadzą. Ja mam to szczęście, że optymistycznie podchodzę do wszystkiego i mam gdzieś negatywne nastawienie otoczenia. Podejrzewam, że w wojsku raczej nie będzie zabawy w równość. Jak dostałeś w dupę na treningu to uznaj to za dobre doświadczenie przed prawdziwymi wyzwaniami.
  • 0

#53 Harima

Harima

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1330 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 14.03.2009, 08:20

Harima, wojsko to miejsce, gdzie mój ojciec mnie widział przez większość życia. Z tym, że mój charakter nie zgadza się do końca z podporządkowaniem się czyimś rozkazom bądź regułom. Co do sztuk walki radzę pochodzić i poszukać właściwych instruktorów. Chodź sam nie jestem np. fanem tradycyjnych stylów jak pewne odmiany karate czy kung fu podejście prowadzącego w czymś znacznie bardziej atrakcyjnym z mojego punktu widzenia mogłoby skłonić mnie do ćwiczenia z mnichami :) Posmakuj, zobacz i weź pod uwagę to Z KIM ćwiczysz, bo uważam, że to ludzie nas uczą, a nie nazwy szkółek. Zależy na czym Ci zależy. Niektórzy chcą się spocić, inni doskonalić psychicznie i/lub fizycznie, a jeszcze ktoś inny chce w przyjaznej atmosferze poznać nowych ludzi. Różni ludzie, różne potrzeby, różne kolory klamek w zakładzie psychiatrycznym ;)

Co do zdystansowania z powodu bycia gorszym/wyśmiewanym w czymś. Każdy musi przez to przejść sam i zrozumieć, że ideałem we wszystkim się nie da być. To jak test na charakter i niektórzy go nigdy nie zdadzą. Ja mam to szczęście, że optymistycznie podchodzę do wszystkiego i mam gdzieś negatywne nastawienie otoczenia. Podejrzewam, że w wojsku raczej nie będzie zabawy w równość. Jak dostałeś w dupę na treningu to uznaj to za dobre doświadczenie przed prawdziwymi wyzwaniami.


Heh, a ja właśnie mam typ charakteru co musi mieć nad sobą trochę bicz bo inaczej jak mam swobodę i zero dyscypliny głupieję ;) , a że nie lubię swojego lenistwa myślę, że służba mundurowa to najlepsze rozwiązanie ;) Co do sportów/sztuk walki hmm trenowałem boks przez kilka miesięcy, ale z powodu kłótni trenerem i ogólnie słabości charakteru czy może niezdecydowania (wtedy miałem ciężki okres, zdaje sobie sprawę, że to tak głupio się usprawiedliwiać bo mogłem to przetrwać, ale jednak) zrezygnowałem. Potem trenowałem inną, świetną sztukę walki Combat Kalaki, tam już był inny klimat, większy wysiłek, lepsi ludzie, a nasz trener nie był związany z żadnym związkiem CK w Polsce i trenował nas dosyć wszechstronnie, mógłbym śmiało powiedzieć, że to coś podobnego do MMA. Niestety też zrezygnowałem, bo nie miałem jeszcze normalnej równowagi psychicznej, a rzuciłem się na kolejne wyzwanie, na głęboką wodę więc poległem _^_, ale nieważne odkuje to sobie na studiach i podczas służby, zapisze się znowu na boks albo Kick-boxing czy choćby MMA, ale w innym mieście i normalnym klubie ;)

Czy ja wiem czy równości nie będzie? Mi się wydaję, że tak bo każdy będzie dostawał równo po tyłku chyba, że chodzi Ci o stopnie i buractwo niektórych oficerów (o czym się niestety słyszy, ale spoko przyjdzie młoda krew, nowi oficerowie, będzie lepiej jeszcze) nie szanujących niższych stopniem.

PS. A Ty co trenujesz ;) ?

Ten post był edytowany przez Harima dnia: 14.03.2009, 08:22

  • 0

#54 mikaelo

mikaelo

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 67 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wszechświat

Napisany 14.03.2009, 19:54

Powiem Ci, że zawsze możesz wrócić do boksu w innym miejscu :) Sam widzę u siebie na sekcji nawet dziadków co wracają i se ćwiczą.

Moja historia z sztukami walki zaczęła się od Aikido - prowadzący był też instruktorem Kravki więc wykończenia technik rzadko bywały baletowe :D
Potem karate przez jakiś czas. Boks też przerobiłem równolegle z taekwondo. Teraz już boks odpuściłem za to od czasu do czasu się skoczy na tajski coś podłapać. Miałem zamiar zacząć bardziej regularnie chodzić na muah thai z tym, że teraz w TKD zawody, zdawanie itp się zwaliło. Tajski jest jutro no ale seminarium wyskoczyło i znowu przeskoczę ;) Osobiście uważam, że do samoobrony najlepszy jest boks i tajski. Szczególnie ten ostatni się za[beeep]iście nadaje, ze względu na łokcie i kolana. Większość combatów czy systemów wojskowych korzysta z tych rozwiązań, bo wiadomo, że szybko załatwiają sprawę ;) Taekwondo jest typowo sportową SW bawię się głównie w to, bo lubię pokopać, a w życiu już raczej nie potrzebuje nowych umiejętności( prawy cross został przetestowany i skuteczność wynosi 100% :) W życiu nigdy nogi nie podniosłem, bo nie było takiej potrzeby. Myślałem, żeby zacząć judo albo BJJ ale czasu w tygodniu brakuje więc na jakiś podstawach się skończy na razie.

Przerabiałem jakąś walkę bronią noże, nunchaku, kij, ale to głównie dla własnej satysfakcji. Kiedyś mam zamiar pobawić się kataną - to jeszcze taki plan ewakuacyjny na kryzys wieku średniego haha. Może jeszcze fechtunek.

No i wiadomo jak pisałem wszystko zależy od tego kto uczy i kogo można poznać. O ile MT mnie kiedyś strasznie kręciło tak gość prowadzący to jakoś niespecjalnie mi przypadł do gustu, może to nastawienie na ostry wycisk jak na boksie i lekko się zawiodłem. Plus za to ,że na mnie działa zawsze odświeżająco coś nowego.

Braki mam w parterze co nadrabiam siła. Cała reszta jest OK. Trzeba się przełamać do tarzania na podłodze haha. Elementy z aikido + garda z BJJ muszą wystarczyć w sytuacji ostatecznej. Takie coś jak MMA mogłoby się sprawdzić coś czuję, że stójka była by celem numer 1, a ludzie by kwiczeli próbując to zmienić :]
Mam dziwne uczulenie na kick-boxing ;) Dla mnie to jak okrojony tajski. Nic jeszcze parę rzeczy zostało do przetestowania np. sambo bym obadał, ale nigdzie nie miałem okazji. Ciekawostką jest, że parę dźwigni i rzutów ludzie nie mogą na mnie wykonać to jest beka.

W ramach podsumowania temat rzeka. Polecam cykl "Human weapon" na torrentz.com były tego odcinki. W tym możesz ujrzeć większość znanych stylów.

A w woju to musisz dostać wpie rdol ;) Bo tak byś nie docenił tego piękna emerytury po 90tce haha.
  • 0

#55 Harima

Harima

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1330 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 14.03.2009, 20:27

Heh taki właśnie mam zamiar trenować boks znowu i jakąś jeszcze SW, ale w innym mieście :) To widzę niezłe doświadczenie i staż w sztukach walki ;) Co do Kick-boxingu to masz rację ;) to jest okrojone MT. Japończycy utworzyli ten styl gdyż w Muay Thai przeszkadzała im częściowo zbytnia brutalność, a poza tym chcieli mieć także skuteczny styl. MT było w tym czasie mało promowane to Kick szybko zdobył popularność za pośrednictwem USA i Japonii ;) . choć uważam, że Judo, Aikido czy Karate Kyokushin (czyli jedne z wielu tradycyjnych SW Japonii) są wystarczające ;) . Tak naprawę jedyną wadą stylów tradycyjnych jest to, że wymagają długiego trenowania, wiadomo jeden uczy się szybciej czy wolniej, ale trzeba poświęcać lata by naprawdę wykorzystać cały potencjał i skuteczność tych stylów. Mimo wszystko style tradycyjne są tego warte ;)

Co do parteru oczywiście, że warto ;) , jeśli dajesz sobie radę w stójce i nie sprawia Ci to bólu to parter praktycznie będziesz odczuwał bezboleśnie ;) (oczywiście nie od razu, starte łokcie, kolana, stopy, czasem obity tył głowy, spuchnięcia, zadrapania to domena parteru!). My na Combat Kalaki mieliśmy różne chwyty z BJJ czy ju-jitsu i choć treningi technik i sparringi wydają się "zamotane" bo nie wiesz do końca co masz robić to z czasem oswajasz się i czarujesz na macie ;) . Jeśli masz sporą masę i dobrą wytrzymałość, to nawet przeciwnik lepszy technicznie mimo, że będzie kontrolował walkę, ale jest chudszy może mieć problemy i nie sprawi, że przegrasz walkę ;) Jak trenowałeś Aikido to myślę, że sobie poradzisz mimo, że techniki w stójce i na ziemi znacznie się od siebie różnią.

Ten post był edytowany przez Harima dnia: 14.03.2009, 20:28

  • 0

#56 mikaelo

mikaelo

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 67 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wszechświat

Napisany 14.03.2009, 20:47

Zgadzam się tradycyjne style to jak ścieżka życia. Wydaje mi się, że bardziej chodzi tam o sam proces samodoskonalenia czasami ucząc się zupełnie niepotrzebnych z punktu widzenia realnej sytuacji rzeczy. Mi trochę po karate przeszło to dążenie do czegoś, gdzieś tam.

Powiedzmy sobie nawet na zawodach karate full kontakt możesz spokojnie wygrać wszystko 3-4 rodzajami uderzeń. Teraz pytanie to po co ta reszta. W życiu jeszcze łatwiej da się prostym i sierpem prawie wszystko rozwiązać :) Oczywiście takie rzeczy jak poczucie dystansu, balans ciałem, uniki nigdy nie zaszkodzą. Chyba, że się jest czołgistą i przyjmuje każdą bombę na lica.

Prawda, że jak masz tylko, albo aż podstawy z parteru lżejszy przeciwnik może nie mieć za dużo do powiedzenia. Masa ma duże znaczenie jak jeszcze dodamy do tego siłę, która z niej się wywodzi to wynik starcia jest oczywisty ;) Powiedzmy sobie, że mistrzem techniki w turlaniu nie jestem, ale sytuacja w której ktoś będzie mi siedział na plecach jest mało prawdopodobna. Baldachę dobry technik może zapiąć to fakt z tym, że sam widziałem jak brutalną siłą takie były rozpinane ;)

Parę kontr jak się obronić przed parterem zawsze się może przydać :) Na obaleniach mi specjalnie nigdy nie zależało heh. Inna sprawa, że jeszcze trzeba sprowadzić do tego parteru jakoś ;] A nie każdy jest mistrzem judo czy bjj.

Kiedyś trzeba pomyśleć nad machnięciem jakiegoś przynajmniej półrocznego maratonu nastawionego na grunt to fakt :) Co do kontuzji to uwierz mi moje stopy nie mają czasu się "posklejać", już za małego przyzwyczaiłem się, że życie bez siniaków to wegetacja...
  • 0

#57 Harima

Harima

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1330 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 15.03.2009, 12:36

Fakt faktem inną sprawą jest, że psychikę trzeba do SW trzeba sobie wypracować i masz rację, że wiele zależy w tej kwestii od instruktora i klubu bo jestem zdania, że z każdego idzie zrobić wojownika ;) , to nie kwestia charakteru choć fakt ma on znaczenie. Wiadomo też, że lepiej się trenuje z cierpliwymi ludźmi co też nie byli od razu wojownikami bo co mi z tego, że będę mistrzem worka stosował książkowo technikę jak na sparringach oklep. Powiem Ci szczerze, że będąc dzieckiem tak do 11 roku życia nie unikałem walki, potrafiłem się bić, lubiłem to nawet, ale nigdy sam nie prowokowałem do bójki, zazwyczaj samoobrona w obronie swojej, a czasami kogoś innego. Gdy poszedłem do gim coś we mnie pękło, zaczęło się odzywać sumienie mimo, że byłem w tym czasie z dala od Kościoła, ludzie mnie zniszczyli psychicznie, czułem nienawiść i można powiedzieć, że tak zaczęła się moja przygoda z treningami, ale zemsty nie dokonałem. Za szybko zabrałem się za boks co mnie tylko pogrążyło, ale spoko nie ma co żyć tym co było, trzeba się podnieść i spróbować swoich sił gdzie indziej no i wciąż nadal trenować ;)

Ten post był edytowany przez Harima dnia: 15.03.2009, 12:37

  • 0

#58 mikaelo

mikaelo

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 67 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wszechświat

Napisany 15.03.2009, 15:02

Tak 3maj, bo SW i sport w ogóle mają za dużo plusów, żeby to ominąć nawet małym łukiem :) Lepiej, że wcześnie dostałeś po [beeep]e i się pozbierałeś niż jakbyś żył 25 lat w kokonie, a potem nagle upadł na ziemię. Im wcześniej się uczysz tym lepiej. Grunt to traktować każde potknięcie jako doświadczenie i wyciągać wnioski.

Odpowiedzialność, systematyczność, szacunek dla innych(słabszych czy silniejszych), pewność siebie, radość z rywalizacji, poświęcenie, rozwój psychofizyczny, dobre samopoczucie, osiągnięcia w postaci medali czy zwycięskich walk można wymieniać :) Przy tym parę siniaków czy rozwalonych palców to mała cena.
Z ciekawostek mogę dodać, że jak u mnie jest komenda spocznij to ludzie stoją w rozkroku z rękami za plecami. Niby takie małe coś, a jednak jest to postawa, która wyróżnia ludzi sprawujących władzę jak policja, dyrektorzy, profesorowie, przełożeni itp itd. Wchodzi z czasem w krew, a wiadomo ludzie cię postrzegają odpowiednio do zachowania i ubioru jakie prezentujesz.

Co do tego, że z każdego można zrobić wojownika przypomniał mi się za[beeep]isty cytat "król się nie rodzi, lecz jest tworzony przez stal i poświęcenie". Ludzie myślą, że ktoś się rodzi z talentem i dlatego wygrywa, a to :cenzura: prawda, bo zwycięzcy ciężko pracują na dzień chwały :) Ci, którzy są zbyt słabi by stawić czemuś czoła lubią sobie mówić, że jest odwrotnie. Szczęście, talent itp. to patrz linijkę wyżej ;) Wiem, że mało kto jest dla mnie wyzwaniem, bo zapracowałem na to setkami, tysiącami godzin na treningach.
  • 0

#59 Harima

Harima

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1330 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 15.03.2009, 20:32

Przydałaby się taka pewność siebie jak Twoja, która aż się wylewa ;) Heh owszem rany to niewielka cena, zresztą "ból jest chwilowy, a duma wieczna". Wbrew pozorom też mam czasem chwile słabości i się zdarzy być zazdrosny o to, że ktoś z krótszym stażem w jakimś sporcie niż mój robi efekty szybciej choć to już rzadkość, ale to prawda, że ciężka praca to podstawa ;) . Dobrze, że się zgadzamy pod tym względem, że z każdego da się zrobić wojownika to motywuje, a cytat świetny xD.
  • 0

#60 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 20.04.2009, 07:40

no i tak się wczoraj sportowałam że dziś mam niezłe zakwasy. Najpierw wycieczka wokół jedziora z całą rodzinką a potem wieczorne zajęcia na basenie - instruktor dał mi nieźle popalić bo mi żabka nie wychodzi za dobrze więc jak skonczyłam zajęcia to musiałam się prawie wyczołgać z basenu tak mnie wszystko bolało.

Ale co tam, jutro będzie oki i znowu wsiadam na rowerek

Anula
  • 0