Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * * 1 Głosów

Wychowanie


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
9 odpowiedzi w tym temacie

#1 noitome

noitome

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1230 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 31.07.2019, 19:32

Nie umiem wyciszyć emocji po spacerze z córką. Szliśmy w trójkę i mijały nas trzy dziewczynki. Na oko miały może po 6-7 lat, nie więcej. Zmierzyły nas wzrokiem i zaczęły sypać w kierunku córki tekstami w stylu "to ta!", "ta co w przedszkolu", "znowu tak samo", "to na pewno ona" i śmiały się przy tym szyderczo i złośliwie. Od razu spytałam, o co im chodzi, co mają na myśli, niech wyjaśnia swoje zachowanie. Ucichły i szybko się oddaliły. Trudno było mi opanować falę wzburzenia. Córka ich nie poznała, raczej nie wiedziała, kim są i, nie zwracając uwagi na nie, maszerowała dalej z piłką do parku.

Gdy wracaliśmy, spotkaliśmy koleżankę męża z pracy z jej mamą i siostrzenicą, która jest rówieśnicą naszej córki. Obie czterolatki chodzą do tego samego przedszkola, ale do różnych grup. Nasza próbowała ośmielić wstydliwa koleżankę, która chowała się za babcią. Czestowala ja chrupkami, głaskała, zagadywała, mówiła, żeby się nie martwiła ;) A my mieliśmy czas, żeby porozmawiać z dorosłą częścią towarzystwa. Sąsiadka (babcia) zdenerwowana opowiadała nam o tym, że właśnie wracają z placu zabaw, bo dziewczynce zrobilo się smutno, gdy chciala bawić się z koleżanką ze swojej grupy, a ta na widok tej pierwszej uciekła, nawet "cześć" nie odpowiedziała, tylko coś tam mówiła, że "to ona" i że "z nią nie będzie się bawić".

Mąż teraz usypia naszego Korzeniowskiego w spódnicy, a ja siedzę i usiłuję rozkminić, gdzie jest pies pogrzebany. Martwię się, żeby nasza córka nie stała się jakimś kozłem ofiarnym. Co się do licha dzieje na tym świecie, że kilkuletnie dzieci dyskryminują inne i są równie okrutne jak dorośli! Z tamta panią doszliśmy do wniosku, że dzieci musiały nasłuchać się w domu takiego sposobu osadzania innych albo wrednych komentarzy i teraz chodza i wytykają palcami. Nawet nie mam możliwości porozmawiania z matkami tych dziewczynek, bo w ogóle ich nie kojarzę i nie wiem, co w ich głowach siedziało w danym momencie.

Chyba żyliśmy w innych czasach, bo nie pamiętam, aby w przedszkolu czy w podstawówce ktoś komuś dokuczał. Raczej wszyscy bawili się razem i byliśmy zgrana paczką, a swój świat przeciwstawialismy światowi dorosłych a nie konkurowalismy między sobą.

Nie wiem, jak wychować córkę na tyle silną, by nie uciekała od brutalnej rzeczywistosci. Planowalam przekazać jej, że wrażliwość jest skarbem, który warto pielęgnować, a teraz na poważnie obawiam się, czy nie lepiej cieszyć się, gdy jest niepokorna i wybuchowa. Może lepiej, żeby jej nie temperować eh...

Jesli na poziomie kilkulatków są takie trudności, to aż strach pomyśleć, co będzie za parę lat z tym pokoleniem. Myślę, że jedyne, czego mogę nauczyć córkę to to, aby chociaż sygnalizowała, gdy coś się dzieje, żeby była pewna, że w rodzinie ma oparcie i że kochamy ja bezgranicznie taką, jaka jest.
  • 0

#2 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3200 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 31.07.2019, 21:21

Żona była wczoraj u fryzjera w kompleksie złożonym z SPA , restauracji i galerii sztuki.

Po wizycie usiedliśmy do obiadu gdy nagle rozległy się krzyki dziecka.

Darł się na matkę 4-5 latek wraz z kilka lat starsza siostrą.

Kobieta wzięła dwójkę małych dzieci na 2h farbowanie włosów i zostawiła je samopas w w/w kompleksie.

Gdy patrzyłem na smarkacza zapytał agresywnie "co się gapisz" a do matki powiedział "Ty kurw..."

Na to jego siostra wypłaciła  matce kopa wyzywając ją od lafiryndy.

Byłem w szoku, moja dorosłe dzieci nigdy nie miały takich słów w swoich ustach.

Najpierw pomyślałem że dobrał bym się tym dzieciakom do skóry ale naszła mnie refleksja że przecież te dzieci ktoś tak wychował.

Że odpowiedzialność i konsekwencje ponoszą tu rodzice !

 

Mam dorosłe dzieci i jedno czego żałuję to że nie wychowałem ich w duchu mindfulnes.

Tak by nie porównywały, nie oceniały siebie i innych.

By akceptowały siebie, innych i życie takim jakie jest.

By żyły wg. własnych zasad i wartości wykształconych podczas ich pełnego troski i miłości wychowania.

To co spotykam na ulicy nie mieści się w żadnych kryteriach więc nawet nie ma do czego porównywać.

Porównywanie do naszego dzieciństwa nie ma sensu bo to dwa całkowicie inne światy.

Ciesze się że mam już problem wychowania dzieci za sobą i że jestem z nich taki dumny.


  • 0

#3 Zwycięski_Smeagol

Zwycięski_Smeagol

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 423 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 31.07.2019, 21:29

Nie znam się na wychowaniu dzieci noitome i to sfera dla mnie zupełnie obca, ale domyślam się, że dzisiejsze doświadczenie jest dla Ciebie trudne. Życzę Tobie, Twojemu Mężowi i Waszej Córce wszystkiego dobrego.


  • 0

#4 stalker

stalker

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1715 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 31.07.2019, 21:51

A ja mam pośredni wgląd w życie przedszkolaków, poprzez znajome matki i nauczycielki, i słyszę,że dzieci potrafią być wredne, ale główną przyczyną są zaniedbania rodzicielskie. W ostatnim pięknym zdaniu noitome chyba zawarłaś najdoskonalszą metodę wychowawczą. Jeśli tak robisz, jesteś matką niezastąpioną. Pewność uczucia i wsparcia rodzicielskiego, to chyba najważniejsza rzecz, której potrzebuje dziecko w tym wieku.

Co do scenki w galerii, żadne dziecko by samo nie wymyśliło takich określeń na mamę - tak mógł do niej mówić tylko tata.
  • 0

#5 Matias

Matias

    Fallen

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 911 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Pandemonium

Napisany 31.07.2019, 23:02

Chyba żyliśmy w innych czasach, bo nie pamiętam, aby w przedszkolu czy w podstawówce ktoś komuś dokuczał. Raczej wszyscy bawili się razem i byliśmy zgrana paczką, a swój świat przeciwstawialismy światowi dorosłych a nie konkurowalismy między sobą.

 

Żyliśmy w innych czasach, ale dobrze pamiętam moje czasy i okrucieństwo dzieci, które nie potrzebowały szczególnych

powodów, by dokuczać innym. Wystarczy, że ktoś trochę się różnił albo grupa akurat potrzebowała popychadła. 

Miałaś szczęście, noitome, że dorastałaś w tak przyjaznych środowiskach.

 

To nie jest przywara tego pokolenia. Tak było od zawsze.


  • 2

#6 noitome

noitome

    Maniak

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1230 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 31.07.2019, 23:09

Tak. Obawiam się, że to tata tak mówił do ich mamy i z domu wyniosły te dzieci taki sposób reagowania.

Wprawia mnie w podziw i przerażenie sposób postrzegania ludzi przez naszą córkę. Dla niej każdy człowiek jest dobry i piękny. Z każdym dzieckiem chce się pobawić, z każdym dorosłym porozmawiać, każde zwierzątko pogłaskać. Jest taka otwarta... Śmieję się, gdy spotka się ze swoim bratem ciotecznym (też równolatkiem), który na wszystko mówi, że jest brzydkie, a ona z właściwą sobie intonacją go poprawia i przekonuje, że "TO JEST ŁAD-NE!" :) Nawet na jego "ku... mać!", nasza odpowiada: "tak się nie mówi! Mówi się DU-ZA NAĆ!" i tak dalej...

To jest coś jak z tymi słowami Michała Anioła, które lubię przytaczać: "Piękno rodzi się w oczach patrzącego".

Jestem daleka od winienia dzisiaj spotkanych dziewczynek za ich postawę. Martwię się tylko, że nie mogę pomóc ani im ani córce, by każda z nich zyskała tyle pewności siebie i świadomości tego, że każdy człowiek jest wartościowy, aby mogły wyrosnąć na mądre i życzliwe wobec innych nastolatki. Przestaję ślepo wierzyć w to, że moje słowa kierowane do córki wystarczą, by ugruntować jej właściwą samoocenę, bo opinie innych ludzi powtarzane po ileś razy potrafią zachwiać nawet giganta...
  • 0

#7 stalker

stalker

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1715 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 31.07.2019, 23:31

To nie tak, że Twoja córka będzie spotykać tylko negatywne opinie. Spotka ludzi życzliwych i nieżyczliwych, jak każdy z nas. Jeżeli jest bardzo wrażliwa i emocjonalna może te negatywne opinie przeżywać nadmiernie. Jednak masz duży wpływ na to, jak będzie je znosić. Nie tylko słowami, ale także pozawerbalną atmosferą miłości kształtujesz jej odporność. Ponadto musisz zadbać o swoje zadowolenie i pogodę ducha. Szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko.


  • 0

#8 Zwycięski_Smeagol

Zwycięski_Smeagol

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 423 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 01.08.2019, 18:11

Przestaję ślepo wierzyć w to, że moje słowa kierowane do córki wystarczą, by ugruntować jej właściwą samoocenę

Z moich obserwacji i własnego doświadczenia myślę, że dziecko nie tylko słucha, ale przede wszystkim obserwuje. I bierze przykład. Jeśli rodzic ma wysoką samoocenę, to i dziecku jest łatwiej ją mieć.


  • 0

#9 Patchfinder

Patchfinder

    Maniak

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1212 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 02.08.2019, 19:43

Dziecko buduje wysoką samoocenę gdy rodzi e darzą go miłością, czułością i akceptacją. Trzeba uczyć dzieci prawa do obrony, do stawiania granic. Gdy sytuacja tego wymaga, pozwalam synowi użyć siły w obronie, obiecuję, że stanę po jego stronie. Dzieci są dziś okrutne, może to nnie ich wina, ale ktoś musi im postawić granice. Może jak jeden z drugim zarobi w cymbał, to się zreflektuje. A o tych dziewczynach można y pogadać z opiekunką w przedszkolu, może wytłumaczy im, że źle postępują.
  • 0

#10 noitome

noitome

    Maniak

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1230 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 02.08.2019, 20:23

Patch, nie kojarzę ich z przedszkola.

Z paniami z przedszkola mamy kłopot taki, że córka ze swojej grupy lubi jedną, taką pi razy drzwi w naszym wieku, do niej się tuli, o wszystkim rozmawia itd., a druga wychowawczyni uznała, że córki zachowanie jest ze spektrum autyzmu i że opinia od psychiatry, psychologa, pedagoga jest nieaktualna, więc teraz latamy po specjalistach, żeby ponownie zebrać opinie, bo oczywiście do przedszkola specjalnego córki nie przyjmą, gdy nie ma papierków świadczących o takiej potrzebie.

To dłuższa historia. Dziś mój kolega z roboty u nas był i, celowo nic mu nie mówiłam o naszych zmaganiach w ramach systemu edycji. Młoda przegadała go, budowali miasta z klocków, puszczali samolot, robili sobie sweet focie, karmili się nawzajem, chichrali, wygłupiali, oprowadziła go po mieszkaniu, no, generalnie owinęła sobie faceta wokół palca i, jak na koniec powiedziałam mu, że moje dziecko ma iść do przedszkola specjalnego, to parsknął śmiechem a potem usiłował pojąć to, co mu powiedziałam i nie udało mu się.

To nasza zmora, bo ja też nie umiałam się odnaleźć w systemowej szkole i czułam się jak odludek. Po wycieczce szkolej do Krynicy odkryłam, że mam autyzm jak Nikifor, a teraz, po latach, pukam się w czoło i parokrotnie sprawdzam, czy nie patrzy, bo to kurde bzdury, gdy ktoś myśli, że każda osoba MUSI się odnaleźć w większej grupie rówieśniczej. Mnie męczyło przebywanie w klasie i nie dziwię się, że córka też świetnie dogaduje się z każdym face to face albo w małej grupie na placu zabaw, a nadmiar wrażeń w przedszkolnej zajęć dziala na nią tak jak na mnie w trakcie praktyk pedagogicznych hehe :D Taki ze mnie autystyk jak z koziej d... trąba, ale mam to szczęście, że nikomu nie muszę tego udowadniać, a dla córki jakąś piękną laurkę od psychiatry i z poradni psychologiczno-pedagogicznej muszę wywalczyć.

To chyba znamię współczesnego rodzica, że często gęsto musi walczyć jak lew o ochronę interesów swojego dziecka, bo multum specjalistów tylko czeka na to, by przysłać im kolejny przypadek.

Gadałam o tym z taką starszą lekarką w Tychach, neurologiem, która zakladala x lat temu różne ośrodki mające na celu wielospecjalistyczną diagnozę i terapię dedykowaną maluchom, zanim rozpoczną edukację w szkole. Teraz to się ładnie nazywa Wczesne wspomaganie rozwoju. No i ta pani mówi, że po latach odcina się od tego, co zainicjowała, bo z lupą szukać terapeuty, który ma na celu dobro dziecka, a większość ośrodków służy pomnażaniu kasy i strachu u rodziców, którzy zrobią wszystko, by zredukować u swej pociechy zaburzenia integracji sensorycznej czy inne egzotycznie brzmiące dysfunkcje.

No, trochę żali wylałam ;)

A u nas diagnoza pani przedszkolanki padła pierwszego dnia, gdy córka zaczęła wlewać sobie kompot do zupy i zachwycać się, że zmienia kolor :D Ja rozumiem, że nie może dolewać innym dzieciom do talerza, ale jeśli do własnego... :D Ważne, że zjadła hehe :)
  • 0