Skocz do zawartości



Zdjęcie

Dowalanie sobie, wyrzuty sumienia, obarczanie siebie winą za wszystko


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
3 odpowiedzi w tym temacie

#1 YourBrother

YourBrother

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 262 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 30.06.2019, 22:07

Cześć,

temat pewnie znany wielu z nas. Ja mam tak, że obarczam się winą za dosłownie wszystko, nawet za to, że wstanę 5 minut później niż chciałem. W połączeniu z moim nadludzkim perfekcjonizmem chyba co kwadrans odczuwam dyskomfort z tym, że zauważę w sobie jakiś element, który się we mnie nie podoba, lub zrobię coś co nie jest tak idealne jak chciałbym, żeby było. W moim przypadku jest to element, który jest głównym powodem mojego słabego samopoczucia. Teraz pytanie moje. Jak sobie z tym radzicie? W jaki sposób to przepracowaliście? Wiadomo, że pewnie ciężko zniwelować to całkowicie, bo jakaś samokrytyka jest potrzebna. Ja próbuję sobie wmawiać, że jestem warty kochania i logicznie wszystko rozumiem, ale to i tak boli ... W dodatku coraz bardziej staje się roztrzęsiony emocjonalnie.

 

Z góry dzięki za pomoc


Ten post był edytowany przez YourBrother dnia: 30.06.2019, 22:08

  • 0

#2 Dougles

Dougles

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 606 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Poznań

Napisany 02.07.2019, 06:29

Hej,

 

u mnie pomocne było (chyba wyczytałem to u Carnesa) zdanie sobie sprawy, że choć jestem kruchy i słaby, to zasługuję na dobro, czułość, opiekę itd.

Dużo również dało mi dojście do tego, że najważniejsza relacja w życiu jaką miałem, mam i będę miał to relacja z samym sobą - sam dla siebie jestem najbliższą osobą. Przyszła refleksja - czy tak nieprzyjemnie traktuję innych jak traktuję siebie? No nie - a siebie powinienem traktować jak najlepiej


  • 0

#3 stalker

stalker

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1768 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 02.07.2019, 10:27

Buddyzm uczy "odpuszczania". Co do wszystkiego, czym przejmujesz się, martwisz, ekscytujesz: Let it go. W wersji lżejszej uczą tego na kursach mindfulness. Medytacja, świadome oddychanie, skupienie na chwili obecnej, uważność Tu i Teraz, bez rozpamiętywania przeszłości i zamartwiania się o przyszłość... Może spróbuj w tych klimatach. Mnisi radzą stosować to do prostych spraw: OK wstałem za późno, ale w zasadzie co znaczy "za późno"? Wstałem, o tej, o której wstałem. Jestem w chwili obecnej i i robię w niej, to co jest do zrobienia. Podnoszę się z łóżka. Odmawiam krótką modlitwę (opcja: Robię krótką medytację. Robię zestaw ćwiczeń - np. tzw. "powitanie słońca"). Biorę prysznic. Nakładam pastę na szczoteczkę. Myję zęby. Zaparzam kawę. Piję kawę. Pakuję torbę. Itp. Chodzi o to, żeby BYĆ w każdej z tych czynności, nie uciekać w zmartwienia.

 

Co do wmawiania sobie, że jestem "wart kochania", koleżanka zaawansowana w pracy nad sobą mówiła mi, że to nie działa. Lepiej skutkuje stanięcie przed lustrem i powiedzenie do odbicia: "kocham cię". To jest ten komunikat, który pragniemy słyszeć. Trzeba go sobie dać.


  • 0

#4 Diesel

Diesel

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 422 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 03.07.2019, 17:12

Co do wmawiania sobie, że jestem "wart kochania", koleżanka zaawansowana w pracy nad sobą mówiła mi, że to nie działa. Lepiej skutkuje stanięcie przed lustrem i powiedzenie do odbicia: "kocham cię". To jest ten komunikat, który pragniemy słyszeć. Trzeba go sobie dać.


Można też się do siebie uśmiechnąć - a nie jest to łatwe, dać sobie taki szczery, serdeczny uśmiech. Ale warto :-)

Pozdrawiam,

D.
  • 0