Skocz do zawarto¶ci



Zdjęcie

Czy w niektórych przypadkach nałóg staje się stygmatem/czym¶ nieuleczalnym?


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
2 odpowiedzi w tym temacie

#1 YourBrother

YourBrother

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 220 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 02.06.2019, 17:57

Cześć,

dawno tu nie pisałem, jednak postanowiłem wrócić, ostatnio naszła mnie taka rozkmina patrząc na moje życie i na wielorakie próby zaprzestania kompulsywnej masturbacji/pornografii a co najważniejsze patrząc na moje podejście do codzienności oraz w budowaniu relacji z drugim człowiekiem. Ja swój pierwszy kontakt z pornografią, lub materiałami do tego podobnymi miałem już w wieku 9-10 lat, czyli stosunkowo wcześnie. Nie było to pojedyncze zetknięcie, ale kiedy raz tego spróbowałem to ciągle starałem się do tego wracać, wiadomo jak się wtedy czułem jak każdy z nas, brak wiedzy o seksualności, próby powtarzania tego samego co w filmach, aby zyskać przyjemność itd. Cały ten proces trwa do teraz, nigdy nie miałem dłuższej przerwy niż miesiąc a w tym miesiącu będę miał 22 lata. W tamtym wieku moja seksualność dopiero zaczynała się rozwijać, przechodzić w tz dojrzałość płciową. Nie znałem życia przed pornografią i masturbacją, nie wiem jak to jest nawet rozmawiać z kobietami sprzed tego, nie wiem jak to jest nawiązywać relacje bez nałogu, bez tej izolacji i uprzedmiotawiania/seksualizacji wszystkiego dookoła. Nie znam czegoś takiego jak zdrowa seksualność, nie mam punktu odniesienia, ponieważ moja seksualność rozwijała się przy codziennej nałogowej aktywności.

Zatem nachodzą mnie myśli i pytania, czy w moim przypadku, że tak to ujmę hipotetycznego wyjścia z nałogu, organizm będzie umiał potraktować nowy zdrowy rodzaj podejścia do drugiego człowieka, seksualności jako coś naturalnego, czy może będzie to tylko jako coś dodatkowego, które będzie musiała dzień w dzień stawać w konfrontacji z nałogowym podejściem wyrobionym w trakcie kształtowania się w młodym wieku? Czy będę miał możliwość normalnego zdrowego podejścia do innych? Czy może zawsze będę przez to już naznaczony i do końca życia uzależniony bez możliwości poprawy? Nawet po tych mitycznych 5 latach abstynencji jak to ktoś powiedział, że jest to granica wyjścia z nałogu.


  • 0

#2 stalker

stalker

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1554 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 02.06.2019, 18:41

Sam raczej nie dasz rady. Sama abstynencja nie pomoże. Potrzeba głębszej zmiany, dokonywanej przy pomocy ludzi życzliwych i rozumiejących problem. A z uwagi na młody wiek masz na tę głęboką zmianę spore szanse. Twój mózg wciąż jest plastyczny. W przeciwieństwie do skamienielin u takich starych pryków jak ja. Twoje rozterki, podszyte bezsilnością i rezygnacją to dobry punkt wyjścia. Ja i mnie podobni walczymy o to, by pół życia przeżyć w zdrowiu. Ty masz szansę ocalić ponad 4/5.
  • 0

#3 Dougles

Dougles

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 586 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Sk±d:Poznań

Napisany 02.06.2019, 21:26

Uzależnienie uważa się raczej za coś nieuleczalnego, choć jak słucham doświadczeń osób zaawansowanych w zdrowieniu wraz z długością abstynencji nałóg staje się mniej dokuczliwy - choć gorsze momenty zdarzają się zawsze.

 

Nie podejmę się odpowiedzi na Twoje pytania - każda ścieżka zdrowienia jest unikalna. Musisz nią iść, żeby się tego wszystkiego dowiedzieć :) Zasugeruję jedynie jak kolega stalker, że nie musisz iść nią samotnie.


  • 0