Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Dziewczyna, przyjaciółka i moja porażka

związki przyjaźń

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
7 odpowiedzi w tym temacie

#1 Lejsy

Lejsy

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 26.06.2018, 12:04

Cześć wszystkim, od dłuższego czasu przebywam na forum, zmagam się z tym samym problemem co wszyscy, radzę sobie coraz lepiej, nie udzielam się, ale teraz chciałbym poruszyć całkiem inny temat, o którym nie mam komu opowiedzieć. Od ponad roku mam internetową przyjaciółkę, kiedyś coś do niej czułem, lecz pogodziłem się z faktem że nic z tego nie będzie, nigdy się z nią nie spotkałem (nie chciała) i póki co niech tak pozostanie. Wiele razy gdy potrzebowała mojego wsparcia bardzo ją krzywdziłem zamiast pomóc, ale wybaczała. Teraz już nie dochodzi do takich sytuacji. Dobrze się z nią dogaduję. Nieco ponad miesiąc temu zacząłem bliższą relację z koleżanką ze studiów. Szybko zostaliśmy parą, lecz nie oficjalnie. Rozumieliśmy się. Potrafiła mnie wesprzeć jak nikt inny, Stała mi się bliższa niż moja przyjaciółka. Wszystko byłoby dobrze, lecz była strasznie zazdrosna o moją przyjaciółkę, nie lubiła tego że gdy między nami był problem to zwracałem się do niej. Podobnie jak z przyjaciółką, gdy potrzebowała wsparcia krzywdziłem ją zamiast pomóc. Wybaczyła, ale stwierdziła że to koniec, nie da mi kolejnej szansy i wiem że tego nie zrobi. Bardzo mi na niej zależy, trudno mi się pogodzić z porażką. Nie wiem czemu jestem takim potworem że gdy bliska mi osoba cierpi, nie potrafię jej pomóc, a tylko pogarszam sprawę. To trudne dla mnie. Nie chciałbym aby takie coś miało miejsce. Najgorsze że moja przyjaciółka zezłościła się na mnie gdy powiedziałem jej że moja była dziewczyna jest dla mnie ważniejsza. A moja była ma mi za złe że o każdym swoim problemie mówię przyjaciółce. Nie wiem jak z tym wszystkim sobie poradzić. Czuje się beznadziejnie, zawsze muszę wszystko zepsuć. Nie wiem czy moje złe relacje z bliskimi mi kobietami to wynik uzależnienia od porno, przez co nie mam do nich szacunku, czy po prostu mam taki charakter. Obie wiedzą o moim uzależnieniu, ale moja była bardziej mnie wspierała w walce.


  • 0

#2 zNadzieją

zNadzieją

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 54 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 26.06.2018, 14:17

Musisz się zdecydować którą kochasz i chcesz być... Wiem mocne i może zbyt bezpośrednio mówię... ale nie da się za bardzo nic zbudować jeśli będziesz stanowczy. Najważniejsza jest szczerość... wtedy nikt nie będzie miał złudnych nadziei. My mężczyźni jakoś nie jesteśmy pamiętliwi. Jesteśmy ryzykantami. Kobiety są za to bardzo uczuciowe i szukają stabilizacji. Wiem, że tak gadam jak jakiś prof. ale też się tak zachowywałem i widzę teraz swoje błędy jak na dłoni. Widzę, że się szarpiesz. To samo co ja... Trzymaj się i staraj się nie zagłębiać bardziej w nałóg. Polecam prof. Pulikowskiego :) obejrzyj jego wykłady. Mnie to bardzo pomogło


Ten post był edytowany przez zNadzieją dnia: 26.06.2018, 14:22

  • 0

#3 Lejsy

Lejsy

    Początkujący user

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 26.06.2018, 18:15

Dzięki, masz stuprocentową rację, póki co się uspokoiłem i zdystansowałem do wszystkiego, muszę na to trochę popatrzeć z boku, a wykłady z pewnością obejrzę ;)


  • 0

#4 stalker

stalker

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 861 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 27.06.2018, 00:08

Też miałem taką sytuacje. Dziewczyna, nazwijmy ją dziewczyną "A", odezwała się, kiedy byłem już ponad rok z inną dziewczyną. Nie umiałem odmówić "A" kontaktu telefonicznego (bez spotkań jednak), bo skarżyła się na depresję i myśli samobójcze. Robiłem to w tajemnicy przed aktualną dziewczyną, aż ta w końcu, wiedziona chyba intuicją albo i oczywistością sytuacji (bo jaki uczciwy facet wstaje nocą z łóżka i idzie do łazienki zabierając ze sobą komórkę), przejrzała mi telefon i znalazła smsy. Nie było tam żadnych wyznań miłosnych, ale jednak zapis chyba dwumiesięcznych rozmów pełnych ciepłych i wspierających słów. Próbowałem się tłumaczyć, ale aktualna dziewczyna nie wykazała się wyrozumiałością dla mojej troski o stan psychiczny poprzedniej.  :hysteric: :girl_cray2:  :girl_mad:  :girl_hospital: Związek zawisł na włosku. Zaprowadziło mnie to na terapię. Z trudem się pozbieraliśmy. Niestety później, mimo obietnic, nadal w tajemnicy wspierałem "A". Miałem z tego powodu duże poczucie winy wobec aktualnej dziewczyny. Nie umiałem jednak wyplatać się z tego EMOCJONALNEGO UWIKŁANIA. Terapeutka powiedziała, że "A" mną manipuluje, znając moją słabość i nie mogę brać na siebie odpowiedzialności za nią, nawet za jej nieprzewidziane, autodestrukcyjne zachowania. Całkowicie też rozumiała uzasadnioną zazdrość i złość aktualnej dziewczyny. We wszystkim przyznawałem rację terapeutce, ale i tak nie potrafiłem przyjąć na siebie ryzyka, że "A" zrobi sobie rzeczywistą lub tylko przeze mnie wyimaginowana krzywdę. Ograniczałem jednak kontakt z "A", odpisywałem niechętnie, nie odbierałem i on z czasem jakoś sam wygasł.

 

Chyba nie ma jednoznacznej rady na takie sytuacje. Trzeba wsłuchać się w siebie. I próbować wyjaśniać... choć to zapewne nic nie da, bo i tak ktoś będzie zraniony.

 

Myślę, że we mnie jest dużo (erotomańskiej?) pychy. Otóż lubię o sobie myśleć, jako o facecie, który nie krzywdzi kobiet. Owszem, przez nieumiejętne postepowanie on doprowadza do zwikłanych sytuacji i układów, ale to nie jest żadne celowe krzywdzenie. To wręcz właśnie próby ułożenia spraw tak, aby żadna kobieta nie doznała krzywdy - w rezultacie krzywdzone są wszystkie.

 

U mnie nakłada się jeszcze syndrom DDA. Mam ogromny kłopot z odmawianiem kobietom zainteresowania, bo sam straszliwie boję się odrzucenia i wiem jak ono mnie boli. Mnóstwo dziewczyn i kobiet nie ma problemu z okazaniem mi braku zainteresowania, co odbieram jako bolesne odrzucenie/odtrącenie i cierpię potem. Ze swojej strony jednak nie potrafię być tak "bezwzględny". Przyczyna może być dwojaka:

- wiem jak bardzo mnie to boli, więc nie chcę/boję się doprowadzać do podobnego cierpienia u innej osoby,

- nie licuje to z moim postrzeganiem samego siebie, jako mężczyzny, który nie krzywdzi kobiet - a wręcz "kocha" wszystkie kobiety - boję się utraty tego dobrego i wyidealizowanego myślenia o sobie (ochrona EGO).

 

Postrzegam zatem sytuację przez pryzmat własnych wad i dysfunkcji.

 

Tracę w ten sposób trzeźwy i obiektywny osąd sytuacji sprowadzający się do tego, że:

 

- nie mogę kosztem swojego życia brać odpowiedzialności za cudze (dorosłej kobiety) życie,

- skoro mnie (z moją nadwrażliwością DDA) odrzucenie nie zabija, to jednak mało prawdopodobne jest, że definitywne (ale przeprowadzone delikatnie i empatycznie) zakończenie przeze mnie znajomości, zabije dorosłą kobietę.

 

Sorka za rozpisanie się. Ale problem u mnie nadal gorący.


Ten post był edytowany przez stalker dnia: 27.06.2018, 00:45

  • 1

#5 Zwycięski_Smeagol

Zwycięski_Smeagol

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 400 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 27.06.2018, 00:13

Ja osobiście nigdy nie lubiłem relacji damsko-męskich przez internet i uważam, że są one zbudowane na złych fundamentach. Z tego co piszesz, lubisz zwierzać się kobietom, przeciwna płeć, brak rywalizacji, akceptacja. Sam to doskonale rozumiem, ale myślę, że, zwłaszcza w młodym wieku, kiedy nie jest to takie proste, potrzebujemy kontaktu z innymi mężczyznami i potwierdzenia, że jesteśmy męscy. Tego potwierdzenia nie zdobywa się od razu i nigdy na 100%, to jest bardziej walka o to, przede wszystkim ze sobą, czasem z innymi. Warto, żebyś komunikował innym, zwłaszcza gościom, co jest nie halo, gdy coś Ci się nie podoba. Na początku drobne sprawy i w bardziej zaufanym gronie, potem poszerzając swoją strefę samodzielności. Co do kobiet, też trzeba stawiać granicę sobie w relacji z nimi. To Ty masz wolność do bycia lojalnym wobec niej lub nie. Wymagać trzeba zarówno od siebie, jak i drugiej strony. Sam musisz się zastanowić nad tym, czy jesteś gotowy do związku, czy choćby najpierw dobrze byłoby popracować nad wspomnianym wcześniej nieodpowiedzialnym, egoistycznym, czy wybuchowym zachowaniem. Nie stawiam tu żadnej tezy, bo Cię nie znam, a nawet gdybym znał, to Ty masz klucz do prawdy o sobie. Mógłbym Ci napisać, żebyś sobie odpuścił tą kobietę, skoro Ci powiedziała "NIE" i z doświadczenia wiem, że w takim wypadku właściwe będzie odwrócenie się i zajęcie się sobą, ale też z doświadczenia wiem, że to pewno nic nie da i możesz nie być w stanie się pogodzić z tą sytuacją. Pytanie, jakie mi się nasuwa, to co Ci daje relacja z przyjaciółką internetową? Według mnie coś takiego nie ubogaca ani Ciebie jako mężczyznę, człowieka, ani jej, a zatrzymuje proces dojrzewania i mierzenia się z problemami. Wchodząc w relację trzeba się liczyć z kosztem, ryzykiem. Tutaj tego nie ma, ale też relacja nie posuwa się według mnie w ogóle naprzód, bo tak po prostu po ludzku, nie znacie się. Nie przełamywaliście lęku podczas zwierzenia, nie popełnialiście wspólnych błędów, nigdy nie dotknąłeś jej, nie widziałeś na żywo drżenia rąk, ciała w wyniku stresu, przejęcia itp. Nie słyszałeś jej też na żywo. Nie poznałeś jej jako kobiety. Tylko przeczytałeś, tak, jak to, co teraz napisałem. Zdobyłeś wiedzę na jej temat, sam się też zwierzyłeś, ale uważam, że internet nie jest dobrym miejscem do budowania bliskości. A jak ona się nie chce spotkać, to dla mnie to nie ma żadnej przyszłości i w mojej ocenie tracicie Wasz cenny czas na fikcyjną relację, który mógłbyś przeznaczyć nawet choćby na zastanowienie się nad tym, co u Ciebie w życiu nie gra. Sory za bezwzględność i zaznaczam, że to jest moje subiektywne podejście, a nie jedynie obiektywna prawda.


  • 1

#6 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1457 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 28.06.2018, 18:53

ach Lejsy, internetowa przyjaciolka moze byc w rzeczywistisci internetowym starym dziadem... wiesz o tym, prawda?

albo 150 kg Maryna...

 

 

nic jej sie nie stanie jesli znikniesz z sieci

 

po kilku tygodniach juz o Tobie nie bedzie pamietac - uwierz, z wlasnego doswiadczenia wiem jak to jest

 

no chyba, ze Ty chcesz, zeby pamietala i bedzesz ja nekac i sprawdzac...

 

 

a propos Twojej obecnej dziewczyny - po co jestes z kims, kto ma problemy z poczuciem wlasnej wartosci i robi sceny zazdrosci?

 

i po co komukolwiek mowisz, ze jest "wazniejszy"? Jakby jakis czlowiek byl lepszy a inny gorszy a Ty ich sedzia...


  • 1

#7 Lejsy

Lejsy

    Początkujący user

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 29.06.2018, 00:44

Dzięki za wszystkie odpowiedzi, dały do myślenia, na ten moment wygląda to tak: z internetową przyjaciółką nie pisałem, dogadam się z nią, ale prędzej czy później to upadnie, takie mam smutne odczucie, z byłą dziewczyną pogodziliśmy się i było super, po czym następnego dnia powiedziała że nic z tego nie będzie, wymieniając mi wszystkie wady, dodając że ludzie nigdy się nie zmieniają, podsumowując że powinniśmy się przyjaźnić, po czym na koniec dodając że za dużo piję bo drugi dzień z rzędu wypiłem 2 drinki (a i tak dla niej zacząłem stopniowo ograniczać alkohol)... przykro mi z powodu tego wszystkiego, najpierw muszę ogarnąć siebie, może potem sobie kogoś znajdę, póki co chce mi się płakać, w zasadzie sam sobie zawiniłem, wierzę że z czasem się poukłada... najbardziej mi szkoda obu tych dziewczyn, wiele dla mnie znaczyły, niestety czasu nie cofnę


  • 0

#8 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1457 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 03.07.2018, 08:07

najpierw muszę ogarnąć siebie

 

 

- to najlepsze co mozesz zrobic :)

 

Polecam:

https://www.beachbod...ms/insanity.do?

 

jest mocne i jesli nic w tym kierunku nie robisz, to lepiej od tego nie zaczynaj, ale insanity zmienia cialo i umysl

 

+

 

 

 

Pozdr. ;)


  • 0