Skocz do zawartości



Zdjęcie

Czym jest uzależnienie? - teoria L. Dodesa i moje przemyślenia

uzależnienie dodes

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
105 odpowiedzi w tym temacie

#101 pitkom

pitkom

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 21 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 16.08.2019, 18:38

Matias, dlaczego twój entuzjazm przygasł? Chodzi ci o krytyczne podejście Dodesa do AA czy raczej o coś innego?

 

-----------------
 

Stalker,

 

wspólnoty 12- krokowe nie były, nie są i raczej nigdy nie będą profesjonalną terapią dla osób uzależnionych. Są to grupy samopomocowe, które rządzą się własnymi prawami. Paradoks polega na tym, że ponieważ są zamkniętymi grupami, moim zdaniem nierozwijającymi się, nigdy nie będą terapią, ale elementy metod 12-krokowych przenikają do terapii profesjonalnych – na tym polega niestety paradoks i ironia medycyny, nauki i psychologii.

Choć z drugiej strony jestem optymistą trochę w tej kwestii – wierzę, że podejście terapeutyczne i 12-krokowe dadzą się połączyć, również na mityngach – może tak kiedyś będzie. Wierzę w to, bo moc grupy, ludzi, miejsca i bardzo często klimatu są niezastąpione, ale niestety podstawy powiedzmy metodologiczne wspólnot 12-krokowych są niestety bardzo słabe – dwa filary tych wspólnot, czyli podejście duchowe przez odwołanie się do siły wyższej, która ma pomóc osobie uzależnionej oraz 4 krok opierający się na moralnym obrachunku – to psychologia, która opiera się na założeniach sprzed 100 lat jeszcze. A to, co stare, nie jest wcale skuteczne.

Współczesna psychologia robi takie rzeczy dokładnie na odwrót – zamiast przyznania się do bezsilności – mówi inaczej: tu masz narzędzia do tego, żeby mieć siłę, aby swoje emocje i życie kontrolować. A co do obrachunku, to zamiast wad charakteru – współczesna psychologia sugeruje analizowanie siebie, ale raczej od tej dobrej strony, szukanie sensu w życiu, dokonywania zmian, raczej nie wracania do traum (piciorysów itp.), rozważanie swoich zalety nie wad.

Paradoksalnie niektóre grupy, robią tak jak współczesna psychologia, ale ponieważ program jest wszędzie taki sam, to niestety nie wszystkie korzystają ze zdobyczy współczesnej psychologii.

Poza tym program AA jest uniwersalny, czyli taki sam dla każdego, a w psychologii i medycynie tak się nie da.

Co do pisania i praktyki – Dodes jest praktykiem, i leczy ludzi w swoim gabinecie tak jak inni psychoterapeuci. Jemu chodzi przede wszystkim o to, żeby uzależnienie było leczone tak samo, jak depresja lub inne problemy emocjonalne. Chodzi o to, żeby w psychiatrii dokonała się zmiana paradygmatu w leczeniu uzależnień.

--------------------------

Przepraszam Was również, użytkowników tego forum, że nie biorę udziału aktywnie w życiu całego forum, nie umieściłem również tutaj swojej drogi wyjścia z mojego uzależnienia. Naprawdę jestem taką samą osobą jak wszyscy inni na tym forum. Miałem takie same ścieżki. Uzależnienie zatruło mi życie, ale nie chcę już o tym więcej pisać i się otwierać – robiłem to na terapiach i to mi nie pomogło. Dlatego wolę iść naprzód, zamiast wracać do przeszłości.

Mam teraz trochę wolnego czasu, więc tłumaczę te teksty. Mam nadzieję, że się przydają.

Serdecznie Was pozdrawiam i życzę wytrwałości.


Ten post był edytowany przez pitkom dnia: 16.08.2019, 18:43

  • 0

#102 stalker

stalker

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1906 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 16.08.2019, 19:47

 
Stalker,
 
wspólnoty 12- krokowe nie były, nie są i raczej nigdy nie będą profesjonalną terapią dla osób uzależnionych. Są to grupy samopomocowe, które rządzą się własnymi prawami. Paradoks polega na tym, że ponieważ są zamkniętymi grupami, moim zdaniem nierozwijającymi się, nigdy nie będą terapią, ale elementy metod 12-krokowych przenikają do terapii profesjonalnych – na tym polega niestety paradoks i ironia medycyny, nauki i psychologii.

@pitkom
Przyłączam się do podziękowań za Twoją cenną pracę. Jest to chyba najbardziej merytoryczny wątek forum, biorąc pod uwagę Twoje i Matiasa posty (własne uważam jedynie za amatorskie glosatorstwo)

Niemniej potwierdzam Twoje słowa - wspólnoty nie są terapią, a grupami samopomocowymi.

Jednak co do ich zamknięcia, nie mogę się zgodzić. Jeśli chodzi o warunki przystąpienia do dowolnej wspólnoty 12 krokowej, to istnieje tylko jeden warunek: ten, kto chce przystąpić powinien na mityngu odrzec "TAK", gdy zostanie zapytany, czy chce przystąpić (a w zasadzie: czy chce poradzić sobie z konkretnym Problemem, którym zajmuje się dana wspólnota). Jeśli zaś miałeś na myśli zamknięcie intelektualne, również nie zgadzam się.

Chociaż na pewno są grupy całkowicie otwarte i takie bardziej utajnione (SA?). Przyjęcie do nich jednak, według mojej wiedzy, zawsze opiera się na jednym "TAK". Przyznam, że moje skromne doświadczenia z 4 grupami krokowymi wskazują na pewną swobodę w interpretacji 12 Kroków. Nie wykluczam, że mogą być duże rozbieżności w praktyce funkcjonowania różnych grup. Grup są zapewne tysiące na całym świecie, a członków grube miliony. Zważywszy na to, że grupę mogą założyć już 2 osoby, mające za podstawę działalności tylko tekst 12 kroków i trochę litetatury wspólnotowej, można przypuszczać, że to co się między tymi osobami później dzieje przybiera różny wymiar w różnych miejscach świata. Po to są m.in. zloty i podobne wydarzenia, źeby wymieniać się doświadczeniami. Nie ma jednak chyba możliwości zakazania działania grupie.

Trochę to przypomina początki rozwoju chrześcijaństwa (nieprzypadkowe, irytujące dla wielu, skojarzenie) zgodnie z przesłaniem: Gdzie dwóch albo trzech się zbiera w imię Moje...

Chyba jednak dotąd nie wymyślono lepszego sposobu rozpowszechnienia danej idei.

* * *

Co do oddziaływania/przenikania naturalnych zjawisk do nauki (tu: wpływu na profesjonalną terapię), to jest to chyba bardzo "naturalny" proces. Natura poprzedza naukę. Idea grupowej samopomocy jest chyba znacznie bardziej zakorzeniona w rozwoju ludzkości niż naukowo podbudowana terapia - w tym sensie wspólnoty samopomocowe odwołują się do pierwotnych i naturalnych skłonności człowieka. Nic dziwnego, że nurty terapeutyczne adaptują ich dorobek.

Mały OT:
Mówił mi ostatnio kuzyn prawnik, że coś podobnego dzieje się w nauce prawa. Rozbudowana doktryna prawna i oparte na niej prawodawstwo i sądownictwo już nie dają sobie rady z realiami współczesnego świata. Stają się niewydolne. Stąd też powszechny powrót w większości państw do tego, co uznaje się za naturalną skłonność lub zdolność rodzaju ludzkiego - chodzi o umiejętność DOGADYWANIA SIĘ. Do większości systemów prawa wprowadza się tzw. mediacje i pokrewne polubowne rozwiązania. Mediacja to metoda dobrowolnego szukania porozumienia, której początki przez niektórych naukowców lokowane są w tradycjach aborygenów lub nawet w zwyczajach jeszcze starszych kultur. Podobną wartość, wydaje mi się, niosą wspólnoty 12 krokowe. NIGDY działania terapeutyczne nie obejmą takich mas ludzkich, jakie uczestniczą na całym świecie we wspólnotach 12 krokowych. Zwykły pragmatyzm przemawia więc za docenieniem dorobku i wartości tej samopomocowej działalności.

Ten post był edytowany przez stalker dnia: 16.08.2019, 19:56

  • 1

#103 pitkom

pitkom

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 21 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 17.08.2019, 09:49

@pitkom
Przyłączam się do podziękowań za Twoją cenną pracę. Jest to chyba najbardziej merytoryczny wątek forum, biorąc pod uwagę Twoje i Matiasa posty (własne uważam jedynie za amatorskie glosatorstwo)

 

Dziękuję.


  • 0

#104 stalker

stalker

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1906 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 18.08.2019, 14:39

SPROSTOWANIE.

Jednak cofam słowa o tym, że grupy 12 krokowe mają więcej uczestników niż jest osób uczestniczących w terapii.

Wikipedia w odniesieniu do AA podaje, że:

"Na dzień 1 stycznia 2013 roku General Service Office of Alcoholics Anonymous (Główne Biuro Służb AA, w polskim AA używa się nazwy Biuro Usług Ogólnych) oszacowało, że w 114 642 grupach spotyka się 2 131 549 członków. Grupy spotykają się w co najmniej 170 krajach a w 63 z nich funkcjonują autonomiczne biura służby krajowej[1]."

Myślę, że na świecie leczy się konwencjonalnie i systemowo (w tym terapeutyzuje) znacznie więcej alkoholików niż tylko 2,1 mln.

Ten post był edytowany przez stalker dnia: 18.08.2019, 14:39

  • 1

#105 pitkom

pitkom

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 21 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 20.08.2019, 13:45

Historia Rogera i jego uzależnienia od hazardu

Roger pracował dla dużej firmy komputerowej przez 12 lat, kiedy w wieku 45 lat został nagle z niej zwolniony tak jak wielu innych pracowników. Bardzo go ta sytuacja zmartwiła, ale ponieważ był osobą ambitną i przebojową, postanowił się nie poddawać. Zaczął więc intensywnie poszukiwać nowej pracy, redagować stare CV, kontaktować się z doradcami zawodowymi itd. Mimo że jego sytuacja związana z bezrobociem wywoływała u niego rozgoryczenie, Roger na początku swojej drogi do nowej pracy, wykazywał się optymizmem. Myślał i ciągle powtarzał, że to firma była winna jego sytuacji, bo nie radziła sobie z zamówieniami, a on pracował dobrze.

Mijały miesiące, ale Roger nie był w stanie znaleźć dobrej pracy, zaczął więc niechętnie podejmować prace tymczasowe. Oszczędności zaczęły się kończyć, a Roger popadł w depresję. Pięć miesięcy bez pracy doprowadziły do tego, że Roger zdecydował się grać w Totolotka, w wyniku czego popadł w bardzo duże długi.

Na terapii u p. Lance'a Dodesa, którą rozpoczął kilkanaście miesięcy od zwolnienia z pracy, Roger miał już kilkutysięczne długi. Zapytany przez terapeutę, dlaczego grał na loterii, stwierdził: „To jedyne wyjście z tej trudnej sytuacji”, „Potrzebuję bardzo dużo pieniędzy – wydaje mi się, że to jest jedyny sposób na to, żeby poradzić sobie z moim problemem.”

Ale im więcej przegrywał w Totolotka, tym większa była jego potrzeba grania, i tym samym więcej pieniędzy stawiał, aby odzyskać to, co tracił.

Takie zachowanie gracza jest bardzo typowe dla hazardzistów – możemy je nazwać pogonią za stratami. Mimo że cel takiej pogoni wydaje się oczywisty – chodzi o odzyskanie utraconych pieniędzy, w przypadku uzależnienia od hazardu, to jednak aspekt finansowy uzależnienia od hazardu nie jest istotą tego uzależnienia. Chodzi o coś innego.

Zachowania hazardowe Rogera miały związek z pracą, którą chciał znaleźć, tak jak to pokazuje jego historia wyżej. Roger chciał zachowaniami hazardowymi odwrócić stan beznadziei spowodowany brakiem pracy. Rogerowi przez wiele miesięcy wydawało się, że jego ambicja, przebojowy charakter, oraz wiedza pozwolą mu szybko uzyskać zatrudnienie. Niestety, czas mijał nieubłaganie, a jego zaangażowanie w poszukiwaniu pracy nie przynosiły rezultatów, jego stan beznadziei i bezradności się pogłębiał, a w jego umyśle i zachowaniach wzbierała się wściekłość. W tym właśnie czasie zaczął kupować losy na loterię.

Oprócz utraty pracy i konsekwencji z tym związanych było coś jeszcze w jego życiu, co napędzało jego uzależnienie i stany beznadziei, w które wpadał. Gdy Roger stwierdził, że to firma przyczyniła się do zwolnienia go z pracy (nie wyrabiała się z zamówieniami i dlatego zwolniła wielu pracowników), a nie on sam (przecież ciężko pracował), Roger tym samym stwierdzał fakt, że został przez firmę potraktowany nieuczciwie. Roger po prostu wściekł się, że został pozbawiony stałej pracy w wieku 45 lat, pracy, w którą się angażował, do której przygotowywał się na studiach i w której się po prostu sprawdzał.

Co jeszcze napędzało nałóg hazardu Rogera? W terapii u p. Lance'a Dodesa wyszło, że Roger czuł się bardzo źle, gdy pojawiały się u niego stany beznadziei z powodu pewnych wydarzeń z dzieciństwa. Rogera często zaczepiali jego starsi koledzy: był często przez nich bity i terroryzowany. Gdy po powrocie do domu musiał przyznać się Ojcu, że został źle potraktowany przez swoich kolegów, bardzo się tego wstydził, więc zazwyczaj zaprzeczał, że taka sytuacja miała miejsce. Już jako dorosły mężczyzna Roger żywił bardzo negatywne uczucia wobec faktu bycia czyjąś ofiarą. Nie mógł po prostu takiego faktu znieść. Utrata pracy wywoływała podobne uczucia. Jego wyjście z bezrobocia i ze stanu beznadziei, w której z tego powodu się znalazł za pomocą zachowań hazardowych, nie były potraktowane tylko chęcią pozyskania pieniędzy, ale przede wszystkim bardzo silną potrzebą odwrócenia stanu beznadziei, którą odczuwał głęboko jako pewien stan emocjonalny. Właśnie dlatego jego uzależnienie od hazardu miało taki silny, trudny do zatrzymania przebieg. Gdy Roger wygrywał na loterii, nie odczuwał już, że jest bezradny i bezsilny, bo pracodawca go zwolnił i ogólnie zawiódł, nie odczuwał również bezradności, która była wywoływana w dzieciństwie, gdy starsi koledzy mu dokuczali.

Gdy Roger w terapii zrozumiał, na czym polegała jego pogoń za stratami, uświadomił sobie również, co powodowało jego uzależnienie od hazardu. Chociaż jego zachowania hazardowe były próbą odwrócenie trudnego do zniesienia stanu beznadziei (utrata pracy, bezrobocie, długi), tak naprawdę wytworzył się u niego niepożądany efekt uboczny tego uzależnienia, który miał większe znaczenie niż tylko utrata pieniędzy w wyniku grania. Znaczenia, które nadawało charakter jego zachowań nałogowych, gdy Roger przegrywał na loterii, było związane z tym samym wstydem i stanem beznadziei, gdy dostawał lanie od starszych kolegów. Dlatego też, gdy przegrywał na loterii, to zamiast odwracać stany beznadziei, na nowo je tworzył. To właśnie wywoływało u niego pogoń za stratami (odgrywaniem się). Był zmuszony odwrócić swój stan beznadziei, grając coraz częściej na loterii, ponieważ stawką nie były pieniądze, ale coś innego. Wtedy również nie rozumiał, co tak naprawdę leżało u podstawy jego uzależnienia. Dopiero w terapii pojął prawdziwy sens swoich zachowań nałogowych i odzyskał nad nimi kontrolę.

Doświadczenie Rogera jest typowym zachowaniem. Jeśli cierpicie na kompulsywny hazard, możliwe, że doszliście do wniosku, że chwilowa wygrana może na chwilę pozwolić ci poczuć się zwycięzcą (bez względu na to, jakie to ma dla ciebie osobiste znaczenie), przegrana również może spowodować, że poczujesz się przegranym, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami, które takie uczucie przegranego za sobą niesie. Po przegranej wiele osób cierpiących na kompulsywny hazard często stwierdza bardzo ciężkie uczucie depresji, którego nie można wytłumaczyć tylko na podstawie faktu, że straciło się dużo pieniędzy. Jeżeli doświadczasz takiej sytuacji, warto pamiętać, że sama wartość przegranej w grach hazardowych nie jest tym samym, co osobiste znaczenie, które ta przegrana ma dla ciebie. Przegranie zakładu, przegrana na loterii lub w innej grze hazardowej oznacza tylko, że za pomocą tego zachowania nałogowego próbowaliście odzyskać kontrolę nad częścią swojego życia, które jest dla ciebie istotne, a samo zachowanie jako czynność zastępcza lub przeniesienie przyniosło rezultat odwrotny do zamierzonego (zobacz też przykład z Marion).

Nie ważne też, jak dużo pieniędzy tracisz w wyniku przegranej, żadna strata finansowa nie czyni cię osobą przegraną (ofiarą, ofermą, w oryginale: „a loser”).

Źródło:

Fragment 16 rozdziału książki The Heart of Addiction


  • 0

#106 pitkom

pitkom

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 21 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.08.2019, 11:21

Mam to!

 

Nie potrafię tego jeszcze opisać dobrze własnymi słowami, żeby to brzmiało wiarygodnie, ale wiem już na czym Dodes pośrednio oparł swoją teorię uzależnienia. Spróbuję zasygnalizować to tylko tak po łebkach.

 

Wiemy, jak bardzo ciężko jest zaprzestać stosowania aktów nałogowych, wiemy też jaki ból jest z tym związany, jednak w założeniach Dodesa akty nałogowe są normalną, ewolucyjnie wytworzoną potrzebą wydostania się z klatki lub jaskini, gdy zostaniemy przywaleni skałami – metaforę jaskini Dodesa przywoływał Matias w tym wątku.

 

Akty nałogowe są napędzane nieświadomymi procesami, które z ewolucyjnego punktu widzenia sterują naszymi instynktami, które pozwalają nam przeżyć. Wiemy również według teorii Dodesa, że akt nałogowy zaczyna się, gdy naszemu ego wyrządzana jest krzywda lub zadawana rana. Dlatego, żeby bronić się przed krzywdą nam wyrządzaną, bronimy się. Bronimy swoje ego po prostu. Dlatego akty nałogowe mają tak silny emocjonalny charakter.

 

Większość naszych emocji powstaje nieświadomie właśnie. Emocje te powstają również szybko, bez udziału świadomości, bo to zwiększa nasze szanse na przeżycie. Emocje te są również bardzo często postrzegane jako nieracjonalne.

 

I teraz odkrycie Ameryki. Amerykański psycholog kognitywny, ekonomista i noblista Daniel Kahneman, który otrzymał w 2002 roku nagrodę nobla za swój wkład w opisaniu procesów decyzyjnych w ekonomii, napisał również książkę „Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym”. Najogólniej rzecz ujmując założenia przedstawione w tej książce wyglądają tak: nasz umysł posiada dwa systemy – system pierwszy, szybki, intuicyjny, odpowiedzialny za myślenie, które umyka naszej świadomości. Myślenie to odpowiedzialne jest za produkcję języka szczególnie tego w mowie przyswajanego od urodzenia, podejmowanie prostych decyzji, które są istotne dla naszego przetrwania. Myślenie na poziomie drugim jest bardzo wolne, jest zawodne, wymaga wysiłku, zajmuje dużo czasu, często mówi się o nim, że jest racjonalne i logiczne. System ten pomaga nam przyswoić wiedzę w okresie formalnej nauki, np. pisanie, matematyka, inne myślenie symboliczne.

 

Nasze emocje odpowiedzialne za akty nałogowe, ale także za inne stany jak depresja, która „każe” naszemu ciału zwolnić, czy stany lękowe, które bardzo często słusznie „każą” nam czegoś się bać, są nieświadome, powstają szybko, intuicyjnie oraz bez udziału systemu drugiego, który jest racjonalny – bo to zwiększa nasze szanse na przeżycie.

 

W systemie pierwszym więc powstają emocje, które napędzają akty nałogowe.

 

Gdzie znalazłem potwierdzenie na związek tych teorii – Dodesa i Kahnemana. Przede wszystkim metoda Dodesa jest oparta na psychoanalizie i terapii psychodynamicznej, które zajmują się nieświadomymi procesami, które jak dawno zauważył Freud jeszcze przed rozwinięciem neuronauk i współczesnej psychologii, są częścią naszego umysłu.

 

Często zarzuca się, że terapie psychodynamiczne są nieskuteczne, a te z nurtów behawioralno-poznawczych (CBT) bardziej skuteczne. Jednak tak nie jest, jak wykazuje wiele badań przeprowadzonych na poparcie skuteczności terapii psychodynamicznych. Takie badanie przeprowadził m.in.amerykański psycholog Jonathan Shedler, który widzi analogie (str. 12 i 19) pomiędzy myśleniem Freuda i Khanemana.

 

Takich analogii jest więcej.

 

Jeszcze jedna uwaga: wiele podejść do leczenia uzależnień opartych jest właśnie na terapiach poznawczo-behawioralnych. Podejścia te w swoich założeniach próbują zracjonalizować nasze decyzje nałogowe, argumentując, że są one niewłaściwe, nieracjonalne, podkreślając, że osoby uzależnione nie widzą tego, że stosują akty nałogowe, że wypierają lub zaprzeczają swoje zachowania. Taka racjonalizacja bardzo często nie pomaga, ewentualnie nadaje się do radzenia sobie z nawykami lub lekkimi nałogami, ale nie z silnymi formami uzależnień.

 

Widać tutaj moim zdaniem analogię między tymi dwoma systemami – systemem szybkim (pierwszym), który jest odpowiedzialny za nieracjonalne decyzje, a systemem wolnym (drugim), który odpowiedzialny jest za racjonalne i logiczne zachowania. Jednak tłumaczenie w kategoriach racjonalnych, że robimy coś źle – nie pomaga.

 

Żeby zrozumieć, na czym polegają nasze wewnętrzne instynkty, emocje konieczne do przeżycia i w pewnym sensie nieracjonalne zachowania (konflikty), potrzeba głębokiego wglądu w naszą psychikę, a do tego potrzebne są modele psychodynamiczne takie jak ta Dodesa.

 

Co ciekawe – model Dodesa jest jeszcze bardziej nowatorski niż ten Kahnemana, bo oparty na podejściu złożonych i emergentnych modelach naszego umysłu, w których nie ma wyraźnego podziału na system pierwszy i drugi, ponieważ nasz umysł jest ciągłością, jest dynamiczny, jest w stanie przystosować się do zmian, które człowiek w swoim życiu napotyka itd. Pisałem już kiedyś o tym.

 

Dodes też w swoich pracach nie cytuje nigdzie Kahnemana, raczej stara się opierać swoją teorię na osiągnięciach psychoanalityków. W tym artykule jest to wszystko wyjaśnione.


Ten post był edytowany przez pitkom dnia: 25.08.2019, 15:02

  • 0



Także oznaczono tymi tagami: uzależnienie, dodes