Skocz do zawartości



Zdjęcie

Czym jest uzależnienie? - teoria L. Dodesa i moje przemyślenia

uzależnienie dodes

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
70 odpowiedzi w tym temacie

#21 Gość_pitkom_*

Gość_pitkom_*
  • Goście

Napisany 24.04.2018, 20:18

Słuchajcie – ten facet na prawdę ma łeb i to może być, albo na pewno jest rewolucyjna metoda, która może pomóc w radzeniu sobie ze wszystkimi uzależnieniami, onanizmem włącznie. Dodes opiera ją na koncepcji psychiki jako układu złożonego (emergent and complex pheneomena) – to jest teoria zaczerpnięta z fizyki. Chodzi w niej o to, że naszej psychiki nie da się zredukować do jednego z miliarda neuronów, z których składa się nasz mózg, szukając w jednym z nich jakiegoś genu szczęścia, albo genu alkoholizmu.

 

Nie da się też np. za pomocą neurobrazowania wykazać, że w jadrze półleżącym (nucleus accumbens), który jest podobno odpowiedzialny za układ nagrody, na którym opiera się tradycyjna teoria uzależnienia (że bierzemy dla przyjemności) –  przyczyn zjawiska uzależnienia. Za pomocą neurobrazowania możemy pokazać tylko GDZIE takie zjawisko występuje (gdzie uaktywniają się neuroprzekaźniki po zażyciu), ale nie pokażemy DLACZEGO ludzie biorą.

 

Wiec wracając do zagadnienia psychiki jako układu złożonego i emergentnego: jeżeli rozłożymy nasz mózg na czynniki pierwsze i złożymy go z powrotem, to nic nie znajdziemy, bo nasza psychika, bazująca na naszym mózgu ukształtowana jest w nas jako układzie złożonym, a nasze zachowania, myśli i emocje pojawiają się lub wynikają (ang: emerge) dynamicznie i są wynikiem tej złożoności.

 

Obecnie neurobiologia to pewna moda, która niestety nie tłumaczy wszystkiego, bo naszego mózgu nie da się rozłożyć na czynniki pierwsze – trzeba naszą psychikę badać w całości jako system emergentny właśnie.

 

Dodes w swoim ostatnim artykule naukowym broni tej koncepcji, twierdząc, że trzeba skupić się na jednostce, na indywidualnej osobie, na jednej osobie, a nie na grupie, z której miałaby wynikać jakaś średnia cech wszystkich ludzi (dlaczego tak miało by być?). Ale nie do końca tak jest, bo jego ostatni artykuł poświęcony jest studium przypadku – jak zauważyliście Dodes podaje rożne studia przypadków opisujące różne uzależnienia. Swoją metodę opracowywał ok. 30 lat na studiach przypadku właśnie.

 

Z własnego doświadczenia wiem, a mam troszeczkę pojęcia w naukach kognitywnych (językoznawstwo kognitywne), że jak na ironie duże bazy danych (Big Data) nie do końca pokazują, czym tak naprawdę jesteśmy jako ludzie. Trzeba skupić się na jednostce, a nie na grupach. Dodes często krytykuje wyniki badan naukowych z dziedziny uzależnień, podkreślając że jest w nich za dużo liczb i statystki, a naszej psychiki nie da się zredukować do liczb, albo do poszczególnych neuronów. Mózg i nasza psychika to pewna ciągłość, złożoność i kompleksowość, a liczby i statystki często przedstawiają tylko nieciągły zbiór symboli, a tak nie działa nasza psychika. Nasza psychika jest często porównywana do komputera, ale komputer jest oparty na nieciągłych liczbach - możliwe, że przeprowadzi symulacje naszej psychiki, ale jej w całości nie odtworzy. Może kiedyś.

 

Jeżeli chodzi o uzależnienie, to Dodes krytykuje tzw. model Bio-Psycho-Społeczny. Twierdzi, że wszyscy skupiają się za bardzo na biologii, szukając w mózgu przyczyn uzależnienia, oraz w kulturowych uwarunkowaniach tego zjawiska – tak na szybkiego: że jest zwyczaj spożywania alkoholu (Polacy piją, bo jest zwyczaj – to ja dodałem), albo, że gdy narkoman pod wpływem ukradnie, to wtedy trzeba go ukarać, czyli zastosować wobec niego zasady i normy społeczne. Wszystkie działania badające zjawisko uzależnienia za bardzo skupiają się na skutkach (stąd te metody typu redukcja szkód), a nie na PRZYCZYNACH uzależnienia, o których mówi Dodes. A wszystko dodatkowo utrwala kultura Hollywoodzkich filmów. A przyczyny leżą w psychice i psychologia może pomóc je rozpracować. Nie czytałem powyższych wpisów, ale bezpośrednią przyczyną uzależnienia to ta metaforyczna klatka lub jaskinia i stan beznadziei i bezsilności, w której się znajdujemy przed sięgnięciem po substancje. Stan ten jest wywołany emocjonalnymi konfliktami (strach, wstyd, lęk), u podłoża których często leżą jakieś zaszłości (przeżyte traumy z dzieciństwa itd). Żeby ten stan bezsilności odwrócić, to akt zastępczy najlepiej temu celowi służy. Ważne jest to, że ludzie ewolucyjnie wytworzyli nie tylko konieczność wydostania się z metaforycznej klatki, ale także wykonywania działań wobec swoich problemów (nie pozostają wobec nich bierni) i zamiast bezczynności – działają! Albo inaczej sięgają po akt zastępczy, który odwraca bezsilność. Jeden z artykułów z jego pierwszej książki nosi tytuł (I have to do something). Dodes nazywa to kompromisem (compromise formation). To jest świetne, ponieważ to udowadnia, że nie bierzemy dla przyjemności, ale żeby poradzić sobie z psychicznym bólem, a w zasadzie z tym stanem bezsilności, bo ludzie nie mają tendencji autodestrukcyjnych. Widziałem tylko, że w tłumaczeniach doszliście do mitów – i tam mit o osobowości autodestrukcyjnej jest obalony. Menel i pijaczek pod sklepem to nie hedonista i leń – jemu po prostu nic już w życiu nie zostało, a alkohol daje mu ostatnią nadzieję i odwraca bezsilność.

 

Dodes twierdzi, że wszystkie uzależnienia to kompulsje czyli zachowania, które bardzo trudno powstrzymać – stad taka mnogość uzależnień behawioralnych. Alkoholizm lub narkomania to też kompulsje i wszystkie inne uzależnienia łącznie z onanizmem też są kompulsjami. Dotychczasowe rozumienie istoty uzależnienia odwracało uwagę od właściwej przyczyny uzależnienia, którą jesteśmy my sami. Uzależnienia siedzą w nas. To my tworzymy te kompulsje, bo my jesteś motorem napędowym naszych działań. Wyraz kompulsja pochodzi z łaciny i składa się z dwóch części: com- czyli „razem” oraz „pellere” czyli napęd. A więc my jesteśmy takim napędem, a zasadzie zespołem napędów. Zauważcie, że koncepcja psychiki jako systemu złożonego również posiada w swojej formie cząstkę „com (współ) + plex (tkanina)”. Cząstki wyrazowe oddzielnie nic nie znaczą, dopiero gdy je połączymy w jedną całość to otrzymujemy (wynika z tego: ang. „emerge”) kompulsja, czyli człowiek, który ma tendencje do zachowań napędowych, ale nie nałogowych, bo pojęcie nałogu jest trochę błędne.

 

Powyżej w swojej wypowiedzi użyłem raz wyrazu „dynamicznie”. Dodes jest klinicystą i pracuje w modalności psychodynamicznej – ta modalność według niego może pomóc w terapii rozpracować te konflikty emocjonalne, o których pisałem wyżej.

 

Spojrzałem teraz do słownika wyrazów obcych i tam znalazłem taką definicję wyrazu „kompleks”

 

Psychologia: „zespół stłumionych albo usuniętych w podświadomość pragnień i wspomnień, nurtujących jednak psychikę i wywierających przemożny wpływ na osobowość”

 

Tylko, że to stara definicja – trzeba na to spojrzeć inaczej.

 

I jeszcze etymologia wyrazu kompleks „łac. complexio 'połączenie; związek' od complexus' otoczenie; objęcie' z p.p. od complecti 'owinąć; objąć'; zobacz:.kom-; plectere 'splatać'.”


Ten post był edytowany przez Kompulsjonista dnia: 24.04.2018, 21:35

  • 1

#22 Matias

Matias

    Fallen

  • Autor(ka) tematu
  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 850 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Pandemonium

Napisany 24.04.2018, 20:30

Kilka luźnych spostrzeżeń (nie domagających się wyjaśnienia lub komentarza):

 

No jak nie domagających się, jak domagają się ;-).

 

 

 

Mit 1. Ciekawe, jakie jakie jest źródło tego o weteranach z Wietnamu, bo nie słyszałem.

 

Chodzi o słynne badanie Lee Robins i in. [*] często przytaczane jako argument przeciwko temu, że fizyczne

uzależnienie prowadzi automatycznie do prawdziwego uzależnienia.

 

Podczas wojny w Wietnamie wielu żołnierzy nabawiło się fizycznego uzależnienia od heroiny, nawiasem mówiąc

bardzo czystej heroiny, do której narkomani z terenu USA nie mieli dostępu na tak dużą skalę. Obawiano się, że

kiedy wrócą do kraju trzeba będzie przygotować się na znaczny problem społeczny. Rozważano wdrożenie specjalnych

programów dla uzależnionych. Co się okazało? Przytłaczająca większość weteranów nie miała problemu 

z uzależnieniem, kiedy koszmar wojny się już skończył.

 

 

 

Mit 3. Dowalanie sobie nałogowym zachowaniem nie jest samodestrukcją? Moim zdaniem jeśli wbijam sobie gwóźdź w rękę, to nazwanie tego krzywdzeniem siebie (samodestrukcją), wcale nie jest szkodliwym etykietowaniem. To nazwanie zjawiska takim jakim jest.

 

W teorii Dodesa zachowanie nałogowe nie jest dowalaniem sobie. Zachęcam do przeczytania pierwszego posta.

 

 

 

Przyznanie się do niemocy wymaga odwagi, jest stanięciem w prawdzie i chyba jest początkiem "nowej mocy" - bo zaczynam poszukiwać lepszej broni niż dotychczas, żeby pokonać tego Goliata.

 

Dodesowi obca jest taka retoryka :-). Nie ma walki, nie ma Goliata, nie ma wroga. Jest mechanizm, którego nie możemy 

z różnych powodów dojrzeć. Przyjrzenie się sobie nie wymaga poddania się.

 

 

Dzięki za komentarz.

Pozdrawiam

M.

 

 

 

[*] Am J Public Health. 1974 December; 64(12 Suppl): 38–43. Artykuł dostępny online: 

https://www.ncbi.nlm...les/PMC1775687/


...

 

Witam na Forum i dzięki za ten post!

Czuję, że będę miał wsparcie w propagowaniu ujęcia Dodesa wśród naszych użytkowników :-)

 

Pozdrawiam

M.


  • 0

#23 Gość_pitkom_*

Gość_pitkom_*
  • Goście

Napisany 24.04.2018, 20:42

"""Witam na Forum i dzięki za ten post!

Czuję, że będę miał wsparcie w propagowaniu ujęcia Dodesa wśród naszych użytkowników :-)

 

Pozdrawiam

M.""""

 

Również witam. Nie ma za co. Jestem gotowy udzielić wsparcia. Tę metodę na prawdę warto rozpropagować.

 

Dawno nie korzystałem z takiego forum, więc możliwe, że będę miał problemy techniczne z tym całym cytowaniem i odnoszeniem się do wypowiedzi poszczególnych osób, ale się nauczę. :-) Pozdrawiam.


Ten post był edytowany przez Kompulsjonista dnia: 24.04.2018, 20:42

  • 0

#24 Shaleye

Shaleye

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1039 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.04.2018, 00:13

(...)
Dawno nie korzystałem z takiego forum, więc możliwe, że będę miał problemy techniczne z tym całym cytowaniem i odnoszeniem się do wypowiedzi poszczególnych osób, ale się nauczę. :-) Pozdrawiam.

Cześć! Fajnie to podsumowałeś Kompulsjonisto ;) Ale długi nick..Drugi Melancholia... :D
Widzę że dopiero co pojawiłeś się u nas na forum.czy mogę zapytać jak do nas trafiłeś? Czy sam zmagasz się z problemem?
Bardzo ciekawi mnie podejście prezentowane przez Dodesa.Dawajcie więcej materiału Panowie! Przeczytane! :)
  • 0

#25 Gość_pitkom_*

Gość_pitkom_*
  • Goście

Napisany 25.04.2018, 04:45

Cześć! Fajnie to podsumowałeś Kompulsjonisto ;) Ale długi nick..Drugi Melancholia... :D
Widzę że dopiero co pojawiłeś się u nas na forum.czy mogę zapytać jak do nas trafiłeś? Czy sam zmagasz się z problemem?
Bardzo ciekawi mnie podejście prezentowane przez Dodesa.Dawajcie więcej materiału Panowie! Przeczytane! :)

Próbuję sam tę koncepcję spopularyzować na swoim blogu. Nie jestem psychologiem a i tłumaczenie nie idzie mi tak dobrze jak te, które tutaj umieszcza Matias, ale coś tam zawsze od siebie dorzucam w polskim internecie. Na koncepcję Dodesa natknąłem się 2 lata temu. Przestudiowałem to w miarę dokładnie i teraz próbuję o tym opowiedzieć po swojemu. Musimy połączyć siły, żeby taka wiedza przedostała się do szerszej publiczności. Nick wybrałem taki, bo to chyba najbardziej oddaje mechanizm całej istoty uzależnienia, bez względu na jego charakter - więc nie ma w nim żadnej mojej osobistej cechy oprócz tej, która charakteryzuje nas wszystkich, dlatego też jest taki melancholijny. O to chodziło?

 

Tak, sam się zmagam z tym i z innymi problemami o charakterze nałogowym. Dodes gdzieś podkreśla, że wszyscy ludzie na świecie posiadają przynajmniej mały stopień tendencji kompulsywnych - dlatego to jest normalne, gdy mamy w sobie trochę z erotomana, alkoholika (akt zastępczy/przeniesienie) czy z zakupoholika (też akt zastępczy), bo kompulsje to normalna rzecz.

 

:-)



Polecam jego stronę domową, ale przede wszystkim jego blog na Psychology Today, gdzie toczy się dyskusja, choć ostatnio trochę osłabła.

 

https://www.psycholo...heart-addiction


Ten post był edytowany przez Kompulsjonista dnia: 25.04.2018, 09:15

  • 0

#26 Shaleye

Shaleye

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1039 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.04.2018, 08:48

Próbuję sam tę koncepcję spopularyzować na swoim blogu. Nie jestem psychologiem a i tłumaczenie nie idzie mi tak dobrze jak te, które tutaj umieszcza M., ale coś tam zawsze od siebie dorzucam w polskim internecie. Na koncepcję Dodesa natknąłem się 2 lata temu. Przestudiowałem to w miarę dokładnie i teraz próbuję o tym opowiedzieć po swojemu. Musimy połączyć siły, żeby taka wiedza przedostała się do szerszej publiczności. (...)

No to witam serdecznie ze swojej strony! Bardzo doceniam osoby które chcą coś wnieść w temat pracy nad sobą/problemem.

 

Nick wybrałem taki, bo to chyba najbardziej oddaje mechanizm całej istoty uzależnienia, bez względu na jego charakter - więc nie ma w nim żadnej mojej osobistej cechy oprócz tej, która charakteryzuje nas wszystkich, dlatego też jest taki melancholijny. O to chodziło?

Jest tu osoba o nicku Melancholia :D I tak sobie pomyślałem że niektórzy mają te ksywki tak długie że ciężko potem przejść do skrótu (co próbowałem osiągnąć u Melancholii nazywając go Melą :D ) Taki off-topic.

(...) Tak, sam się zmagam z tym i z innymi problemami o charakterze nałogowym. (...)

No to tym bardziej znajdziesz pomoc. Mnie fascynuje cykl nawyku i zagadnienie awareness/ mindfulness. Bardzo pomaga w pracy nad forumowym zagadnieniem PMO.

(...) bo kompulsje to normalna rzecz. (...)

He he... No na pewno występujące u milionów..ale nie znaczy to że są przez nas akceptowane, stąd wykonywana przez nas praca żeby je poskromić, prawda? :)

 

Pozdrowienia i udanego dnia Panowie!


  • 0

#27 Gość_pitkom_*

Gość_pitkom_*
  • Goście

Napisany 25.04.2018, 09:13

Witam również. Dziękuję za przyjęcie. Będzie mi bardzo miło, jeżeli będę mógł z wami pogadać na temat koncepcji Dodesa i podyskutować na inne tematy.

 

Zastanowię się, jak tę ksywkę skrócić. :-)

 

Pozdrawiam.


  • 0

#28 stalker

stalker

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 506 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.04.2018, 11:41

Do Matias:

 

Po przeczytaniu pierwszego postu nadal wydaje mi się, że przyznanie się do BEZSLINOŚCI jest koniecznym elementem wychodzenia z nałogu. Często się ta bezsilność pojawia w Twoich opisach i w postach Kompulsjonisty (który chyba też jest zagłębiony w temat) i jest przedstawiana jako bezpośrednie źródło/przyczyna nałogu.

 

Pojęcia bezsilności i bezradności są istotnym elementem metody 12 kroków (przyznanie się do bezsilności wobec nałogu/dysfunkcji to pierwszy krok z dwunastu). Co prawda rozróżnienie między tymi pojęciami nigdy nie było dla mnie dość wyraźne. PRZYZNANIE się do własnej bezsilności jednak NIE JEST PODDANIEM się. Nie jest równoznaczne z przyjęciem, że już nic nie da się z tym zrobić. Moim zdaniem to konieczny etap zdrowienia - diagnoza, ustalenie stanu faktycznego. A fakty są takie, że aktualnie (na chwilę dokonywania oceny) nie dysponujemy skutecznymi środkami do wyrwania się z nałogu (wyczerpaliśmy je/ nie widzimy ich/ widzimy, ale nie potrafimy po nie sięgnąć).

 

Na podstawie Waszych skróconych opisów teorii Dodesa odnoszę jedynie wrażenie, że u niego uznanie swej bezsilności odbywa się jakby na niższym niż nałogowy poziomie - tzn, bezsilność jest stanem "przednałogowym", istniała ZANIM pojawił się nałóg. Chodzi Wam chyba o życie w tej metaforycznej klatce bezsiły i beznadziei, o której pisze Kompuls (propozycja skrótu;)). Nałóg zaś wziął się z owej wściekłości na to "uwięzienie".

 

Z czasem w metodzie 12 kroków również dociera się do tej pierwotnej bezsilności. Przykładowo do bezsilności dziecka wobec zachowań rodzicielskich, powielanej w późniejszym dorosłym życiu.

 

Tak więc nadal głosuję za bezsilnością! Nie ma co się bać tego stanu. Wydaje mi się, że pielęgnowanie w sobie poczucia sprawczości, wpływu na okoliczności, zaradności może prowadzić do samooszukiwania się i opóźniać zdrowienie. 


  • 0

#29 Shaleye

Shaleye

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1039 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.04.2018, 12:13

(...) o której pisze Kompuls (propozycja skrótu ;) ). (...)

Hehehe... No proszę... ;)

 

Nałóg zaś wziął się z owej wściekłości na to "uwięzienie".

 

Z czasem w metodzie 12 kroków również dociera się do tej pierwotnej bezsilności. Przykładowo do bezsilności dziecka wobec zachowań rodzicielskich, powielanej w późniejszym dorosłym życiu.

 

Tak więc nadal głosuję za bezsilnością! Nie ma co się bać tego stanu. Wydaje mi się, że pielęgnowanie w sobie poczucia sprawczości, wpływu na okoliczności, zaradności może prowadzić do samooszukiwania się i opóźniać zdrowienie.

Stalker, masz doświadczenie.. może czuł byś się na siłach pozbierać doświadczenia/wiedzę i nam zaserwować jakiś artykulik na forum? Hmm? Byłoby przepysznie!

Bo ja z podejściem krokowym mam zerowe doświadczenie.

 

Szybki EDIT:

Zacząłem czytać bloga prof. Dodesa i widzę niesamowitą logikę w jego podejściu!

Luknijcie sobie np ten temat:

https://www.psycholo...erapy-addiction

Tutaj wyraźnie wskazano dlaczego pewne formy terapii zawodzą w przypadku uzależnionych (np CBT). Autor kładzie nacisk na emocje i podstawy ich budzenia się a nie na zachowanie samo w sobie. Bardzo interesujące...czytam dalej...


Ten post był edytowany przez Shaleye dnia: 25.04.2018, 13:22

  • 0

#30 Gość_pitkom_*

Gość_pitkom_*
  • Goście

Napisany 25.04.2018, 15:20


""Do Matias:

 

Po przeczytaniu pierwszego postu nadal wydaje mi się, że przyznanie się do BEZSLINOŚCI jest koniecznym elementem wychodzenia z nałogu. Często się ta bezsilność pojawia w Twoich opisach i w postach Kompulsjonisty (który chyba też jest zagłębiony w temat) i jest przedstawiana jako bezpośrednie źródło/przyczyna nałogu.""

 

Może być "Kompulsik" jak Wojtuś, Maciuś, Franuś :-)

 

Wspólnota AA, która wymyśliła kroki oraz mit o tym, że musimy przyznać swoją bezsilność wobec alkoholu w ogóle nie rozumiała istoty problemu. Całe lecznictwo odwykowe należy zaorać i wszystkie koncepcje z tym związane przerobić na coś innego. Po prostu!

 

Filozofia AA powstała 80 lat temu, kiedy ludziska nie mieli pojęcia o psychologicznych podstawach uzależnienia, więc Bill Wilson, założyciel AA oparł swoje kroki o koncepcję duchową i owa bezsilność to nic innego jak oddanie się w ręce teistycznego Boga, bo Bill Wilson – nie pamiętam już teraz – albo był, albo nie był wierzący, ale swoje podejście oparł na koncepcji Siły Wyższej. Siły, która daje podporę.

 

Więc w krokach chodzi o to, żeby swoje życie powierzyć sile wyższej oraz uznać bezsilność wobec substancji.

 

Chodzi też o to, żeby utrzymać abstynencję, całkowitą abstynencję do końca życia, bo oni myśleli, że alkohol ma jakąś magiczną siłę przyciągania i że uzależnia.

 

Ale z tym uzależnieniem to kolejny mit, ponieważ alkohol uzależnia, ale tylko fizycznie nasze ciało, a psychicznie, psychicznie – tutaj to się dopiero zaczyna siła, która może wszystko.

 

Na razie bez dodatkowych wyjaśnień: odsyłam do artykułu Dodesa o micie o właściwościach uzależniających substancji.

 

I krótko na koniec: alkohol nie uzależnia!

 

https://www.psycholo...h-addictiveness



Mam na imię Piotrek

 

Jestem kompulsjonistą - tak jak inny człowiek na tej planecie. Jak powiedział wyżej Shaleye - niektóre kompulsywne zachowania nie są przez nas akceptowane. Dobrze to rozumiem, Shaleye? Trzeba jednak odwrócić trochę postrzeganie osób, które biorą, piją i się oddają swojej erotomanii. Na pewno nie należy takich osób odrzucać i ich nie akceptować - nawet ich zachowania powinny być akceptowane. Rzecz w tym, że my widzimy jakie są na powierzchni zachowania osób, które nałogowo coś robią, ale w środku jest stan bezsilności, bólu i beznadziei spowodowany pewnymi konfliktami emocjonalnymi, które trzeba rozwiązać. Dodes w jednej książce obala mit o tym, że osoby uzależnione w jakiś sposób różnią się od reszty społeczeństwa. Tak nie jest. To znaczy ludzie są różni, ale nie można ich wykluczać. Mp. narkomanów nie należy zamykać w specjalnych ośrodkach, każąc im ciężko pracować, żeby co? ... Odpokutowali za swoje grzechy, występki, przewinienia? Nie! Oni muszą poradzić sobie z bezsilnością wobec współczesnych problemów, ale Does nie zajmuje się przyczynami globalnymi jak nierówności społeczno-ekonomiczne, ale przyczynami bezpośrednimi (precipitants).

 

Zacząłem od 30 dni prowadzić bloga, na którym umieszczam różne wpisy - na razie nie za wiele tam jest. Trochę to prowadzone jest po lamersku - tłumaczenia takie sobie. Nie chcę go reklamować. Ale łatwiej by mi było pisać, gdybym odsyłał do artykułów swoich. Żeby się nie powtarzać.

 

Trzeba czytać Dodesa:

 

Dodes opisuje wszystkie elementy swojej składanki. Matias zaczął tłumaczyć jego drugą książkę i bardzo dobrze to robi. Brakuje jeszcze bardzo wielu wpisów, żeby była całość.

 

Pozdrawiam Was. Trzeba umieścić więcej wpisów, przetłumaczyć jego teksty. Może ktoś jeszcze się tym zająć?

 

Nie wiem, dlaczego mi się te dwa wpisy połączyły.


Ten post był edytowany przez Kompulsjonista dnia: 25.04.2018, 17:06

  • 0

#31 stalker

stalker

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 506 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.04.2018, 15:49

Do Kompulsik:

Hmm, zaorać dorobek prawie 100 lat ruchu AA i innych jego "filii" (narkotyki, seks, dda...)? A także całe lecznictwo odwykowe? Cóż, jestem przeciwny rewolucjom. Co się nie udało w 1917 roku, to w 2018 też ma małe szanse.

Jeśli coś się sprawdza w praktyce i alkoholicy (oraz inni nałogowcy) czują się zdrowsi i szczęśliwsi dzięki tej metodzie, to może nie warto jej tak w czambuł potępiać.

Traktujmy jednak każdą nową teorię, jako jedną z wielu i równoprawną. Osobista użyteczność niech świadczy o jej wartości. Nie przyjmujmy postawy gorliwych krzewicieli nowej wiary w pogańskim kraju.

Powiązania chrześcijańskie ruchu AA chyba zostały złagodzone przez bardziej uniwersalną koncepcję Siły Wyższej - sami wybieramy co nią dla nas jest: Bóg chrześcijański, Światowid, Manitou, a może grupa mityngowa, inny człowiek albo też hot-dog z musztardą. Dla mnie ta koncepcja miała znaczenie czysto utylitarne - pomagała uznać własną bezsilność i zaufać zewnętrznej interwencji. Ale nie jestem specjalistą w tym zakresie, bo przerwałem kroki.

P.S. Chyba fizyczne uzależnienie (heroina, alkohol) jest znacznie trudniejsze do zwalczenia niż psychiczne (trawka, masturbo, pornowanie się). Nie wiem czy Dodes jakoś to różnicuje.

Ten post był edytowany przez stalker dnia: 25.04.2018, 15:54

  • 0

#32 Gość_pitkom_*

Gość_pitkom_*
  • Goście

Napisany 25.04.2018, 17:00

Dzięki za komentarz
 
OK, dla mnie AA miała również tylko ultylitarny charakter, bo mi na samym początku bardzo pomogła, pomogła mi wyjść z doła i będę to na każdym kroku powtarzał, ale to wszystko.
 
Bo ich pomoc skonczyła się, gdy w wyszukiwarkę wpisałem "What's wrong with AA?"
 
I tak się zaczęło:
 
 
Ale błagam Was, nie skupiajmy się przynajmniej w tym temacie na zagadnieniach innych niż koncepcja Dodesa - to znaczy nie da się nie skupiać, bo trzeba to wyjaśnić w zestawieniu z obecnie obowiązującymi metodami, porównać i zastanowić się, jak to można połaczyć.
 
Warto by było po prostu, żeby to ogarnął ktoś, kto się na tym zna - tak jak Wy na tym forum.
 
Jeżeli chodzi o współczesną terapię, to Dodes przeprowadził meta-analizę badań nad skutecznością AA i stwierdził, że tylko ok 5 do 10% osób, które trafiło do AA odniosło sukces. Czyli osób, które tam zostały, utrzymały abstynencję i radzą sobie w życiu.
 
A co z resztą? Z tym 90% ?
 
 
Pozdrawiam, 
 
Piotrek

P.S. Chyba fizyczne uzależnienie (heroina, alkohol) jest znacznie trudniejsze do zwalczenia niż psychiczne (trawka, masturbo, pornowanie się). Nie wiem czy Dodes jakoś to różnicuje.

 

Jest dokładnie na odwrót - wystarczy detoks i to wszystko.

 

W przypadku heroiny i innych opiatów: detoks, usunięcie skutków odstawiennych, a więc substytucja (metadon, buprenorfina) i to wszystko.

 

W przypadku alkoholu: detoks, usunięcie skutków odstawiennych, podtrzymanie dobrego nastroju za pomocą leków i to wszystko. Nie jestem lekarzem, więc dokładnie nie wiem, jak się to robi. Ale nie na tym trzeba się skupiać, choć trzeba o tym powiedzieć.

 

A po detoksie - zaczyna się prawdziwa praca (to, później może to i reszta, ta książka jest najlepsza) : najpierw rozpracowanie tych konfliktów emocjonalnych może w duchu terapii psychodynamicznej, a następnie trochę CBT, żeby dokonać zmiany w życiu. Najpierw rozpracowywanie myśli, potem zmiana zachowań.

 

O terapii kognitywno-behawioralnej jednak Dodes nie mówi.

 

Ale ja się na tym nie znam - niech się wypowie ktoś od detoksu. Tylko nie trzeba znowu skupiać się na SKUTKACH ale na przyczynach (precipitants).

 

Piotrek

 

------------------------------------------------

Z tym, że teraz sam uległem mitowi, że alkoholik lub lekoman musi dokonać zmiany - tak jakby do tej pory źle postępował: bił żonę, wjechał samochodem w drzewo, nabrał kredytów, uderzył szefa po pijanemu, nabluzgał sąsiadowi.

 

Więc tak było, ale ... nie o to chodzi. Przede wszystkim Dodes krytyjuje model społeczny uzależnienia. Twierdzi, że ciągłe skupianie się na skutkach jak wyżej doprowadziło do tego, ze my teraz badamy przyczyny alkoholizmu w tzw. środowiskach patologicznych, ale to błąd, bo każdy człowiek na świecie ulega jakimś kompulsjom i to jest w tym wszystkim najważniejsze. Ważne jest też to, że należy zająć się pojedynczą osobą i jej problemami, a nie środowiskiem patologicznym. Od usuwania patologii są socjologowie, a od alkoholizmu psychologowie.

 

Co do AA, to przecież oni podkreślają w 4 krokach bodajże, ze ludzie mają wady charakteru. Rety! Tak nie może powiedzieć żaden kompetentny psycholog o swoim pacjencie/kliencie. Trzeba więcej empatii.

 

Recenzenci książek Dodesa podkreślają, że to jest wreszcie humanistyczne podejście do tego problemu.

 

Robi tak Gabor Mate - kolejna świetna postać w świecie walki z uzależnieniami!

 

Praise for The Sober Truth: Debunking the Bad Science Behind 12-Step Programs and the Rehab Industry

“As always, Dr. Dodes offers a humane, science-based, global view of addiction. The Sober Truth is an essential, bracing critique of the rehab industry and its ideological foundations that we have much to learn from.”
—Gabor Maté M.D., author of In The Realm of Hungry Ghosts: Close Encounters With Addiction

 
------------------------------------------------

 

Co do DDA - to ten syndrom, bo to jest syndrom, a nie choroba
 
został zakwestionowany tutaj:
 
Myth #40
 
Adult Children of Alcoholics Display a Distinctive Profile of Symptoms
 
[w]
 
Lilienfeld, S., Lynn, S., Ruscio, J. and Beyerstein, B. (2011). 50 Great Myths of Popular Psychology. New York, NY: John Wiley & Sons.
 
Jest to efekt horoskopowy (efekt Forera lub efekt Barnuma)
 
Pozdrawiam, Piotrek

Ten post był edytowany przez Kompulsjonista dnia: 25.04.2018, 17:01

  • 0

#33 Luki7

Luki7

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 263 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.04.2018, 18:23

Jestem wdzięczny za to tłumaczenie. Samemu raczej niewiele bym wyczytał, bo angielski choć znam, to jednak nie na takim poziomie by swobodnie przeglądać artykuły naukowe. Dzięki.

 

Ciekawe to co piszecie na temat AA. Tu na forum jest popularny Carnes, a w jego książce "Od nałogu do miłości" jest bardzo dużo pozytywnych wzmianek o AA. Choć z drugiej strony jak dobrze pamiętam do w "Karmić właściwego wilka" autor nie był do końca przekonany do tej wspólnoty. Mogę się mylić oczywiście.

 

Natomiast wydaje mi się, że AA to grupa która na pewno da wsparcie i zrozumienie. Pewnie też motywację do dalszego działania. I na dzień dzisiejszy chyba o wiele łatwiej znaleźć taką wspólnotę niż dobrego terapeutę, który w seksoholizmie się specjalizuje. Więc ja także nie orałbym tego. Oczywiście ja sam nigdy nie byłem na takim spotkaniu ani nie pracowałem z krokami, ale po częściowej lekturze Carnesa, gdzie było wręcz mnóstwo przypadków z Anonimowych. On sam podkreślał też, że poza wspólnotą bardzo ważna jest praca z terapeutą. Więc chyba lepiej byłoby starać się łączyć obie możliwości zamiast wykluczać.

 

Kompulsjonisto - może napisałbyś coś więcej o DDA?

 

 

Kiedyś byłem na takich warsztatach profilaktycznych gdzie uczyłem się o uzależnieniach. I pamiętam, że tam zawsze rozgraniczali uzależnienie fizyczne od psychicznego. Te pierwsze znika po ok 14 dniach, a drugie zostaje na dłużej.


  • 0

#34 stalker

stalker

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 506 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.04.2018, 18:37

To już na koniec off topicu: znam negatywne spojrzenie na syndrom dda, z efektem horoskopowym dotyczącym cech, itd. (w zasadzie to chyba jedno dobrze pozycjonowane źródło). Ale wybierzmy sobie cokolwiek i następnie wpiszmy w wyszukiwarkę what's wrong with.. a na pewno wyskoczą odpowiednie linki. Nie przeceniajmy wartości poznawczej źródeł internetowych. Z każdej koncepcji rodzą się antykoncepcje (bo łatwiej podważać i krytykować niż tworzyć od podstaw). Dodes na pewno też się ich doczeka (ja w tym nie pomogę :)).

 

Kierujmy się osobistą użytecznością.

 

Matias bardzo ciekawie opisuje teorię Dodesa i będę z zaciekawieniem to czytał. Już parę spostrzeżeń wziąłem do siebie.

 

Na pewno zaciekawił mnie niski odsetek wyleczonych w AA alkoholików (chociaż w internecie są też podawane nieco wyższe liczby).

 

Kończę i przepraszam za mieszanie w temacie.

 

P.S. Luki wstępne informacje o dda znajdziesz na www.dda.pl


Ten post był edytowany przez stalker dnia: 25.04.2018, 18:41

  • 0

#35 Shaleye

Shaleye

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1039 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.04.2018, 20:04

(...)

Jestem kompulsjonistą - tak jak inny człowiek na tej planecie. Jak powiedział wyżej Shaleye - niektóre kompulsywne zachowania nie są przez nas akceptowane. Dobrze to rozumiem, Shaleye?

(...)

Dokładnie... zastanawiam się teraz po przeczytaniu części artykułów Dodesa ( jego referencje miażdżą...) czy to wszystko i skuteczność grup krokowych nie wiąże się też z cyklem nawyku który rozkminiałem z Craigiem i o którym też aktualnie czytam. W książce Siła Nawyku wyjaśniono dlaczego grupy krokowe mogą być skuteczne ale ta skuteczność opiera się bardziej o przypadkowe użycie cyklu nawyku niż na jakiejś tam świadomie zastosowanej wiedzy naukowej.. sam rozważałem swego czasu dołączenie do grupy ale odwiódł mnie od tego przyjaciel który z niej korzystał (była to grupa AE). Mówił że czuł się co najmniej - dziwnie. Musisz się modlić nawet jeśli ci to nie odpowiada, klimat prawie jak w jakimś kulcie ( przynajmniej tam gdzie on był). Alex z FtRW pisał to samo o swoich przemyśleniach ale owszem, lepsza taka forma wsparcia niż żadna.


  • 0

#36 Gość_pitkom_*

Gość_pitkom_*
  • Goście

Napisany 25.04.2018, 21:26


 

Kompulsjonisto - może napisałbyś coś więcej o DDA?

Jest polska wersja tego artykułu: 50 wielkich mitów psychologii popularnej - mit 40.

 

Luki7 napisał "Natomiast wydaje mi się, że AA to grupa która na pewno da wsparcie i zrozumienie."

 

No właśnie - wspólnotowość AA jest w zasadzie jej główną zaletą.

 

Luki7 napisał: "Więc ja także nie orałbym tego."

 

Przyznaję, że trochę mnie poniosło. Bardzo bym chciał, żeby AA współpracowało z terapią, ale niestety oni chętnie wezmą do siebie kogoś z terapii, ale już niechętnie, a w zasadzie to w ogóle nie odeślą na terapię, bo uważają, że mają jedyny sposób na alkoholizm. Chodzi mi też o pewne konsekwencje wysyłania wszystkich lub prawie wszystkich do AA: nakazy sądowe i tak dalej.

 

----------------------------------

Shaleye napisał "W książce Siła Nawyku wyjaśniono dlaczego grupy krokowe mogą być skuteczne ale ta skuteczność opiera się bardziej o przypadkowe użycie cyklu nawyku niż na jakiejś tam świadomie zastosowanej wiedzy naukowej.. "

 

Nie wiem, co jest w "Sile nawyku", ale Dodes odróżnia nawyk od nałogu, u podstawy którego jest (1) stan beznadziei z nierozwiązanym konfliktem emocjonalnym, (2) siła napędowa i (3) akt zastępczy lub akt przeniesienia, a w przypadku nawyku jest tylko zwykła przyjemność, zwyczaj robienia czegoś w określonej sytuacji (Daj jednego zapalić, bo dawno nie kopciłem). Umieszczę w następnym komentarz taki po swojemu napisany tekst o różnicy między nawykiem a nałogiem.

 

----------------------------------

 

NAWYK CZY NAŁÓG

 

1. Pierwsza sytuacja
 
Tomek i Mariola to małżeństwo. Właśnie wybierają się na imieniny do Teresy – matki Mariolii, czyli teściowej Tomka.
 
Tomek pali papierosy. W domu Teresy mieszka jeszcze Józef, czyli Ojciec Marioli. Po przyjściu do domu teściów, Tomek zazwyczaj pali papierosy z Józefem. Tak już mają. Józef jest smakoszem dobrej nikotyny, pali też fajki. Kosztują tytoniu grając w szachy i rozmawiając o wędkarstwie. Tomek chce trochę przypodobać się Józefowi, więc chętnie pali. Generalnie jednak sprawia mu to przyjemność. Józef również to lubi. Lubi papierosy i lubi je zapalić z zięciem przy szachach. Taki zwyczaj po prostu. Mariola w tym czasie plotkuje z Teresą w drugim pokoju. Nie przeszkadzają chłopakom – niech grają i palą.
 
2. Druga sytuacja
 
Wojtek i Agnieszka to małżeństwo. Właśnie wybierają się na imieniny do Jagody i Tadeusza – matki i ojca Agnieszki, czyli teściów Wojtka.
 
Wojtek pali papierosy. Tydzień przed pójściem na imieniny do swojej teściowej bardzo się temu opierał, dyskutował też o tym z Agnieszką. Przez cały tydzień spalił 7 paczek papierosów w domu i drugie tyle w pracy. Przed wejściem do domu Jadwigi spalił jeszcze jednego i jeszcze jednego chciał spalić tuż przed samymi drzwiami, ale Agnieszka go powstrzymała: „Wojtek ogarnij się – schowaj te papierosy”. Po wejściu do domu Jadzi i Tadka, Wojtek został przywitany słodziutkim głosem Jadzi: „Wojtusiu, ale ty dzisiaj elegancko wyglądasz!”, „A jakim samochodem przyjechaliście?”. „Czy znowu tym zdezelowanym Citroenem?”,  „Wojtusiu, kiedy kupisz Agniesi nowy samochód?”. W tym momencie Wojtuś zdjął swój elegancki garnitur, rzucając go na podłogę, wbiegł do dużego pokoju i krzyknął: „Tato, palimy!”, „Dobra!” – odparł Tadek, „Na balkon!”.
 
Wojtuś to znaczy Wojtek poczuł ulgę, ale przede wszystkim moc, i grunt przestał walić się mu pod nogami, gdy zdecydował zapalić papierosa – decyzja pojawiła się w jego w głowie w wtedy, gdy usłyszał zrzędliwy i piskliwy głos swojej teściowe. Bardzo jej nie lubił.
 
Wojtek został nałogowym palaczem po małżeństwie z Agnieszką – nie mógł rzucić palenia, to nie był nawyk – to był nałóg spowodowany konkretną sytuacją. Ucinki teściowej doprowadzały go do szału, czuł że wali mu się grunt pod nogami, znajdował się w klatce, z której nie mógł się wydostać. Papieros chwilowo dawał mu moc i możliwość odzyskania kontroli nad sytuacją i ucieczka z klatki. Wojtek nie mógł też nic powiedziecie nt. uwag swojej teściowej, bo to by sprawiło przykrość Agnieszce, na pewno nie mógł też nic powiedzieć wprost teściowej, bo to mogło by skutkować jakimiś konsekwencjami. Teściowa mogła by się zdenerwować na Wojtka. Nie wiemy, ale bardzo ważną rzeczą jest tu fakt, że gdyby Wojtek jednak postawił się teściowej i powiedział „Mamusiu, błagam Ciebie – przestań już, przecież obiecałem nowy samochód. Mamy już połowę odłożonej kwoty”, lub gdyby powiedział coś innego „Mamo, zaczynamy obiad i teściowa przestała by swoje gadki, to możliwe, że chęć zapalenia papierosa by minęła”.
 
Gdybyśmy swoje sprawy załatwiali wprost, to aktów nałogowych było by o wiele mniej, lub w ogóle by nie zaistniały.
 
Papieros działa tu jako substytut – jest to coś w rodzaju zamiennika, gdy nie możemy jakiejś sprawy załatwić wprost, to i tak nie pozostajemy bierni wobec naszych problemów – robimy coś w zamian. To jest bardzo ciekawe, bo moim zdaniem jest to dowód na to, że akty nałogowe – nie ważne jakie by nie były (narkomania, alkoholizm) – nie są powodowane przyjemnością. Przecież Wojtek nie znosił wizyt u teściów, nie znosił jej docinek i tak dalej. Jednak coś zrobił – zapalił. Możliwe też, że go to uspokoiło i wrócił z balkonu do pokoju na wspólny obiad imieninowy.
 
Wszystkie zjawiska aktów nałogowych (istoty uzależnienia)  przejmują swoje nazwy od substancji lub zachowań, które te zjawiska definiują: alkoholizm od alkoholu, narkomania od narkotyków itd. Ale to jest bardzo krzywdzące, bo to jest SKUTEK uzależnienia, a nie jego PRZYCZYNA. To jest bardzo ważny argument w walce np. z narkofobią. Przyczyna i skutek w uzależnieniu to nie to samo. Przyczyna oczywiście jest głębsza, ale w opisywanym drugim przypadku nie należy się jej doszukiwać w zjawiskach globalnych, podstawowych jak trauma z dzieciństwa, bo to bardzo trudno zmienić lub nie da się w ogóle tego zmienić. Możliwe, że w ogóle nie trzeba zmieniać, bo Wojtek jest dorosły. W przypadku Wojtka mogła zadziałać inna rzecz. Wojtek jest pracowitą osobą i bardzo się stara, żeby kupić samochód żonie, a teściowa jest po prostu wredna i nie rozumie starań Wojtka. Wojtek ma po prostu kompleks na punkcie krytyki, gdy ona jest nieuzasadniona. Może zawsze był niedoceniany przez rodziców i teraz takie docinki go bolą jeszcze bardziej. Traumę z dzieciństwa można przepracować, ale można zrobić więcej – wystarczy, że Wojtek w obliczu krytyki obierze jakąś strategię:
 
  • będzie unikał krytyki – to słabe rozwiązanie. Musi się w końcu zmierzyć z krytyką teściowej.
  • Znajdzie konstruktywne rozwiązanie – poprosi Agnieszkę o konfrontację z teściową, o zwykłą rozmowę – to bardzo radykalne, ale może zadziałać. Może teściowa odpuści
  • Wojtek może napisać list do teściowej, nawet bez wiedzy swojej żony – tak wprost może to zrobić. Możliwe, że bojąc się powiedzieć teściowej w twarz, co sądzi o jej docinkach – łatwiej mu będzie powiedzieć to pośrednio, za pomocą listu. W liście nie musi krytykować teściowej, bo to może być nietaktowne – może powiedzieć tylko, że bardzo się stara, żeby żonie żyło się lepiej. Sytuacja opisana przeze mnie jest bardzo schematyczna, ale takich sytuacji jest wiele
  • Może też poprosić Agnieszkę lub teścia, żeby porozmawiali z Jadwigą.
  • Może przyspieszyć zakup samochodu, ale to może skutkować tym, że teściowa będzie zawsze niezadowolona. Choć niekoniecznie – taki wariant tylko.
  • Może poczęstować teściową zatrutym papierosem :-)
Takie strategie mogą pomóc. Nie pomoże na pewno silna wola, żeby nałóg rzucić, gdy przyczyny tego nałogu nie zostały odkryte. Możliwe, że przyczyn nikotynizmu Wojtka jest wiele (praca, inne problemy), ale zawsze dotykają one jakiś spraw osobistych, dotykają emocji, które siedzą głęboko w nas. Nie można się też nałogu oduczuć.
 
 
W pierwszej sytuacji możliwe jest, że Tomek zrezygnował by z palenia, gdyby okazało się, że Józef, ojciec Marioli ma chorobę serca i palenie mu szkodzi. Tomek po namowie Marioli przestaje palić, bo rozumie, że palenie szkodzi teściowi – sam też nie ma konieczności zapalenia papierosa. W drugiej sytuacji żadna namowa nie skutkuje – żaden argument o szkodliwości palenia nie skutkuje, bo przyczyny są inne i nawyk to nie nałóg (czyli uzależnienie, zachowania nałogowe)

Nawyk i okoliczności, w którym się on objawia nie ma zazwyczaj konfliktowego charakteru i przebiegu - tak jak w sytuacji pierwszej. Generalnie sielanka.


Jeżeli jednak chodzi o terminologiczne podobieństwo i nawyki i nałogi to te same zjawiska, wtedy OK, ale chyba nie używamy już odniesień typu: Był na odwyku i teraz utrzymuje trzeźwość. Chyba teraz mówimy, że był na terapii, bo to kojarzy się z profesjonalnym leczeniem. Terapia podkreśla też medyczny aspekt istoty uzależnienia i zwalnia np. alkoholików z ciężaru, który musieli nosić kiedyś: z brakiem szacunku ze strony społeczeństwa, z postawami fobicznymi, z niezrozumieniem - i bardzo dobrze, że tak jest.
 
W drugim przypadku papieros służy jako narzędzie pomagające przeciwdziałać głębokiemu, nieznośnemu, przytłaczającemu poczuciu bezradności (docinki teściowej). Ta bezradność ma zawsze źródło w czymś szczególnie ważnym dla danej osoby (Wojtek jest bardzo czuły na krytykę w ogóle - to może być jakaś zaszłość).
[Matias, pożyczyłem to od Ciebie, bo fajnie to ująłeś.]

 

 
To nie jest proste, ale tak to działa.
 

Obie sytuacje inne – nawyk i nałóg (uzależnienie, zachowania nałogowe) to nie to samo. Teściowe również :-)

 

[Dlaczego mi się łączą te artykuły, ktoś wie? :-)]

 

----------------------------------

 

Dodes jest naukowcem i nie boi się podważenia swojej teorii. Poza tym w nauce jest zasada falsyfikacji: jeżeli coś się da obalić, to bardzo dobrze – to wtedy po prostu szuka się lepszej metody, odkrywa się coś nowego. Niestety filozofia AA trwa już od 80 lat i nic nie zmienia w swoim podejściu, żadnych reform, może troszeczkę, ale to nie istotne. Zamknęli się w sobie i zamykają się jeszcze bardziej. To co jest stare w cale nie jest jare.

 

Dodes nie boi się też podważenia swojej teorii. Jego teoria jest nowa i wymaga potwierdzenia, ale Dodes jest tylko naukowcem-klinicystą, który nie może przeprowadzić np. podłużnych (długotrwających) badań skuteczności jego założeń.

 

Śmiało jednak proponuje w swojej ostatniej książce „The Sober Truth” przeprowadzenie takich badań randomizowanych zestawiając 4 grupy: pacjentów leczonych w terapii kognitywno-behawioralnej (najpopularniejsza), pacjentów leczonych w nurcie psychodynamicznym opartym na założeniach jego teorii, grupie pacjentów pracujących na programie 12 kroków i grupie kontrolnej, która nie przechodzi żadnej formy terapeutycznej (nic nie robi, żeby się wyleczyć z uzależnienia). 


Ten post był edytowany przez Kompulsjonista dnia: 25.04.2018, 21:52

  • 0

#37 Matias

Matias

    Fallen

  • Autor(ka) tematu
  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 850 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Pandemonium

Napisany 25.04.2018, 22:59

Ależ się wątek rozruszał. Bardzo mnie to cieszy, niemniej mam dwie uwagi organizacyjne:

 

1. Proszę trzymać się tematu teorii uzależnienia. DDA, skuteczność grup AA to bardzo ciekawe wątki. 

Ale inne wątki. Jeśli ktoś ma ochotę pociągnąć dyskusję, nic nie stoi na przeszkodzie, by założyć

odpowiedni temat w tym samym dziale.

 

2. Kompulsjonisto, chyba nie ma potrzeby, żebyś przeklejał tu w całości teksty ze swojego bloga?

Może wystarczy link? Ewentualnie fragment, do którego chcesz się odnieść?

 

Co do meritum - stalker, bezsilność, do której nawiązujesz jest zupełnie inną bezsilnością, o której pisze Dodes.

Bezsilność we wspólnotach rodzaju AA dotyczy niemożliwości kontrolowania nałogu, uznania swojej słabości,

powierzenia się Sile Wyższej i postawienia na całkowitą abstynencję. Mamy tutaj koncentrację na zachowaniach

nałogowych. U Dodesa bezsilność jest źródłem nałogu. Wynika ze specyficznego konfliktu emocjonalnego.

Niby tak samo brzmiące słowo, a znaczenie totalnie inne. Biorąc pod uwagę, że hasło "uznanie bezsilności"

jednak powszechnie kojarzy się z rozumieniem propagowanym przez AA, a nie z rozpoznaniem w sobie

tego wewnętrznego konfliktu, który napędza uzależnienie, wolę tego hasła unikać i rozumiem, dlaczego nie lubi

go Dodes.

 

Pozdrawiam

M.

 

PS. Kompulsjonisto, wpisy łączą się, jeśli wrzucasz posty jeden po drugim w krótkim odstępie czasu.


  • 0

#38 Gość_pitkom_*

Gość_pitkom_*
  • Goście

Napisany 26.04.2018, 04:28

Mamy coś więcej w polskim internecie na temat AA, w duchu psychodynamicznej terapii by Dodes.
 
Dodes (1988) odwołując się do psychologii self zauważył, że u alkoholików mogą rozwinąć się przeniesienia lustrzane i idealizujące ruch AA- ruch AA jest postrzegany jako wyidealizowana figura, wspierająca na duchu (zjawisko odrębne od przeniesienia w relacji terapeutycznej i  rozsądny terapeuta odkłada jego analizę na  później); gdy alkoholik ma lepszą samoocenę i zacznie dbać o siebie można przejść z terapii podtrzymującej na bardziej ekspresywną

 

O koncepcji self-care w kontekście AA Dodes mówi w swojej pierwszej książce "The Heart of Addiction"

 

www.psychoterapia-silesia.org.pl/kurs/notes/psychodynamika_a_uzaleznienie.pps


Ten post był edytowany przez Kompulsjonista dnia: 26.04.2018, 04:32

  • 0

#39 Gość_pitkom_*

Gość_pitkom_*
  • Goście

Napisany 26.04.2018, 12:03

 

Na pewno zaciekawił mnie niski odsetek wyleczonych w AA alkoholików (chociaż w internecie są też podawane nieco wyższe liczby).

 

Wyższe liczby są dlatego, że wszysczy badacze popełniają dwa podstawowe błędy w swojej metodologii: "compliance bias", "selection bias"

 

Tutaj na blogu po swojemu opisałem ten pierwszy błąd metodologiczny.


Ten post był edytowany przez Kompulsjonista dnia: 26.04.2018, 12:04

  • 0

#40 Gość_pitkom_*

Gość_pitkom_*
  • Goście

Napisany 26.04.2018, 19:51

To już na koniec off topicu: znam negatywne spojrzenie na syndrom dda, z efektem horoskopowym dotyczącym cech, itd. (w zasadzie to chyba jedno dobrze pozycjonowane źródło). Ale wybierzmy sobie cokolwiek i następnie wpiszmy w wyszukiwarkę what's wrong with.. a na pewno wyskoczą odpowiednie linki. Nie przeceniajmy wartości poznawczej źródeł internetowych. Z każdej koncepcji rodzą się antykoncepcje (bo łatwiej podważać i krytykować niż tworzyć od podstaw). Dodes na pewno też się ich doczeka (ja w tym nie pomogę :)).

 

Kierujmy się osobistą użytecznością.

 

Co do osobistej użyteczności, to zgoda - każdy stosuje to, co mu pasuje. Nikt nie może nic nikomu narzucić. Warto jednak zastanowić się też, co oferuje dana modalność terapeutyczna (w tym AA, choć nie jest terapią profesjonalną), żeby przed skierowaniem na leczenie, pacjent/klient wiedział w co się pakuje. Chodzi o to, żeby uniknąć niepotrzebnych szkód i traum już przy pierwszym kontakcie z tą modalnością. Przecież jesteś nowy, więc nie wiesz, czy oferowana pomoc jest skuteczna. To dopiero wynika w praniu. Słuchałem kiedyś wypowiedź terapeuty, który próbował dopasować sponsorkę do osoby sponsorowanej - jak terapeuta, który zna się na psychologii próbował po prostu najzwyczajniej na świecie dobrać jedną osobę do drugiej. W profesjonalnej terapii możesz zapytać się terapeutę przed przystąpieniem do terapii, jaki system wartości ma ta osoba, w jakiej modalności pracuje, możesz również poprosić lub wręcz kazać, żeby ta osoba dostosowała się do Twoich potrzeb. W nieprofesjonalnej terapii AAowskiej, to jest niemożliwe - a na pewno w bardzo ograniczony sposób robiony. Tam jest dokładnie na odwrót - to ty masz się dostosować do ich programu, a nie na odwrót. Przeczytajcie mój artykuł o non-compliance

 

(non)compliance

 

i o egotyzmie atrybucyjnym tutaj

 

Kobiet w AA jest mniej - ten terapeuta chciał zrobić po prostu dobrą robotę, w AA jest tzw. mityczny 13 krok, o którym nie chcę się rozwodzić, jeżeli to będzie off-top. Poza tym to bardzo delikatna sprawa, ale ważna.

 

Osoby, które uczęszczają do AA mają, jak twierdzi Dodes idealizujące tendencje co do AA - ja nie chcę burzyć ich systemu wartości na prawdę, członkowie wspólnoty na prawdę mają w niej duże oparcie, bronią jej jak Polacy Częstochowy przed Szwedami. Dobrze, że AA jest, ale trzeba się zastanowić, jak wykorzystać ich dobre strony i zrezygnować z tych mniej skutecznych.

 

Większość mitów, które podaje Matias z książki Dodesa to własnie mity AAowskie, które funkcjonują na terapii również, przynajmniej elementy tych mitów, więc chyba to nie będzie off-top, jak będziemy o nich tu rozmawiać.



Natomiast wydaje mi się, że AA to grupa która na pewno da wsparcie i zrozumienie. Pewnie też motywację do dalszego działania. I na dzień dzisiejszy chyba o wiele łatwiej znaleźć taką wspólnotę niż dobrego terapeutę, który w seksoholizmie się specjalizuje. Więc ja także nie orałbym tego. Oczywiście ja sam nigdy nie byłem na takim spotkaniu ani nie pracowałem z krokami, ale po częściowej lekturze Carnesa, gdzie było wręcz mnóstwo przypadków z Anonimowych. On sam podkreślał też, że poza wspólnotą bardzo ważna jest praca z terapeutą. Więc chyba lepiej byłoby starać się łączyć obie możliwości zamiast wykluczać.

 

Łączyć zamiast wykluczać - jestem za. Na prawdę. Ja chcę dobrze. Ale większy wybór, nie oznacza, większe możliwości, bo może oznaczać większy ból głowy.

 

Jeżeli tzw. istota uzależnienia jest osadzona w zjawiskach kompulsywnych, to takich zjawisk u ludzi można obserwać miliony (tu profesjonalny artykuł na ten temat z polskiego internetu - artykuł dra Habrata). Wyobraźcie sobie więc, że potencjalnie takich grup krokowych może być z milion, więc mamy tak:

 

 

Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem. 

Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec nieodpartej chęci zatańczenia w tango argentyńskie, że przestaliśmy kierować własnym życiem

Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec ...

etc.

 

Ale może można to połączyć w całość jak robi to Dodes.


Ten post był edytowany przez Kompulsjonista dnia: 26.04.2018, 19:52

  • 0



Także oznaczono tymi tagami: uzależnienie, dodes