Skocz do zawartości



Zdjęcie

Kelly McGonigal, Proste i skuteczne ćwiczenie na wzmocnienie siły woli. Trzema uwagami poprzedzone i obszernymi komentarzami uzupełnione.

siła woli medytacja mechanizmy sposób

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
3 odpowiedzi w tym temacie

#1 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1916 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 01.10.2017, 05:23

Hej,

 

Wstęp

 

             Kiedyś zwykło się przyjmować, że istotą uzależnienia jest dysfunkcja woli,  polegająca na chronicznym powtarzaniu określonej, szkodliwej dla organizmu czynności (klik).  Bez względu na to, czy ta definicja jest słuszna czy nie, chciałbym podzielić się z Wami prostym ćwiczeniem, które regularnie stosowane powinno pozytywnie wpłynąć na Waszą słabą "silną wolę”. Pomysł na to ćwiczenie podała Kelly McGonigal w swojej książce „Siła Woli” (klik), którą zresztą już kilkakrotnie tu przywoływałem, a którą zresztą polecił jeden z forumowiczów (klik). Dodam, że po przeczytaniu tej książki moje podejście do siły woli sporo się zmieniło, szczególnie w stosunku do tego co twierdziłem w odpowiednim wątku (klik).

 

Uwagi

 

1.            

             Potocznie przyjęliśmy uważać, że mamy w sobie różnego rodzaju popędy, emocje, nawyki czy zachcianki, które tworzą w naszej (pod)świadomości swoisty kocioł, który pcha nas ku różnym stanom psychicznym, a tym samym do podejmowania różnorakich działań, które nie zawsze są dla nas korzystne. Rolą „Siły Woli” jest ten cały galimatias niejako opanować, zdusić i stłumić (vide „dupościśk’), by skierować nas na właściwe tory. W koncepcji tej przyjmujemy istnienie swego rodzaju antagonizmu pomiędzy naszą siłą woli a różnymi instynktami, a nasza głowa jest swoistym polem walki, pomiędzy różnego rodzaju sprzecznymi siłami. W takim spojrzeniu, faktycznie, nasza siła woli często „przegrywa” z innymi, silniejszymi instynktami.

 

             Wydaje się jednak, że nie jest to do końca prawdą. Otóż zgodnie z teorią wyłożoną w książce – siła woli jest tak naprawdę takim samym biologicznym instynktem jak np. popędy seksualne. Jest to instynkt, który wykształcił się w toku ewolucji po to, żeby zapewnić naszemu gatunkowi przeżycie. Jest to instynkt, bo tak samo opiera się na biochemii mózgu, działaniu neuroprzekaźników i impulsów elektrycznych. I możemy sobie z niego dzisiaj do różnych celów korzystać.

 

             Tym samym problem nie polega na tym, żeby stłumić niechciane stany, ale żeby przełączyć jeden tryb pracy mózgu, na inny, bardziej w danej chwili pożądany, w tym przypadku związany z działaniem silnej woli.

 

2. 

              Nie wiem jak to wygląda u poszczególnych uzależnionych, ale z  moich obserwacji wynika, że akurat moja siła woli, mimo mojego uzależnienia, nie jest jakoś specjalnie gorszej jakości niż siła woli innych ludzi. Mogę przytoczyć wiele przykładów, gdzie działa ona bez zarzutu: np. poniedziałkowe wstawanie do pracy, trudny telefon do klienta, sprzątanie – rzeczy, na które nie zawsze mam ochotę, ale jednak je wykonuje gdy trzeba. Dowodzi to tylko tego, że moja siła woli działa i ma się całkiem dobrze. A to że czasem się nie chce? To przecież dotyczy każdego człowieka w trudniejszych chwilach.

 

               Problem pojawia się natomiast np. w czasie tzw. ciągów. Albo też w momencie, gdy odpala się w głowie program pod tytułem "prokastynacja".  Wydaje się wtedy, że w jakiś tajemniczy sposób, siła woli jest po prostu wyłączana. I znów: problemem nie jest to, że ona popsuła i nie działa, ale to, że w danym momencie inne instynkty i procesy biochemiczne przejmują w mojej głowie dowodzenie i podporządkowują ją sobie do swoich celów. Być może nasz umysł jest w takich sytuacjach nieadekwatnie do sytuacji nabuzowany. Być może w konkretnym przypadku problemem jest to, że uzależniony ma w sobie zbyt dużo różnego rodzajów lęków, które wymagają przepracowania przez terapeutę.  Nie jest to tematem tego artykułu. Ale z pewnością dużym problemem jest też to, że nie potrafimy zazwyczaj wtedy przełączyć jednego trybu pracy mózgu na taki który w danym momencie byłby dla nas bardziej pożyteczny. Tym zajmujemy się właśnie w tym miniporadniku.

 

3.

               Trzecia uwaga dotyczy tego, że siła woli nieodparcie związana jest z ruchem fizycznym. Te same części płatów skroniowych odpowiadają za siłę woli i za ruch. Tak samo dopamina, gdy jesteśmy zorientowani na jakąś zachciankę, zmusza nas do podjęcia konkretnych działań fizycznych, w celu osiągnięcia pożądanego efektu. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy głodni. Idziemy sobie drogą i nagle dostrzegamy jabłoń, na samym czubku której wisi piękne, soczyste i czerwone jabłko. Nasz organizm wysyła sygnał, że ma ochotę na to jabłko. W odpowiedzi nasz umysł zaczyna wytwarzać dopaminę która zmusza nas do podjęcia konkretnego działania. W tym przypadku będzie to wspięcie się na drzewo i zerwanie tego jabłka (że tak użyję biblijnego przykładu).

 

                I tak samo gdy jesteśmy w ciągu, nasz zalany dopaminą umysł zmusza nas do podjęcia konkretnych działań, silnie powiązanych z ruchem, którego zadaniem jest doprowadzenie nas do uzyskania psychologicznej gratyfikacji (czyli uwolnienia nas od psychicznego napięcia poprzez uwolnienia różnych neuroprzekaźników, np. oksytocyny). Tu nasza siła woli okazuje ogromną determinację w osiąganiu zamierzonego rezultatu. A umysł onanisty jest nauczony, że skuteczność przynosi jedynie ruch posuwisto-zwrotny ręki. Może warto by, tak na marginesie nauczyć się zastosować w takich momentach, jakiś inny, bardziej sensowny, rodzaj ruchu?

 

Opis Ćwiczenia.

 

                Proponowane ćwiczenie ma charakter medytacji. Wyznaczamy sobie odpowiedni czas i miejsce na przeprowadzenie ćwiczenia. Siadamy sobie w jakiejś ulubionej pozycji, niekoniecznie jakiejś super wygodnej i przez od 5 do 15 minut koncentrujemy się na własnym oddechu. Możemy mieć otwarte lub zamknięte oczy. Nie jest do końca istotne, co przed nami się znajduję, choć lepiej by nie był to telewizor lub ekran komputera. Ćwiczenie to powtarzamy regularnie, najlepiej codziennie.

 

Proste? Przynajmniej w teorii.

 

Czy działa?

 

Niekoniecznie.

 

Sam opis ćwiczenia nie oddaje bowiem jego ukrytej istoty.

 

Komentarz 1.

 

1.

              W praktyce chyba nie ma człowieka, który potrafiłby się skupić przez kilka minut na własnym oddechu. Wcześniej czy później pojawiają się różnego rodzaju rozproszenia. Gdy coś takiego się stanie to:

 

  • uświadamiamy sobie to rozproszenie
  • delikatnie odsuwamy je od siebie,
  • ponownie staramy się skoncentrować na oddechu.

 

              I tu leży pierwsza istota tego ćwiczenia, które polega na mentalnym odsunięciu rozproszenia i przywróceniu naszej uwagi na oddech. To właśnie w momencie gdy dokonujemy tego przekierowania uwagi na oddech, następuje właściwe ćwiczenie umysłu. Dzięki temu prostemu mentalnemu działaniu,  dokonujemy drobnego wzmocnienia naszej siły woli. Badania pokazują, że ten mentalny twist wzmacnia ukrwienie płatów czołowych i buduje nowe połączenia neuronów w mózgu.

 

             Rozproszenia zwykle są tym, co w różnego rodzaju medytacjach nas irytuje. Tutaj jest odwrotnie: im więcej rozproszeń, tym więcej okazji mamy do przećwiczenia zmiany przedmiotu naszej uwagi. Każde rozproszenie powinno nas zatem tak naprawdę cieszyć. Według  McGonigal ludzie, którzy twierdzą że ich medytacje są nieudane bo nie mogli się dłużej na niczym skoncentrować, w realnym życiu podobno szybciej i lepiej odczuwają pozytywne skutki tego ćwiczenia!

 

2.

             Druga kwestia dotyczy momentu, kiedy zaczyna nas coś swędzieć lub robi się nam niewygodnie. W tym momencie:

 

  • zauważamy, że nas coś swędzi i jest nam niewygodnie
  • nie wykonujemy żadnego ruchu
  • ponownie skupiamy się na oddechu.

 

             Tak samo jak w pierwszym komentarzu, tu ćwiczymy umiejętność powstrzymywania się przed impulsem, który każe nam coś zrobić. Dlatego wyżej pisałem, że wygodna pozycja nie jest tak istotna. Jedyny dopuszczalny ruch jest to wyciągnięcie rąk lub nóg, jeżeli te zaczynają nam drętwieć (jak przycisnęliśmy sobie jakieś naczynia krwionośne), ale poza tym nie drapiemy się ani nie zmieniamy pozycji na bardziej wygodną. Staramy się tylko pilnować swojego oddechu.

 

Komentarz 2.

 

              Samo ćwiczenie nie zadziała po jednym lub dwóch powtórzeniach, ale dopiero wtedy, gdy będziemy je regularnie stosować. Jego pozytywne skutki zaczniemy z czasem dostrzegać w różnych życiowych sytuacjach. Ja stosowałem to ćwiczenie ok. 3 tygodni i efekty były wyraźnie dostrzegalne w postaci sprawniejszego podejmowania trudnych decyzji. Dzięki niemu uzyskacie lepszą kontrolę nad swoim życiem i działaniami. Gdy po później z różnych powodów zaprzestałem tego ćwiczenia – pozytywny efekt utrzymywał się jeszcze jakiś czas a potem zaczął zanikać.

 

               Autorka książki twierdzi, że optymalny czas trwania medytacji to 15 minut dziennie, ale już 5 minutowe ćwiczenie woli wystarczy, by odczuć pozytywny efekt w swoim życiu. Ja stosowałem 10 minut dziennie. Ponieważ zadziałało w moim przypadku, to zdecydowałem się podzielić nim z Wami.

 

              To nie jest tak, że stosując to ćwiczenie, nagle zamienicie się w cyborgów, które będą w 100% wykonywać to co sobie zaplanowały i np. całkowicie pozbędą się uzależnienia. Ale odrzućmy niezdrowy perfekcjonizm. Zgodnie z zasadą podwójnego Pareto, 4% właściwych działań przynosi 64% rezultatów. Czyli, że nawet delikatnie lepsza kontrola własnych decyzji pozwala nam znacząco poprawić jakość naszego życia. Myślę zatem, że warto chociaż spróbować.

 

Komentarz 3.

 

               Jeżeli dobrze zrozumieliście istotę tego co wyżej, to  o wiele łatwiej będzie też Wam zrozumieć istotę takich forumowych wątków i porad jak np: "Automatyka odpaleń i chorych schematów" Korzeniowskiego (klik); "Metody elastycznej koncentracji sił" Steppenwolfa (klik), poradnika „Karmić właściwego wilka” (klik) a także mojego wątku dot. sposobów wychodzenia z seksualnych ciągów (klik).

 

               W tym miejscu pozdrawiam autorów powyższych wątków (czyli też siebie ;)), wszystkich czytających oraz tych, którzy zdecydują się na własnej skórze przetestować powyższe ćwiczenie.

 

              Oczywiscie zachęcam też do podzielenia się własnym przemyśleniami i doświadczeniami dotyczącymi różnego rodzaju ćwiczeń silnej woli. O samej silnej woli proponuję w dalszym ciągu dyskutować jednak tutaj (klik).

 

:)

 

PS: A tutaj mały bonusik motywacyjny (kilk)


  • 2

#2 Medianus

Medianus

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 342 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wielkopolska

Napisany 02.10.2017, 10:11

Skojarzyło mi się z odmawianiem różańca. Długa modlitwa, podczas której cały czas ulegamy rozproszeniu i (zakładając, że klęczymy) jest nam niewygodnie. Po raz kolejny wychodzi na to, że wszystkie techniki medytacyjne/modlitwy mają wspólny cel i... działają!


  • 0

#3 makulko

makulko

    Inspector

  • Autor(ka) tematu
  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1916 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 03.10.2017, 08:01

Wydaje mi się, że z technicznego punktu widzenia, różaniec bardziej polega na wprowadzeniu się w swego rodzaju trans niż na pracy ze świadomością. Jeżeli już szukać analogii w Katolicyzmie to chyba bliżej opisanej metodzie do medytacji ignacjańskiej. Ja przynajmniej mam takie skojarzenia.


  • 0

#4 krokus-krokus

krokus-krokus

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 350 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 03.10.2017, 10:13

Jest cos takiego jak Modlitwa Jezusowa - dla mnie to jest najblizsze temu co opisujesz. Chodzi o taka modlitwe uwaznosci.
  • 0



Także oznaczono tymi tagami: siła woli, medytacja, mechanizmy, sposób