Skocz do zawartości



Zdjęcie

Jak wejsc na zdrowe relacje z rodzicami?


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 YourBrother

YourBrother

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 195 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 04.06.2017, 21:52

To jest bardzo trudny temat i nie umiem sobie z nim poradzic. Tu bedzie troche moje wyzwanie ( wygladajace jak jakiegos nastolatka w wieku 15 lat ) z blaganiem o pomoc. Bede mial w tym roku te 20 lat a rodzice mnie tak traktuja, że gdyby nie fakt, iz mieszkam na studiach, to bym nerwowo nie wytrzymal. Codziennie dzwonia, nic nie moge sobie zrobic sam, bo mi musi matka ( umyslnie nie uzylem slowa mama ) wszystko zrobic mowiac że nie umiem i nie da mi ( np glupie prasowanie, czy nawet spakowanie walizki ). Kiedy probuje sie cokolwiek mocniej odezwac to grozi mi pobiciem ( za mlodu tak robila i teraz mam zakodowane, ze sie boje, jednakze bol narasta w takiej skali, że mozliwe iz moglbym jej oddac byleby tylko przemoc cos w tej kwestii ). Praktycznie niewiele rzeczy, przy ktorych moglbym sie jakos minimalnie zranic, jest mi zakazane. Praktycznie codzienniw jakies darcie sie na siebie ( za mlodu to samo ). Ledwo udalo mi sie uciec studiowac do innego miasta, bo nieustannie chca mnie miec przy sobie. Dalej jest ta konkurencja i podejscie typu : "ubierz sie tak, bo inne dzieci tak chodza, nie bede sie wstydzic za Cb ". Mozna powiedzoec ze sa uzaleznieni. A i tak jak jestem w domu to wszyscy sa po rozrzucani po pokojach. W gre wchodza -
teliwozry, tablety, telefony ... tak od dziecinstwa. Czesto probuje zejsc, cos pogadac, ale np z ojcem to o niczym konkretnym nie da sie gadac, tylko o biznesie, teoriach spiskowych itd. Z mama juz jest lepiej, ale bardzo szybko wchodzi w swoje ksiazki czy inne tego typu ...

Opisalem bardzo powierzchownie, bo to jest temat rzeka. W gre wchodzi jeszcze cale rozszczeniowe podejscie , wyksztalcone w mlodszych latach, na którym jest zbudowany mój caly charakte. To moze byc klucz do pornografii.
Nie wiem jak sobie poradze. Nawet przy pisaniu tego postu sie rozkleilem a to tylko pisanie. Nic mnie, az tak nie porusza. Przy wielu sprawach jestem kamienny. Na smierc kogos bliskiego reaguje " aha ", ale tutaj ... jakby ktos trafil mieczem na luke w zbroji.
Pytanie co zrobic? Pogadac? Jak zaczac? Jak reagowac? Czego oczekiwac?
Uniezaleznic sie? Jak? Studiuje, w dodatku na niczym sie nie znam ( na tyle bym mogl na tym zarabiac ). Zreszta co mi to da ... Oni by chyba zwariowali i jezdzili tutaj.
  • 0

#2 Fau

Fau

    Feniks

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1992 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 04.06.2017, 22:33

Szczerze to chyba bym zwariowala na Twoim miejscu.

Coz

Dzwonia? nie odbieraj, musza sie nauczyc ze Ty nie masz 5 lat zeby do Ciebie dzwonic codziennie.

 

Ubierz sie tak czy siak - jesli cos co nosisz Ci sie nie podoba,to zainwestuj w ciuchy w ktorych Ty sie czujesz dobrze,oczywiscie jesli mialbys  taka mozliwosc.

 

Ogolnie chyba na Twoim miejscu zmiany zaczelabym od znalezienia pracy i nastepnie zrobienia czegos co sprawiloby ze wybilbys sobie z glowy myslenie ze na niczym sie nie znasz. Nie wiem co to jest w Twoim przypadku, co sprawiloby zebys myslal o sobie ze na czyms sie znasz,sam musisz to znalezc co to konkretnie jest.

No ale tak,nalezy sie uniezaleznic, ich zwariowanie to ich problem, Ty masz swoje zycie,a oni nie sa od tego by Ci je zatruwac.

 

ja tak uwazam,oczywiscie nie jestem alfa i omega

Fau


  • 0

#3 TakiTam1

TakiTam1

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 580 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 05.06.2017, 13:01

Nie wiem czy to możliwe, ale spójrz na wszystko z góry: zakładam że między wami jest duża więź. Rodzice często tak mają, że chcą pomóc dziecku we wszystkim i zawsze. A my jak stajemy się starsi uważamy, że wiemy już wszystko. Warto skorzystać z ich pomocy i doświadczenia, ale przy okazji robić też swoje. Nie obrazić, ale być sobą.

- może biała wyprasowana koszula jest lepsza niż pstrokata i pognieciona na ważne wyjście, ale na inne okazje znajdź coś że będzie okej i dla Ciebie i dla otoczenia. Jak jesteś na studiach to nie musisz wracać do domu na każdy weekend, a jak słyszysz przez tel., że masz zjeść na obiad pomidorową, to powiedz, że już zjadłeś co innego.

To się chyba nazywa ustalanie granic. Trudna sprawa, no ale tak to jest.

A rozmowy z ojcem. Znam wielu, którzy się skarżą, że chcieliby pogadać z synem, ale nie wiedzą jak zacząć, albo o czym mówić. Może dlatego wpadają w takie dziwne tematy. Jestem pewien, że oni też chcą z Tobą dobrego kontaktu, tylko że coś nie halo. Trzeba próbować.


  • 0

#4 komancz

komancz

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 43 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 05.06.2017, 22:39

Powinno się poprawić jak zaczniesz sam się całkowicie utrzymywać. Póki się jest na garnuchu rodziców, póty bywają oni nieznośni i mają prawo do ciągłego wtrącania się. Jak udowodnisz, że umiesz sam o siebie zadbać, to może trochę odpuszczą. A teraz musisz szukać równowagi pomiędzy tym by ci nie weszli na głowę, a wolnością - nie zazdroszczę :(.


  • 0

#5 kabat_one

kabat_one

    I'm an aligator

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 407 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 11.06.2017, 20:54

Jedyne wyjście to wzięcie 100% odpowiedzialności za siebie. To wymaga poświęcenia i przedsiębiorczej postawy, jak masz możliwość to zacznij zarabiać, wiadomo początki są bolesne i trudne, bo zarabia się grosze, ja jednak już za studenta dużo handlowałem w internecie i dorabiałem po zajęciach (typowe prace ogrodnicze po sąsiedzku). Z czasem stwierdziłem że na ch.. mi te studia i powroty na weekendy do domu, skoro zarabiam coraz lepiej, stać mnie na mieszkanie, żarcie i jeszcze z tego coś odkładam. 

 

Relacje z takimi rodzicami (szczególnie z jeszcze pokomunistyczną psychiką) zawsze się chrzanią, nie da się tego naprawić, i jest to nieuniknione. Odpyskowywanie, oddawanie uderzenia, próby konstruktywnej dyskusji, łagodzenie sytuacji - nic to nie daje, a kumuluje nienawiść. Wybaczyć, odpuścić, odciąć się, zabrać się za siebie. Osiągnięcie niezależności finansowej to ciężka praca, jednak wolność i niezależność rekompensują wszystko z nadwiązką. 


  • 1

#6 TakiTam1

TakiTam1

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 580 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 11.06.2017, 21:05

Jeszcze raz przeczytałem wpisy. Piszesz: "jak zacząć, jak reagować, jak gadać"?

Punkt pierwszy - musisz sam wypracować, jaki chcesz być, co chcesz robić, jak ustawić relacje. Tu nie chodzi tylko o pieniądze. Jesteś dorosły i masz prawo mieć inne zdanie na każdy temat, a na pewno powinieneś szukać swojego zdania. To Twoje prawo. Bądź dorosły i dojrzały wewnątrz, reszta przyjdzie sama - i kasa i niezależność. ...a swoją drogą rodzice często mają rację. Zauważamy to za ileś lat. 


  • 0

#7 YourBrother

YourBrother

    Bywalec

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 195 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.12.2017, 14:51

Dzięki za odpowiedź. Jest coraz gorzej. Święta w okropnej atmosferze. Pyski, krzyki, narzekanie i obrażanie. Matka nie daje mi żyć i krzyczy na mnie bo np nie wie gdzie jest czapka, która każe założyć, że spóźnię się, albo będę znów wyglądał tak, że popsuje jej to opinie. Przecież to mojs sprawa. Teraz ciągle mnie obraża. Typu, że smierdze czy coś (myje się codziennie, nie mam problemów z tym). Nie da się tak żyć a najgorszy jest fakt, że nie dam rady się uniezaleznic, bo ciężko wyżyć z pracy dorywczej. W dodatku nie zdałem dwóch przedmiotów. Czyli w następnym semestrze dojdzie mi pracy oraz kosztów. Przez to również nie mogę wziąć dziekanki,która by mi się w tym momencie bardzo przydała.
Myślałem nad tym, aby całkowicie rzucić studia i zacząć żyć normalnie.
  • 0