Skocz do zawartości



Zdjęcie

SA a katolicyzm

katolicyzm sa 12 kroków

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
11 odpowiedzi w tym temacie

#1 Ciałowiek

Ciałowiek

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 201 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 16.03.2017, 17:36

Cześć

Niedawno zacząłem chodzić na mityngi SA. Jestem także katolikiem i jest to dla mnie źródłem pewnego dysonansu poznawczego który nie daje mi spokoju. Chodzi o to że SA wydaje się promować tożsamość erotomana jako człowieka rzeczywiście "bezsilnego wobec żądzy" i zależnego w swoim trzeźwieniu od Boga i od wsparcia grupy. Tymczasem katolicyzm uczy że każda pokusa jaka się nam przydarza jest na nasze siły i zawsze możemy sami wybrać dobro i Boga. Wiem że SA mówi o bezsilności po to by właśnie znaleźć siłę i jak mi tłumaczono, by uniknąć wchodzenia w pokusy, ale w takim razie czy jest to tylko zabieg retoryczny? Ja w każdym razie czuję się nieswojo określając się jako człowiek "bezsilny" wobec złego ducha, bo z perspektywy wiary tak patrzę na to kto stoi za pokusami. Pachnie mi to protestanckim pesymizmem. Czy ktoś mądrzejszy mógłby mi doradzić?

Pozdrawiam


Ten post był edytowany przez Ciałowiek dnia: 16.03.2017, 17:42

  • 0

#2 c.d.n.

c.d.n.

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 518 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 16.03.2017, 19:46

Ja bym spojrzała na to inaczej. Siła człowieka w ujęciu katolickim pochodzi od Boga. Sam z siebie nie potrafi zwyciężyć zła - widać to w całej ludzkiej historii. Liczenie "na siebie" jest zaprzeczeniem pokory. Najprościej ujmując: jesteśmy bezsilni, lecz "jeśli Bóg z nami, któż przeciw nam".

 

Tymczasem katolicyzm uczy że każda pokusa jaka się nam przydarza jest na nasze siły i zawsze możemy sami wybrać dobro i Boga

Na siły naszego zaufania, zdolności zawierzenia, które są przecież ograniczone - stąd bierze się rozpacz...


  • 1

#3 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2746 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 16.03.2017, 22:11

Hmm, nigdy nie przyszedł mi do głowy ten sposób myślenia, może dlatego że spowiednik zawsze mi powtarzał bym uznał bezsilność wobec nałogu i oddał wszystko w ręce Boga.

Problem dla mnie to jak to połączyć z terapią w której wszystko zależy ode mnie. 

Tu nie potrafię znaleźć kompromisu więc ukrywam jedno przed drugim paradoksalnie prowadząc podwójne życie.


  • 0

#4 manman

manman

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1396 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 17.03.2017, 10:37

wg mnie to trafia w sedno problemu o którym pisze św.Paweł - "czynię to czego nie chcę"

 

katolicyzm w cale nie uważa, że człowiek może sam pokonać pokusy - wręcz przeciwnie

to jest herezja zwana pelagianizmem

 

bez Chrystusa człowiek jest skazany na niewolę grzechu 

 

jeśli nie to po co Chrystus i jego misja?

 

Jeśli chodzi o terapię - to może pomocne w tym dylemacie być hasło św. Ignacego:

"Tak Bogu ufaj, jakby całe powodzenie spraw zależało tylko od Boga, a nie od ciebie; tak jednak dokładaj wszelkich starań, jakbyś ty sam miał to wszystko zdziałać, a Bóg nic zgoła"


Ten post był edytowany przez manman dnia: 17.03.2017, 10:38

  • 0

#5 Biały Wilk

Biały Wilk

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 317 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 17.03.2017, 12:43

Pychą człowieka jest myślenie, że jest w stanie poradzić sobie sam z czymkolwiek. Uznanie własnej bezsilności to pierwszy krok do osiągnięcia wolności.


  • 0

#6 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2746 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 17.03.2017, 13:24

Wiem co chcę zrobić tylko nie wiem jak :(


  • 0

#7 Ciałowiek

Ciałowiek

    Zadomowiony

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 201 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 17.03.2017, 14:40

Dzięki za tyle odpowiedzi. Pewnie macie rację a ja się niepotrzebnie zamartwiam. Pozdrawiam


  • 0

#8 Mister

Mister

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 34 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 17.03.2017, 20:55

Jasne, że zawsze mamy wybór ale nie w przypadku nałogu. Nałóg cechuje się tym, że nie mamy nad sobą kontroli i musimy przyznać się do swojej bezsilności. Masz wybór w sprawach w których nie jesteś uzależniony, np. palenie papierosów itp. 


  • 0

#9 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2746 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 18.03.2017, 08:27

Niby tak ale zbyt często nadużywamy słowa bezsilność w sprawach na które mamy wpływ.

Fajnie obrazuje to modlitwa o pogodę ducha:

 

Boże, użycz mi pogody ducha,
Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, 
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.


  • 0

#10 StoAno

StoAno

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 228 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 18.03.2017, 18:36

Jakby istniała bezsilność w nałogu, to nawet z żadną pomocą by ludzie sobie nie poradzili z nałogiem. Inni mogą nakierować, ale rzeczywista praca zawsze jest wykonywana przez abstynenta.


  • 0

#11 Zombi

Zombi

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 265 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 19.03.2017, 00:24

Rozszalałą się powódź. Miasteczko zalane woda sięga pierwszego piętra. Jasio siedzi na dachu swojego domu i modli się, żeby Bóg go uratował. Przypływa łódka:

– Jasiu wskakuj uratujemy cię. Na to Jasio: – nie, nie popłynę z wami, Bóg mnie uratuje Jasio siedzi na dachu, przypływa druga łódka. – Jasiu wsiadaj, woda sięga już dachu. Jasio na to: – Nie wsiądę! Wierzę, że Bóg mnie uratuje. Mocno wierzę, na pewno Bóg mnie uratuje. Woda sięga coraz wyżej. Przypływa trzecia łódka. – Jasiu wsiadaj. Od strony rzeki idzie wielka fala, zaraz tu będzie. Nie ma chwili do stracenia. Jasio na to: – Płyńcie sami, ja nie wsiadam, wierzę, że Bóg mnie uratuje. Przypłynęła fala, myła dom Jasia. Jasio utonął i na sądzie ostatecznym żali się Bogu. – Panie Boże tak w ciebie wierzyłem. Modliłem się żebyś mnie uratował a ty mnie zawiodłeś. A pan Bóg na to: – Jasiu! Przysłałem ci 3 łódki…


Ten post był edytowany przez Zombi dnia: 19.03.2017, 00:26

  • 0

#12 Biały Wilk

Biały Wilk

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 317 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 20.03.2017, 10:56

Żyłem wiele lat w przeświadczeniu jak w historyjce poniżej prosząc Boga o pomoc z wyciągnięcia z nałogu i płaczu nad bezsilnością. Teraz wiem, że On zadziała bo jestem bezsilny, ale tylko wtedy gdy sam dam z siebie 100%.

 

 

Pewien facet popadł w kłopoty finansowe. Jego firma popadła w długi, stracił samochód, bank chciał zająć dom. Postanowił zagrać w lotto. Niestety nie wygrał. Modli się więc do Boga:
- Boże, moja firma bankrutuje, mogę stracić dom, spraw, żebym wygrał w lotto!
W następnym losowaniu znowu wygrał ktoś inny. Znowu się modli i błaga:
- Boże, za tydzień stracę dom, gdzie się podzieję z rodziną?!
Znowu wygrywa jakiś inny gość.
- Boże, nie masz litości? Moja rodzina głoduje, jutro bank nas wyrzuci z domu, pozwól mi wygrać w lotto!
Nagle widzi błysk i staje przed obliczem rozgniewanego Boga:
- Mogę Ci pomóc, ale wykrzesaj też coś z siebie - wypełnij wreszcie ten cholerny kupon!

  • 0



Także oznaczono tymi tagami: katolicyzm, sa, 12 kroków