Skocz do zawartości



Zdjęcie

Jak znienawidzić nałóg?


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
16 odpowiedzi w tym temacie

#1 YourBrother

YourBrother

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 195 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 20.01.2017, 22:15

Jak wiemy, aby widzieć pozytyw terapii, potrzebujemy odciąć przywiązanie do zła. Chodzi o niechęć do tej "słodyczy". Wiecie może ją w sobie wszczepić? Jak znienawidzić pornografię i onanizm?

Wiem jak to niszczy, wiem jak niektóre kobiety są wykorzystywane. Wiem jaki ja jestem przez to zniszczony a i tak nie chce się tego pozbyć.

Ma wymrzeć moja stara osobowość? Tylko jak?


  • 0

#2 anhedonik

anhedonik

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 12 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 20.01.2017, 22:55

Nie da sie tego do konca tak zrobic, chyba, ze chcesz sie pozbawic pociagu do kobiet, a to jest po prostu glupie.

 

Nie skupialbym sie na Twoim miejscu az tak na walce z nalogiem, bo ciagle myslenie o tym doprowadzi do upadku. Jak juz musisz myslec, to dzialaj na przekor swoim przekonaniom (przykladowo - uwazasz, ze zdrada jest zla, zatem wyobraz sobie, ze piekna pani, ktora jest posuwana przez pana z duzym falafelem jest Twoja dziewczyna - bedzie Cie to odrzucalo).

Mysle, ze lepiej bedzie, jak bedziesz staral sie przekierowywac mysli na cos innego w takich momentach, wypracowujac swoje mechanizmy. Takim mechanizmem jest przykladowo pojscie sie wysikac/pod prysznic, ochota szybko przechodzi wtedy i mozesz wrocic do swoich zajec. Z czasem takich momentow bedzie mniej i bedziesz bardziej odporny.


Ten post był edytowany przez anhedonik dnia: 20.01.2017, 22:56

  • 2

#3 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2696 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 21.01.2017, 11:03

Witam,

 

Obrzydzić można się do czegoś obrzydliwego.

Paliłem i piłem, dziś mam do tego wstręt bo papierosy śmierdzą a wóda nie ma przyjemnego smaku, taka jest prawda.

Gorzej ze słodyczami i kobietami bo jedno i drugie jest słodkie.

Trzeba zrozumieć że słodycze są pyszne ale ich zażeranie powoduje po pierwsze zagłuszanie prawdziwych potrzeb a tym samym brak możliwości ich odkrycia i zaspokojenia.

Po drugie w dłuższej perspektywie działają na Twoją szkodę powodując szereg chorób.

Trzeba zrozumieć że XXX odbiera Ci możliwość zaspokajania swoich potrzeb a tym samy krzywdzi Ci.

To tak jak boli Cie ząb. Trzeba dowiedzieć się najpierw który to ząb a później go wyleczyć ewentualnie wyrwać.

Jeśli będziesz wciąż na metafenie (XXX) to po pierwsze nie dowiesz się który ząb trzeba leczyć, po drugie jak przestaniesz reagować na metafen zaczniesz brać morfinę itd.

Jak przestanie działać XXX wyjdziesz jak ja z gołym ptakiem na ulicę i wtedy dopiero zacznie się jazda...

A na tym się nie skończy !!!

 

Przestrzegam i powodzenia życzę ;)


  • 4

#4 Medianus

Medianus

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 413 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wielkopolska

Napisany 21.01.2017, 13:14

Z tym nienawidzeniem nałogu jest tak, jak z kochaniem rodziców. Tyle, że odwrotnie... Gdy zaczynami tracić rodziców, zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo ich kochamy. Gdy nałóg odpuszcza, uświadamiamy sobie, jak bardzo go nienawidzimy. 


  • 0

#5 Szymonn

Szymonn

    z problemami

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 694 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.01.2017, 15:50

Z tym nienawidzeniem nałogu jest tak, jak z kochaniem rodziców. Tyle, że odwrotnie... Gdy zaczynami tracić rodziców, zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo ich kochamy. Gdy nałóg odpuszcza, uświadamiamy sobie, jak bardzo go nienawidzimy. 

albo jak bardzo za nim tęsknimy
  • 0

#6 kmmg27

kmmg27

    Wyga

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 565 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:mazury cud natury :)

Napisany 21.01.2017, 18:03

dla mnie rowniez im wiecej abstynencji tym wiecej tesknoty, poczucia braku, zwyklego stwierdzenia: lubie to
mysle Medianus, ze gdyby bylo jak piszesz, ani ja ani Ty po pierwszej decyzji koniec by do tego nie wrocilo
a wracamy

YourBrother nie wiem czy z takiegi podejscia nie zrodzi sie po prostu nienawisc do seksu w ogole, do kobiet itp...
skrajnosc w niczym nie jewt dobra
  • 0

#7 Medianus

Medianus

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 413 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wielkopolska

Napisany 21.01.2017, 18:11

Sęk w tym, że moje abstynencje są tak beznadziejne, iż nie jestem w stanie powiedzieć nawet o skutkach odstawienia porno. Jednak im dłużej nie walę, tym bardziej chcę nie walić.:)  Problem, że to tylko 12 dni... 


  • 0

#8 Pan M

Pan M

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 39 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.01.2017, 18:51

Po co w ogóle ta nienawiść?Powiedziałbym wręcz, że nienawiść do nałogu to dalej gra według reguł nałogowego "ja" czyli przegrywanie. Skupiasz się na nim, nie ma znaczenia jak,  po prostu pokazujesz, że ma kontrolę nad twoim życiem, jest takim punktem odniesienia, do  którego wszystko się sprowadza. Wywalić nienawiść, a wstawić miłość do samego siebie i pracę nad tym by codziennie być lepszą osobą. Mi mocno pomogło kiedy zaakceptowałem, że nałóg to nie destruktywna siła z zewnątrz, która wciągnęła mnie na siłę w to wszystko, ale po prostu skutek mniejszych i większych zaniedbań życiowych. Zaakceptowałem fakt, że sam jest sobie w dużej części winny, sam się niszczyłem,wybaczyłem sobie.

 

Sęk w tym, że moje abstynencje są tak beznadziejne, iż nie jestem w stanie powiedzieć nawet o skutkach odstawienia porno. Jednak im dłużej nie walę, tym bardziej chcę nie walić. :)  Problem, że to tylko 12 dni... 

 

Pewnych czynników nie przeskoczymy. Ja miałem taki okres, że ból odstawienia nie łagodziło absolutnie nic, a chwytałem się wszystkiego od ćwiczeń fizycznych po medytację.  Mózg po prostu musiał wycierpieć swoje. Truizm, ale z z dzisiejszej perspektywy patrzę na ten najgorszy okres, w najlepszy sposób, bo wiem, że naładowałem ten czas w najbardziej kreatywny sposób na jaki było mnie stać.


  • 0

#9 damian83

damian83

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 4 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.01.2017, 20:00

Trudna odpowiedź na to pytanie. Znienawidzić to chyba za wielkie słowo, ale jeśli ma pomóc, to i może pomoże. W to bagno wpadłem ponad 20 lat temu, a jego skutki dostrzegłem niecałe pół roku temu. Niby wiedziałem bo widzę miałem, ale gdzieś to zawsze spychałem jak i wszystko z resztą. Widziałem w sobie wiele deficytów w życiu, kontaktach i emocjach, ale nie wiedziałem skąd to się bierze. Dziś już wiem i widzę coraz więcej. Pod koniec roku wpadłem w ciąg, ale wychodzę na prostą i bardzo pomaga mi w tym różaniec. Nie wiem jak to się dzieje, ale z osoby która nie widziała co zrobić w wolnym czasie, zacząłem robić cokolwiek, ale przede wszystkim więcej czytać o swoim problemie. Bo skoro wiem, ile życie straciłem w tym gównie i chcę zmian, to muszę coś zrobić. Zdałem sobie sprawę, że sam sobie z tym nie poradzę, terapia też nie, bo jestem za leniwy i mam słomiany zapał (wiele spraw odkładam na potem), ale kiedy w moim życiu pojawił się Bóg, wszystko powoli się zmienia. Nie mam ciśnienia, nie myślę o tym. Pomimo tego, że nie jest łatwo nie widziałem czemu nagle to ciśnienie znika - wczoraj w zasadzie doszedłem do wniosku, że to siła modlitwy. Niewiarygodne? Tak, ale przez ponad 7 lat byłem obrażony na Boga i nie brałem udziału w życiu religijnym.

Każdy ma swój sposób. Ja już nie chcę być taki jaki byłem - odizolowany, zamknięty, skryty, łatwo nie jest, ale powoli. Trzeba się nauczyć cierpliwości i dobra dla samego siebie. To pole bitwy a wygraną jest moje, Twoje życie.


  • 0

#10 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2696 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 21.01.2017, 20:06

Uwolnić się, zrezygnować z nałogu możesz tylko w wyniku decyzji dorosłego człowieka.

Aby to zrobić musisz wiedzieć i czuć jaki nałóg jest dla Ciebie cudowny.

Jaki wspaniały daje odlot. Kiedy chcesz i ile chcesz. Możesz przestać czuć strach, ból i smutek kiedy zechcesz. Bez wysiłku i nieprzyjemnego bólu głowy czy brzucha.

Jak chcesz przestać jeść lody nie możesz sobie wmawiać że one są gorzkie bo w to nie uwierzy nawet dziecko a co dopiero Ty.

Trzeba jak dorosły człowiek powiedzieć sobie że lody są zajebiste ale szkodzą mi na dłuższą metę dlatego postanawiam z nich zrezygnować.

Zrezygnować na podstawie znanych ci faktów a nie dlatego że tak chcesz.

Dziś chcesz tak, a jutro chcesz inaczej jak dziecko.

Dorosły człowiek mówi zrobię tak, i tak robi bez względu na to co dziś mu się chce a czego mu się nie chce.

Podejmujesz decyzję o abstynencji i nie robisz tego co zdecydowałeś się nie robić a robisz to co zdecydowałeś się robić by nie robić tego pierwszego.

To jedyna droga do abstynencji !!! Oczywiście decyzja musi być podparta przygotowaniem się do niej.

Wstajesz rano i nie stajesz na ringu gotowy do walki o mistrzostwo Twojego życia. Najpierw uczysz się bić a dopiero gdy jesteś gotowy stajesz oko w oko z przeciwnikiem.

Powtarzam się ale nie zrezygnujesz z nałogu dopóki nie będziesz wiedział jak wiele jest dla ciebie wart.


Ten post był edytowany przez korzeniowski dnia: 21.01.2017, 20:09

  • 2

#11 Medianus

Medianus

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 413 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wielkopolska

Napisany 21.01.2017, 21:20

Wiem Korzeniu, że jesteś już zdrowy, ale gdybyś tu częściej zaglądał jako ekspert... Twoje posty działają hm.. pokrzepiająco.:) 


  • 0

#12 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2696 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 21.01.2017, 22:10

Nie jestem ani zdrowy ani ekspertem. Może będę blisko za 50 lat choć biorąc pod uwagę złożoność człowieka i problemu który łączy nas wszystkich na tym forum i w to powątpiewam.

Podjąłem decyzję o abstynencji i tak jak wyżej napisałem nie robię tego czego postanowiłem nie robić i robię to co postanowiłem że będę robić by nie robić tego pierwszego.

W tej kwestii przestało mieć znaczenie to na co mam ochotę w danej chwili lub to co ktoś chce abym robił, również to co powinienem robić a czego robić nie powinienem. Znaczenie ma tylko to czego zdecydowałem się nie robić i to co zdecydowałem się robić.

Nie mniej jednak cieszy mnie jeśli coś co napiszę jest dla kogokolwiek zrozumiałe. Życzę by wszystkim forum dało tyle co mi, zapewne co niektórzy pamiętają jak wpadłem na to forum wołając z wszystkich stron "pomóżcie" no i pomogli. 

 

Dziękuję !!!


  • 1

#13 YourBrother

YourBrother

    Bywalec

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 195 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.01.2017, 23:55

To jedyna droga do abstynencji !!! Oczywiście decyzja musi być podparta przygotowaniem się do niej.

 

Jak się do niej przygotować?

Zaczynam mieć taki problem, że przestaje odczuwać wyrzuty sumienia po upadku. Jestem przekonany, że prawie całkowicie straciłem chęci na walkę.

Dzisiaj jedyne co mi się udało, to wytrzymać godzinę dłużej, bo zostawiłem telefon ( nie włączając niczego ) i poszedłem na mszę. Zaraz po tym... wiadomo.

 

Dzięki za te rady, ale ... jak się za to zabrać?


  • 0

#14 uki83

uki83

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 254 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 26.01.2017, 09:47

Chęci wrócą jak będziesz chciał coś w sobie zmienić. Dopóki wydaje Ci się ,że jest ok, możesz z tym żyć, to nie będziesz miał zbytniej motywacji, ale jak poczujesz w sobie ,że już tak dalej nie pociągniesz, bo np nie masz siły na pracę , na naukę, nie masz ochoty na rozwój , czujesz ,że stoisz w miejscu a twoje życie nie posuwa się do przodu, motywacja się znajdzie. Zrób sobie wewnętrzna analizę tego co ci dają te chwile przyjemności a co Ci zabierają. po prostu rachunek zysków i strat. Zastanów się na spokojnie co warto robić a czego nie. Zastanów się gdzie chciałbyś być za rok , dwa lata, co chciałbyś w sobie zmienić. Co ci w tym przeszkadza?. Bądź wobec siebie szczery , nigdy nie oszukuj samego siebie. uświadom sobie ,że to co myślisz to nie zawsze jest prawda, że twoje myśli tez są modyfikowane przez nałóg. 


  • 0

#15 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2696 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 26.01.2017, 14:47

Jak się do niej przygotować?

Zaczynam mieć taki problem, że przestaje odczuwać wyrzuty sumienia po upadku. Jestem przekonany, że prawie całkowicie straciłem chęci na walkę.

Dzisiaj jedyne co mi się udało, to wytrzymać godzinę dłużej, bo zostawiłem telefon ( nie włączając niczego ) i poszedłem na mszę. Zaraz po tym... wiadomo.

 

Dzięki za te rady, ale ... jak się za to zabrać?

 

Wyrzuty sumienia na pewno nie są żadną motywacją a wręcz odwrotnie.

To właśnie w wyniku tego samobiczowania nakręcasz sprężynę tej karuzeli.

Po pierwsze powinieneś poszukać (najczęściej w dzieciństwie) przyczyny.

Najczęściej przyczyna leży w jakiś deficytach, dysfunkcjach lub patologiach w rodzinie.

Nie musisz być dzieckiem katowanym przez rodziców, wystarczy że nie dostałeś od rodziców tego czego potrzebowałeś w danym okresie dorastania np. miłości, czułości, poczucia bezpieczeństwa.

W takim przypadku w zależności od wieku albo jako małe dziecko by przeżyć wyłączasz receptory które odpowiadają za odczuwanie tych potrzeb albo jako starsze dziecko zaczynasz zaspokajać je na swój własny dziecięcy sposób np. poprzez masturbację.

To pozwala Ci przeżyć dzieciństwo ale niestety nie pozwala zaspokajać Twoich prawdziwych potrzeb w dorosłym życiu.

A więc to pierwszy krok, by odszukać przyczynę, przeżyć żałobę po tym co Cie spotkało w dzieciństwie i przestać się za to biczować !!!

Aby podjąć decyzję o abstynencji musisz mieć ułożony plan na ten okres. Musisz potrafić odnajdywać w sobie prawdziwe potrzeby i je zaspokajać w zdrowy wcześniej zaplanowany sposób. 

Kiedy boli mnie ząb, kiedy jestem zmęczony, chory ale też gdy jestem np. w euforii mój mózg nie radząc sobie z automatu z tymi emocjami odsyła mnie do schematu którym posługiwałem się całe życie czyli do XXX które niczego w dłuższej perspektywie nie rozwiązuje. Czasem daje chwilową ulgę ale tak naprawdę pogarsza mój stan !!!

Trzeba mieć czym zastąpić ten schemat, czym zastąpić uzależnienie.

Trzeba mieć koła ratunkowe jak ćwiczenia relaksacyjne, telefon do przyjaciela, afirmacja, opisywanie uczuć i emocji w zeszycie ( to pozwala spojrzeć na siebie z poziomu obserwatora a nie uczestnika i zdystansować się ) itp.

Trzeba nie tyle nie oglądać XXX i nie masturbować się co wiedzieć co będziesz robił by tego nie robić gdy podejmiesz taką decyzję.

DECYZJA,

Decyzji nie podejmujesz z poziomu dziecka czyli dlatego ze tak chcesz bo dziś dziecko chce a jutro nie chce, albo chce czegoś innego.

Nie podejmujesz jej tez z poziomu rodzica czyli dlatego że tak powinieneś, że musisz się dopasować do norm itd.

Podejmujesz  ją z poziomu dorosłego czyli na podstawie faktów !!!

Jak chcesz kupić auto to sprawdzasz ile kosztuje nowe, ile używane, czy kupić je za gotówkę czy na kredyt. Patrzysz ile pali, jakie są koszty utrzymania.

Kupując SUWa wiesz że że jest bezpieczny, ma napęd na 4 koła itd.

Wiesz też że dużo waży wiec dużo pali i trudniej go wyhamować.

Na podstawie tych faktów wybierasz/decydujesz się na bezpieczeństwo i ponoszenie konsekwencji wynikających np. z dużego spalania.

Tak podejmuje się decyzję o abstynencji.

Musisz poznać siebie i swój nałóg. Wypisać sobie co ci daje , jaki jest dla Ciebie ważny i zrezygnować z tego wszystkiego jak z w/w lodów.

Nie ma co ukrywać że jest tego dużo i że jest to trudne. Dlatego tak dobrze mieć terapeutę który cię poprowadzi.

Forum pokazuje jak długo ludzie potrafią się kręcić w kółko zanim zrobią kolejny krok na przód. Czasem nigdy go nie robią pływając w swoim bagienku.

Mi pojecie tego z grubsza przy pomocy super terapeuty zajęło rok terapii indywidualnej i rok grupowej. Oczywiście wcześniej kilka lat na forum i kilka lat udawania na terapii że chcę coś zmienić.

Moim zdaniem nie ma na co czekać tylko znaleźć czas i pieniądze na terapię. Im wcześniej tym lepiej, w końcu chodzi o całe Twoje życie !!!

 

powodzenia


  • 0

#16 YourBrother

YourBrother

    Bywalec

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 195 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 07.01.2018, 13:15

Chyba dopiero teraz ogarnąłem o co chodzi z tą decyzją. Przez cały czas robiłem z tego jakąś sztuczna wojenke gdzie po 3 dniach przychodziła chcica a ja bez problemu się je podawałem skarżąc i smucac wmawawiajac sobie, że to nałóg i jest zły. Wczoraj zmieniłem myślenie i przyznalem przed sobą, że to jest przyjemne i fajne. Bardzo lubię to robić i chciałbym się tak oddawać tym ekstazom jak najdłużej w jak najlepszy sposób.
Przyznalem również, że niesie to za sobą różne konsekwencje, jak np oddalenie od komunii z Bogiem. Narazie przejąłem Nie ukrywam, że jest to dla mnie ważne, lecz niewystarczające ( tak wiem, niezły chrześcijan ze mnie) , aby przebić ból, który niesie za sobą odrzucenie chcicy ( kiedy myślę, że nie będę tego robił to ogromny niewyjaśniony ból zaczyna przeszywac moje cialo). Nie będę udawał. Na razie wypisze sobie co jest wady i zalety tego co robię i co chciałbym osiągnąć. Później podejmę decyzję.

Do tego wszystkiego dodałbym, że oprócz naprawy własnej psychiki potrzeba zwyczajnego panowania nad sobą. Nałóg nie wynika tylko i wyłącznie z deficytu milosci/akceptacji środowiska. Jest to również nieprawidłowe zaprogramowane naszego układu limbicznego, które trzeba w jakiś sposób uzdrowić na sposób czysto fizyczny. Samo szukanie dziury w własnym dzieciństwie nie wystarcza a zauważyłem, że niektórzy tylko to robią.
  • 0

#17 Dougles

Dougles

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 419 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Poznań

Napisany 07.01.2018, 17:42

Narazie przejąłem Nie ukrywam, że jest to dla mnie ważne, lecz niewystarczające ( tak wiem, niezły chrześcijan ze mnie)

 

I udało Ci się znaleźć kolejny powód, żeby sobie dołożyć i wjechać na samoocenę. Zakładając ten temat w tytule zadałeś pytanie: "jak znienawidzić nałóg". Myślę, że lepiej odkryć odpowiedź na pytanie "jak pokochać samego siebie" - sądzę, że to może posłużyć nam dużo lepiej i zahamować spiralę autodestrukcji. A jeżeli pokochanie jest w danym momencie zbyt trudne, to może chociaż polubić...

 

 

Do tego wszystkiego dodałbym, że oprócz naprawy własnej psychiki potrzeba zwyczajnego panowania nad sobą.

 

Na to o czym piszesz - niemożność zapanowania nad sobą jeden kapłan wymyślił nawet pojęcie - debilizm ascetyczny. Przyznaję, że sam mam z tym duży problem i widzę dwie podstawowe przyczyny tego. Po pierwsze, żeby to się udało, to musiałbym widzieć w tym rzeczywisty sens, musiałoby to stanowić dla mnie jakąś wartość. Tak niestety nie jest, podejście na zasadzie, że to jest obiektywnie słuszne, że tak trzeba do mnie nie przemawia. Po drugie, widzę u siebie permanentną, znaczną i, moim zdaniem, nienaturalną przewagę rzeczy do których odczuwam niechęć w stosunku do tych które są dla mnie obojętne i takich które lubię robić (można je policzyć na palcach jednej ręki). Wydaje mi się, że to ta niechęć jest problemem, w takich warunkach przychodzi w końcu moment, że nie mam ochoty dalej się do wszystkiego (z niewielką przesadą w moim wypadku) zmuszać. Powinienem po prostu chcieć, a nie chcieć się zmuszać. Albo inaczej - powinno to być rozłożone w zdroworozsądkowych proporcjach, tak że decyzja o tym że coś robię pomimo niechęci nie musi zapadać znowu aż tak często - kiedy widzę, że ma ona sens będę w stanie ją podjąć.

 

Pozdrawiam


  • 0