Skocz do zawartości



Zdjęcie

Powszechny błąd


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
8 odpowiedzi w tym temacie

#1 nightwriter

nightwriter

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 135 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 07.01.2017, 12:03

Śledząc to forum od 2009 roku widzę jeden powszechny błąd w myśleniu wielu użytkowników, który sprawia, że są jeszcze bardziej zapętleni i nieszczęśliwi. Wiem, że sam się tu wyżalałem, płakałem nad swoim życiem etc. Ten rok był przełomowy, gdyż moje fapanie można na palcach rąk i nóg policzyć. Zauważyłem też pewne pozytywne radykalne zmiany i choć kto śledził moje tematy wie, że straciłem dziewczynę (nie jedną) i różne koleje losu za mną, to z rączką pożegnałem się definitywnie. Ad rem...

 

Wielu użytkowników mianowicie skupia się na "walce", "zmaganiu", "wyboistej drodze", "bitwie" itp. Rozumiem, że w początkowej fazie zachłyśnięcia się ideą czystości i zmiany swojego życia, takie buńczuczne porównania i myślenie mogą być pomocne, zważywszy na to, że pierwsze etapy wychodzenia z tego bagna są raczej pasmem klęsk niż zmianą na lepsze i tego rodzaju metaforyzowanie pomaga. Zaglądam jednak na to forum od 8 lat (sic!) i widzę że niektórzy użytkownicy są na tym samym etapie, a niektóre nicki pamiętam od bardzo dawna.

 

Wniosek nasuwa się jeden. Aby się wyjść z xxx i brandzlowania się jest tylko jedna metoda... przestać. Skończyć z tym i więcej o tym nie myśleć i tego nie robić. Kiedy już pojawiają się impulsy, obrazy i pokusy mieć silną motywację, że te kilka sekund będzie kosztowało nas koszmarne samopoczucie i relacje z otoczeniem przez kolejne tygodnie/miesiące. Dlatego tłumaczenie, że odpalenia, że schematy, że ciśnie, że muszę bo się uduszę, że nie wytrzymam... powodują, że powstaje pytanie: Czy zależy wam na tym żeby z tym skończyć czy niektórzy z was po prostu sami siebie oszukują? Uwierzcie mi, tu nie ma cudownych metod, etapów, planów strategicznych jak podczas kampanii biznesowych czy wojennych. Po prostu się przestaje i przestawia swoją aktywność na inne rzeczy, choćby nie wiem jak życie wydawało się nieprzyjemne. Rzucasz palenie to rzucasz, a nie palisz tylko do piwka czy w weekendy. Wszystko inne jest samooszukiwaniem się, Nie wiem, być może ze strachu "że nic mi już w życiu nie zostanie, jeśli już nie będę z tym walczył i upadał na przemian". To kto od dzisiaj przestaje :)?


  • 2

#2 Matias

Matias

    Fallen

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 540 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Pandemonium

Napisany 07.01.2017, 20:38

Weź pod uwagę, że nie każdy ma ten sam mechanizm nałogu, co Ty i nie u każdego Twój "prosty" sposób zadziała.

Wiele osób tutaj zwyczajnie nie ma szans na wyjście bez profesjonalnej pomocy, ale nie potrafi tego przyznać i kręci się w kółko.

 

Twoja rada przypomina leczenie nieśmiałej osoby przez zalecenie: "weź przestań się przejmować, co inni ludzie pomyślą" lub

osoby z lękiem wysokości: "co się boisz, przecież nie spadniesz".

 

Pozdrawiam

M.


Ten post był edytowany przez Matias dnia: 07.01.2017, 20:39

  • 0

#3 Selsin

Selsin

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 195 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 08.01.2017, 00:41


Wniosek nasuwa się jeden. Aby się wyjść z xxx i brandzlowania się jest tylko jedna metoda... przestać. Skończyć z tym i więcej o tym nie myśleć i tego nie robić. Kiedy już pojawiają się impulsy, obrazy i pokusy mieć silną motywację, że te kilka sekund będzie kosztowało nas koszmarne samopoczucie i relacje z otoczeniem przez kolejne tygodnie/miesiące.

 

Z takiego założenia wychodziłem na początku czyli kilka lat temu, niestety życie szybko je zrewidowało. Niemniej jednak spece od trwałej zmiany (tacy jak Tony Robbins) twierdzą, że jest tak jak piszesz - o ile mentalne przygotowanie do zmiany może trwać długo to ich zdaniem sama zmiana może i powinna następować od ręki. Nie jestem jednak przekonany czy tak prosto obejmuje to również uzależnienia.


  • 0

#4 dr_Hammer

dr_Hammer

    Weteran

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2928 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:L.Stadt

Napisany 09.01.2017, 09:59

Niestety ja jestem typem nalogowca ktory nie moglby przestac tego robic sam.

Odstawic cukier w slodkich jogurtach i serkach, prosze przestalem z dnia na dzien, zjechalem z d..y az milo, przestac pic alkohol nic prostrzego, mam silna wole wielkosci wolu.

Ale onan i xxx, wiem ze sam bym tego nie odstawil, a skad wiem? na terapii wlazlem w glab siebie  i zobaczylem co tam sie dzieje.

Czas apokalipsy, dlatego mam jako avatara Walter E. Kurtza pułkownika z srodka dzungli.

Moim zdaniem to co jest w srodku mnie bylo na tyle bolesne ze musialem uciekac w nalog, bo inaczej bym nie wytrzymal.


  • 0

#5 Arbeiter

Arbeiter

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 46 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:od mamy

Napisany 10.01.2017, 13:45

Niestety ja jestem typem nalogowca ktory nie moglby przestac tego robic sam.

Odstawic cukier w slodkich jogurtach i serkach, prosze przestalem z dnia na dzien, zjechalem z d..y az milo, przestac pic alkohol nic prostrzego, mam silna wole wielkosci wolu.

Ale onan i xxx, wiem ze sam bym tego nie odstawil, a skad wiem? na terapii wlazlem w glab siebie  i zobaczylem co tam sie dzieje.

Czas apokalipsy, dlatego mam jako avatara Walter E. Kurtza pułkownika z srodka dzungli.

Moim zdaniem to co jest w srodku mnie bylo na tyle bolesne ze musialem uciekac w nalog, bo inaczej bym nie wytrzymal.

Wiem co masz na myśli. Ja kiedy odstawiłem P i O na długi czas i uważałem, że wszystko jest w porządku nagle poczułem jakby z mojego wnętrza zaczęły wychodzić skrywane emocje powodujące w moim życiu nowe doświadczenia. Kiedyś nawet napisałem w jakimś poście, że jak już się człowiek uwolni od tego nałogu, to może się okazać, że z własnej nieprzymuszonej woli do niego wróci ze względu na to, że bez nałogu zmuszony jest do konfrontacji z dawno wypieranymi, niechcianymi doświadczeniami. Inna sprawa, że pozostawanie w nałogu jest nie do zniesienia i konfrontacja z wypieranymi emocjami jest po prostu warunkiem koniecznym dalszego życia. To działa chyba na zasadzie, że trzeba piąć się w górę, albo ginąć. Ot, taka ewolucja.


  • 3

#6 dr_Hammer

dr_Hammer

    Weteran

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2928 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:L.Stadt

Napisany 11.01.2017, 09:13

Ja juz przeszedlem przez etap "wyjscie z kompulsji na jakis czas", spotkalem fajna dziewczyne nie jestem sam, zaczelo to mnie niesc do gory.

Jakis czas bylo dobrze a potem zaczalem powoli znowu wlazic do tego samego bagna. Dlaczego przeciez tyle sie w moim zyciu zmienilo?

tak jak piszesz Arbeiter odstawienie nalogu powodowalo u mnie wystawienie sie na dzialanie emocji ktorych natezenie nie potrafilem zniesc.

Nie umialem zyc "na trzezwo" i dlatego zaczynalem zamulac sie najpierw soft porno a potem coraz "grubszymi" materialami.

Tak wiec idee ze sam sobie poradze z nalogiem moglem odlozyc na bok.


  • 0

#7 krokus-krokus

krokus-krokus

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 120 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 15.01.2017, 17:35

Nie wiem do końca co miał na myśli autor postu ale czytając nasunęło mi się kilka myśli... Ja również uważam, że przyznanie się do bezsilności i poproszenie o pomoc to początek prawdziwej chęci zmiany ale też wiem, że potrzebowałam na to prawie trzydziestu lat... Nie uważam, że Ci którzy mówią, że chcą z tym skończyć a kręcą się przez wiele lat w kółko - mówią nieprawdę albo, że tak naprawdę nie chcą zmiany. Chcą! Naprawdę chcą! Tak samo jak i ja chcę... Przy tym wszystkim jednak przyznam autorowi tekstu rację, że czasem jest tak, że boimy się co będzie jak już nie będzie masturbacji, porno... Co dalej?  Ja sama czułam długo ogromny dyskomfort gdy nie potrafiłam odpowiedzieć na pytanie terapeuty - czy chcę z tym skończyć... Chcę, to prawda, ale też chciałabym coś zostawić sobie...

To wszystko nie jest takie proste...


  • 1

#8 YourBrother

YourBrother

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 63 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 15.01.2017, 19:28

Przy tym wszystkim jednak przyznam autorowi tekstu rację, że czasem jest tak, że boimy się co będzie jak już nie będzie masturbacji, porno... Co dalej?  Ja sama czułam długo ogromny dyskomfort gdy nie potrafiłam odpowiedzieć na pytanie terapeuty - czy chcę z tym skończyć... Chcę, to prawda, ale też chciałabym coś zostawić sobie...

To wszystko nie jest takie proste...

 

Zgadzam się. Z trudnością mi przychodzi blokowanie i usuwanie przyczyn upadków. Kiedy tak pomyślę, że tego już nigdy nie będzie to ... Wiem ile w tym potworności i jaki to ma skutek. No nie wiem, trudno mi. Umysł w jedno a "serce" w drugie ... Co tu począć?


  • 1

#9 dr_Hammer

dr_Hammer

    Weteran

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2928 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:L.Stadt

Napisany 16.01.2017, 08:10

Nie na darmo mowi sie ze nalogowiec wychodzacy z kompulsji przezywa "zalobe".

Dla mnie najgorszym uczuciem byl rodzaj "pustego miejsca": w psychice, czulem to bardzo mocno.

Moglem robic rozne rzeczy ale ciagle to miejsce po porno bylo nie do zapelnienia.

Po paru miesiacach to uczucie minelo, straszne uczucie.

Uswoadomilo mi jak gleboko bylem w czarnej d.


  • 0


 

Zainspiruj się i działaj - szkolenia online