Skocz do zawartości



Zdjęcie

jak radzicie sobie z terpią?


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
21 odpowiedzi w tym temacie

#21 damrade91

damrade91

    Początkujący user

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • Pip
  • 48 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 22.10.2017, 13:44

I tak obecnie gdzieś teraz mija praktycznie rok jak pracuję z obecnym terapeutą. Dużo przez ten czas się zmieniło, ciągle wychodzę na prostą chociaż do pełni powrotu do normalności trochę brakuję. Jednak przez ten rok zrobiłem duży krok w kierunku wyjścia z amoku jakim jest pornografia oraz wszystko co się z nią wiąże. Mimo tego, że sam nałóg w dalszym ciągu gdzieś mi towarzyszy to jednak stałem się człowiekiem bardziej "obecnym" w tym co robię i czuję. Zdecydowanie mniej panikuję, staram się dopuszczać do siebie myśli o tym że nie wszystko w życiu co robię musi być idealne. Z pewnością dużo jest jeszcze do nadrobienia w kontaktach z kobietami które gdzieś na przestrzeni trwania w nałogu wyparłem.

Terapia to bardzo mozolna praca pewnie też ciężka ale teraz wiem że gdybym na nią nie trafił to nie widzę możliwości bym bez odpowiedniego wsparcia terapeuty mógł wyprostować ten haos który zrobiła z moją głową.
  • 0

#22 Dougles

Dougles

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 404 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Poznań

Napisany 22.10.2017, 19:25

Super, że udało Ci się już za pierwszym razem trafić na dobrego terapeutę. W sumie ja też źle nie mam, bo udało się za drugim razem (uczęszczam od 5 miesięcy), ale zdarza się, że dopiero za piątym czy szóstym razem trafiamy na kogoś odpowiedniego.

 

Terapia powinna być mozolna i ciężka - wymaga pracy, czasu i zaangażowania, ale w końcu rzeczy cenne (a za takie uważam opanowanie nałogu czy umiejętność bycia szczęśliwym) rzadko przychodzą łatwo. Zdarza się, że źle się czuję po sesji, jestem rozbity itd., ale zdaję sobie sprawę, że musi tak być. Najbardziej wkurzające są dla mnie momenty, kiedy nie umiem odpowiedzieć na pytania stawiane przez terapeutę. Czuję wtedy bezsilność, bo naprawdę nie potrafię na te kwestie odpowiedzieć i właśnie wkurzenie na siebie, że spowalniam postępy w ten sposób. Nad tym też będzie trzeba popracować - idealni przecież nigdy nie będziemy. Przeraża mnie też liczba problemów, które wymagają rozwiązania, choć powinienem do tego podchodzić powoli i spokojnie - dać sobie dużo czasu. Poza tym całkiem możliwe, że rozwiązanie 1 problemu ułatwi prace nad innymi czy je wręcz zdezaktualizuje.

 

Pozdrawiam


  • 0