Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Jak znaleźć partnerkę życia?

jak znaleźć partnerkę życia?

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
20 odpowiedzi w tym temacie

#1 tomek007

tomek007

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 116 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 16.01.2016, 16:29

Zastanawiam się (odkąd zacząłem myśleć w miarę normalnie - odstawienie tego syfu, którym żywiłem mózg od dziecka). Jak znaleźć kobietę z którą mógłbym założyć rodzinę. Pytanie to zadaje sobie częściej od momentu, gdy zacząłem spowiadać się u jednego księdza, który za każdy razem pomimo wysłuchania tego co mam w głowie czyli nieustannej walki o czystość pyta mnie czy szukam sobie żony - odpowiadam mu, że najpierw muszę z tego wyjść. Za każdym razem, gdy o tym myślę przechodzą mi do głowy wszystkie dziewczyny z którymi do tej pory się spotykałem a było ich kilka. Żadna z nich z perspektywy czasu nie była kobieta z która mógłbym stworzyć szczęśliwy związek. Z każdą spotykałem się tylko w jednym wiadomym celu. Mam 27 lat od 6-7 lat nie byłem w "normalnym" związku nawet chyba nie próbowałem być... Widzę jak moim rówieśnicy zakładają rodziny maja dzieci (myślę, że istotna jest tutaj również presja otoczenia) a ja nadal sam jak palec. Modlę się codziennie o postawienie na mej drodze kobiety z którą mógłbym być szczęśliwy. Pytam Was - ludzi, którzy są świadomi od o wiele dłuższego czasu niż ja ,mają również większe doświadczenie życiowe i zapewne różne przemyślenia na ten temat.

Widzę, że moja inwencja na chwile obecna się wyczerpała nie mniej jednak mam nadzieje, że pytanie zadałem w miarę jasno, jeśli nie będę starał się je postawić inaczej.

 

 


  • 1

#2 AleJakTo_ZprochuDogwiazd

AleJakTo_ZprochuDogwiazd

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 721 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 17.01.2016, 04:43

Jesteśmy z tych samych lat , i też nie mam partnerki życiowej .  Jedyne co Ci powiem to to że kobiet szukających kogoś w naszym wieku i młodszych jest mnóstwo . 

 

 

Tylko nie rób jak ja , bo ponad rok byłem z panną tylko z samotności , dziewczyna która w niczym mi nie odpowiadała i wyszła z tego katastrofa . 


Ten post był edytowany przez AleJakTo_ZprochuDogwiazd dnia: 17.01.2016, 04:44

  • 0

#3 JMJ

JMJ

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 225 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 19.01.2016, 05:20

Moim zdaniem Twoja kolejność Tomku jest właściwa. Ba, uważam, że jest jedyna prawidłowa i uczciwa. Związek nie jest lekarstwem na uzależnienie, żadne uzależnienie. Owszem, może być chwilowo skuteczną metodą na odstawienie, ale w dłuższej perspektywie nałóg wróci.

 

Co do recepty, jak znaleźć. Nie mi radzić. Ale trzymam kciuki, byś w odpowiednim czasie poznał odpowiednią niewiastę i byście wspólnie w małżeństwie dążyli do świętości.

 

PS. Kano, myślę że w Twoim przypadku również warto przyjąć strategię Tomka. Najpierw uporządkowanie swego życia, potem wiązanie tego życia z drugą osobą.


  • 2

#4 AleJakTo_ZprochuDogwiazd

AleJakTo_ZprochuDogwiazd

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 721 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 20.01.2016, 20:45

Ja nic nie uporządkuje :D   


  • 0

#5 Pan M

Pan M

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 39 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 31.01.2017, 05:35

Trochę ciężki temat z perspektywy osoby, która ma już te dwadzieścia parę lat na karku i przysłowiowe "dalej nic". Będę nieco przyziemny do bólu, ale szczerość to podstawa ;D

 

 Ktoś kiedyś napisał mi naprawdę świetną myśl brzmiąca jakby ktoś wyciągnął ją z książki

 

„Kobieta wybaczy ci jak próbujesz... znienawidzi jak nawet nie będziesz próbował - to kwestia samooceny , czysta matematyka - bardziej opłaca się próbować mniej czy więcej zręcznie niż nie próbować - jak to powiedział znany rotmistrz - nawet jak 9/10 razy dostanę w gębę to i tak się opłaca..”

 

Od siebie dodam, że w sumie z własnej autopsji mogę powiedzieć, że zdrowiej zacząłem wychodzić na pewnej dawce dystansu- bo w sumie podobna sytuacja „dalej nic”- i przeniesieniu ciężaru oczekiwań gdzie indziej. Nie liczę, że ta czy inna dziewczyna z którą akurat lepiej mi się dogaduje, albo po prostu odważyłem się do niej zagadać/ napisać w sieci/ podjąć wobec niej jakąkolwiek aktywność będzie tą magiczną „oną” z którą uwije gniazdko etc. Nie ma nic gorszego od tony oczekiwań, a jak człowiek się zaangażuje a panna okaże się być nieetyczna w jakimkolwiek aspekcie zahaczającym o twoją osobę, to łatwo o emocjonalną kraksę, dla co bardziej wrażliwych nieco hardcorową. Wiem, że to zabrzmi cynicznie, ale warto mieć trochę gdzieś pewne sprawy, dystansować się nawet jak ona się zarzeka, że ty jesteś tym jedynym. Żeby była jasność, nie piszę, żeby być takim panem co to się go brzydko określa od takiego słowa na ch, po prostu robić swoje, niech dziewczyna dobrze się czuje w towarzystwie, ale w środku siebie zawsze zachować tą zdrową rezerwę. „Fajnie będzie jak uda nam się dobrze pogadać, może z czasem wyewoluuje z tego fajna znajomość z której nauczę się czegoś” no i w sumie zdrowiej na tym człowiek wychodzi. Wiesz do tego dochodzi kwestia, że ja sam po prostu łatwo się przekonałem, że bez odpowiedniego social skilla, dobrej znajomości tego co i jak działa na kobietę, to się daleko na uciągnie, a nie ma innej jak zdobywać doświadczenie, po prostu wchodząc w interakcje z kobietami- chodzi mi o rozmowy, relacje, żeby nie było, że pije do seksu ;D Tylko takie wczesne znajomości dla słabo ogarniającego kontakty damsko męskie często kończą się po prostu zwyczajnym koleżeństwem, chociaż są wyjątki od reguły.

 

Nie ma też absolutnie sensu przejmować się znajomymi, rodziną- bo tamta koleżanka ma męża, a kuzyn żeni się za parę miesięcy etc. Każdy osiąga dojrzałość do pewnych aspektów życia w innym okresie i imo myślenie „wszyscy już, a ja dalej nic” to pierwsza droga do wpędzenia się desperację, która odstrasza wszystkich i niepotrzebne obniżanie własnego poczucia wartości. Żyj swoim życiem, nie przejmuj się innymi. Poza tym kultura powierzchownie nam wmawia, że związek to absolutna wymagana, norma, ale mniej już mówi w tym powierzchownym promowaniu związków, że wymaga to wielkich nakładów cierpliwości, pracy, docierania się, odczytywania w odpowiedni sposób kobiet i takich zupełnie przyziemnych rzeczy jak finanse, twój sposób życia odpowiednio atrakcyjny dla kobiet etc . Przecież ludzie dojrzewają w różnym momencie swojego życia.

 

Poza tym widzę jak część znajomych kolegów czy koleżanek z lat szkolnych weszła w związki z mało odpowiednimi ludźmi, albo jak dziewczyny, obok których niegdyś się „zakręciłem” zmieniają związki w niepokojąco dużej częstotliwości. Nie ma w tych ludziach jakiegoś szczególnego szczęścia, a przecież nie są samotni na pozór.


Ten post był edytowany przez Pan M dnia: 31.01.2017, 05:38

  • 0

#6 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2631 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 31.01.2017, 12:20

Patrząc na statystyki rozwodów i małżeństw/związków żyjących ze sobą mimo braku miłości naprawdę trudno powiedzieć czego można dziś od związku oczekiwać.

Za moich czasów człowiek się zakochiwał bazując na młodzieńczej chemii i burzy hormonów a później już tylko zdolność rozmowy i wypracowywania kompromisów decydowały czy małżeństwo będzie udane czy nie.

Dziś cieszę się że moje dzieci są heteroseksualne co daje nieco większą szansę na stały związek ale jak długa w dzisiejszych czasach potrafi być ta stałość ? nie wiem. Naprawdę nie wiem czego życzyć swoim dzieciom aby nie było to z góry nie możliwe do osiągnięcia.

Nie wiem czy dziś młodzi ludzie mogą marzyć o związku aż po grób...

Widząc młodych ludzi wpatrzonych na każdym kroku w ekran iphona zastanawiam się czy w ogóle istnieje jeszcze miłość od pierwszego wejrzenia ...


  • 1

#7 Pan M

Pan M

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 39 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 08.02.2017, 01:10

Patrząc na statystyki rozwodów i małżeństw/związków żyjących ze sobą mimo braku miłości naprawdę trudno powiedzieć czego można dziś od związku oczekiwać.

Za moich czasów człowiek się zakochiwał bazując na młodzieńczej chemii i burzy hormonów a później już tylko zdolność rozmowy i wypracowywania kompromisów decydowały czy małżeństwo będzie udane czy nie.

Dziś cieszę się że moje dzieci są heteroseksualne co daje nieco większą szansę na stały związek ale jak długa w dzisiejszych czasach potrafi być ta stałość ? nie wiem. Naprawdę nie wiem czego życzyć swoim dzieciom aby nie było to z góry nie możliwe do osiągnięcia.

Nie wiem czy dziś młodzi ludzie mogą marzyć o związku aż po grób...

Widząc młodych ludzi wpatrzonych na każdym kroku w ekran iphona zastanawiam się czy w ogóle istnieje jeszcze miłość od pierwszego wejrzenia ...

 

Chyba nie ma sensu tak daleko sięgać w przypadku Tomka. Jak sam napisał nie był od 7 lat w żadnym związku, a to naprawdę duży przedział czasowy, który mocno rzutuje na podejście człowieka. Obycie z kobietami i nawet umiejętność rozmowy na zupełnie luźnej stopie to pewnie tutaj solidny problem. Imo powinien w ogóle przestać myśleć z nastawieniem na związek, a po prostu poznawać dużo kobiet.


  • 0

#8 Pan M

Pan M

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 39 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 08.02.2017, 03:47

Moim zdaniem Twoja kolejność Tomku jest właściwa. Ba, uważam, że jest jedyna prawidłowa i uczciwa. Związek nie jest lekarstwem na uzależnienie, żadne uzależnienie. Owszem, może być chwilowo skuteczną metodą na odstawienie, ale w dłuższej perspektywie nałóg wróci.

 

Co do recepty, jak znaleźć. Nie mi radzić. Ale trzymam kciuki, byś w odpowiednim czasie poznał odpowiednią niewiastę i byście wspólnie w małżeństwie dążyli do świętości.

 

PS. Kano, myślę że w Twoim przypadku również warto przyjąć strategię Tomka. Najpierw uporządkowanie swego życia, potem wiązanie tego życia z drugą osobą.

 

Praca nad sobą, problemami, które spowodowały nałóg to jedno. Widzę jednak w takim podejściu na zasadzie "jak wyjdę z tego" pewne niebezpieczeństwo. Wychodzenie z nałogu to również dążenie do naprawy kontaktów bądź budowy nowych z ludźmi. Szczególne wagę ma to  w przypadku relacji z  płcią przeciwną. Człowiek, który w procesie pracy nad sobą to pomija w końcu odleci w alienację. Wreszcie chodzi też chyba o to, że praca tylko z naciskiem na siebie w kontekście nałogu jest o tyle dzika, że jeden z toksycznych aspektów nałogu to właśnie odcinanie się od ludzi ;>

 

Małżeństwo? Moim zdaniem dla mężczyzny, który jak sam przyznaje nie był w związku od prawie dekady, to musi być czysta abstrakcja i nawet jeżeli tego chce, to podświadomie musi czuć się zagubiony. Tomkowi dobrze zrobiłoby poznawanie kobiet jako takie, wyciągnięcie z nich jakiś lekcji a nie nastawianie się na tą wyjątkową miłość- która może nie nadejść bez odpowiedniego kapitału w postaci doświadczeń w budowaniu relacji z płcią przeciwną. Ludzie bez większych doświadczeń nie wchodzą w małżeństwa tak po prostu. Ja tego nie kupuje do końca, brzmi zbyt bajkowo  i idealistycznie- chociaż rozumiem filary takiego podejścia.

 

No i taka proza życia, o ile dla mężczyzny kobieta, która nie zna tych całych związkowych mechanizmów, jest nieśmiała etc potrafi być słodka, to kobiety patrzą na takiego faceta często jak na pierdołę ;)


Ten post był edytowany przez Pan M dnia: 08.02.2017, 03:50

  • 0

#9 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2631 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 08.02.2017, 09:07


 

 

 

No i taka proza życia, o ile dla mężczyzny kobieta, która nie zna tych całych związkowych mechanizmów, jest nieśmiała etc potrafi być słodka, to kobiety patrzą na takiego faceta często jak na pierdołę ;)

 

Byłbym skłonny się z Tobą zgodzić gdyby nie to że trafiając na kobiety które w dzisiejszych czasach maja problemy emocjonalne nie mniejsze niż mężczyźni droga do łóżka, seksu i chorej miłości jest bardzo krótka.

Wiem o czym piszę bo gdy tylko poznawałem jakąś dziewczynę stawała się koleżanką, później przyjaciółką i nie wiem kiedy lądowaliśmy w łóżku ma krócej lub dłużej.

Właśnie to poznawanie kobiet najpierw uzależniło mnie od seksu i chorej miłości a później gdy się ożeniłem i zrezygnowałem z romansów miejsce kobiet zajęła pornografia i masturbacja.

Oddał bym wiele by moja żona była moją jedyną i pierwszą. Aby wymazać twarze i imiona kobiet z którymi byłem i które często na raz kochałem. 

Wiem że nie o takich relacjach piszesz ale od tych pierwszych do tych drugich dziś cienka granica.

Jeśli przegapisz czas dorastania w którym relacje z kobietami wchodzą po kolei na następne poziomy to później jest ciężko zachować ten dystans.

Mi wśród tej burzy romansów rozwinął się jeden jedyny związek z jedną kobietą z którą trafiłem do łóżka po 8 latach i z którą się ożeniłem.

Uważam że cnota ma taka samą wartość dla mężczyzny jak i kobiety i trzeba uważać kiedy i z kim się ja traci.

Jak chcesz bezpiecznie nawiązywać relacje to zacznij od facetów, będzie Ci ich łatwiej zrozumieć ...


Ten post był edytowany przez korzeniowski dnia: 08.02.2017, 09:08

  • 1

#10 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 08.02.2017, 09:20

dla seksoholików staly związek, który zaczyna się przyjaźnią a nie łóżkiem to jedyna możliwość.

 

nauczenie się milości bez seksu nie jest łatwe a nam seks bardzo dużo i szybko przesłania.

 

dla mnie czystość przedmalżeńska to podwaliny dobrego związku - zresztą Korzeniowski powiedział dosadnie że żałuje tamtych przelotnych związków


  • 0

#11 Pan M

Pan M

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 39 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 08.02.2017, 18:43

 

Byłbym skłonny się z Tobą zgodzić gdyby nie to że trafiając na kobiety które w dzisiejszych czasach maja problemy emocjonalne nie mniejsze niż mężczyźni droga do łóżka, seksu i chorej miłości jest bardzo krótka.

Wiem o czym piszę bo gdy tylko poznawałem jakąś dziewczynę stawała się koleżanką, później przyjaciółką i nie wiem kiedy lądowaliśmy w łóżku ma krócej lub dłużej.

Właśnie to poznawanie kobiet najpierw uzależniło mnie od seksu i chorej miłości a później gdy się ożeniłem i zrezygnowałem z romansów miejsce kobiet zajęła pornografia i masturbacja.

Oddał bym wiele by moja żona była moją jedyną i pierwszą. Aby wymazać twarze i imiona kobiet z którymi byłem i które często na raz kochałem. 

Wiem że nie o takich relacjach piszesz ale od tych pierwszych do tych drugich dziś cienka granica.

Jeśli przegapisz czas dorastania w którym relacje z kobietami wchodzą po kolei na następne poziomy to później jest ciężko zachować ten dystans.

Mi wśród tej burzy romansów rozwinął się jeden jedyny związek z jedną kobietą z którą trafiłem do łóżka po 8 latach i z którą się ożeniłem.

Uważam że cnota ma taka samą wartość dla mężczyzny jak i kobiety i trzeba uważać kiedy i z kim się ja traci.

Jak chcesz bezpiecznie nawiązywać relacje to zacznij od facetów, będzie Ci ich łatwiej zrozumieć ...

 

 

 

Sporo racji, poniekąd wiele znajomości się tak kończy, chociaż początkowy kontekst bywa różny. Raz obydwie strony rzeczywiście chcą na "wejściowej" pozycji przede wszystkim rozmowy, relacji,  a jakieś układy z seksem w roli głównej przychodzą później, kiedy indziej chcą tego od początku, tylko nie przyznają się przed samymi sobą, aż balonik czajenia się pęka i walą prosto z rury o co im naprawdę chodzi. 

 

Wiadomo, że bierze się to z różnych przyczyn, ale ogromną rolę w takim dążeniu do seksu domyślnie w każdej relacji, nawet wtedy kiedy jest to toksyczne ma też moim zdaniem współczesna kultura, pewien jej nurt myślowy, szczególnie gwałtownie rozprzestrzeniająca się w sieci. Na ten przykład, przypominam sobie jak pewien szanowany przeze mnie bloger, który sporo pisał o rozwoju samego siebie, pracy i w sumie przekazywał sporo celnych uwag o życiu uciekł się do bardzo naciąganej tezy. Było coś o tym, że seks bez względu na staż znajomości- tutaj porównanie 2 letnie relacji do 2 godzinnej- zawsze jest wartością, bo wchodzi się w intymność drugiego człowieka, zbliża jak nigdy etc Pod samym  kątem uczciwości intelektualnej wyczułem, że to tak "śliskie" stwierdzenie jak tylko się da. Wiadomo facet, który dąży tylko do "zaliczenia" bardzo często stosuje przysłowiowego kopa w kierunku kobiety, unika kontaktów etc- do czego sam autor wprost się przyznał.

 

To jest ta bliskość? Bliskość, która przeterminuje się po stosunku? Nienawidzę, kiedy ktoś wyraźnie dorabia sobie pseudo- filozofię, do przesłanek czysto hedonistycznych. Już naprawdę pomijam tutaj ocenę moralną, po prostu nienawidzę kiedy ktoś wciska mi kity, robi ze mnie idiotę,dorabia filozofie do czysto prostego rachunku "moja przyjemność". Inna sprawa, że masa kobiet naprawdę łapie się na takie pieprzenie i co najlepsze same zaczynają wierzyć w filozofię, która wyklucza się często w praktyce. 

 

Jeżeli chodzi o dziewictwo. Cóż kultura determinuje tutaj inne postrzeganie tych spraw w zależności od płci. Obraz faceta jako zdobywcy robi jednak swoje i część kobiet ma domyślne podejście prawiczek=nieudacznik nawet specjalnie się nie zastanawiając nad tym no i w sumie trudno mieć do nich pretensje o coś co nieco wychodzi z pewnych mechanizmów biologicznych, ewolucyjnie społecznych etc. Trudno w sumie jednoznacznie wyrazić mi tutaj moje zdanie. Same kobiety, które są dziewicami w jakiś sposób mają w sobie dla mnie coś uroczego, ale mam trochę wpisany niepokój w stosunku do takich kobiet- czy dałbym radę stanąć na wysokości zadania, bo pierwszy raz kobiety to jednak dość ważna sprawa, tym bardziej kiedy taka kobieta podchodzi do tych spraw bardziej emocjonalnie. 

 

Co do facetów. Mam z nimi dobre relację, nigdy w sumie nie miałem większych problemów, jest wieloletni przyjaciel z którym wiele przeżyłem etc. 


  • 0

#12 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 09.02.2017, 08:08

Jeżeli chodzi o dziewictwo. Cóż kultura determinuje tutaj inne postrzeganie tych spraw w zależności od płci. Obraz faceta jako zdobywcy robi jednak swoje i część kobiet ma domyślne podejście prawiczek=nieudacznik nawet specjalnie się nie zastanawiając nad tym no i w sumie trudno mieć do nich pretensje o coś co nieco wychodzi z pewnych mechanizmów biologicznych, ewolucyjnie społecznych etc. Trudno w sumie jednoznacznie wyrazić mi tutaj moje zdanie. Same kobiety, które są dziewicami w jakiś sposób mają w sobie dla mnie coś uroczego, ale mam trochę wpisany niepokój w stosunku do takich kobiet- czy dałbym radę stanąć na wysokości zadania, bo pierwszy raz kobiety to jednak dość ważna sprawa, tym bardziej kiedy taka kobieta podchodzi do tych spraw bardziej emocjonalnie.

 

prawiczek = nieudacznik / nie zgodzę się z tym stwierdzeniem, bo dla mnie to ktoś, kto umie zapanować nad swoimi uczuciami i dla którego wejście w sferę intymności zarezerwowane jest dla tej jednej.

 

pierwszy raz dla kobiety - mając świadomość tego, że jest się dziewicą, nie spodziewałam się zbyt wiele. Pierwszy raz kojarzy się z bólem i tego nie da się wyeliminować więc kobieta musi się nastawić na to, że  czerpania przyjemności z seksu uczyć się będzie potem.

 

mamy całe życie na odkrywanie swoich tajemnic, ulubionych pozycji i nie potrzebuję tego ustalać przed ślubem


  • 1

#13 Pan M

Pan M

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 39 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 09.02.2017, 15:08

 

prawiczek = nieudacznik / nie zgodzę się z tym stwierdzeniem, bo dla mnie to ktoś, kto umie zapanować nad swoimi uczuciami i dla którego wejście w sferę intymności zarezerwowane jest dla tej jednej.

 

pierwszy raz dla kobiety - mając świadomość tego, że jest się dziewicą, nie spodziewałam się zbyt wiele. Pierwszy raz kojarzy się z bólem i tego nie da się wyeliminować więc kobieta musi się nastawić na to, że  czerpania przyjemności z seksu uczyć się będzie potem.

 

mamy całe życie na odkrywanie swoich tajemnic, ulubionych pozycji i nie potrzebuję tego ustalać przed ślubem

 

Ja tylko piszę o perspektywie części kobiet z jakimi zdarzało mi się zetknąć. Oczywiście tacy faceci o jakich piszesz istnieją, inna sprawa, że zostają wrzuceni do worka z tymi, którzy bardzo chcieli by już zacząć życie seksualne, a rzeczywiste bycie nieudacznikami im to utrudnia. Poświęcenie dla konkretnej kobiety- to jest dość zrozumiałe i spójne- ale to akurat też potrafi "rozbić" się o skrajnie inne postrzegane rzeczywistości przez konkretna kobietę- tutaj znów można natykać na opinie, że  kobietę to przeraża, nie znosi pewnego idealizmu takiego podejścia, uważa za nieżyciowe, innym jeszcze chodzi o praktykę i to co facet potrafi w łóżku. Powody są przeróżne, suma summarum jest ich dość sporo. 

 

No i teza Korzeniowskiego, że dziewictwo męskie a kobiecie ma jako tako równą wartość jest ciekawa, ale moim zdaniem nierównomierna. To znaczy oczywiście może tak być w  czyjejś prywatnej ocenie, ale taka ogólna tendencja w zbiorowej świadomości wykazuje zupełnie inne podejście, kontekst jest zmienny w zależności od płci. Dziewictwo kobiece od lat jest uznawane za wartość dodatnią, coś pozytywnego i nawet jeżeli jakiś bardziej popularny nurt myślowy  dziewictwo wręcz lekceważy i wyśmiewa, to grupa facetów, która wprost przyznaje, że ceni takie kobiety jest ciągle dość reprezentatywna. Na własnym "podwórku" po najbliższym otoczeniu widzę masę znajomych mężczyzn, którzy zwyczajnie takie kobiety cenią jako stałe partnerki. No i co ciekawe to bardzo zróżnicowana grupa, gdzie jest nawet paru niewierzących, albo ludzi, którym bliżej do filozofii wschodu niż chrześcijaństwa, katolicy i owszem też są, ale to tylko potwierdza, że takie zamiłowanie  nie wynika wyłącznie z religijnego aspektu jak wmawiają niektóre środowiska.  Prawiczek z kolei w takiej masowej świadomości ma w najlepszym wypadu  znaczenie neutralne, często pada jako określenie mające mężczyznę obrazić. Społecznie- kulturalne archetypy są raczej dość bezwzględnie jednostronne, co sam uważam za nieco karykaturalne i bezmyślne, bo ludzie przecież są przeróżni i nie stanowią jednolitej zbitej masy. Jednak to się rozbija w sumie o każdą dziedzinę, nie tylko seksualność. 


  • 0

#14 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 16.02.2017, 20:33

dla mnie oba aspekty (męski i damski) mają wydźwięk pozytywny o ile wynikają z wyboru a nie ciapowatości osobnika / osobniczki

 

W świecie w którym wszytsko jest przesiąknięte seksem, dokonanie takiego wyboru jest według mnie bardzo trudne i powinno naprawdę być doceniane, bo wymaga o wiele więcej samozaparcia niż 20 lat temu, gdy ja przed takim wyborem stawałam


  • 0

#15 krz29

krz29

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 12 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:podkarpacie

Napisany 13.05.2017, 17:00

Jestem w podobnej sytuacji. Mam 31 lat. 0 związków z kobietami na koncie. Kilka razy byłem zakochany bez wzajemności. Jak już udało mi się "wystartować" do dziewczyn, którymi byłem zainteresowany to spotykałem się ze stwierdzeniami: "własnych uczuć nie da się oszukać...", "w tej relacji nie pójdziemy dalej...", "byłbyś dla mnie za dobry..." lub po prostu "nie kocham cię".

 

Podobnie jak Wy zadaję sobie to pytanie: Jak znaleźć partnerkę życia?

 

Ostatnio udało mi się zaprosić koleżankę ze studiów podyplomowych na wesele kuzyna. Mało znam tą Kobietę, ale miałem wrażenie, że świetnie się bawiliśmy. Później zaprosiłem tą Koleżankę do teatru - ale przed zaproszeniem wysłałem Jej mejla, w którym m.in. napisałem coś takiego: Mam pewne nierozwiązane życiowe problemy, które ciągną się za mną już od kilku lat, ale tutaj tych moich "brudów" nie będę odsłaniał. Mam świadomość, że na ten czas eliminują mnie one przed wejściem w głębsze relacje z kobietami.

 

Chciałem z Nią najpierw nawiązać luźną, koleżeńską znajomość, lepiej poznać, ale też dać do zrozumienia, że mam pewne problemy (p. + m.). Moja pierdołowatość(?) została zdemaskowana przez Koleżankę, bo gdy odprowadzałem Ją po obejrzeniu sztuki powiedziała tylko: spotykamy się w ten sposób pierwszy i ostatni raz. Cóż... kolejny zawód.

 

Słucham ostatnio serii Ballady i romanse autorstwa o. Szustaka OP.

 

Jest tam kilka wskazówek jak znaleźć partnerkę życia. Są one dla mnie takim "pocieszeniem" na ten czas. Poza tym modlę się często o dar pięknej, dobrej i kochającej żony. Wierzę, że kiedyś taką Kobietę spotkam :)


  • 0

#16 Biały Wilk

Biały Wilk

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 301 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 13.05.2017, 18:31

A w jakim celu był ten mail?
  • 0

#17 StoAno

StoAno

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 228 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 13.05.2017, 19:56

^ Dobre pytanie. Też nie rozumiem po co ten mail...


  • 0

#18 tomek007

tomek007

    Bywalec

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 116 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 13.05.2017, 21:06

Umkną mi ten wątek:) Pisząc na początku, że od 7 lat nie byłem w normalnym związku nie miałem na myśli, że byłem sam niestety nie.. "przewinęło" się przez ten czas kilka dziewczyn i tak jak pisał Korzeniowski nie chciał bym pamiętać imion i twarzy kobiet z którymi się przez ten okres spotykałem - wszystkie wykorzystałem do moich celów/skrzywdziłem emocjonalnie. Na przełomie 2016 i 2017 byłem w związku z dziewczyną i oczywiście rozwaliłem go krzywdząc niewinną, delikatną, czułą kobietę przy okazji ją zdradzając - na człowieku uzależnionym nie można polegać.


  • 0

#19 YourBrother

YourBrother

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 187 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 13.05.2017, 22:01

Poco to się nogi nocą. Krz29 spokojnie i tak zrobiłeś lepiej, niż tysiące tych chłopaków/mężczyzn, którzy jedyne co robią to siedzą i narzekają na samotność nie angażując się w żadne społeczne relacje. Uczymy się na błędach a ta pani pewnie zapomni za niedługo.

Módl się i współpracuj z Bogiem poprzez relacje z innymi. To tak samo jak z nałogiem, sama modlitwa nie wystarczy, trzeba również działać. Angażuj się w jakieś wspólnoty. Pielgrzymki, rekolekcje ... Działaj w okół własnych zainteresowań. Bądź autentyczny. Nie napieraj przesadnie ( przyjaciółka mi ostatnio powiedziała, że miała taki incydent w sklepie, iż facet obok niej poprosił kasjerkę o czekoladę i powiedział, że to "dla tej pięknej dziewczyny" a następnie poszedł ), bo w mojej opinii, to tylko odrzuca. Ufaj Bogu a on Cię w końcu z kimś zwiąże.

 

Z tego co wiem bardzo ważne jest, aby facet był takim "facet konkret". Masz wiedzieć czego chcesz i umieć podejmować decyzje. Niestety jest to trudne w kręgach uzależnionych, którzy przeważnie mają problem z ogarnięciem swojej męskości. Często poprzez zaniedbanie rodziców. Ja np mam rocznikowo 20 lat a nigdy jeszcze drzewa nie rąbałem :/, bo mama ojcu oraz mi zakazywała ( ewentualnie jakieś małe oscypki na rozpałkę, ale to dopiero od 2 lat ). #byciejedynakiem

 

P.S.

U nas w duszpasterstwie reklamowano cosik takiego : http://poznajki.pl/ . Podrzucam, bo może ktoś skorzysta. Ja za młody jeszcze, więc nie wiem, ale pare par już z tego jest ;-) .


  • 0

#20 Pan M

Pan M

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 39 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 14.05.2017, 05:01


 

 

krz29, dnia 13 maja  2017- 18.00 napisał(a):

 

Jestem w podobnej sytuacji. Mam 31 lat. 0 związków z kobietami na koncie. Kilka razy byłem zakochany bez wzajemności. Jak już udało mi się "wystartować" do dziewczyn, którymi byłem zainteresowany to spotykałem się ze stwierdzeniami: "własnych uczuć nie da się oszukać...", "w tej relacji nie pójdziemy dalej...", "byłbyś dla mnie za dobry..." lub po prostu "nie kocham cię".

 

Podobnie jak Wy zadaję sobie to pytanie: Jak znaleźć partnerkę życia?

 

Ostatnio udało mi się zaprosić koleżankę ze studiów podyplomowych na wesele kuzyna. Mało znam tą Kobietę, ale miałem wrażenie, że świetnie się bawiliśmy. Później zaprosiłem tą Koleżankę do teatru - ale przed zaproszeniem wysłałem Jej mejla, w którym m.in. napisałem coś takiego: Mam pewne nierozwiązane życiowe problemy, które ciągną się za mną już od kilku lat, ale tutaj tych moich "brudów" nie będę odsłaniał. Mam świadomość, że na ten czas eliminują mnie one przed wejściem w głębsze relacje z kobietami.

 

Chciałem z Nią najpierw nawiązać luźną, koleżeńską znajomość, lepiej poznać, ale też dać do zrozumienia, że mam pewne problemy (p. + m.). Moja pierdołowatość(?) została zdemaskowana przez Koleżankę, bo gdy odprowadzałem Ją po obejrzeniu sztuki powiedziała tylko: spotykamy się w ten sposób pierwszy i ostatni raz. Cóż... kolejny zawód.

 

Słucham ostatnio serii Ballady i romanse autorstwa o. Szustaka OP.

 

Jest tam kilka wskazówek jak znaleźć partnerkę życia. Są one dla mnie takim "pocieszeniem" na ten czas. Poza tym modlę się często o dar pięknej, dobrej i kochającej żony. Wierzę, że kiedyś taką Kobietę spotkam :)

 

 

Widzę, że stopień odnajdywania się w rzeczywistości bez filtrów nałogu jest skrajnie inny w wielu wypadkach. Ja ze swojej strony polecałbym po prostu chociaż minimalne wychłodzenie w stosunku do oczekiwań wobec kobiet, miłości i wszystkich pochodnych z tym związanych i własnych problemów także. Wywalanie z siebie prywatnych problemów we wczesnej fazie znajomości zawsze jest złe, bo kobiety chcą być w tym momencie zabawiane przez faceta, dobrze czuć się przy nim, a nie wchodzić w rolę w powierniczki nałogowców. Fajnie jest się zdystansować do swoich problemów i faktycznie pozwolić kobiecie się dobrze bawić. Odstawiając nałóg łatwiej wejść w rolę takiego mądrego faceta w sprawach emocjonalnych- we wczesnej fazie nie angażować się za mocno w relacje, sporo pomaga tutaj fakt, że facet to jednak mniej emocjonalna istota od kobiety. Duży okres odstawienia to już połowa sukces- a widzę po kalendarzu, że połowę warunku spełniasz. Pozostałe 50%  to po prostu nauczenie się dystansu do samego siebie, wspierania przez własną osobę i potem z górki przyjdzie rozkmina " nie ma co zawracać głowy dziewczynie, którą ledwo co poznałem".  Wiele też daje przełożenie ciężaru skupienia z kobiet na inne sfery. Wyznaczenia sobie celu zdobycia awansu w pracy, większych zarobków, a potem nagrodzenie się za to- kupno nowszego sprzętu do ćwiczeń, wyjazd w góry, co kto lubi.  Mocno imponuje  to, że facet przykłada dużą wagę do budowania własnej przyszłości i rzeczywiście rozwija i sprawia, że jego akcje na "rynku" rosną. 

 

 

No a wracając do tej dziewczyny. Wiem, że chciałeś po prostu stworzyć już ramy tej znajomości, które wykluczyłby relacje, których byś nie chciał. No ale dziewczyna pewnie zinterpretowała to tak, że zaczniesz z czasem traktować ją jak terapeutkę i raz, że się przestraszyła. Dwa  ta wiadomość mailowa rzeczywiście nie brzmi dobrze ze strony faceta, bo bez urazy... ale ma w sobie jakiś pierwiastek egzaltacji, nieszczęsnego werteryzmu ;D 

 

W ogóle wyjście z nałogu to tak naprawdę  furtka do jeszcze większych wyzwań.  IMO 30 latek bez większego doświadczenia wobec kobiet,  rozumienia ich psychiki, ma raczej stosunkowo małe szanse na znalezienie partnerki w osobie kobiet, z którą będzie mu się po prostu dobrze pogadało. To jak w grze rpg ;D Po prostu nie ma szans by szybko odblokowało się bardzo dobrą umiejętność z racji niskiego poziomu postaci, bo najpierw musisz na nią zapracować zdobyciem dużej liczby punktów doświadczenia, przez które awansujesz na lepsze poziomy oferujące  odblokowanie lepszych  możliwości. Co do tego zbudowania koleżeńskich znajomości, to bardzo dobry trop. Należy się jeszcze liczyć z tym, że dla sporej grupy kobiet facet, który w takim wieku ma dużą rotację zerwanych, popsutych znajomości z kobietami, czy wręcz ich deficyt będzie traktowany na poziomie podświadomym jako osoba z którą coś nie halo i którego kobieta powinna unikać. Dlatego dobrze zbudować sobie solidną bazę znajomych dziewczyn, z którymi łączą cię luźne ale i zarazem solidne ludzkie relacje. Nie sugeruje tutaj czegokolwiek w sferze seksualnej. Nie można też niczego przesądzać i może też w kwestii tej  spotkasz kobietę, która uzna za urocze to, że nigdy nie byłeś w związku kobietą, bo będzie mogła mieć do ciebie dostęp jako pierwsza. No ale relację z koleżkami tak czy inaczej zawsze wskazane, bo zawsze podświadomie przedstawiają faceta jako tego, z którym kobiety chcą przebywać i dobrze się czują. Bez tego w oczach niektórych można wyjść na freaka.


Ten post był edytowany przez Pan M dnia: 14.05.2017, 05:08

  • 0