Skocz do zawartości



Zdjęcie

Czy ty też już doskonale wiesz co masz zrobić by pozbyć się nałogowego onanizmu?

uzależnienie onanizm wyzwolenie uwolnienie

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
10 odpowiedzi w tym temacie

#1 ŁukaszStop

ŁukaszStop

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 20.11.2015, 20:20

Jak to jest z nami? W dobie internetu i takich for jak to, mamy nieograniczony dostęp do wiedzy. Doskonale wiemy jak poznać czy jesteśmy uzależnieni  i onanizm jest problemem. Wiemy jakie są, lub mogą być skutki i konsekwencje pozostawania w nałogu. Często nawet znajdziemy dobre wskazówki jak się tego pozbyć z naszego życia. Dostajemy motywację do zawalczenia o swoje nowe lepsze życie. Możemy przeczytać mnóstwo świadectw osób które wyszły z tego bagna, by uwierzyć w to, że jest to możliwe.

W takim razie czego jeszcze tak na prawdę brakuje?

 

Może tak naprawdę wcale nie chcemy się pozbyć tych krótkich chwil przyjemności? :)


Ten post był edytowany przez ŁukaszStop dnia: 20.11.2015, 20:21

  • 0

#2 c.d.n.

c.d.n.

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 516 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 20.11.2015, 20:31

Hmm... są też tony poradników, jak pozbyć się kompleksów, wyjść z introwertyzmu, założyć dobrze prosperującą firmę albo przekuć pasję w sukces. Podejrzewam, że nie wszystkie naciągają ludzi - rady są, obietywnie rzecz biorąc, do wykorzystania.

Podobnie z radami przyjaciół czy rodziny (jeśli ktoś ma szczęście), o których wiemy, że trafiły w sedno, ale... no właśnie, tylko wiemy.

Nie jesteśmy komputerami, w które można wgrać nowy program. Ale Twoje pytanie jest dobre - skoro wiemy, czemu bywa tak trudno?

Bo to nałóg. A z żadnego się łatwo nie wychodzi. I zawsze przychodzi moment, kiedy ta krótka chwila przyjemności wygląda lepiej od perspektywy, gdzieś tam, wolnego życia. Które nie za bardzo wiadomo, czym będzie, bo na pewno nie samą tęczą.

I wtedy trzeba mieć dużo silnej woli ;)


  • 0

#3 Gość_Matthew.Koliber_*

Gość_Matthew.Koliber_*
  • Goście

Napisany 20.11.2015, 20:44

Życie w niewoli jest przyjemniejsze, łatwiejsze i bardziej stabilne. Powoli wychodząc z tego przyjemnego istnienia, na wolności okazuję się, że ma to plusy jak i minusy.

 

W wolnym świecie jest paradoksalnie o wiele gorzej, ale przyjemność z kolejnych pokonywanych przeszkód dają to co sprawia że chce się żyć, niż np. praca w biurze i przybijanie pieczątek

 

To tak jak w firmie, pracownik idzie na 8h a resztę ma spokój. Natomiast szef tej firmy jest w niej cały czas i chętnie by się nieraz zamienił z pracownikiem jeśli ktoś by tylko nią zarządzał tak jak on. Choć nie wiem ile by wytrzymał w tej monotonii

 

No właśnie, nie znamy tej przyjemności z pokonywania przeszkód(bo już tego nie pamiętamy, albo jest to tylko taki przebłysk(wtedy za tym tęsknimy najbardziej)), brak nam cierpliwości, wytrwałości i niejednokrotnie idziemy na skróty do tych prostych prymitywnych przyjemności.


Ten post był edytowany przez Matthew.Koliber dnia: 20.11.2015, 20:53

  • 3

#4 kmmg27

kmmg27

    Wyga

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 565 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:mazury cud natury :)

Napisany 20.11.2015, 22:14

Matthew, nie zgadzam się. Gloryfikujesz masturbację i chyba naprawdę malo wiesz o życiu bez nałogu.

Trochę mam czystych dni ostatnio i mogę napisać z cala odpowiedzialnością - życie bez jest dobre, łatwiejsze, bardziej satysfakcjonujace, żywsze, pełniejsze, pełne nowych barw, zapachów, miejsc i ludzi...

Tylko to jest tak jak w pytaniu Łukasza - czy chce.
Bo to chce oznacza, ze odchodze od tego co znane, bezpieczne, sprawdzone, ze przechodze przez te ciemne miejsca w sobie, których się boje, wstydze, wypieram, przez rany zadane mi i zadane przeze mnie, ze korzystam z każdego możliwego sposobu i do skutku.

Ze biorę odpowiedzialność za swoje życie, za swoje decyzje, za swoje relacje.
Ze się uwalniam nie tylko od masturbacji i porno, ale od relacji przede wszystkim - wszystkich toksycznych i krzywdzacych, teraz i kiedyś, ze zamyka dziecinstwo, ze juz nie jestem dzieckiem.

Tak jak napisałes - można być pracownikiem na taśmie, który calę życie będzie marudzil, ze mu malo płacą, ze nie szanują, ze nikt się z nim nie liczy, nikogo nie obchodzi.
Albo można założyć własną firmę i być szefem.
  • 1

#5 Lmvd

Lmvd

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 448 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 20.11.2015, 22:37

Wszystko można, nawet czerpać przyjemność(choćby na chwilę) z tego, że się na tej taśmie pracuje, albo przybija pieczątki. Wszystko jest po coś. Uczysz się cierpliwości, pokory, szacunku do pieniądza gdy znajdziesz inną, lepszą pensję i posadę.

Amerykanie mają dobre podejście - jeśli coś robisz, rób to tak, by być w tym najlepszym (nawet jeśli aktualnie czyścisz toalety).

 

Wszystko zależy od podejścia, nastawienia. Pracowałem na magazynie przez kilka miesięcy, przerzucałem ciężary, paczki i inne klamoty. Robiłem to sumiennie, nie na odwal, po trzech miesiącach miałem już inne zajęcie, zaproponowali mi ambitniejsze. Czyli da się. Step by step. Taka moja dewiza życiowa na aktualny pobyt za granicą. Nie mierzę od razu wysoko, by nie spaść z tego wysoka. Zachowawczość? Raczej realizm.

 

A wracając to pytania głównego - ja nadal nie znam odpowiedzi na to pytanie i często sam siebie o to pytam. Może kiedyś się dowiem jak zbuduję jakąś tam abstynencję. Liczę, że życie mnie pozytywnie zaskoczy, bo ja innego niż to obecnie nie znam, onanizuję się od momentu, gdy zacząłem dojrzewać.

 

Książki, forum, publikacje naukowe, specjaliści, ośrodki, dużo tego. Mamy pełen dostęp to info. Można by powiedzieć: nic tylko się leczyć, nic tylko zdrowieć.

Tyle, że o ile, taki Kowalski kupi sobie książkę pt. "Jak być asertywnym", czy "Jak się nauczyć chińskiego w miesiąc", poczyta trochę, a później oleje temat i rzuci tę wiedzę w kąt, to przypuszczam, że nic mu się od tego nie dzieje. A gdy nam się nie udaje trzymać zaleceń zawartych powiedzmy w "Od nałogu do miłości",  to od razu jest rozpacz, dramat i kaplica. Przynajmniej ja tak mam.

 

Łukasz, że tak jeszcze zapytam na koniec - skąd taki pomysł na wątek? Jesteś właśnie bezsilny, zrezygnowany i dopiero co po upadku?


Ten post był edytowany przez Lmvd dnia: 20.11.2015, 22:39

  • 0

#6 Gość_Matthew.Koliber_*

Gość_Matthew.Koliber_*
  • Goście

Napisany 21.11.2015, 08:39

Nic nie gloryfikuję. Napisałem, że jest to przyjemne - to nie znaczy, że ja to wychwalam. Przeciwnie wstydzę się tego i nie chce tego robić.

Życie bez o. pamiętam jedynie z okresu podstawówki kiedy o tym nie widziałem i było to o wiele lepsze. Przyjemność była nawet z samej nauki, w doskonaleniu się i nikt nie musiał mnie namawiać. Nie chciałem być lepszy od kogoś, nie myślałem o tych pieniądzach(Nie widzę np. w tym przyjemności jak kiedyś. Cały czas te pieniądze :( :(). Z samej ciekawości się uczyłem.

 

Kmmg27 :) zazdroszczę cie tego. Widać, że mamy zupełnie inne odczucia. Nieraz jak mnie wgniecie od tego powstrzymywania się to aż mi nie dobrze :( Jest to podobne do ostrego hamowania w samochodzie. Człowiek jest na chwilę obezwładniony. Nie jest to wcale przeze mnie pożądane odczucie. Kilka razy takie coś i ma się już tego odwyku naprawdę dość!!! Dodatkowo jeszcze nauka, praca (próbował się ktoś uczyć w samochodzie który cały czas skręca i gwałtownie hamuję? Ochota na jakąkolwiek formę aktywności zupełnie spada) + stres = mieszanka wybuchowa. Jednym słowem jest ciężko Ale co tam, męczę się :)

„życie bez jest dobre, łatwiejsze, bardziej satysfakcjonujace, żywsze, pełniejsze, pełne nowych barw, zapachów, miejsc i ludzi...” - odczuwam to tylko chwilowo i ze wspomnień.

 

Możliwe, że te przeszkody sami tworzymy, albo są one tylko dla nas szczególnie widoczne.

 

Zamknięci przy taśmie, biurku w porównaniu do tego kto tym całym interesem steruje. Spotyka się z masą ludzi, robi interesy. Często bardzo ryzykowne, które mogą wszystko zniszczyć. Dla którego to wszystko codzienność i normalność.

 

Dla niektórych nas jak i dla mnie spotkanie to już problem :) (nie wiem czy dalsze dołowanie ma jakiś sens)

 

Co do prostych pomysłów na odejście od czegoś to jestem bardzo do tego sceptyczny, Nie mówię, że to nie ma sensu. ale nic nie zastąpi budowli budowanej miesiącami w bólu i nieraz rozpaczy od szałasu który można szybko wybudować i chroni tylko od deszczu, i chłodnego wiatru, Co będzie jak przyjdzie jakaś większa burza? Który projekt będzie bardziej przydatny i przyszłościowy? A który jest przeznaczony na okres przejściowy?


Ten post był edytowany przez Matthew.Koliber dnia: 21.11.2015, 10:22

  • 0

#7 ŁukaszStop

ŁukaszStop

    Początkujący user

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.11.2015, 15:33

Lmvd,

analizuję problem onanizmu i po prostu takie pytanie wpadło mi na myśl. Myślę, że nie istnieje jednoznaczna odpowiedź na nie, ale daje ono do myślenia. 

Całe szczęście nie jestem bezsilny, ani zrezygnowany. :) Wyszedłem z tego, skończyłem studia, teraz mam dobrą pracę i co ważniejsze żonę oraz cudownego rocznego synka :) Całe szczęście mam inne problemy niż kolejny upadek w onanizm.


Ten post był edytowany przez ŁukaszStop dnia: 21.11.2015, 15:36

  • 0

#8 Lmvd

Lmvd

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 448 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.11.2015, 16:03

Gratulacje.

Przestałeś się onanizować, ale pamiętaj, że nałogowcem jest się już do końca życia.

 

Jak Ci się udało zatem? Wiadomo, wszystko to kwestia indywidualna, nie ma gotowych rozwiązań dla ogółu.

Ale gdybyś mógł coś więcej napisać to byłoby cenne świadectwo, że jednak można przestać to robić i zacząć normalnie żyć.


Ten post był edytowany przez Lmvd dnia: 21.11.2015, 16:04

  • 0

#9 dr_Hammer

dr_Hammer

    Weteran

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3732 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:L.Stadt

Napisany 21.11.2015, 20:45

Tu nie chodzi o przyjemność, tu chodzi o to żeby nie czuć emocji, lęków itp.
Dlatego ntak trudno z tego wyjść samemu.
To jest proces ciągłego spychania w głąb psychiki tego o czym chcemy zapomnieć.
Poradniki można dodatkowo ale nic nie zastąpi terapii i wspólnoty.
Próbowałem obu sposobów.
Na terapii uwalniasz nieprzepracowne emocje i powoli w odpowiednich warunkach, bezpiecznych po raz pierwszy je przepracowujesz.
Proces bolesny jak jasna ciasną,ale to jest konieczne.
Pozdr
  • 0

#10 kmmg27

kmmg27

    Wyga

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 565 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:mazury cud natury :)

Napisany 22.11.2015, 16:13

Matthew, wiem czym jest nałóg - zmagam się z tym od ponad 20 lat. I gdy piszesz, ze człowiekowi się chce tak bardzo, ze aż niedobrze mu przy tym, to tez to rozumiem, bo przechodze przez to samo co kazdy. Wczoraj np. miałam tak paskudny dzień pod tym względem, ze uciekłam po prostu do kościoła i siedziałam i ryczalam. Bo się chce, bo ciało się ''domaga'', bo znalazlam kilkanaście powodow dlaczego tak, bo hormony (a naprawdę, u kobiety to żywioł) i tylko jeden nie - NIE CHCE TAK DUŻEJ ŻYĆ.
Nawet jeżeli to oznacza rzyganie po kątach i perspektywę, ze juz nigdy nie będzie tak miło i przyjemnie.

Powodzenia
  • 0

#11 kabat_one

kabat_one

    I'm an aligator

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 405 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 28.11.2015, 22:17

Gratulacje.

Przestałeś się onanizować, ale pamiętaj, że nałogowcem jest się już do końca życia.

 

 

Nie urodziłeś się jako nałogowiec. Raczej to sobie sam człowiek wmawia... Raczej w ludzkim umyśle często pojawia się leniwiec, który ma w sobie strach przed cierpieniem. A znoszenie cierpienia, to najbardziej wydajna metoda w przezwyciężaniu problemów z nałogami...


  • 0



Także oznaczono tymi tagami: uzależnienie, onanizm, wyzwolenie, uwolnienie