Skocz do zawartości



Zdjęcie

Uzależnienie od P+M a charakter i seks


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 warextrem

warextrem

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 02.08.2015, 10:48

Witam, jestem nowy jak widzicie

 

Jestem uzależniony od dobrych kilku lat, mam akutalnie 20. Trwam w abstynencji od 6dni. Mam problemy z rozmawianiem z obcymi ludźmi, z kobietami, z pewnością siebie. Mam niską samocenę. Wiele kobiet(właściwie bliższych mi kiedyś dziewczyn) mówi, że nie mogą uwierzyć, że nie mam dziewczyny, bo jestem świetnym i przystojnym facetem. Jednakowoż owe znajomości musiały się zakończyć i właściwie mam kontakt z tylko jedną dziewczyną(nie liczę swojej przyjaciółki-czysta przyjaźń d-m istnieje), która właściwie chce mnie zaciągnąć do łóżka, a jeśli nie to, to żeby uprawiać seks oralny. Jest to kusząca propozycja właśnie ze względu na moją abstynencję od P i M. Myślicie, że zaspokajanie potrzeb w sposób realny, z prawdziwą kobietą może przeszkodzić w procesie "ulepszania" własnego ja? W ogóle czy abstynencja poprawi moją samoocenę, zdolności kontaktowania się z obcymi ludźmi, poznawanie ich? I jak do tych celów: poprawa samooceny, poprawienie umiejętności socjalnych, bycie odważniejszym jeśli chodzi o kobiety ma się spotykanie i zaspokajanie potrzeb z prawdziwą kobietą?

 

Pozdrawiam


  • 0

#2 Laukos

Laukos

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 92 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Polska

Napisany 02.08.2015, 13:26

Witaj i szacunek że odkryłeś twój problem tak wcześnie, wiedz że przed tobą długa droga ja walczę już od 2 lat i mam jak na razie dość mizerne efekty ale są.

Co do twoich umiejętności socjalnych to sama abstynencja ich nie poprawi ale znacznie ułatwi ci spojrzenie na twoje życie przez jego prawdziwy pryzmat.

 

Kiedy odstawiłem porno i masturbację zobaczyłem jak wiele u mnie kuleje w wielu sferach życia.

 

Mi pomogło skierowanie uwagi na innego człowieka i jakby w niewytłumaczalny sposób stałem się lubiany w gronie moich znajomych, czasem się ze mnie pośmieją (w pozytywnym sensie) ale wiem że uznają moją wartość i znają wiele moich słabości i ja mam dla nich szacunek i kiedy coś spi****e to potrafię obejrzeć sprawę z perspektywy zewnętrznej a nie jak to miałem kilka lat temu jaki to ja jestem biedny; nikt mnie nie lubi; wszyscy się na mnie uwzięli itd.

 

Porno i masturbacja u mnie (nie wiem jak u ciebie) to dopiero wierzchołek góry lodowej.

 

Powodzenie i witam na forum.

 

P.S pomyśl może warto by było założyć swą ścieżkę pomyśl nad tym


  • 0

#3 nuntius

nuntius

    Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę!

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1404 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 03.08.2015, 22:36

 

 Myślicie, że zaspokajanie potrzeb w sposób realny, z prawdziwą kobietą może przeszkodzić w procesie "ulepszania" własnego ja? 

 

 

Twoje "ja" powinno być przede wszystkim silne jeśli chcesz podążać ku zdrowieniu. Jeśli zatem realne kontakty z kobietą byłyby tylko i wyłącznie dla Ciebie pokusą, której w końcu uległeś, to na pewno nie sprzyjają umacnianiu Twego "ja" ale ogałacają go z godności, pomniejszają jego siłę. Zapytasz więc, to kiedy moje "ja" stanie się umocnione dzięki takim kontaktom a nie sponiewierane? Odpowiem, że wtedy, gdy wykonanie takiego posunięcia będzie wynikało z Twego panowania nad sobą, nad swoją pożądliwością, a nie będzie rodzajem znieczulacza w stresowych sytuacjach czy formą masturbacji przy wykorzystaniu drugiego człowieka. 

To Ty masz rządzić swoim ciałem a nie Twe pożądliwości ciała Tobą - to fundament wyjściowy. Ty masz panować siłą woli nad tym, co się wokół Ciebie z Twoim udziałem dzieje. Pamiętaj, że podejmując decyzję o wyjściu z łajna, podejmujesz drogę na sam szczyt więc musisz o tym pamiętać, że jeśli na tej drodze będą się pojawiać upadki i będzie Ci pod górę , to tylko dlatego, że będzie to Twoja droga na sam szczyt i trudno na niej nie upadać. Gdybyś jej sobie nie obrał byłoby Ci znacznie łatwiej, a może nawet aż za łatwo, ale byłaby to droga w zupełnie innym kierunku.

Powodzenia i witaj na forum!


  • 0

#4 Raróg

Raróg

    Powstały z popiołu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 318 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź / Poznań

Napisany 05.08.2015, 17:30

Abstynencja nie rozwiązuje wszystkich naszych problemów psychologicznych. Myślę, że to jest jedynie pierwszy krok w kierunku prawdziwego zdrowia, a nie cel finalny. Z pewnością abstynencja ułatwi ci koncentrację i po jakimś czasie uspokoi gospodarkę chemiczną mózgu - dla mnie to był czas bardzo pozytywnych emocji. Z pewnością też abstynencja zwiększa zapotrzebowanie na kontakt z realnymi kobietami ;-) Ale nad swoimi umiejętnościami społecznymi i różnymi emocjonalnymi schematami trzeba pracować osobno.

 

Na pocieszenie powiem, że sam miałem bardzo niską samoocenę nawet pomimo tego, że nigdy nie miałem większych kłopotów z poderwaniem dziewczyny. To jest coś co siedzi w tobie jak wirus i póki to w sobie masz, co byś nie osiągnął będzie wyglądało dla ciebie marnie i niewystarczająco dobrze. Na początek spróbuj wypisać sobie listę rzeczy które w sobie cenisz, które myślisz, że są fajne. Niech ta lista z czasem rośnie, gdy zaczniesz odkrywać nowe rzeczy. Sam się czułem na początku bardzo niekomfortowo z tym ćwiczeniem, ale to pomaga.


  • 0

#5 warextrem

warextrem

    Początkujący user

  • Autor(ka) tematu
  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 08.08.2015, 20:11

Dziękuje bardzo za odpowiedzi, i przepraszam, że tyle czasu nie odpowiadałem :) Co do tej kobiety, myślę, że zrezygnuję, byłoby to na zasadzie "friends with benefits". Niestety, w tym tygodniu poległem dwa razy, po równym tygodniu abstynecji, co było rekordem. Teraz nie robię tego od 2 dni, i nie czuję jeszcze takiej potrzeby(kiedyś codziennie czułem), myślę, że nawet 2-3 dniowe okresy abstynencji "wyciszają" dalsze potrzeby.

Zrobię listę cech pozytywnych u mnie, postaram się ją czytać dzień w dzień. Rzeczywiście to pomaga, żeby zwiększyć pewność siebie i samoocenę?

Mam jeszcze tak, że nie potrafię się cieszyć z małych jak i wielkich rzeczy. Np. zdałem w tym roku maturę naprawdę bardzo dobrze, przed maturą byłem ogromnie tym zestresowany, a po maturze myśli: "e tam? to nic takiego przecież, to dla mnie pikuś".

I kolejna sprawa to huśtawki nastrojów, czy w abstynencji czy nie, przez dzień potrafi mi się zmienić nastrój i 10 razy... Jak rano budzę się szczęśliwy, tak potem jestem smutny, wkurzony, zadowolony, agresywny, spokojny, znowu smutny, i na koniec zadowolony...


Ten post był edytowany przez warextrem dnia: 08.08.2015, 20:23

  • 0