Skocz do zawartości



Mam problem z terapią

terapia problem rezygnacja zasadność terapi

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
11 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_Nautis12_*

Gość_Nautis12_*
  • Goście

Napisany 29.12.2014, 00:39

Cześć,

siedzę już tu na forum dość długo..Większość moich znajomych tutaj z forum poleciła mi pójście na terapię.Inni ludzie też mi kazali.Od roku jestem na terapii.

 

Jak to teraz wygląda?

Początkowo sam opracowałem coś na spotkania z Terapeutą.Gość fajny,spoko się z nim gada.Specjalista od uzależnień.Leczył uzależnienia od komputera itp.,nie głupi obeznany w temacie.

 

Na pierwszym spotkaniu opisałem mu w streszczonej formie swoje problemy,pokazałem książkę "Cyberseks"-nawet pożyczył,żeby poczytać.Może niepotrzebnie ,ale jakoś tak sam narzuciłem mu taką formę jak w szkole terapii z zadaniami domowymi itp.

 

Rok temu robiłem u niego testy,odnośnie samego siebie,jak reaguję na pewne sytuacje życiowe.Wyszły nienajgorzej,ale źle.

I tyle na ten temat wiem-do dziś nie dostałem wyników,żadnych.

W rezultacie to jest tak,że jak sam coś poszukam i powiem na terapii,to przytaknie i...sam prowadzę sobie monologi.

 

Nie wiem jak to opisać dziwna sytuacja,w sumie nie czuję rezultatów terapii żadnych.Nawet powiem ,że jest jeszcze gorzej.Poważnie.

 

No i jeszcze kiedyś dałem mu taki mały "prezent" na święta(nie żeby korupcja,bo z NFZ-tu chodzę),wtedy to się postarał,rozrysował wszystko sypał przykładami..chyba najlepiej wykorzystane 45 min.

 

I jeszcze kiedyś-tak lekko zasugerował,"czy nie chcę prywatnie?" Cięty na kasę?

 

Bo teraz to przychodzę na jakieś 10-25 min,on pyta co u mnie,jest mój monolg i do widzenia.O testach nie wspomnę.I z gościem się dogaduję-ale w tej terapii daje się czuć taki....hmmm??? "Choojovy Climat"?(tak wprost napisałem :)

 

 

 

Jak chodzicie na terapię mieliście kiedyś podobne problemy?

Chodziliście na prywatną jest inaczej jak w NFZ-ecie?

Rzuciliście kiedyś?

 

 

Bo szczerze-nie chce mi się już chodzić,rezultatów nie ma.Ale żeby mi testów, nie dał wyników?Co to przedszkole?

I w ogóle żałuję że poszedłem.Niepotrzebnie tracę czas.Szkoda mi kasy na dojazdy i przeważnie czasu.

 

Przed terapią przygotowuję się do spotkania itp. a tam 20 min i spadaj,gość na herbatkę leci do ziomali.

 

Nie chcę mędrkować-to sam sobie mogę pomóc

 

Jak czytaliście i możecie mi jakoś doradzić to piszcie.Z góry dzięki za pomoc.

 

 

 


  • 0

#2 AleJakTo_ZprochuDogwiazd

AleJakTo_ZprochuDogwiazd

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 715 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 29.12.2014, 01:50

Mam dysonans w głowie na ten temat Nautius więc moja opinia pewnie Ci nie pomoże no ale do rzeczy ...

 

Mam pewne doświadczenie co do terapeutów , znam ich kilku , a łączny czas moich  " terapii " wynosi około półtorej roku ...

 

Na początku trafiłem na tak chu*** faceta że myślałem że wyjdę z siebie , gość kpił ze mnie w żywe oczy teksty typu " po co tu przyszedłem "  i o co mi chodzi ( na NFZ ) itp... jakbym był wredny to bym go nagrał i uprzykrzył mu życie . 

 

Potem płaciłem ( było sympatycznie ale za drogo i nie dawało to aż tak dużych zmian )

 

Wreszcie poprosiłem innego który zrozumiał moją sytuacje finansową i  mój problem , okazało się to krokiem milowym bo facet doskonale rozumiał problem i z mojej rozmowy tłumaczył mi co robię źle ...  mimo że to terapeuta z najwyższej półki to i tak przypisuje mu 15 % moich sukcesów z nałogiem ...

 

 

Więc podsumowując ...

Terapeuta nigdy nie wyciągnie Cie z nałogu , większość zależy od Ciebie . I sam po sobie zaobserwuj czy Ci pomaga , jak nie to zmień go . Chociaż z tego co piszesz to ja już bym go zmienił ... 


  • 0

#3 dr_Hammer

dr_Hammer

    Weteran

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3334 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:L.Stadt

Napisany 29.12.2014, 09:45

Psychiatra do ktorej chodze wysluchala mnie w lutym tego roku, pociagnela za "sznurki" i wskoczylem na terapie na NFZ, terapeutka wciskala mnie pomiedzy pacjentow.

Co 2-3 tygodnie raz o 12 a raz o 16 ale spoko rozumialem bylem "wsadzony" i trudno wymagac zebym mial nagle stala godzine.

Po kilku sesjach laska mowi mi ze odchodzi ze szpitala, na prywatne.

Pytam sie co ze mna... hmm na panstwowym mi sie konczy, no bo przeciez bylem wcisniety.

Zawislo pytanie "to zamykamy terapie czy...", przekalkulowalem sobie finanse w glowie, mysle babka z polecenia jest dobra i poszedlem na prywat.

Nie zaluje bo prawie rok nie wale, widze u siebie zmiany, kasy idzie ale na porno tez szlo sporo.

 

Czy widze roznice pomiedzy NFZ a prywatem?

W pracy terapeutki raczej nie tam tez sie starala, byla skupiona na moim problemie.

Na prywacie mam wiecej czasu (60 minut) i moze to moja sugestia ona jednak bardziej sie stara, dostalem mozliwosc kola ratunkowego w postaci wsparcia meilowego.

Zadawalem sobie pytanie czy na NFZ Pani Psycholog bylaby taka szczodra... watpie, pomimo calej sympatii dla niej i doceniania jej profesjonalizmu.

Ja jestem zadowolony, staly dzien, stala godzina jak mi cos wypadnie Pani bez problemu przesuwa mi na inna godzine.

 

Ale mi sie nasuwa refleksja co za po#@&^ny kraj, nie moze zapewnic opieki psychologicznej na normalnym poziomie musze bulic kase i chodzic prywatnie.

Albo tak jak Ty piszesz idziesz na NFZ a koles odwala panszczyzne i ma z tylu.


  • 0

#4 Gość_Nautis12_*

Gość_Nautis12_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 29.12.2014, 11:19

 

Ale mi sie nasuwa refleksja co za po#@&^ny kraj, nie moze zapewnic opieki psychologicznej na normalnym poziomie musze bulic kase i chodzic prywatnie.

Albo tak jak Ty piszesz idziesz na NFZ a koles odwala panszczyzne i ma z tylu.

 

Wtedy to trochę mu pocisnąłem.Widzę,że Wy mieliście znacznie gorzej,o wiele gorzej.Troszkę nie doceniam tego co mam.U mnie nie ma wcale kolejek do niego.Godzinę najczęściej sam sobie wybieram.

 

Teraz trochę sobie pocisnę:

Część prac zrobiłem,części nie.No i poprosił mnie o abstynencję.Wiadomo z jakim skutkiem,że olałem.

 

Jedna rzecz-boję się przemiany.Raz że upadnę,dwa że zmienię sam siebie.

Chodzi o to,że w dzisiejszym świecie ludzie wykorzystują ludzi dobrych i poczciwych.No mnie np.każdy prosi zawsze o przysługę.A to ktoś dzwoni,że ma problem i potrzebuje się wyżalić,z kolei inny mają "Świetny pomysł na biznes" i chcieliby spółki ze mną,jednocześnie sami nic nie robiąc.Tylko żebym ja to za nich poprowadził,ot "przetarł im ścieżki".Z kolei jak dopadnę kogoś na poziomie z kim można by rzeczywiście pójść za ciosem-chodzi o biznes to on ostrożnie sam.

 

Chciałem tu napisać,że ludzie tak mnie widza,mają problem-do mnie. Nautis zawsze wam pomoże.Z kolei jak sam mam gorszy dzień-to nikt absolutnie nikt nie ma dla mnie czasu.Moim problem jest również to,że za bardzo ufam ludziom-mało kto zaufa człowiekowi poznanemu na Internecie,weźmie przypadkowego podróżnego w lesie,bądź sam korzysta z autostopu-nawet jak trzeba jechać autem po tuningu-a kierowca najwyraźniej jedzie na "czymś".Z tego wychodzą całkiem dobre akcje-nowe znajomości i przyjaźnie,niejednokrotnie w taki właśnie sposób załatwiłem sobie pracę za granicą. Niejednokrotnie  też mnie oszukano,mimo dobrych chęci.Po prostu oni wyczuli moją naiwność i chęć pomocy,a ja nie nie wyczułem ich zamiarów oszustwa.

 

 

Był okres ,że dobrze mi szło i byłem dłuugo  na zielono.I wtedy byłem prawdomówny i ludzie mnie wykorzystywali.Dowiedzieli się czegoś o mnie bądź ode mnie i wykorzystywali to przeciw mnie. Ehhh ten wredny "wyścig szczurów".Teraz mam ograniczone zaufanie nie tylko na drodze- i dobrze na tym wychodzę.

 

Przemiana i abstynencja zakłada przemianę całego życia,prawdomówność.I jak to osiągnąć ,skoro wiesz,że inni kłamią,bądź co gorsza zakłamują rzeczywistość?

A i pozostaje jeszcze kwestia,tych którzy,dzięki informacjom o nas,stosują zasadę "dziel i rządź"w praktyce.Dzisiaj naprawdę ciężko o poczciwych ludzi.

 

Rozpisałem się-nie wiem czy mnie rozumiecie.To raczej na rozmowę z terapeutą.Bo nie daję sobie już sam z tym rady.Jakbym prowadził podwójną osobowość.Z jednej strony dobry i poczciwy człowiek,dusza towarzystwa,przy którym każdy chce posiedzieć i pogadać.

 

Za granicą natomiast-na tyle przebiegły,wyrafinowany i wycwaniony wyliczony,że mało kto jest mnie w stanie "wyrolować" (oczy w [beeep]e-śpi a obserwuje)

Może ja za długo przebywałem tam za granicą z niedobrymi ludźmi?

 

 

Wracam do terapii.

 

Terapeuta-dobrze zauważył,że mam problemy w domu.No ja z toksycznej rodziny pochodzę.Był u mnie problem z alkoholem.

Jako pomoc w terapii i całkiem dobre rozwiązanie zaproponował mi wyprowadzkę.Jestem na tak.Doradza wynajem-co to to nie..nigdy.W ten sposób wrąbie się w jeszcze gorsze wydatki i długi i będę płacił za coś co moje nie jest.Ale ostro zbieram na swoje kasę i całkiem nieźle mi idzie.Gdybym nie stracił kiedyś forsy całej-to pisałbym już to zdanie,że swojego mieszkania.


  • 0

#5 dr_Hammer

dr_Hammer

    Weteran

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3334 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:L.Stadt

Napisany 29.12.2014, 15:44

Może jest tak ze nie stawiasz wyraźnych granic? 

Chodzi o to,że w dzisiejszym świecie ludzie wykorzystują ludzi dobrych i poczciwych.No mnie np.każdy prosi zawsze o przysługę

 

Moje ulubione porównanie z suwakiem, ja mam suwak od strony zewnętrznej każdy kto chciał sobie rozsuwał i właził na moje terytorium.

Osoba asertywna ma suwak od strony wewnętrznej i ona kontroluje sprawę kto wejdzie a kto nie....

 

 

Abstynencja to na terapii podstawa bo jak zatłumiasz to nie masz emocji na wierzchu, terapeuta nie ma na czym pracowac przychodzisz wytrzepany, jak zombie nic nie czujesz...

 

Pozdr


Ten post był edytowany przez dr_Hammer dnia: 29.12.2014, 17:55

  • 0

#6 Gość_Nautis12_*

Gość_Nautis12_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 29.12.2014, 21:23

Może jest tak ze nie stawiasz wyraźnych granic? 

Chodzi o to,że w dzisiejszym świecie ludzie wykorzystują ludzi dobrych i poczciwych.No mnie np.każdy prosi zawsze o przysługę

 

Moje ulubione porównanie z suwakiem, ja mam suwak od strony zewnętrznej każdy kto chciał sobie rozsuwał i właził na moje terytorium.

Osoba asertywna ma suwak od strony wewnętrznej i ona kontroluje sprawę kto wejdzie a kto nie....

 

 

Abstynencja to na terapii podstawa bo jak zatłumiasz to nie masz emocji na wierzchu, terapeuta nie ma na czym pracowac przychodzisz wytrzepany, jak zombie nic nie czujesz...

 

Pozdr

Co do absytnencji postaram się bo to prawda.

 

 

Można trochę szerzej o aserytywności i suwaku?

 

Dzięki za odpowiedź


  • 0

#7 Gość_Kermitt_*

Gość_Kermitt_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 30.12.2014, 08:45

To opiszę swoją przygodę z terapią. Skończyła się tak szybko jak się zaczęła, ale chcę tu napisać co nieco. Otóż za radą forumowiczów znalazłem ośrodek zajmujący się uzależnieniami. Więc coś akurat dla mnie, trochę się wyczekałem, ale poszedłem. Pierwsze spotkanie spoko, sama mówi że mnie krótko trzyma, aby nie zniechęcić. Drugie też w porządku, ale znowu bardzo krótkie. Na trzecie sama się spóźniła i znów krótko. Przychodzę na czwarte, a tu się okazuje, że terapeutki nie ma i nikt nie raczył mnie o tym poinformować, choć telefon mieli. A naprawdę potrzebowałem tego spotkania, ponieważ było to przed samymi świętami, a wiem że jak przyjdą święta ja znów wejdę w rolę DDA i nie będę potrafił odmawiać, chciałem więc omówić problem. W ten oto chwalebny sposób moja terapia się zakończyła. 

 

Sama terapia jak dla mnie idiotyczna, bo spotkania 20 min, raz na 2-3 tygodnie. W takim tempie to ja za 10 lat nic nie osiągnę. Bo sam po sobie zauważyłem, że jest sporo rzeczy, na które wpadałem po takim spotkaniu. Tzn. coś mi zaświtało w głowie i chciałem to jak najszybciej obgadać. A po 3 tygodniach to co zostaje z tych moich myśli? Szczerze mówiąc to niewiele, człowiek miał jakąś genialną myśl, ale po czasie się rozmywa. Już niewiele ma ze swego pierwotnego kształtu. Niemniej jednak widziałem po sobie jak czekam na kolejne wizyty i dają mi one chęć do podjęcia pewnych kroków. Kolejna sprawa to nie jestem pewien (może miałem mylne wrażenie), ale ta poradnia miała materiały, które z każdego zrobią alkoholika, podam 2 przykłady:

1. Klina klinem. Jeśli tak robisz to jesteś alkoholikiem, jeśli tak nie robisz to też jesteś, po prostu udajesz przed sobą, że wytrzymasz bez alkoholu.

2. Jeśli zauważyłeś wzrost tolerancji na alkohol jesteś alkoholikiem, jeśli zauważyłeś jej spadek także jesteś alkoholikiem. 

 

Następna sprawa-psychiatra. Terapeutka zauważyła moją nerwowość (całe spotkanie telepałem nogą, pokazałem trzęsące się ręce) i kazała skonsultować się z psychiatrą. Poszedłem, w sumie to nawet z chęcią, bo od wielu miesięcy nie mogę normalnie spać, mam myśli samobójcze itp. Psychiatra mnie nie przyjął, ale nie omieszkał potraktować mnie jak schizofrenika, twierdząc że nie mogłem być do niego zapisany. A tak naprawdę sprawdzenie w rejestracji czy rzeczywiście nie jestem zapisany pochłonęłoby mu może 2-3 minuty. 

 

W ten oto sposób skończyła się moja przygoda z terapią. Nie wiem co ze sobą zrobić. W tej chwili jest mi wszystko jedno czy skończę jako świr na oddziale zamkniętym, czy gdzieś w więzieniu, bo kiedyś nie opanuję agresji, czy może zdobędę się na odwagę i popełnię samobójstwo. Nie mam motywacji do niczego. A po tym jak zostałem potraktowany nie chcę po raz kolejny się przed kimś uniżać.


  • 0

#8 Ummagumma

Ummagumma

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 115 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Rivendale

Napisany 30.12.2014, 10:46

Wyga, z tego co opisujesz to profesjonalnosc terapeutki jest bliska zeru. I bardzo Ci tego współczuje. Niewiele rzeczy tak skutecznie potrafi zniechecić do pracy jak takie doswiadczenie. Ale spróbuj jeszcze brachu. Spróbuj w innym miejscu, spróbuj prywatnie, cokolwiek. Na to nie szkoda kasy. Zwróci Ci sie 500 krotnie. Oddasz wszystkie pieniadze zeby uzyskać efekt taki jaki mozesz uzyskac przy dobrej terapii. Ja byłem na 3 spotkaniach, po 45 minut, stary - jest rewolucja. Dosłownie.

Psychiatra działa po omacku. Trafi z lekami albo nie trafi. Loteria. Tabletka nie roziwążę Twoich problemów co najwyzęj wytłumi pewne sprawy. I tyle. Tylko tyle i aż tyle. od 3 lat biore antydepresanty. Nie uratowały mojego malżęństwa, zycie nie stało się przez nie bardziej znośne, problemy sie same nie rozwiazały. Klucze do zdrowia maja Bóg ( Siłą Wyższa, jak zwał tak zwał), terapeuta, możę sponsor z grupy 12 krokowej i .... Ty.

 

Ratuj się brachu bo widzę że przez piekło przechodzisz. Są rozwiążania, sam od niedawna w to wierzę. Ale są.


  • 0

#9 Gość_Kermitt_*

Gość_Kermitt_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 30.12.2014, 11:08

Obecnie nie mam najmniejszej chęci by próbować. A powód jest prozaiczny, nie mam po co. Nie ma w tym celu. A nie będę na siłę próbował po raz kolejny, skoro widzę że nie wychodzi. Nikogo nie krzywdzę swoim zachowaniem, trudno. 


  • 0

#10 Ummagumma

Ummagumma

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 115 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Rivendale

Napisany 30.12.2014, 11:21

Uczyłeś się jazdy na rowerze? Przewróciłeś się kiedyś? i co? "Nie bede na siłe probował", "nikogo nie krzywdzę". Krzywdzisz, brachu, krzywdzisz siebie...


  • 0

#11 Gość_Kermitt_*

Gość_Kermitt_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 30.12.2014, 13:00

Nie krzywdzę. Nie traci nic ten, kto nic nie ma. Jakbym coś miał może byłoby inaczej. A nie mam zamiaru szukać kolejnej placówki, w której cholera wie czy ogarniają uzależnienia, czekać kolejne miesiące by potem do niczego ta terapia mi nie służyła. Już wystarczy, że przed tą babą się otworzyłem i powiedziałem na pierwszym spotkaniu o masturbacji i pornografii. To i tak na mnie zbyt wiele. 


  • 0

#12 od20lat

od20lat

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 19 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 28.01.2017, 02:55

Pozwolę sobie się wtrącić właśnie szukam dobrego terapeuty w Warszawie, bo jestem bardzo ciężkim przypadkiem (onanizm, prostytutki, porno, czaty), jak możecie kogo polecić z Warszawy z dużym doświadczeniem będę zobowiązany


  • 0



Także oznaczono tymi tagami: terapia, problem, rezygnacja, zasadność terapi