Skocz do zawartości



Zdjęcie

Syndrom Piotrusia Pana - Dan Kiley: głowne myśli, recenzja

męskość mechanizmy dojrzałość relacje

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
7 odpowiedzi w tym temacie

#1 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1916 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 31.05.2014, 06:51

Dan Kiley, Syndrom Piotrusia Pana. O nigdy nie dojrzewających mężczyznach, Warszawa 1993

 

(recenzja i główne myśli)

 

              Książka ta jest jedną z kilku, która pozostała mi po mojej dawnej fascynacji tematem męskości;  nie zdążyłem jednak jej przeczytać, zanim to owa fascynacja nie ustąpiła u mnie innym zainteresowaniom.  Jakiś czas temu, przeglądając listy książek do przeczytania, przypomniałem sobie o niej, sięgnąłem i ku mojemu zaskoczeniu, sposób w jaki temat został pokazany, okazał się dla mnie dość ujmująco nowatorski. Jej atutem jej jest z pewnością to, że bardzo wiele pokazanych w niej reguł okazało się prawdziwe także do mnie (kiedyś więcej, ale niektóre rzeczy wciąż są aktualne).

 

               Jej idea polega na analizie dość powszechnej przypadłości, której odzwierciedlenie dość dobrze ujęte zostało w osobie Piotrusia Pana, oraz jego alter ego Kapitana Haka (sic! Można przyjąć, że psychologicznie to jedna i ta sama osoba). Nie jest to zatem kolejna książka ideologiczna (typu „bądź wojownikiem") a raczej ciekawy opis pewnej istniejącej rzeczywistości psychologicznej, która dotyka i krzywdzi wielu facetów.

 

              Tytułowy syndrom, nie jest jakąś jednostką chorobową, a raczej szeregiem powiązanych ze sobą symptomów i objawów, które stanowią razem pewną przypadłość, która jak się okazuje bardzo powszechnie występuje u dzisiejszych mężczyzn. Myślę, że syndrom ten, szczególnie dotyczy wielu facetów, mających problem z nadmierną masturbacją, o czym zresztą w książce jest w kilku miejscach dobitnie wspomniane.

 

              W pierwszej części książki, autor precyzuje pojecie syndromu Piotrusia Pana, opisując siedem objawów, które budują ów syndrom. Objawy te pojawiają się stopniowo i kolejno uaktywniają się wraz z wiekiem.

 

1. Niepokój. Pojawia się w dzieciństwie, kiedy do małego dziecka docierają z jego otoczenia negatywne sygnały, mówiące, że życie jest ciężkie,  rodzice się kłócą i mają szereg różnych problemów z którymi emocjonalnie sobie nie radzą. Do tego może dojść przemoc fizyczna lub psychiczna. Dziecko, które nie rozumie tych skomplikowanych mechanizmów, zaczyna podświadomie czuć się odpowiedzialne za sytuację, w której się znalazło oraz zaczyna budować w sobie poczucie winny za to, co się dzieje wokół niego. W tym miejscu rozpoczyna się proces budowy niskiej samooceny. Takie dziecko ma tendencję do uciekania do w świat marzeń - co zwykle jest czymś naturalnym u dzieci - ale tutaj te ucieczki mają dodatkowe paliwo, które utrwala ową skłonność do ucieczek od rzeczywistości w głęboko zakorzeniony nawyk.

 

2. Nieodpowiedzialność jest kolejnym krokiem na drodze do powstawania syndromu. Dziecko, które jest zaniepokojone problemami stworzonymi przez dorosłych, nie ma okazji budować w sobie zdrowej, odpowiedniej dla jego wieku samodyscypliny, która przynosi konkretne rezultaty i powinna być podstawą budowy jego życiowej odpowiedzialności. Z jeden strony pozostaje chętnie w swojej Nibylandii, z drugiej jego uwagę zajmują problemy stworzone przez dorosłych, przerastające jego możliwości rozwiązania ich.

 

3. Samotność – dziecko jak wiemy jest zaniepokojone toksycznymi relacjami, w których jest zanurzone, oraz rzeczami, których nie rozumie. Nie ma też nawyków zdrowej samodyscypliny, która pozwala budować poczucie wartości . Jednocześnie żyje w środowisku, które nie rozumie jego rozterek, często zarzucające go toksycznymi tekstami, czuje się samotne i niezrozumiane. Dlatego zaczyna na siłę szukać sobie środowiska, które go zaakceptuje, tak jak potrafi. Takie dzieci są skłonne do rozpaczliwego szukania uwagi np. poprzez błaznowanie, awanturowanie się lub też niezdrowego poświęcania się po to, by tylko zdobyć akceptację grupy, której stara się na siłę imponować – robiąc rzeczy niebezpieczne czy „dorosłe”. Wpadanie w złe towarzystwo to właśnie wtedy. Samotność powoduje też wpadanie w niezdrowe uzależnienia (np. nałogową masturbację).

 

4. Konflikt ról seksualnych – ten motyw pojawia się w okresie dojrzewania, kiedy rosną potrzeby seksualne. Dziecko nauczone, że jest złe (patrz pkt1) , pod presją społeczną (z jednej strony przykazanie bycie twardym facetem z drugiej, nie umiejących się dzielić swoimi wątpliwościami i słabościami) zaczyna tracić wiedzę kim jest. To jest ten okres, kiedy chłopaki wpadają z jednej strony w nawyk masturbacji i fantazjowania, zaś z drugiej w motyw błędnych rycerzy. To jest to miejsce, które sprawia, że syndrom zaczyna dotykać wyłącznie chłopaków – gdyż społeczne przyzwolenie pozwala być dziewczynom zarówno twardymi i zaradnymi, jak i miękkimi i szukającymi pomocy. Chłopaki czują przymus grania swojej roli bycia twardym. Wszelki problemy powodują, że zamiast mierzyć się z nimi uciekają od nich i zaprzeczają im grając twardzieli.

 

Z takim bagażem psychicznym dziecko wkracza w dorosłość. Na fundamencie zbudowanym przez te cztery symptomy, ok. dwudziestego roku życia pojawiają się dwa kolejne:

 

5. Narcyzm – niskie poczucie wartości wywołuje bardzo silną potrzebę kompensacji w postaci udawania, że jest się kimś wyjątkowym i najlepszym. To jest coś, co tu na forum nazywa się bycie „królem życia”. Wszystko mogę, świat jest w moich rękach, inni są gorsi. Z jednej strony król zabaw, dusza towarzystwa, z drugiej agresja i wrogość wobec tych, którzy mogą pokazać, że rzeczywistość nie jest taka, jak sobie wyobrażają. Przyjmują wtedy taki piracki styl życia – z jednej strony awantury i przygody, z drugiej czasem bezwzględna okrutność wobec, tych, którzy mogą zaburzyć tę budowlę, którą sobie chłopak stworzył. Przynależność do grup kibicowskich, rasizm, ksenofobia, homofonia, wrogość i agresja wobec słabszych mogą się pojawić właśnie wtedy. Owa agresja może mieć jednak czasem mieć bardzo podstępne i ukryte formy. Z drugiej strony, choć otwarcie tego nie przyzna, to jego niedojrzałość powoduje, że wciąż jest na utrzymaniu rodziców, nie bierze realnej odpowiedzialności za swoje życie.

 

6. Szowinizm – brak umiejętności wchodzenia w głębokie relacje z kobietami, różne lęki z tym związane oraz brak akceptacji swoich potrzeb, powodują, że Piotruś zaczyna traktować, często podświadomie, kobiety jako osoby gorszej kategorii, kogoś, kogo zadaniem jest go albo obsłużyć (być mu matką, ukoić jego problemy) oraz dać mu seksualną satysfakcję  (udowodnić jego męskość). Potrafi wychwalać swoją wybrankę, jednocześnie awanturując się z matką że nie spełnia jego oczekiwań. Kręcą go seksistowskie kawały oraz przemoc (choćby tylko pornograficzna), bo w ten sposób może podbudować swoje ego. Nie mając zbyt dużo doświadczeń staje się takim erotomanem gawędziarzem – czasem tylko w swoich fantazjach, czasem też w realu, wobec swoich kumpli.

 

Wreszcie, pod koniec lat dwudziestych pojawia się faza ostatnia, siódma.

 

7. Faza kryzysowa – Piotruś coraz wyraźniej czuje, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Że jego dotychczasowe strategie ucieczki od rzeczywistości oraz czarowania jej nie przynoszą pożądanych rezultatów. Czują żal, poczucie winy, bycie przegranym. Mogą pojawić się myśli samobójcze. Jednocześnie będąc  odcięci od swoich głębokich uczuć i potrzeb,  nie są zdolni do wchodzenia w głębokie i szczere relacje. zamiast tego starają się kompensować swoje niepowodzenia poprzez jeszcze intensywniejsze  staranie  się o wymuszenie na partnerce/matce opieki nad nim, zrekompensować sobie własne problemy i poczucie bycia gorszym alkoholem, imprezami, kobietami –jednym słowem dalszym pogłębieniem pirackiego stylem życia. Aha, to jest ten moment, kiedy część z nich rzuca się w wir pracy i staje się pracoholikami a inni stają się aktywnymi seksoholikami (już nie tylko masturbacyjnymi) lub alkoholikami.

 

Co dalej? Faza kryzysowa, próby kompensowania sobie problemu, spowodowały, że po trzydziestce Piotruś, podejmując desperackie decyzje w pewnym sensie osiąga wszystko co chciał: udaje mu się ożenić, ma dom, pracę ale nie jest w żaden sposób spełniony, nic z jego osiągnięć nie daje mu satysfakcji. Życie nie stało się dla niego wielką przygodą tak jak mu się wydawało. Wspólnota rodzinna jest fikcją, nie ma ciepła, domowe życie seksualne nie istnieje, są tylko wobec niego jakieś oczekiwania i wymagania. Praca to dla niego finansowa konieczność a nie frajda budowania i współpracy. Piotruś popada w depresję i zwątpienie. Z wiekiem Piotruś staje się coraz bardziej rozgoryczony życiem, coraz sztywniejszy w swoich poglądach na świat, który postrzega jako nieprzyjemne miejsce, coraz bardziej samotny i przegrany. Na tej podstawie powstaje kryzys wieku średniego…

 

Kolejne rozdziały książki opisują pracę nad zmianą.

 

W rozdziale przeznaczonym dla rodziców, autor daje zalecenia, co mają robić rodzice, którzy dostrzegą takie zagrożenie u swojego syna. (BTW na syndrom ten narażeni są zwykle najstarsi synowie). Tu autor daje listę szeregu rad typu „unikaj ukrytych komunikatów”, „ucz dziecko samodyscypliny i wyrażania swoich emocji” etc. W sumie dość ogólne i dość oczywiste porady. To co jest ciekawe, to to, że autor stawia wyraźną cezurę czasową: do 16 lat da się na dziecko jeszcze wpłynąć. Można zapobiegać i uczyć dziecko innych strategii postępowania, które nauczą go odpowiedzialności i nawiązania zdrowych relacji ze sobą i innym. Gdy dziecko kończy 16 lat, rodzic na dziecko nie ma już wpływu. Jedyne co może zrobić to rzucić je na głęboką wodę, odciąć np. od finansowania, zmusić do wypełniania pewnych domowych obowiązków pod groźbą nieobsługiwania go, aż do wyrzucenia z domu włącznie w skrajnym przypadku. Wszystko po to, by dziecko samo zostało zmuszone do wzięcia odpowiedzialności życiowej za siebie.

 

Rozdział dla żon i partnerek jest bardzo dobrze napisany. Okazuje się, że partnerki, bardzo często nieświadomie, swoim zachowaniem tylko pogłębiają problem swojego faceta. Konstrukcja rozdziału polega na tym, że wymienione jest szereg sytuacji, w których opisywany syndrom może się objawić. Niektóre z tych sytuacji to np. zapominanie o rocznicach, łamanie obietnic, niezaradność w podstawowych kwestiach, flirtowanie z innym i kobietami i wiele innych (brzmi znajomo?). Pod każdym przykładem wypisane jest czego partnerka powinna unikać (a co bardzo często nawykowo robi) oraz jak powinna się zachować. Książka jest ilustrowana świetnymi przykładami pokazującymi poszczególne objawy syndromu, trzeba przyznać, że są one bardzo życiowe. Autor też pisze, co należy wziąć pod uwagę przy podjęciu decyzji, czy pozostać przy partnerze, czy ewentualnie zerwać toksyczny związku. W sumie różne opcje są pokazane.

 

Następny rozdział dotyczy porad dla przyjaciół oraz rodzeństwa osoby, która ma taki problem. Tutaj mamy cztery stopnie, wpłynięcia: po pierwsze ignorowanie niedojrzałych zachowań (czyli np. nieśmianie się z seksistowskich dowcipów).  Po drugie delikatne obśmiać dane zachowania (np. tekstem typu, „spoko, kiedy się upiję, też zachowuję się jak kretyn”). Po trzecie delikatna konfrontacja w cztery oczy, z elementami poparcia i troski („słuchaj stary, jesteś fajny facet, a swoim zachowaniem, tylko zrażasz innych do siebie”). Po czwarte ostra konfrontacja („jeśli dalej się będziesz tak zachowywał, to stracisz we mnie przyjaciela”). Zerwanie znajomości może być ostatnim aktem, który przyjaciel może zrobić w skrajnym przypadku, a który może zmusić Piotrusia do głębszej refleksji.

 

I wreszcie na koniec rozdział dla Piotrusiów jest historią człowieka, który przeszedł przez wszystkie fazy. Szczerze mówiąc, to czytając tę historię, to miałem wrażenie, że czytam jedną z formowych ścieżek :). Na szczęście bohaterowi udało się przełamać problem. Jak tego dokonał?

 

-po pierwsze, spotkał na swojej drodze dojrzałą i świadomą kobietę, która z jednej strony akceptowała wszystkie jego niedoskonałości, z drugiej zaś strony wprowadziła go w bogaty świat emocjonalności (bajkowy pocałunek księżniczki)

 

-facet zrozumiawszy swój problem poszedł na terapię, gdzie powoli uczył się zdejmować kolejne maski, które nakładał sobie przez lata jednocześnie ćwicząc nowe, skuteczne, strategie postępowania.

 

Jak myślicie, ciekawa książka?


  • 4

#2 Gość_Dor1an_*

Gość_Dor1an_*
  • Goście

Napisany 31.05.2014, 13:31

Fajnie się to czytało i tak niestety jest że nie wiadomo jak odnaleźć szczęście w życiu po sobie widzę że czuje obowiązek spełniania wymagań których się ode mnie wymaga. A nie ma nic co bym faktycznie mógł fajnego zrobić oczywiście pozostaje wirtualny świat gier oraz porno ale to nie to, chciałbym odnaleźć coś aby z uśmiechem na ustach zaczynało się nowy dzień a nie myślą kurde nie znoszę tego budzika i znów tyle godzin w pracy za grosze. Teraz jak to czytałem to u mnie jest podobnie bo rodzice kiedy byłem mały się kłócili potem rozwód potem szybko wpadanie w gierki bo mogłem się od wszystkiego odłączyć jakby wejść w inny świat a z kolei potem od szkoły podstawowej miałem problemy z rówieśnikami ostatecznie jeszcze bardziej uciekałem od szkoły w świat gier potem samoocena nie pozwalała mi nawet pomyśleć o byciu z dziewczyną a w wieku 18lat  porno/fapanie. Brakuje wzorców męskości konkretnych wskazówek jak żyć i człowiek czuje się zagubiony trochę.


  • 0

#3 kabat_one

kabat_one

    I'm an aligator

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 392 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 31.05.2014, 20:41

Trafne i błyskotliwe refleksje odnośnie wymienionych tych 7 objawów, zdaje się że idealnie pasujących do wielu przypadków forumowych. Do mojego przypadku również ;) dlatego z chęcią sobie poczytam pełną wersję książki.

 

 

I wreszcie na koniec rozdział dla Piotrusiów jest historią człowieka, który przeszedł przez wszystkie fazy. Szczerze mówiąc, to czytając tę historię, to miałem wrażenie, że czytam jedną z formowych ścieżek :). Na szczęście bohaterowi udało się przełamać problem. Jak tego dokonał?

 

-po pierwsze, spotkał na swojej drodze dojrzałą i świadomą kobietę, która z jednej strony akceptowała wszystkie jego niedoskonałości, z drugiej zaś strony wprowadziła go w bogaty świat emocjonalności (bajkowy pocałunek księżniczki)

 

-facet zrozumiawszy swój problem poszedł na terapię, gdzie powoli uczył się zdejmować kolejne maski, które nakładał sobie przez lata jednocześnie ćwicząc nowe, skuteczne, strategie postępowania.

 

 

Takie zakończenie... nie podoba mi się. Nie rozwiązuje głównych problemów Piotrusia. Nie znam przynajmniej rzeczywistego odnośnika.

 

Problemy mogłyby się rozwiązać w fazie 4, ale :

 

Brakuje wzorców męskości konkretnych wskazówek jak żyć i człowiek czuje się zagubiony trochę.

 

...


  • 0

#4 pomalutku

pomalutku

    Wyga

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 666 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 31.05.2014, 22:46

Mnie to też bardzo zainteresowało.


  • 0

#5 Karlos1981

Karlos1981

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1391 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warmińsko-mazurskie

Napisany 01.06.2014, 11:15

Bardzo ciekawe, tym bardziej, że wszystkie objawy pasują do mnie. No może w niektórych bym coś dodał, ewentualnie odjął. Książka godna przeczytania.


  • 0

#6 Rasputin

Rasputin

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 134 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 02.06.2014, 10:24

Z lekkim niepokojem ale i ja pewnie sięgnę po tę książkę. Z niepokojem, że jeszcze dowiem się czegoś o sobie... 


  • 0

#7 Romano

Romano

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 119 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 02.06.2014, 16:26

W kilku miejscach tego tekstu zapaliła mi się czerwona lampka. 

 

Przynależność do grup kibicowskich, rasizm, ksenofobia, homofobia, wrogość i agresja wobec słabszych mogą się pojawić właśnie wtedy

 

Dla mnie brzmi to jak liberalna propaganda. To zresztą jest typowe dla psychoanalityków i neo-marksistów, żeby wszelkie nie-liberalne poglądy traktować jako efekt jakichś zaburzeń osobowościowych. Niejaki Zygmunt Freud uważał np, że antysemityzm jest spowodowany traumą wynikającą z surowej chrześcijańskiej etyki cielesnej i seksualnej (nawiasem mówiąc, to właśnie z tego powodu w ostatnich 50 latach ta etyka została prawie całkowicie na Zachodzie zdemolowana, tak, tak.)

 

Jedyne co może zrobić to rzucić je na głęboką wodę, odciąć np. od finansowania, zmusić do wypełniania pewnych domowych obowiązków pod groźbą nieobsługiwania go, aż do wyrzucenia z domu włącznie w skrajnym przypadku. Wszystko po to, by dziecko samo zostało zmuszone do wzięcia odpowiedzialności życiowej za siebie.

Tutaj z kolei widzę typowo anglosaską mentalność kupiecko-handlarską, mówiąc inaczej nadrzędnosć materializmu nad innymi przejawami życia. Próba uczenia dziecka, że życie jest tak naprawdę tylko światem transakcji kupieckich i że wszystko ma swoją cenę - honor, miłość, przyjaźn, własne ciało. Brak kładzenia nacisku na solidarność międzypokoleniową,  totalna atomizacja społeczeństwa, izolacja jednostki, kult złotego cielca - Mamony. To również nie przypadek, że właśnie w USA powstał największy globalnie przemysł pornograficzny (stanowiacy 85% światowego porno) - właśnie ta anglosaska mentalność kupiecka, pobyt usprawiedliwiajacy wszystko (oczywiście jest i drugi powód, dla którego globalny przemysł porno powstał w USA i to powód ważniejszy).


  • 0

#8 Dougles

Dougles

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 311 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Poznań

Napisany 02.06.2014, 18:00

Pozycja wydaje się godna uwagi - w najbliższym czasie zapewne po nią sięgnę. Natomiast jeden z objawów - narcyzm - wydaje mi się zbyt wąsko pojęty, ja bym użył raczej tutaj terminu egocentryzm, bo to skupienie na sobie może przybrać różne formy. Może to przybrać formę przywdziewania szaty "Króla Życia" - jasne, ale nie tylko. Po sobie raczej obserwuję trudności w dostrzeganiu innych ludzi, ich potrzeb, uczuć, problemów itd. ze względu na właśnie zbyt duże skupienie na sobie.


  • 0



Także oznaczono tymi tagami: męskość, mechanizmy, dojrzałość, relacje