Skocz do zawartości



Żony i masturbacja, pornografia


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
79 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_iksons_*

Gość_iksons_*
  • Goście

Napisany 21.05.2013, 12:22

Analizując swoje dośwadczenia z m. i p. dochodzę do wniosku, że za ten niezbyt dobry stan rzeczy czyt. masturbacja i oglądanie pornografii czasami winę ponoszą żony notorycznie unikające seksu (nawet przez trzy, cztery miesiące; rozmnowy nic nie dają - z resztą proszenie się o seks jest jeszcze gorsze od masturbacji bo to dopiero odbiera godność człowiekowi). Oczywiście nie jest to 100 % winy, ale jednak.

 

 

Jakie jest Wasze zdanie w tym względzie...


  • 0

#2 Skowronek

Skowronek

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1454 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 21.05.2013, 13:47

*
POPULARNY POST!

no coz, wspolczuje zony i tej chetki zwalania winy na wszystko inne, byleby tylko znalezc kozla ofiarnego winnego temu, ze lubisz sobie samemu posiedziec przed kompem :/

 

jesli jako zona mialabym byc narzedziem zaspakajania chuci mojego meza, bo on ma ochote i czy chce czy nie to sobie ulzy ze mna czy beze mnie to sorry, ale ja z takim delikwentem nawet tych trzech miesiecy bym nie wytrzymala...

 

niektorzy panowie podchodza dosyc sredniowiecznie do seksu, prawie jak z czasow polowania na czarownice - "kobieta ma byc ulegla mezowi" i tyle. Nie ta bajka, nie ten czas. Trzeba troche otworzyc oczy i moze postarac sie troche zrozumiec te kobiete, ktora nie ma ochoty, bo np. gotowanie dla calej rodziny, opieka na chorym dzieckiem, wysluchiwanie narzekan meza czy proza garow w zlewie ja znowu przytloczyly po calodziennej harowce w pracy..

 

z drugiej strony dla niektorych kobiet taki problem faceta, ktory ma cisnienie i ktory musi za wszelka cene sie rozladowac moze byc nie do przeszkoczenia, tak czy siak to dosyc obrzydliwe uprzedmiotowywanie zon, ktore "musza", bo sa zonami

 

a facet sie nawet nie pokwapi, zeby sie troche postarac, zeby pokazac, ze to nie tylko o o niego chodzi, ale tez o te zone

 

bo zwalic to sobie mozna doskonale w samotnosci  - we dwojke, to jest juz marnotrastwo i zabijanie milosci

 

a pozniej sa ciche noce i niewypowiedziany na glos zal

 

 

to takie tam moje i nie-moje doswiadczenia


  • 7

#3 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4636 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 21.05.2013, 15:04

Analizując swoje dośwadczenia z m. i p. dochodzę do wniosku, że za ten niezbyt dobry stan rzeczy czyt. masturbacja i oglądanie pornografii czasami winę ponoszą żony notorycznie unikające seksu

 

Czas powiększyć/wymienić harem? :cwaniak:

 

A na poważnie. 

 

W najmniejszym stopniu nie przypisałbym winy mojej żonie. Jeśli u Ciebie jest inaczej, to mogę tylko współczuć. Jeśli jednak tkwisz w myśleniu, że partnerka (żona) pomoże Ci uporać się z uzależnieniem, to masz szanse otworzyć oczy. Oczywiście dalej możesz tkwić przy swoim zdaniu...


  • 2

#4 Gofer

Gofer

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 311 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 15:16

(...) proszenie się o seks jest jeszcze gorsze od masturbacji bo to dopiero odbiera godność człowiekowi). Oczywiście nie jest to 100 % winy, ale jednak.

 

 

Jakie jest Wasze zdanie w tym względzie...

 

Moje zdanie jest takie, że każdy człowiek jako osoba ma wielką wartość i godność jako osoba stworzona przez Boga na Jego podobieństwo, obdarzona przez Boga nieśmiertelną duszą, rozumem i wolną wolną wolą. I ani proszenie się o seks, ani masturbacja w żaden sposób nie zmniejsza tej wartości, świadczy jedynie o jakimś nieuporządkowaniu wewnętrznym. Miłość natomiast między kobietą a mężczyzną, która szczyt swojej doskonałości ma szansę osiągnąć w uświęconym przez Boga małżeństwie polega przede wszystkim na uznaniu wartości drugiego człowieka jako osoby i wzajemnym oddaniu się sobie małżonków jako wolnych, świadomych swojej wartości osób w ramach miłości oblubieńczej. To oddanie się osoby drugiej osobie w małżeństwie wyraża się poprzez pragnienie dobra dla tej drugiej osoby. Miłość pożądania, która jest dyktowana uczuciami i odczuciami zmysłowymi powinna podporządkowana być miłości oblubieńczej, która jest afirmacją wartości osoby, która jest niezbywalna i niezależna od postaw i czynów danej osoby, a miłość ta podyktowana jest aktem woli. Tylko w takim wypadku współżycie płciowe między małżonkami jest wyrazem prawdziwej miłości, a nie spotkaniem się dwóch postaw egoistycznych.

 

Źródłem tych moich refleksji jest książka "Miłość i odpowiedzialność" Karola Wojtyły, którą od jakiegoś czasu czytam (jakoś w połowie jestem).


Ten post był edytowany przez Gofer dnia: 21.05.2013, 15:17

  • 2

#5 naffarin

naffarin

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 477 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 15:30

*
POPULARNY POST!

Przypuszczam, że mało która żona unika seksu bez przyczyny. A ta przyczyna często leży po stronie męża, który nie okazuje jej uwagi, pomocy, rozmowy. Nie daje poczucia, że jest dla niego ważna i wyjatkowa. Seks bez romantycznego uczucia to tylko machanie tyłkiem w powietrzu. Faceci tego raczej nie zauważają, kobiety owszem. W małżeństwie kobieta niestety też może czuć się jak prostytutka.


Ten post był edytowany przez naffarin dnia: 21.05.2013, 15:31

  • 8

#6 Shaleye

Shaleye

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1030 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 17:07

(...) za ten niezbyt dobry stan rzeczy czyt. masturbacja i oglądanie pornografii czasami winę ponoszą żony notorycznie unikające seksu

- dlaczego pan ukradł te pieniądze z Banku?

- bo jestem biedy i nie mam pieniędzy w domu.

- aha..to jest Pan usprawiedliwony!


  • 2

#7 QqraA

QqraA

    Dobry gips nie jest zły.

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2734 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 17:39

W najmniejszym stopniu nie przypisałbym winy mojej żonie.

 

Ja natomiast twierdze ze przyczyna tez moze byc zona - ale nie ona sama a relacja jaka sie z nia tworzy.

Jesli na polu wzajemnej relacji nie bedzie dobrze to - coz poza rozladowaniem seksualnym chcialbys sie do niej zblizac po to zeby sie kochac?

 

Q.


  • 0

#8 Shaleye

Shaleye

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1030 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 18:58

Ja natomiast twierdze ze przyczyna tez moze byc zona - ale nie ona sama a relacja jaka sie z nia tworzy.

 

A może relacja jaką się tworzy z żoną jest kolejnym wynikiem nałogowego myślenia pod tytułem: "na legalu mam prawo do seksu kiedy tylko mam ochotę" ?


  • 0

#9 QqraA

QqraA

    Dobry gips nie jest zły.

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2734 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 19:00

Oczywiscie ze jest :)

Jak sie nie wyjdzie ze swojej skorupy skupiana na sobie to tylko o sobie bedzie sie myslec.


  • 0

#10 Shaleye

Shaleye

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1030 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 19:03

Oczywiscie ze jest :)

I tu się zgadzamy ;)


  • 0

#11 Patchfinder

Patchfinder

    Maniak

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1195 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 19:54

Ameryki nie odkryję, jeśli napiszę, że kobieta do chęci podjęcia współżycia potrzebuje uporządkowanej i satysfakcjonującej sfery emocjonalne, relacje między partnerami zdają się być tu kluczowe. Facetów odróżnia to, że potrafią oni oddzielić te dwie sfery życia, tj. między małżonkami mogło dojść do nieporozumienia, ale on wieczorem i tak nie widzi problemu, aby zainicjować seks. Jesteśmy odmienni, należ to uszanować. Oczywiście zdarzają się kobiety, które mają problemy ze swoją seksualnością. Jednak w naszej sytuacji trzeba zapytać samego siebie, czy aby to, w jakim ja jestem stanie, moje praktyki nałogowe, nie doprowadziły do zniechęcenia mojej żony do współżycia? Czy nasze relacje są zdrowe, czy jesteśmy sobie bliscy, czy nie zamykam się na nią? Moja żona wie o moim nałogu, świetnie wyczuwa momenty, kiedy czuję się źle, kiedy mam ciągi, wtedy nie ma ochoty się kochać. Czuje się zdradzona emocjonalnie, zawiedziona, niedowartościowana, to zrozumiałe. Żądanie od niej gotowości do współżycia w tym momencie byłoby nie fair.

 

Polecam książkę: "Dlaczego mężczyźni wolą milczeć a kobiety nie chcą się z tym pogodzić" - Weinqard Beate M.


  • 2

#12

  • Goście

Napisany 21.05.2013, 19:56

...niektorzy panowie podchodza dosyc sredniowiecznie do seksu...

nie popadajmy w skrajności... małżeństwo służy zaspokajaniu potrzeby bezpieczeństwa, potrzeb emocjonalnych, seksualnych itp. itp. Jeśli para się nie zgrała to jedna osoba może odczuwać braki w jakiejś sferze i stara się to zdobyć jeśli z partnerem nie da się wejść w kompromis.

 

Często widzę, że z zasady potrzeby seksualne są traktowane jako te złe, te gorsze od reszty, a taka prawda, że sex jest tak samo potrzebny jak troska zrozumienie i masa innych rzeczy.

 

naffarin ma rację, napewno kryję się jakaś przyczyna, może facet nie dbać o higienę, nie stwarza emocji przed stosunkiem... Ale jeśli żona jest zimna, bo jest to współczuję...


  • 0

#13 Patchfinder

Patchfinder

    Maniak

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1195 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 20:12

Często widzę, że z zasady potrzeby seksualne są traktowane jako te złe, te gorsze od reszty, a taka prawda, że sex jest tak samo potrzebny jak troska zrozumienie i masa innych rzeczy.

Masz rację. Z tym, że dla kobiety satysfakcjonujący sex bez troski,  zrozumienia nie jest możliwy. Tak czy owak, na wszystko jest sposób, wszystko można wypracować. U nas też było różnie ze sprawami łóżkowymi, czasem przez blokadę żony, czasem przeze mnie i mój nałóg, ale praca na terapii przynosi efekty, w końcu potrafimy się tym cieszyć. Powody takie jak brak higieny czy brak atmosfery są do załatwienia od ręki, ale warto głębiej przeanalizować problem jeśli już zaistnieje.


  • 0

#14 Gość_iksons_*

Gość_iksons_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 21.05.2013, 21:24

no coz, wspolczuje zony i tej chetki zwalania winy na wszystko inne, byleby tylko znalezc kozla ofiarnego winnego temu, ze lubisz sobie samemu posiedziec przed kompem :/

 

jesli jako zona mialabym byc narzedziem zaspakajania chuci mojego meza, bo on ma ochote i czy chce czy nie to sobie ulzy ze mna czy beze mnie to sorry, ale ja z takim delikwentem nawet tych trzech miesiecy bym nie wytrzymala...

 

niektorzy panowie podchodza dosyc sredniowiecznie do seksu, prawie jak z czasow polowania na czarownice - "kobieta ma byc ulegla mezowi" i tyle. Nie ta bajka, nie ten czas. Trzeba troche otworzyc oczy i moze postarac sie troche zrozumiec te kobiete, ktora nie ma ochoty, bo np. gotowanie dla calej rodziny, opieka na chorym dzieckiem, wysluchiwanie narzekan meza czy proza garow w zlewie ja znowu przytloczyly po calodziennej harowce w pracy..

 

z drugiej strony dla niektorych kobiet taki problem faceta, ktory ma cisnienie i ktory musi za wszelka cene sie rozladowac moze byc nie do przeszkoczenia, tak czy siak to dosyc obrzydliwe uprzedmiotowywanie zon, ktore "musza", bo sa zonami

 

a facet sie nawet nie pokwapi, zeby sie troche postarac, zeby pokazac, ze to nie tylko o o niego chodzi, ale tez o te zone

 

bo zwalic to sobie mozna doskonale w samotnosci  - we dwojke, to jest juz marnotrastwo i zabijanie milosci

 

a pozniej sa ciche noce i niewypowiedziany na glos zal

 

 

to takie tam moje i nie-moje doswiadczenia

 

Bardzo się cieszę, że jako pierwsza wypowedziała się kobieta i że ta wypowiedź miała właśnie "taki" wydźwięk. Niczego innego się nie spodziewałem. Tylko, że wydaje mi się, że ktoś ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

 

Zapytam Cię i proszę o konkretną odpowiedź: Na jakiej podstawie uważasz, że żona ma być dla mnie tylko "narzędziem zaspokajania się"? Czy to, że chciałbym ją obdarzać swoją miłością i czułościami to jest coś złego? Gdzie niby napisałem, że mi jest wszystko jedno czy robie to z żoną czy sam?

 

Ja też sprzątam, gotuje, zmywam i opiekuje się chorym dzieckiem. Podejście pewnych kobiet do seksu w małżeństwie iście mnie przeraża, Otóż gdyby się bliżej przujżeć tokowi myślenia pewnych kobiet to facet MUSI sobie na seks zasłużyć... a zdaje się w przysiędze małżeńskiej nie ma o tym ani słowa.

 

Nie mów mi nic o uprzedmiotowianiu bo chyba nie wiesz o czym piszesz. Moja żona przez pierwsze lata małżeństwa współżyła ze mna raz na kilka miesięcy... sytuacja się zmieniała jak chciała żebyśmy mieli dziecko... Wtedy chciała codzennie, nie liczyłio się dla niej co ja chce... Teraz mamy wspanialgo synka... a żona znowu unika seksu mimo iż w domu jest wszystko zrobione... I co? Kto kogo uprzedmiotawia... ?

 

 

sinn3r: Jak definiujesz uzależnienie od masturbacji? Trzy razy w miesiącu to już uzależnienie czy jeszcze nie? A może raz na miesiąc...? Jak pije dwa piwa w miesiącu to też jestem uzależniony? Gofer : Pięknie napisane... A co jak moja żona uzna, że dobry będzie dla mnie seks raz na pół roku, to co wtedy? Czy K. Wojtyła wzią pod uwagę taki przypadek? naffarin: Bardzo trafna uwaga (jedna z najlepszych w dyskusji). Niestety jednak w moim przypadku nietrafiona:(. Na marginiesie dodam tylko, że bardzo wiele kobiet narzeka, że mąż to, że mąż tamto... Drogie Panie... a kiedy ostatni raz byłyście dla swoich mężów miłe, kiedy doceniłyśce ich starania? Jak przez kilka lat mąż był popychadłem, który dobrego słowa nie usłyszał to teraz kwiatków się nie spodziewajcie. Shaleye: Dziecinna przypowiastka z bankiem jest nie na miescu. Brak seksu w małżeństwie to nie to samo co bieda i brak pieniedzy... halooo jeśli ktoś jest biedny nie musi kraść. Są organizacje pomocowe państwowe i np. kościelne. Natomiast brak seksu w małżeństwie to całkiem inna sprawa. Patchfinder: Jeśli żona nie kocha meża to po co tkwi w małżeństwie... a jeśli go kocha to czemu nie chce się z nim kochać?

 

Nie wiem czemu część wypowdzi jest wuboldowana. Mam nadzieje, że nikt nie poczuł się urażony moją wypowedzią. Jeśli tak to bardzo przepraszam...

 

Drogie Panie. Seks to nie kij i marchewka. Obrażacie się na mężów, wściekacie się o byle co. "Mąż mnie nie zauważa". "Mąż jest nie czuły" itp. itd... A czy zadałyście sobie kiedyś pytanie dlaczego tak jest? Może fochów było za dużo?

 

I najważniejsze na koniec: Mąż kocha swoją żone. Dba o dom, dzieci i o nią. Nie upija się, nie pali, przynosi pieniądze do domu, pamięta o rocznicach... a ona ciągle nie i nie.. i co wtedy? Też powiecie, że to jego wina?


  • 0

#15 nuntius

nuntius

    Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę!

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1404 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 22:28

I najważniejsze na koniec: Mąż kocha swoją żone. Dba o dom, dzieci i o nią. Nie upija się, nie pali, przynosi pieniądze do domu, pamięta o rocznicach... a ona ciągle nie i nie.. i co wtedy? Też powiecie, że to jego wina?

To może problem jest w odpowiednim podejściu?

Nie wiem czy podany przez Ciebie przykład jest tylko obrazowy czy też identyfikujesz się z nim, jednak skoro tak to wygląda, to może kobieta po prostu chce być nadal przez Ciebie zdobywana(?) Nie rutyna każdego dnia, ale ciągłe poczucie świezości, ewentualnie jakieś kwiaty, przygotowana romantyczna kolacja itd. No nie wiem, ale kto zrozumie kobietę ten jest wielki. Musisz próbować, eksperymentować, bo gotowego rozwiązania pewnie nie znajdziesz, a kobieta choć istota wspaniała, to jednak rózni się od nas mężczyzn i nie jest łatwo z nią dzielić życie w pełnym zrozumieniu, w radości, bez nerwów, nieraz drobnych rozczarowań. No chyba, że ma się zonę - Anioła jak nasz  Kolega, to wówczas pewnie sytuacja wygląda inaczej, ale taka kobieta to prawdziwy skarb i raczej nie zdarza się zbyt często.

Na ogól te nie anielskie to kobiety wyznające zasady: "Chciałeś panią to rób na nią"  lub literaturę z serii "Mężczyzna-władca kobiet" zaliczające do działu fantastyki i potrzeba tutaj naprawdę wiele cierpliwości, by się nie pozabijać i jakoś wspólnie iść przez życie.

Przepraszam ze lekki element męskiego szowinizmu w mojej wypowiedzi i mam nadzieję, że forumowe panie się na mnie nie obrażą, no ale to przecież samo życie.

U mnie z tym dozowaniem seksu i niby zasłużeniem na niego było podobnie, jednak u mnie problemem było moje lenistwo  w pracach domowych, choć tak naprawdę nie do końca, bo jakaś tam moja aktywność w tym względzie była, tylko że żona uważała ze to zdecydowanie za mało.

Tak czy siak to współczuję i jak na razie pozostaje Ci widać miłość na własną rękę, jednak ja bym tego nie polecał. Lepiej już niech Ci się coś erotycznego przyśni i wypal w nocy, to Ci ulży. Pozdrowienia


  • 0

#16 Shaleye

Shaleye

    Maniak

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1030 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 22:42

Shaleye: Dziecinna przypowiastka z bankiem jest nie na miescu. Brak seksu w małżeństwie to nie to samo co bieda i brak pieniedzy... halooo jeśli ktoś jest biedny nie musi kraść. Są organizacje pomocowe państwowe i np. kościelne. Natomiast brak seksu w małżeństwie to całkiem inna sprawa.

Mogłem równie dobrze to ubrać w wycinkę lasu deszczowego..
Brak seksu i brak pieniędzy z czegoś w końcu wynika. Ani żony ani Banku nie obchodzi widać "z czego". ..Tą osobą którą powinno obejść najbardziej jesteś przecież TY..

Innymi słowy wydaje mi się naiwne stwierdzenie że wina i robota w tej materii leży po stornie żony. Tyle w temacie.

Ps. Sam jestem małżonkiem. Chłopie, to od Ciebie zależy czy żona będzie miała ochotę na seks. Musisz ją poderwać,,jak za dawnych dobrych czasów.. ;)


Ten post był edytowany przez Shaleye dnia: 21.05.2013, 22:51

  • 0

#17 Gofer

Gofer

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 311 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.05.2013, 22:53

Jakbym znał Cię bliżej, to poradziłbym Ci abyś tę sytuację, która jest w Twoim małżeństwie zawierzył Jezusowi, może nawet wspólnie z żoną prosił Jezusa o uzdrowienie tego, co jest nie do końca zdrowe w Waszej relacji. 

 

Jednak nie znam Cię na tyle blisko, by dawać Ci takie rady, więc napiszę tylko, że często tak jest (jeżeli nie zawsze), że aby coś zmienić, to należy najpierw zaakceptować ten stan, który chcemy zmienić. Bardzo możliwe, że Twoja żona, gdy dostrzeże, ze jesteś z nią w pełni szczęśliwy pomimo Waszej ograniczonej aktywności seksualnej, to przekona się, że kochasz ją przede wszystkim jako osobę, a nie ze względu na to, co Ci może dać. Być może, jak poczuje się w ten sposób kochana, to obudzi się w niej pragnienie bliższego zbliżenia się do osoby, która ją w taki sposób kocha.


  • 0

#18 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4636 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 22.05.2013, 00:05

sinn3r: Jak definiujesz uzależnienie od masturbacji? Trzy razy w miesiącu to już uzależnienie czy jeszcze nie? A może raz na miesiąc...? Jak pije dwa piwa w miesiącu to też jestem uzależniony?

 

Nabyta silna potrzeba powtarzania, której nie możesz opanować. Częstotliwość jest akurat najsłabszym "markerem" uzależnienia. 

 

Sporadyczna masturbacja w przypadku niemożności rozładowania napięcia seksualnego w inny sposób w moim rozumieniu uzależnieniem nie jest. Jeśli masturbujesz się, bo (wybacz kolokwializm) żona Ci nie daje, to prawdopodobnie powinieneś się skupić na komunikacji w związku a nie wychodzeniu z uzależnienia. 


  • 0

#19

  • Goście

Napisany 22.05.2013, 00:06

Musisz ją poderwać,,jak za dawnych dobrych czasów.. ;)

Poderwać ale nie jak za dawnych czasów ale inaczej :mniam:

 

- Kiedy Cie ostatnio widziała z flirtującą kobietą?

- Kiedy ją ostatnio zaskoczyłeś, niekoniecznie zachowaniem względem niej ale zmieniając coś w życiu (nowe zajęcie, nowe osiągnięcie)?

- Nie inwestujesz w to za dużo, gubiąc w tym siebie?

- Nie wpadłeś w rutynę? (najgorsze dziadostwo w jakimkolwiek związku)

Jeśli wkładasz całego siebie w próbę poprawy i nie ma skutków przez tyle lat to zacznij się zachowywać odwrotnie (oczywiście troska o rodzinę i wszelkie uczucia dalej w nią wkładasz). Znajdź sobie zajęcie, żebyś mógł znikać po pracy, NIE PROŚ SIĘ O SEX, skup się na sobie, chwilowo zmień główny obiekt zainteresowania.

 

Odnośnie kilku wypowiedzi w temacie to proponuje działać zmian oddawać każdą sprawę Bogu. Nie chcę nikogo obrazić ale czasem rezygnuję z założenia jakiegoś tematu, żeby nie dostawać odpowiedzi typu - pomódl się, Bóg ci pomoże, Bóg to za Ciebie zrobi, a Ty połóż się na kanapie i włącz TV. Jasne to czasami pomaga ale bardziej siebie motywujmy...

 

PS. Mam nadzieję, że wypowiedzią nie złamałem regulaminu :) 


  • 1

#20 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1957 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 22.05.2013, 08:26

Hej,

 

Zarzuciłeś Skowronkowi problemy w czytaniu ze zrozumieniem. Ponieważ najwyraźniej ja też takie mam, w związku z tym proszę o wyjaśnienie.

 

Napisałeś:

 

Na jakiej podstawie uważasz, że żona ma być dla mnie tylko "narzędziem zaspokajania się"? Czy to, że chciałbym ją obdarzać swoją miłością i czułościami to jest coś złego? Gdzie niby napisałem, że mi jest wszystko jedno czy robie to z żoną czy sam?

 

W którym miejscu w pierwszym poście napisałeś, że chciałbyś obdarzyć swoją żonę miłością i czułościami?

 

Bo ja widzę tylko coś takiego:

 

z resztą proszenie się o seks jest jeszcze gorsze od masturbacji bo to dopiero odbiera godność człowiekowi

 

Ja w tej wypowiedzi nie zauważyłem troski o czułość wobec żony, a jedynie troskę o twoją godność, która jest odebrana przez to, że ty prosisz się o seks. Poza tym twoja odpowiedź, dotyczy kompletnie innych kwestii, niż te, które poruszyłeś w pierwszym poście, zauważyłeś to? Główny akcent twojej pierwszej wypowiedzi skierowany jest na następującą rzecz:

 

za ten niezbyt dobry stan rzeczy czyt. masturbacja i oglądanie pornografii czasami winę ponoszą żony notorycznie unikające seksu

 

Do tego odnoszą się kolejne posty w dyskusji, które Ci pokazują, gdzie ewentualnie mógłbyś poszukać rozwiązania. Z tej perspektywy odpowiedzi wydają się być sensowne. Obarczanie winą za to, że co ty robisz ze swoją seksualnością jest trochę niepoważne. To ty jesteś dorosły i świadomie zarządzasz swoimi potrzebami. Nie Twoja żona. 

 

Poza tym zwróć uwagę, że nikt tu nie twierdzi że brak seksu w małżeństwie nie jest problemem - bo jest. Nikt nie twierdzi, że to jest tylko Twoja wina. Jeżeli dotychczasowe rozmowy nie przynoszą rezultatu, to może warto przedsięwziąć inne kroki, np. udać się do poradni rodzinnej lub do seksuologa?

 

I jeszcze jedno mi się nasunęło:

 

Jeśli żona nie kocha meża to po co tkwi w małżeństwie... a jeśli go kocha to czemu nie chce się z nim kochać?

 

W jaki sposób Pathfinder ma wiedzieć, czemu Twoja żona tkwi w małżeństwie lub nie chce się z Tobą kochać? To jest pytanie, które trzeba jej zadać a nie Pathowi ;)

 

 

:)


  • 0