Skocz do zawartości



"Siła woli" (tematy połączone)


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
71 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_errnoh_*

Gość_errnoh_*
  • Goście

Napisany 29.04.2006, 11:39

Być może nie każdy wie, że nowoczesna neuronauka może powiedzieć sporo ciekawego o etyce i pomóc w wyjaśnieniu sensu istnienia norm moralnych. Wydaje się, próby cofania postępu cywilizacyjnego (a może i ewolucyjnego) przez ludzi nadmiernie liberalnych, polegające promowaniu i pokazywaniu zachowańcharaktreystycznych dla ludzi pierwotnych i właściwych im instynktów, nie poddanych kontroli rozwiniętej już współcześnie kory przedczołowej (nie samej, do tego dochodzą obwody korowo-podstawne i inne), tylko pozornie wtłoczonych w ramy współczesnego świata, jak i poglądy skrajnych konserwatystów, lekceważących rozwój nauki i nie rozumiejących jej postępu, namawiających do skrajnych umartwień i samobiczownictwa - którzy także, choć w nieco inny sposób, odwołują się do modelu człowieka bez kory przedczołowej - raczej nie wydają się poprawne z neuronaukowego punktu widzenia.

W badaniach nad rolą kory przedczołowej i limbicznej w kontroli impulsów prowadzonych metodą potencjałów wywołanych szczególną rolę odgrywają dwa wskaźniki: hamujący potencjał N2 i negatywna fala błędu (ERN, eroror-related negativity). Oba te załamki są rejestrowane z przyśrodkowych odprowadzeń czołowych. Analiza rozkładu sygnału wskazuje, że najbardziej prawdopodobnym miejscem ich powstawania jest przednia część zakrętu obręczy. Potencjał N2 jest rejestrowany 200-350 ms po wystąpieniu bodźca i pojawia się zarówno przy wyhamowaniu próby niepoprawnej odpowiedzi, jak i zatrzymaniu akcji zgodnym z regułą (przykładowo, w zadaniach typu go/no-go potencjał ten pojawia się, kiedy badany powstrzymuje się od naciśnięcia przycisku po otrzymaniu wskazówki stop). Negatywna fala błędu jest natomiast generowana ok. 80 ms po błędnej odpowiedzi. Wnioski z badań prezentują się bardzo ciekawie. Okazało się, że amplituda obydwu potencjałów zwiększa się aż do 20 roku życia (istnieją także inne dowody, m.in. histologiczne, że rozwój kory przedczołowej trwa aż do tego okresu). Jej największy przyrost obserwuje się w trzech ostatnich latach. Potencjały te są niskie u osób, u których socjalizacja przebiegła niewłaściwie i które są skłonne do impulsywnych zachowań, wyższe niż normalnie zaś u osób z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi. Wyższe amplitudy korelowały dodatnio ze skuteczniejszą kontrolą emocji. Potencjały zwiększały się również u osób, którym podawano leki przeciwlękowe. Co z tego wynika? To, że samokontrola, samoograniczanie się odgrywa rolę pozytynwną w rozwoju kory przedczołowej. Jeśli było praktykowane w dzieciństwie i młodości, powoduje większą skuteczność człowieka w dorzałym życiu, choćby w sprawach zawodowych, umożliwia lepszą koncentrację uwagi, zwiększa wytrwałość etc. Nadmierna samokontrola jednak za bardzo nasila procesy zmian synaptycznych w szlakach przedczołowo-podstawnych, co może doprowadzić do zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych.

Zarówno zdanie się na "automatycznego pilota" (osłabienie konroli przedczołowej nad ośrodkami niższymi), jak i obsesyjna samokontrola szkodzą. Ponadto ludzie zaabsorbowani obsesyjną "walką ze złem w sobie" w rzeczywistości popełniają więcej tego zła, ponieważ przemęczona kora przedczołowa zaczyna funkcjonować gorzej i samokontrola się osłabia. Jesteśmy tacy słabi, ponieważ późno wyewoluowała kora przedczołowa i jest to ciągle system mocno eksperymentalny. Byle ćwiartka wódki, byle zmęczenie wystarcza, żeby osłabła i przestała rządzić. Wtedy zaczynają rządzić niższe piętra - układ głodu (podwzgórze), układ snu (jądro nadskrzyżowaniowe, podwzgórze, twór siatkowaty), układ przykrości (nakrywka śródmózgowia, amygdala, podwzgórze, szlaki serotoninergiczne) i nagrody (przegroda przezroczysta, szlaki dopaminergiczne) i inne. Ośrodki wykonawcze przestają być hamowane przez korę przedczołową (za pośrednictwem kory zakrętu obręczy prawdopodobnie) i zaczynają wprost na impulsy z "mózgu zwierzęcego". Prymitywne popędy rządzą wtedy człowiekiem. Dlatego więc korę przedczołową, tak jak i inne kory, warto ćwiczyć.

Warto uprawiać lekką "ascezę" już od wczesnej młodości. Po wielu latach ćwiczeń powinno być łatwiej:
-dotrzymywać obietnic,
-nie lenić się, kiedy trzeba pracować,
-nie oszukiwać ani nie kłamać mimo nadarzającej się okazji,
-być porządnym, uczciwym i czystym.

Konflikt między "popędami" a "rozumem" to konflikt o zasoby ośrodków sterujących zachowaniem, toczący się między korą przedczołową a modułami ewolucyjnie starszymi. Przez pewien czas trwa konkurencja, co objawia się ambiwalencją myśli, uczuć, a nawet wykonywanych ruchów (np. krok do przodu, a po chwili cofanie się). Obrazy z fMRI potwierdzają, że bardzo intensywnie pracuje wtedy kora zakrętu obręczy (gyrus cinguli) - w pewnym sensie to ona "przydziela zasoby". Po pewnym czasie jeden z ośrodków wygrywa i tłumi wpływ drugiego lub jego funkcjonowanie w ogóle (coś jak wywłaszczanie w systemie operacyjnym). Zwykle przegrywa kora przedczołowa, która jest niestety słabsza. Dlatego lepiej nie dopuszczać do zbytniego ośrodków popędowych. Proces ten dobitnie jest czasami przedstawiany w filmach, kiedy jakaś kobieta i jakiś mężczyzna przez kilkadziesiąt sekund zaczynają się przytulać, potem wycofują się, próbują walczyć ze swoją słabością, ktoś kogoś lekko całuje i nagle, ni stąd, ni zowąd, zaczynają się namiętnie całować - i wtedy już nie potrafią się wycofać. Wszystko to potwierdza tezę o tym, że mózg nie jest jednolitym systemem, ale zlepkiem modułów, które powstawały w różnym czasie i z różnych powodów.

Z wyżej wymienionych powodów, zwolennicy "swobody obyczajowej" wcale nie okazują się tacy nowocześni, jakimi chcą się pokazać. Jak widać, nie mają też wsparcia w nowoczesnej nauce.
  • 1

#2 teaser

teaser

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 203 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:W.

Napisany 29.04.2006, 17:53

"Walka Modułów"

Motyw na dobrą powieść. Chciałbym się dowiedzieć coś więcej na ten temat.
Jeśli istnieje jakaś książka, artykuły czy cokolwiek to czy mógłbyś errnohu
dać cynk? Im bardziej "racjonalnie" ujrzę siebie im prostsze są wyjaśnienia,
tym łatwiej mi walczyć.
  • 0

#3 Hilary

Hilary

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 433 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Wrocław

Napisany 29.04.2006, 18:15

Przeczytałem to 2 razy i prawie nic z tego nie kapuje prawie co drugie słowo jest mi nie znane.
Może ktoś to przełożyć z Polskiego na nasze???
  • 0

#4 Gość_errnoh_*

Gość_errnoh_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 29.04.2006, 18:22

"Walka Modułów"

Motyw na dobrą powieść. Chciałbym się dowiedzieć coś więcej na ten temat.
Jeśli istnieje jakaś książka, artykuły czy cokolwiek to czy mógłbyś errnohu
dać cynk? Im bardziej "racjonalnie" ujrzę siebie im prostsze są wyjaśnienia,
tym łatwiej mi walczyć.


Proponuję zajrzenie na stronę http://www.phys.uni.torun.pl/~duch/ i poszperanie w odsyłaczach. Bardzo dużo odnośników do takich materiałów można również znaleźć tu:http://www.soc.uni.t...r/zbk/szlendak/ - w dziale psychologia ewolucyjna --> program zajęć.

[ Dodano: Sob 29 Kwi, 2006 ]

Przeczytałem to 2 razy i prawie nic z tego nie kapuje prawie co drugie słowo jest mi nie znane.  
Może ktoś to przełożyć z Polskiego na nasze???


Z pewnego forum:

Witam,

nie wiem, czego nie zrozumiał Sławek, postulując przeredagowanie Twojego wpisu - pewnie to sobie wyjaśnicie :-)

Natomiast ja chciałbym się upewnić, że dobrze Cię zrozumiałem. Wyczytałem z napisanego przez Ciebie tekstu, że:

1. neuronauka może pomóc nam w lepszym rozumieniu norm moralnych (w tym również sensu istnienia takich norm).

2. samokontrola (samoograniczanie) praktykowane już w młodym wieku odgrywa pozytywną rolę w dalszym rozwoju mózgu. Nie należy jednak przekraczać pewnych granic samokontroli, bo wtedy ona bardziej szkodzi niż pomaga.

3. mózg jest zlepkiem modułów, które powstawały w różnym czasie i z różnych powodów.

Reszta Twojego tekstu to różne przykłady i informacje mające, jak rozumiem, podeprzeć przedstawione wyżej treści.

Myślę, że z trzecim punktem trudno się nie zgodzić - mózg ludzki powstawał w wyniku ewolucji (w różnym czasie) i "z różnych powodów" - czyli: odpowiadał na pojawiające się w toku ewolucji różne zapotrzebowania (i pewnie nadal ewoluuje).

Co do pierwszego punktu - to ciekawy (być może) temat do dyskusji z udziałem filozofów (swoją drogą wydawało mi się, że kiedyś krytykowałeś nadmiar filozofii na tym forum).

Co do drugiego punktu - zgadzam się, umiarkowana samokontrola jeszcze nikomu nie zaszkodziła.


  • 0

#5 Gość_Oxandrolone_*

Gość_Oxandrolone_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 30.04.2006, 07:24

Przeczytałem to 2 razy i prawie nic z tego nie kapuje prawie co drugie słowo jest mi nie znane.
Może ktoś to przełożyć z Polskiego na nasze???


Język jest rzeczywiście dość trudny, bo zawiera wiele pojęć, które niewiwle mówią ludziom nie związanym z neurologią. Dla mnie jednak najważniejsze są wnioski płynące z tego artykułu, które rozumiem następująco:
- Uleganie wszelkkim pokusom i brak panowania nad swoimi popędami powoduje osłabienie czynności tych części mózgu (kora przedczołowa), które powstały najpóźniej w procesie filogenezy (rozwoju gatunkowego) a więc odróżniają nas np. od małp człekokształtnych.
- Aby te najmłodsze struktury mózgu funkcjonowały prawidłowo należy wprowadzić w życie pewną rozsądną dawkę ascezy.
- Od funkconaowania tych struktór zależą między innymi taki cechy człowieka jak rzetelność, pracowitość.

Szkoda że nie wiedziałem tego wcześniej. Idę chyba trochę potrenować swoją korę przedczołową.
  • 0

#6 uki83

uki83

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 229 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 09.01.2007, 13:42

Oto fragment jednego artykułu ,który znalazłem w sieci ,co prawda dotyczy osób uzaleznionych od alkoholu ale po przeczytaniu zauwazyłem ,ze istnieja podobieństwa w zachowaniu osób uzależnionych od alkoholu jak i objetych problemem erotomanii..Jest to artykuł o "sile woli" o rzeczy bez której sie nam nie uda wyjśc z tego gó......a. .

Autorka jest psychologiem, doktorem nauk humanistycznych. Pracuje w Instytucie Psychologii Polskiej Akademii Nauk oraz jako dziekan Wydziału Społecznej Psychologii Klinicznej w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Poza aktywnoocią naukową zajmuje się pracą terapeutyczną, specjalizuje się w terapii krótkoterminowej, hipnozie Ericksonowskiej, NLP oraz terapii uzależnień.

ORIENTACJA NA STAN, DZIAŁANIE LUB ZMIENNOŚĆ

Zgodnie ze współczesną koncepcją, efektywność siły woli (umiejętności realizacji własnych zamiarów) zależy między innymi od tego, czy osoba jest zorientowana na działanie czy na stan. Julius Kuhl, autor tej koncepcji, postuluje istnienie różnic indywidualnych, przejawiających się dominacją orientacji na działanie lub na stan. Innymi słowy, wyróżnia on indywidualną tendencję do orientacji na działanie/stan, traktując ją jako zmienną osobowościową. Orientacja na działanie polega na koncentrowaniu się na strukturze działania realizującego wybrane cele i wiąże się z dynamicznym typem kontroli, polegającym na wprowadzaniu zmian. Z kolei, orientacja na stan wyraża się w konsekwentnym koncentrowaniu uwagi na stałym punkcie w czasie: przeszłości, teraźniejszości lub przyszłości
i wiąże się ze statycznym typem kontroli, polegającym na dążeniu do zachowania status quo i unikaniu zmian. Osoby zorientowane na stan charakteryzuje zatem pewna bezczynność (inercja w działaniu), podczas gdy osoby zorientowane na działanie - gotowość do działania. Orientacja na działanie ułatwia więc realizację zamiaru, zaś orientacja na stan utrudnia ją. Kuhl opisuje dwa typy orientacji na stan:1) w sytuacjach po niepowodzeniu (myślowe przetwarzanie doznanych porażek, myślenie o przeszłych niepowodzeniach współwystępujące z biernością w działaniu) oraz 2) w sytuacjach decyzyjnych (wahanie się, niezdecydowanie w podejmowaniu decyzji, zwlekanie po sformułowaniu zamiaru z jego realizacją). Powyższe typy orientacji na stan związane są z niedoczynnością (niedostatecznym funkcjonowaniem) systemu inicjującego działanie. Zgodnie z koncepcją Kuhla, orientacja na stan jest tylko jednym z czynników wpływających na kontrolę działania, który utrudnia realizację podjętego zamiaru. Kolejny, to orientacja na zmienność (niestałość, ulotność), związana z nadczynnością systemu inicjującego działanie. Owa nadczynność przejawia się w niemożności kontynuowania czynności sprawiającej podmiotowi przyjemność, satysfakcjonującej dla niego, w niemożności "zatopienia się" w owej czynności, przedwczesnym jej porzucaniu i podejmowaniu nowych działań.


Jest to tekst naukowy cały artykuł znajduje sie pod linkiem http://www.terapia.r...999/wola6_d.htm
prosze napiszcie jak to jest z tą siła woli i co o tym myslicie. Moja opinie umiescilem w swoim blogu. Pozdrawiam Serdecznie:)
  • 0

#7 Gość_yogi_*

Gość_yogi_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 10.01.2007, 21:49

Ostatnio często bywam na tym forum i zastanawia mnie jedna rzecz, mianowicie dlaczego ten post tak długo pozostał bez jakiejkolwiek odpowiedzi????????
Miałem już dawno na niego odpowiedzieć, ale chciałem się przekonać kto i za ile (znaczy czasu :P ) na to odpowie.

Przecież sprawa silnej woli jest sprawą kluczową by wyjść z nałogu, bez silnej woli nikomu z nas się nie uda tego dokonać. Sporo osób pokłada nadzieję w Bogu, nie krytykuję tego, wręcz przeciwnie nawet pochwalam, gdyż sam jestem wierzący. Jednakże samą deklaracją że wierzymy nie uda się niczego zdziałać, Bóg nam może pomóc, ale nie wyprowadzi nas z nałogu jeżeli Mu nie pomożemy...

P.S. bardzo dobry artykuł
  • 0

#8 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4620 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 10.01.2007, 21:59

Tak jest..

[i]za Wikipedią (hasła: nałóg, uzależnienie)http://onanizm.pl/pu...tyle_emoticons/default/angry.gif/i]

Nałóg to zakorzeniona dysfunkcja sprawności woli przejawiająca się w chronicznym podejmowaniu szkodliwych dla organizmu decyzji, [...]


Walka z uzależnieniem psychicznym zależy w głównej mierze od woli osoby uzależnionej. Jako, że wola uzależnionego jest naruszona, osłabiona pojawia się problem "błędnego koła". Dlatego niezmiernie rzadko zdarzają się "samowyleczenia" w przypadku zaawansowanych faz uzależnienia. Charakterystyczne jest podejmowanie przez uzależnionego decyzji (np. o rezygnacji z zażywania) i niemożność realizacji tej decyzji. Towarzyszy temu rozrastający się system psychologicznych mechanizmów obronnych.


Nie można mówić o "silnej woli" przy uzależnieniu. Po prostu coś takiego nie występuje u osoby uzależnionej.

Czyżby na forum tak mało było osób uzależnionych?
  • 0

#9 Pomocnik

Pomocnik

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 91 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Kaliningrad

Napisany 10.01.2007, 22:49

Bardzo fajny przytoczony fragment.
Poniewaz jeszcze troszke chcialem zrobic zakladam ze bede ten tekst pisal maksymalnie 5 minut. Tak do za dziesiec jedenasta.
Silna wola jest wtedy kiedy zakladasz i realizujesz. Silna wole tez trzeba cwiczyc. Nie pojawia sie nagle. Nie pojawia sie nawet wtedy kiedy jej chcemy, poniewaz ona tworzy sie przez bardzo dlugi okres czasu, wieloma zmudnymi czasem postanowieniami. Tworzy sie wiec latami.
Moj brat kiedys powiedzial swietna rzecz, o ktorej potem jeszcze czytalem w wielu miejscach. Jesli robisz cos slusznego, co sluzy Twojemu charakterowi, to ta rzecz Cie wzmacnia. To jest kolejny malutki kroczek, do zbudowania silnej woli.
Jesli pochlebiasz swojej proznosci, to tez robisz kroczek ale do tylu. Logiczne wiec, ze jesli pochlebiasz swojej proznosci czesto, to robisz wiele kroczkow do tylu. I choc sa one male, to w koncu doprowadzaja na dno.
Odwracajac sytuacje, idac do przodu, poprawiasz siebie. Czasem niezauwazalny krok, ale jednak zostal zrobiony, i mozna byc pewnym ze zaprocentuje w przyszlosci. Trzeba byc jednak o tym przekonanym. Wiadomo ze w przyszlosci zdarzaja sie problemy. Ale nie mozna wtedy powiedziec: o prosze, mimo ze zrobilem wtedy krok do przodu on mi teraz nie pomogl.
Jesli stwierdze: wtedy zrobiony krok na pewno uczynil mnie lepszym, mimo tych problemow, ktore teraz odczuwam", wtedy uwazam ze jest zrozumienie istoty.
Pozdrawiam.
uff, zmiescilem sie w pieciu minutach
  • 0

#10 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1912 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 11.01.2007, 09:49

Z tego co czytałem (ale nie pamiętam gdzie i piszę z pamięci) alkoholizm nie jest chorobą woli , tylko przemiany materii, która u alkoholika nie jest w stanie prawidłowo przebiegać w środowisku pozbawionym alkoholu (artykuł dotyczy alkoholizmu). Wszystko zatem rozgrywa się na poziomie komórkowym. Jeżeli ktoś twierdzi, że można to leczyć siłą woli, to niech spróbuje za pomocą tejże siły woli nie oddychać przez godzinę i zobaczymy jaką silną ma wolę.

Ciekawie też jest w sferze emocji. Zdrowy człowiek ma zawsze jakiś tam średni, taki nijaki nastrój, czasem lepszy, czasem gorszy; wahania są zupełnie naturalne. Po wypiciu człowiek wchodzi w stan euforii, z tymże, gdy alkohol przestaje działać, nastrój nie powraca do punktu wyjścia, tylko jest zawsze poniżej jego początkowego poziomu. Człowiek odczuwa przygnębienie (no, nie tylko oczywiście). Jeżeli w tym stanie ktoś chce poprawić sobie samopoczucie alkoholem (a to najlepsza droga do uzależnienia), to ponieważ zaczyna od obniżonego stanu, to i osiągnięta euforia jest odpowiednio niższa. Jeżeli ten proceder jest często powtarzany, stany jakie przeżywa się na trzeźwo są coraz bardziej depresyjne, a stany euforyczne są coraz słabsze. Ostatecznie zaawansowany alkoholik będąc na trzeźwo ma depresję, a będąc pod wpływem alkoholu czuje się... normalnie. Musi zatem pić, by normalnie funkcjonować. Ciężko wytłumaczyć swojej woli dlaczego ma żyć w ustawicznej (przynajmniej początkowo) depresji.

Kolejna sprawa to są kwestie społeczne. W toku wpadania w alkoholizm, alkoholik przestaje utrzymywać kontakty z osobami niepijącymi i tworzy sobie grono osób podobnych sobie, gdzie piją wszyscy. Razem tworzą wspólnotę alkoholików, którzy się emocjonalnie wspierają i będąc w swoim towarzystwie nie czują ogromnego wstydu związanego z każdym uzależnieniem (wstyd może być podświadomy). Decyzja o wyjściu z alkoholizmu oznacza paradoksalnie zerwanie tych więzi, dla alkoholika często jedynych i skazanie się na samotność, i to w okolicznościach o jakich pisałem w poprzednim akapicie. I znów jak widać sprowadzenie problemu do siły woli jest dość dużym uproszczeniem.

Każdy z nas, szczególnie jeśli choć trochę poczytał artykułów z działu download, z łatwością zauważy analogiczne mechanizmy w erotomanii.

Z drugiej jednak strony, ponieważ w uzależnieniach mamy jednak do czynienia z zaburzeniami woli, to badania kwestii wolicjonalnych są w pełni uzasadnione. Szkoda tylko, że autorka pisze:

Choć prowadzono badania nad psychologicznymi determinantami alkoholizmu (nie uzyskując zresztą jednoznacznych wyników), nie ma ciągle danych dotyczących osobowościowych uwarunkowań kontroli wolicjonalnej u osób uzależnionych.

Jako wynik swoich badań zaś podaje dwie różne hipotezy oraz konkluzje, że w zasadzie to nie wiadomo, która hipoteza jest prawdziwa.

BTW: Proszę nie robić wyrzutów, że nikt się nie wpisał pod tym pierwszym postem, bo po pierwsze to z tego co się orientuję, to na razie regulamin forum nie przewiduje obowiązku wpisywania się pod tematami, po drugie są to zarzuty skierowane do wszystkich a więc w zasadzie do nikogo. Choć z drugiej strony rozumiem Sinn3r'a , że wkurza go, że po raz n-ty musi pisać to samo i pewnie wolałby aby forumowicze trochę wzięli ten ciężar na siebie.

Ja miałem już dawno się tu wpisać ale jakoś tak się nie zebrałem gdyż zabrakło mi silnej woli ;)

Pozdrawiam Makulko

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 11.01.2007, 13:09

  • 0

#11 uki83

uki83

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 229 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 11.01.2007, 15:39

Przytaczając ten fragment chcialem zmobilizowac siebie i inne osoby ,żeby jednak trenowac te wole ,zebysmy próbowali sami decydowac o tym co dla nas dobre a co złe. Jak napisał Pomocnik silna wole trzeba cwiczyc nie przychodzi odrazu i nam nie pomoże ,nie wyleczy nas w jeden dzień z nałogu ,ale moze nam pomoc. Trenowanie siły woli poprzez wytaczanie sobie małych celów i dązenie do nich ,realizowanie ich przybliża nas do osiagniecia tego dużego celu... Nie mozna mówić (ja jestem uzależniony i siła woli mnie nie wyleczy , nic mi nie pomoże ).Może sama w sobie bez gruntownego wnikniecia w sama przyczyne problemu nas nie wyleczy. Nie rozmawiamy tu o wstrzymaniu oddechu na 1 h bo to nierealne ale o wyjsciu z masturbowania sie a to mi sie wydaje juz bardziej mozliwe... :)
  • 0

#12 Gość_yogi_*

Gość_yogi_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 11.01.2007, 18:37

Skoro nie "silna wola" to co Twoim zdaniem Makulko może wyprowadzić uzależnionego z nałogu???
Dla mnie sprawa jest prosta: powiedziałem NIE i ch... i wiecej wacka w rękę nie złapie. Jeżeli alkoholik powiedziałby że więcej nie chwyci butelki również mógłby wyjść z uzależnienia. Oczywiście że będzie męczyć go depresja, oczywiście że BęDZIE BARDZO, BARDZO CIężKO,
ale może warto skoro w ten sposób jednak ludzie ratują swoje życie...

Jedyne co w twoim poście wydaje mi się słuszne to to że niepotrzebnie napisałem że nikt tak długo nie odpowiedział, ale to wszystko.
...a porównanie wychodzenia z alkoholizmu lub erotomanii do wstrzymywania oddechu na 1h to jest już przegięcie.

P.S. Mimo że trochę mnie swoim postem zdenerwowałeś muszę przyznać że umiesz treść w ładne zdania ubrać... szkoda tylko że ta treść jest pozbawiona sensu.

aaaa i jeszcze jedno, jestem na głodzie, mam depresję i cholerną chandrę... więc się nie obrażaj :P

Ten post był edytowany przez yogi dnia: 11.01.2007, 18:55

  • 0

#13 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4620 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 11.01.2007, 21:16

Jeżeli alkoholik powiedziałby że więcej nie chwyci butelki również mógłby wyjść z uzależnienia.


Abstynencja to tylko połowa (albo i mniej) sukcesu. Jest wielu trzeźwych alkoholików.. a często po wielu latach abstynencji zapijają się na śmierć. Zaciskanie zębów i abstynencja to tylko usypianie problemu. Dopóki nie dotrze się do źródeł, to tak naprawdę w ostatecznym rozrachunku cała walka jest tylko "wstrzymywaniem oddechu na godzinę".
  • 0

#14 uki83

uki83

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 229 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 12.01.2007, 00:35

Dobrze,że to napisałeś sinn3r...
  • 0

#15 Gość_yogi_*

Gość_yogi_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 12.01.2007, 11:59

No to w takim razie co dalej??? hmm??? skoro wstrzemięźliwość że się tak wyraże jest be, leku - różowej pigułki (jak już to kiedyś pisaliśmy w tym dziale) nie ma. Wiec co???
Nie ma na to sposobu... i tyle. Pozostaje nam się gorąco modlić i liczyć na to że coś się w tych głowach poprzestawia i od jutra będzie lepiej???
Sam nie wiem, ale ja sprobuje. Zaciskam już zęby 2 tygodnie, zacisne jeszcze 3 miesiące bo mam na tyle wytrwałości tudzież "silnej woli" i o ile nie zapomne (a postaram się również o to) powiem wam po tych 3 miesiącach czy było warto...
  • 0

#16 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 12.01.2007, 12:20

zmiana myślenia i zaleczenie problemu przez który jest się w nałogu powodują że nie widzi sie potrzzeby powrotu na tą ścieżkę. trzeba jednak się pilnować w trudnych chwilach aby nie wpaść

Anula
  • 0

#17 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1912 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 12.01.2007, 12:33

Mam wrażenie Yogi że albo nie do końca zrozumiałeś to, co napisałem (bardziej prawdopodobne), albo masz swoje odrębne zdanie, które, szczerze mówiąc, nie bardzo potrafisz uzasadnić. W każdym razie, nie jest tak łatwo wzbudzić moje poczucie winy, że ktoś czegoś nie zrozumiał, nie chce zrozumieć i jest na coś (nawet na mnie) zdenerwowany. (wyedytowałeś swój post-zauważyłem i doceniam :) ).

Na Twoje ostatnie pytanie i jednocześnie w odpowiedzi na to co napisał Ivani (który nb. prosił w pierwszym poście o napisanie jak to jest z tą siłą woli i co o niej myślimy-więc napisałem) odpowiem tak: W nałóg alkoholizmu czy erotomanii nie wpada się po pierwszym kieliszku czy pierwszej masturbacji. Jest to w sumie dość długi proces. Leczenie nałogu, jest niejako procesem odwrotnym, również stopniowym i długotrwałym (zwróćcie uwagę, że alkoholizm jest w zasadzie nieuleczalny, zdrowiejący alkoholik, nigdy nie będzie mógł sięgnąć po kieliszek, z erotomanią podobno też tak częściowo jest , choć ja nie jestem do końca o tym przekonany). Po prostu jedne nawyki (picia czy masturbacji) trzeba zastąpić innymi. W tej perspektywie najzupełniej podzielam takie ujęcie sprawy silnej woli, która wedle mojego przekonania, też jest rodzajem nawyku, który należy wyćwiczyć. Zastrzegam jednak, że sprowadzenie nałogu tylko i wyłącznie do kwestii zaburzenia woli jest zwyczajnym nadużyciem (o czym napisałem wcześniej).

PS. Podobno mnisi tybetańscy potrafią w wyniku ćwiczonej przez wiele lat koncentracji i medytacji zatrzymać na krótki czas pracę serca i oddychanie komórkowe. Podobno... :hyhy:

Ten post był edytowany przez makulko dnia: 12.01.2007, 13:04

  • 0

#18 Gość_Gofer_*

Gość_Gofer_*
  • Autor(ka) tematu
  • Goście

Napisany 23.11.2007, 22:37

Już widzę te wpisy w kalendarzach jako komentarz do upadku: moja osłabiona kora prezdczołowa przegrała konfrontację z przegrodą przezroczysta i szlakami dopaminergicznnymi. :D
  • 1

#19 esk

esk

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 116 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Gdansk

Napisany 06.12.2007, 13:09

To by całkiem sensownie wyjaśniało system (czy jak to tam nazwać) HALT - Hungry, Angry, Lonely & Tired.

W momentach zmęczenia itp. mamy mniejszą kontrolę na pierwotnymi instynktami, co często doprowadza do wpadek.

Jak dla mnie to ktoś po prostu odkrył część mózgu odpowiedzialną za coś co nazywamy silną wolą...
  • 0

#20 bruno77

bruno77

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 17 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa

Napisany 23.06.2009, 18:08

A nie jest tak, że z upływem lat kora przedczołowa w końcu dojrzewa... i nagle nas olśniewa...? Bo wychodzimy po za obszar wpływu starszych ewolucyjnie obszarów mózgu.

Czy jest również tak, że niktórzy ludzie mają tę część mózgu mniejszą inni większą. Ciekawe jestem co z dziedziczeniem...?

Rozpocznę poszukiwania - temat trudny, ciekawy i żmudny w sam raz na ćwiczenie "samozaparcia" - czyli silnej woli.
  • 0