Skocz do zawartości



Zdjęcie

Droga 12 kroków

12 kroków

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
39 odpowiedzi w tym temacie

#1 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1878 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 09.02.2012, 11:16

*
POPULARNY POST!

Witam,

Ostatnio pojawiło się kilka wątków na forum, pokazujących praktyczne techniki, postępowania z zachowaniami nałogowymi. Może być jednak tak, że uzależnienie jest już tak głęboko wdrukowane w osobowość, że ćwiczenie owych technik nie przynosi większych wymiernych rezultatów, ponieważ zwyczajnie dana osoba nie posiada wystarczająco mocnej woli, by je w kryzysowym momencie wprowadzić w życie.

W takiej sytuacji, być może konieczne będzie "pójście na całość" i skorzystanie z programu 12 kroków. Zresztą, nawet jeżeli ktoś podjął terapię psychologiczną oraz stara się zmieniać swoje nawyki, program ów może być pomocny (jako wsparcie właściwej terapii).

Za zgodą Out of Control, wklejam tu jego post dot. jego doświadczeń z tą metodą postępowania napisanym w tym wątku. Zapraszam do lektury i do dzielenia się własnymi doświadczeniami z pracy nad tym programem.
 
Forum było dla mnie pierwszym kontaktem z ludźmi, którzy podobnie jak ja próbowali rozwiązać swoje seksualne problemy. Podobnie jak większość zaglądających tutaj, pisałem swoją ścieżkę, czytałem wypowiedzi innych i próbowałem "walczyć".

Ale zwycięstwo nie nadchodziło. Po tygodniu, może dwóch, łamałem abstynencję. Próby prowadzenia kalendarza przynosiły mi więcej szkody niż pożytku, całkowicie z niego zrezygnowałem. Nie pomagało szukanie hobby, ponieważ byłem tak zamulony od ćpania żądzy, że niczym nie potrafiłem się zainteresować na dłużej. Nie pomagało pomnażanie grona znajomych i próby otaczania się ludźmi, bo moje relacje były tak spaczone, że ani nie rozumiałem męskiej przyjaźni ani nie potrafiłem przestać flirtować z koleżankami. Próbowałem wszelkich sposobów, jakie znalazłem na forum, ale wszelkie poradniki "Jak być szczęśliwym" były dla mnie tyle warte, co papier toaletowy.

Po pewnym czasie, pewna osoba której ścieżkę regularnie czytałem, opisała swoje pozytywne doświadczenia z chodzenia na mitingi SLAA. Miałem możliwość, więc postanowiłem i ja spróbować. Trudno jest mi opisać jak wielki strach i opory towarzyszyły mi przed przyjściem na moje pierwsze spotkanie. Jednak dzisiaj, gdyby ktoś mnie zapytał "jak sobie wyobrażam największą rewolucję w życiu człowieka", to właśnie odpowiedział bym, że zaczyna się ona od takiego pierwszego mitingu.

Jednak o wielkich przemianach napiszę później, bo nie przyszły one od razu. Szybko odkryłem, że samo przychodzenie na miting i wygadanie się na temat swoich problemów przynosi mizerne efekty. Ponownie waliłem głową w mur pytając siebie co jest nie tak i dlaczego znów "to" robię. Po pewnym czasie zobaczyłem, że nie uwolnię się od obsesji, jeśli nie zacznę realizować programu 12 kroków.

Nadal byłem przekonany, że ze wszystkim poradzę sobie sam (ah, ten stary, dobrze znany perfekcjonizm). Próbowałem więc przerabiać kroki sam, co skończyło się totalną klapą. Po kolejnym ciągu poszedłem do SA i nowi towarzysze pomogli znaleźć mi kogoś doświadczonego, kto ma długi okres abstynencji, przeszedł przede mną przez kroki i pomoże mi w mojej pracy nad krokami.

Pierwszy krok był dla mnie najtrudniejszy i najwięcej czasu ze wszystkich musiałem poświęcić właśnie na niego. Ale kiedy w końcu przyznałem się do mojej bezsilności wobec żądzy i zacząłem wyciągać przed drugim człowiekiem na światło dzienne moje pokusy, obsesje traciły nade mną władzę. Wreszcie przestałem uruchamiać swoje chore zachowania seksualne. Następne kroki poszły już dużo łatwiej, chociaż są dla mnie nauczką jak głęboka jest choroba uzależnienia. Ponownie zaufałem swojej Sile Wyższej i oddałem Jej kierownictwo nad swoim życiem. No bo po co samemu próbować coś kontrolować, skoro to tylko przynosi cierpienia mnie i ludziom w moim otoczeniu? Wcześniej byłem jak okręt podczas sztormu, który stracił ster i żagle. Następnie na poważnie rozliczyłem się ze swoich wszystkich występków w moim życiu. Przyznałem, że inni nie są sprawcami całego mojego nieszczęścia ale i ja miałem swój udział w tym wszystkim. Wyznałem drugiemu człowiekowi wszystkie najgorsze rzeczy na mój temat i moje nawet najbardziej wstydliwe tajemnice. To było jak wyrzucenie śmieci, które zasmradzały moje wnętrze i nigdy nie miałem odwagi ich wyrzucić. Aktualnie powierzam Sile Wyższej soje wady charakteru (szczególnie egocentryzm, zawistność, wybiórczą pamięć).

Czym dla mnie było w tym czasie forum? Im dalej w program tym mniej w forum. Mój nowy sposób życia coraz bardziej różnił się od tego, którego dalej kurczowo trzyma się większa część forumowej braci. Czasem próbowałem przemycić część mojej filozofii, ale zawsze znalazła się chociaż jedna odoba, która była gotowa prowadzić ze mną świętą wojnę i udowadniać mi tysiącami argumentów jak bardzo się mylę. Nie. Flame-wars to nie dla mnie, nie z moją skłonnością do uraz. Nie będę się z nikim kłócił o to że powinienem "wzmacniać samokontrolę" zamiast mówić o bezsilności. Przez połowę mojego życia próbowałem "wzmacniać samokontrolę" i jedyne co osiągnąłem to nieustanne myśli samobójcze (zamienne z nieustannym myśleniem o seksie). Idąc dalej, coraz większa liczba ścieżek przestawała być dla mnie rozwijająca. Miałem już dosyć czytania o kolejnych wpadkach, depresji i użalania się nad sobą. Niestety, likwidowałem coraz więcej obserwacji. Ja potrzebuję czytać o rozwiązaniu, nie o problemie. To jest to - skupienie się na życiu w wolności i trzeźwości.

Forum było dla mnie niezbędnym przystankiem na mojej drodze. Prawdopodobnie nie byłoby mnie tutaj, gdzie jestem, gdyby nie forum. Dlatego z całego serca dziękuję założycielom, moderatorom i wszystkim uczestnikom! Uratowaliście mi życie (dosłownie)! Ale muszę iść dalej i opuszczam tą przystań.

Czy ja się wywyższam? Nie. Nie jestem w żadnym stopniu mądrzejszy od kogokolwiek na tym forum. Ja po prostu znalazłem swoją drogę i chciałem o niej napisać w kontekście tego wątku.

Co mogę doradzić tym, którzy chcą chodzić na mitingi, ale nie ma żadnej grupy w pobliżu? Chodźcie na mitingi innych wspólnot, np. AA. Nie musicie mówić od czego dokładnie jesteście uzależnieni. Czytajcie "Od nałogu do miłości" P. Carnesa. Ta książka uświadomi Wam większość waszych chorych postaw. Uzbierajcie kasę na co najmniej trzytygodniowy pobyt w ośrodku leczenia uzależnień, np. w Szklarskiej Porębie (ja też się tam wybieram).

Pozdrawiam i powodzenia!

  • 5

#2 Cygansky

Cygansky

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 11 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 09.02.2012, 18:56

Moim zdaniem tylko praca na programie 12 krokowym, mitingi, codzienna lektura, telefonowanie do uzaleznionych, znalezienie sponsora, a pozniej takze sponsorowanie - gwarantuje wyzdrowienie. Nie ma innej drogi. Pisze z doswiadczenia. To jest choroba, a lekarstwem jest w/w "praca". Samemu nikt sobie z tym jeszcze nie poradzil.

N. Seksoholik.
  • 0

#3 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2149 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 09.02.2012, 19:49

Cygansky

Sugerowałbym powściagliwość w używaniu słowa gwarantuje lub zdania "Nie ma innej drogi" .
  • 2

#4 Cygansky

Cygansky

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 11 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 09.02.2012, 23:22

A wcześniej napisałem "moim zdaniem", a więc to jest moja opinia ? Nie mam do tego prawa ?
  • 0

#5 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2149 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 10.02.2012, 09:47

Masz do tego prawo dlatego nikt Cie nie karze ani nie edytuje Twoich postów .
Zasugerowałem Ci powściągliwość dlatego żę są na forum ludzie którzy ze względu między innymi na nalóg mają dość ograniczone mozliwości weryfikacji treści zamieszanych na forum i traktują je dosłownie.
Wydaje mi się że i Ty wykazujesz oznaki pewnego ograniczenia skoro od poczatku pojawienia się na forum piszesz tylko o 12 krokach jakby niczego innego nie było na świecie .
Program 12 kroków był, jest i będzie omawiany na forum wielokrotnie jako jedna z wielu mozliwości i jest znany większości użytkowników.
Jedemu on pomaga a innemu nie .
Jednemu pomaga wiara w Boga a innemu gra na cymbałkach.

Życze Ci elastyczności i otwarcia się na życie ;)
  • 4

#6 makulko

makulko

    Inspector

  • Autor(ka) tematu
  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1878 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 10.02.2012, 09:59

Poza tym, co napisał Korzeń, chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na zdanie w pierwszym poście:

Zapraszam do lektury i do dzielenia się własnymi doświadczeniami z pracy nad tym programem.


Zamiast zatem wyrażać autorytatywne stwierdzenia i opinie, może podzieliłbyś się z nami Cygansky swoimi doświadczeniami z pracy nad tym programem? Na pewno, będzie to dla wszystkich bardzo pomocne.

Pozdrawiam
:)
  • 1

#7 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4620 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 10.02.2012, 10:24

Moje doświadczenie z SLAA jest takie..

Byłem na kilku mitingach w różnych odstępach czasu. Początkowo, rzeczywiście - możliwość wypowiedzenia swoich problemów i spotkanie się z ludźmi, którzy mają podobne, słuchanie ich, naprawdę było pozytywnym kopniakiem. Od początku jednak nie odpowiadało mi nawiązanie do nieokreślonej "siły wyższej". Rozumiem założenie, które kierowało twórcami tego zwrotu.. Tylko dla mnie było to trudne do zaakceptowania.

Co do samej pracy nad krokami, materiałów - świetne (choć z drugiej strony: intuicyjnie oczywiste). Mówiąc krótko - nie odnalazłem się w tej konkretnej grupie. Być może w innej bym się odnalazł, być może nie.

Na pewno warto, żeby każdy, kto czuje się uzależniony (albo podejrzewa uzależnienie) wybrał się przynajmniej na jeden miting i przekonał się czy to dla niego/dla niej.
  • 0

#8 Tseirp

Tseirp

    Wiecznie upadający

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 376 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 11.02.2012, 18:47

No ciekawe opracowanie + dla autora. Wypróbuję na sobie, bo coś mi źle ostatnio idzie.
  • 0

#9 out_of_controll

out_of_controll

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 154 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 12.02.2012, 13:39

Wydaje mi się że i Ty wykazujesz oznaki pewnego ograniczenia skoro od poczatku pojawienia się na forum piszesz tylko o 12 krokach jakby niczego innego nie było na świecie .
Program 12 kroków był, jest i będzie omawiany na forum wielokrotnie jako jedna z wielu mozliwości i jest znany większości użytkowników.
Jedemu on pomaga a innemu nie .
Jednemu pomaga wiara w Boga a innemu gra na cymbałkach.

Nie oceniaj zbyt surowo kolegi. Masz rację, że istnieje wiele dróg. Ja tylko dodam ostrzeżenie (również z mojego doświadczenia), że religia lub "gra na cymbałkach" może stać się tak samo kompulsywna jak niezdrowy seks. To tylko będzie kolejna ucieczka przed sobą samym i swoją przeszłością.

Co do wiary w Boga - ja zawsze uważałem, że mam twardy kręgosłup moralny, nawet w czynnym nałogu. Z zewnątrz rzeczywiście tak to wyglądało. Regularnie chodziłem do kościoła, dobrze się uczyłem, nie piłem, nie paliłem... Ale pod tą cienką skorupką było szambo. Miałem niewiele wspólnego z zasadami moralnymi i życiem wg woli Siły Wyższej. Bóg był dla mnie mieszanką Św. Mikołaja i surowego policjanta. Mówiłem mu "będę dobry, pod warunkiem że dasz mi to, to i tamto". Lista życzeń była bardzo długa. Kiedy nic nie otrzymywałem, zacząłem nazywać Boga sadystą, który bawi się męcząc mnie. Rozumiesz moje błędne rozumowanie? Krok 2 pokazał mi kim naprawdę jest Bóg w moim życiu.

Co do skuteczności Programu, przytoczę cytat z "Wielkiej księgi AA": Program nie pomaga tylko tym, którzy nie są w stanie zdobyć się na bezwzględną uczciwość wobec siebie. Również sprawdzone na własnej skórze.


Od początku jednak nie odpowiadało mi nawiązanie do nieokreślonej "siły wyższej". Rozumiem założenie, które kierowało twórcami tego zwrotu.. Tylko dla mnie było to trudne do zaakceptowania.

Mógłbyś coś więcej o tym napisać?
  • 1

#10 Gość_iruda_*

Gość_iruda_*
  • Goście

Napisany 12.02.2012, 15:47

Na pewno warto, żeby każdy, kto czuje się uzależniony (albo podejrzewa uzależnienie) wybrał się przynajmniej na jeden miting i przekonał się czy to dla niego/dla niej.

Grupy 12-krokowe sugerują "przyjdź przynajmniej 5 razy", a potem zadecyduj: zostajesz, czy szukasz innej drogi.

Ten post był edytowany przez iruda dnia: 12.02.2012, 15:48

  • 0

#11 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4620 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 12.02.2012, 17:54

Mógłbyś coś więcej o tym napisać?


Tak. Każdy może inaczej pojmować "siłę wyższą". Sam ryt odwołania się do niej na podczas mitingów w których uczestniczyłem nie wzbudził mojego zaufania. Czyt.: nie wiem do jakiej "siły wyższej" odnosi się ten który jest obok mnie - czy to ta sama siła, czy może inna? Jeśli inna, to czy jest ona dla mnie przyjazna? Skąd mam to wiedzieć?

Grupy 12-krokowe sugerują "przyjdź przynajmniej 5 razy", a potem zadecyduj: zostajesz, czy szukasz innej drogi.


Ja natomiast sugeruję, że warto się przełamać i pójść przynajmniej na jeden miting. W końcu od czegoś trzeba zacząć. :)

@iruda: dlaczego akurat 5?
  • 0

#12 Gość_iruda_*

Gość_iruda_*
  • Goście

Napisany 12.02.2012, 18:26

@iruda: dlaczego akurat 5?

Grupy 12-krokowe mają wieloletnią tradycje, moze na podstawie obserwacji stwierdzono, że dopiero po 5 razie podejmuje sie racjonalną decyzję?
Zdaje sie, ze sa dostępne badania naukowe na skutecznośc grup 12-krokowych w procesie zdrowienia osób uzaleznionych ?

Tak. Każdy może inaczej pojmować "siłę wyższą". Sam ryt odwołania się do niej na podczas mitingów w których uczestniczyłem nie wzbudził mojego zaufania. Czyt.: nie wiem do jakiej "siły wyższej" odnosi się ten który jest obok mnie - czy to ta sama siła, czy może inna? Jeśli inna, to czy jest ona dla mnie przyjazna? Skąd mam to wiedzieć?

Hmmm, a co Cie obchodzi cudza siła wyższa?
Ona nie ma nijak wpływu na Ciebie :zdegustowany:
Na Ciebie ma tylko wpływ Twoja SW, jakkolwiek ją pojmujesz i jakkolwiek ją sobie zdefiniujesz.

Ten post był edytowany przez iruda dnia: 12.02.2012, 18:44

  • 0

#13 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4620 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 12.02.2012, 20:09

Grupy 12-krokowe mają wieloletnią tradycje, moze na podstawie obserwacji stwierdzono, że dopiero po 5 razie podejmuje sie racjonalną decyzję?
Zdaje sie, ze sa dostępne badania naukowe na skutecznośc grup 12-krokowych w procesie zdrowienia osób uzaleznionych ?

Może? Zdaje się?

Hmmm, a co Cie obchodzi cudza siła wyższa?
Ona nie ma nijak wpływu na Ciebie :zdegustowany:
Na Ciebie ma tylko wpływ Twoja SW, jakkolwiek ją pojmujesz i jakkolwiek ją sobie zdefiniujesz.


Siła Wyższa, w którą ja wierzę nie uznaje jednoczenia się w modlitwie do innych sił, których nikt nie nazywa po imieniu.
To "zazdrosna" Siła Wyższa (nie na sposób ludzki, ale jednak).
Ale ja w Nią wierzę.. i to jest część mojego pojmowania, które kłóci rozmija się z SLAA.

Być może to śmieszne, może nierozsądne, może trudne do zrozumienia.. ale takie jest moje doświadczenie.
Zupełnie nie rozumiem zdegustowania.
Być może jeszcze mało rozumiem.

Chcę tylko podkreślić, że program 12 kroków realizowany w grupach SLAA/SA jest uniwersalny, co nie znaczy, że jest dla każdego. Każdy uzależniony powinien jednak spróbować, żeby móc podzielić się własnym doświadczeniem.
  • 2

#14 Gość_iruda_*

Gość_iruda_*
  • Goście

Napisany 12.02.2012, 20:59

Może? Zdaje się?


bo wiem, ze były, a nie mam czasu czesać baz danych w poszukiwaniu linków :dontgetit:

Siła Wyższa, w którą ja wierzę nie uznaje jednoczenia się w modlitwie do innych sił, których nikt nie nazywa po imieniu.
To "zazdrosna" Siła Wyższa (nie na sposób ludzki, ale jednak).
Ale ja w Nią wierzę.. i to jest część mojego pojmowania, które kłóci rozmija się z SLAA.

Być może to śmieszne, może nierozsądne, może trudne do zrozumienia.. ale takie jest moje doświadczenie.
Zupełnie nie rozumiem zdegustowania.
Być może jeszcze mało rozumiem.


A ja lubie takie zdanie, poparte doświadczeniem: "pretekstów miałem mnóstwo, ale powodów - ani jednego".


Każdy uzależniony powinien jednak spróbować, żeby móc podzielić się własnym doświadczeniem.

Tu nie tylko o dzielenie sie doswiadczeniem chodzi, ale o prace nad swoim "ja", w oparciu o kroki, w czym grupa jest pomocna.
  • 0

#15 sinn3r

sinn3r

    [tech admin]

  • Root Admin
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4620 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 12.02.2012, 21:35

A ja lubie takie zdanie, poparte doświadczeniem: "pretekstów miałem mnóstwo, ale powodów - ani jednego".

Tu nie tylko o dzielenie sie doswiadczeniem chodzi, ale o prace nad swoim "ja", w oparciu o kroki, w czym grupa jest pomocna.


Tu natomiast (w tym wątku na forum) chodzi o dzielenie się własnym doświadczeniem. Dla mnie grupa była pomocna w małym stopniu. Dostrzegam również zalety SLAA. Nie przeszkadza mi to mówić szczerze i otwarcie o moich osobistych zastrzeżeniach i wątpliwościach.

Z całym szacunkiem, ale nie Tobie oceniać czy miałem preteksty, czy powody. Chyba, że zasady SLAA przestają obowiązywać poza mitingiem i nie dotyczą osób z zewnątrz..

Sądzę, że obserwatorom tej dyskusji powinno dać to mocno do myślenia.

Kompulsywne może stać się także "wyznawanie religii SLAA".
  • 0

#16 Gość_iruda_*

Gość_iruda_*
  • Goście

Napisany 12.02.2012, 21:42

Z całym szacunkiem, ale nie Tobie oceniać czy miałem preteksty, czy powody. Chyba, że zasady SLAA przestają obowiązywać poza mitingiem i nie dotyczą osób z zewnątrz..

Nie oceniam, dzielę sie swoim doświadczeniem. Ty oceniasz siebie i to czy miałeś preteksty czy powody.

Mówię o sobie i swoim doświadczeniu, bierzesz z niego, co uważasz.

Mnie to zdanie akurat bardzo pomaga, szczególnie wtedy, gdy mam ochotę odrzucać coś, co ktoś do mnie mówi, wtedy, gdy nie chce słuchać.

Po pierwszym mityngu SLAA chcialam uciec i nie wrócić, czułam sie przytłoczona i wygłupiona, nie miałam pojęcia czy mi to pomoże czy pognębi. Jestem 7 miesiąc.


Co do skuteczności Programu, przytoczę cytat z "Wielkiej księgi AA": Program nie pomaga tylko tym, którzy nie są w stanie zdobyć się na bezwzględną uczciwość wobec siebie. Również sprawdzone na własnej skórze.

Również sprawdzone.

Ten post był edytowany przez iruda dnia: 12.02.2012, 21:50

  • 0

#17 korzeniowski

korzeniowski

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2149 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:z lasu ...

Napisany 19.02.2012, 15:40

Zastanawiam się czy całĸowite podporządkowanie się programowi 12 kroków nie jest okazaniem tego czy naprawdę chcę skończyć z uzależnieniem .
Oczywiście oficjalnie i być może szczerze chcemy z tym skończyć ale z drugiej strony bardzo boimy sie starcić to co nałóg nam daje to dlaczego nie możemy bez niego żyć .
I tak walczymy ze swoim uzaleznieniem na wiele różnych, czesto bardzo dobrych lecz nie wystarczających sposobów.
12 kroków jest najbardziej surowe, daje najmniej mozliwości kombinowania i oszukiwania się.
Albo chcesz skończyć z nałogiem albo nie .
Jeśli chcesz to nie dyskutujesz czy dana metoda Ci odpowiada czy nie tylko ja stosujesz.
Jak masz raka i lekarz mówi Ci że jedyną formą leczenia jest chemia to nie ustalasz z nim jej składu tylko ją przyjmujesz .
Przyjmujesz ją i być może zdrowiejesz a być może umierasz.
Z nałogiem jest chyba podobnie .
Albo przyjmujesz najbardziej sprawdzony sposób leczenia (+ cała dotychczasowa praca poza nim ) i być może zdrowiejesz albo mimo usilnych prób autoterapi tkwisz w nim do końca .
Wiem że cała nasza praca ma odzwierciedlenie nie tylko w nałogu ale i w naszym szeroko rozumianym życiu .
Dzięki niej my i nasze życie staje się lepsze ale to czy uwalniamy się od naszych słabości nie jest juz takie pewne .
Od kilku lat pracuję nad sobą sam jak również uczestnicze w terapi zastanawiam się jednak czy to wciaż nie za mało .
Grupy SLAA itp. grupy pracujace na bazie 12 kroków sa dla mnie ze wzgledów logistycznych poza zasięgiem .
Zastanawiam się czy na poczatek nie mógłbym się podpiąć pod AA .
Czy ktoś ma w tym temacie jakąś wiedzę lub może mnie oświecić .
Bardzo mi na wyzdowieniu zależy dlatego będe wdzięczny za informację ;)

pozdrawiam serdecznie
  • 0

#18 Gość_iruda_*

Gość_iruda_*
  • Goście

Napisany 19.02.2012, 16:06

Zastanawiam się czy na poczatek nie mógłbym się podpiąć pod AA .
Czy ktoś ma w tym temacie jakąś wiedzę lub może mnie oświecić .
Bardzo mi na wyzdowieniu zależy dlatego będe wdzięczny za informację ;)

pozdrawiam serdecznie

Mógłbyś pod AA lub DDA, ale licz sie z tym, ze nie o wszystkim bedziesz mógł powiedziec; aczkolwiek rozwój duchowy jest bardzo możliwy - tak robią ci, którzy ze wzgledów logistycznych nie mogą na SLAA.
Zostaja wtedy jeszcze 3-4 dniowe zloty - 3 razy w roku; szczególnie dla tych, którzy nie mają blisko swojej grupy.
Jest jeszcze mozliwosc mityngu telefonicznego 1x w tygodniu, niektórym zastępuje grupę.
Ja, zanim trafiłam do SLAA, zaczełam w Al-Anon - uzyskałam spokój ducha i narzędzia do pracy nad sobą.
  • 0

#19 trewq

trewq

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 24.02.2012, 23:21

Jako że jestem zainteresowany Mityngami, mam do was bardzo istotne pytanie. Co jeżeli jestem osobą niewierzącą? Co z punktami nawiązującymi do Boga?
  • 0

#20 Gość_iruda_*

Gość_iruda_*
  • Goście

Napisany 24.02.2012, 23:34

Na mityngach, opróćz osób wierzących jest sporo osób niewierzących, niepraktykujących, bądź innych wyznań.
Siła Wyższa jest definiowana przez każdego uczestnika na własny sposób; niektórzy utożsamiają ją z Bogiem, w kórego wierzą, inni z siłą relacji międzyludzkich, w różny sposób.

2.Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.
3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.


  • 1



Także oznaczono tymi tagami: 12 kroków