Skocz do zawartości



Zdjęcie

Metoda elastycznej koncentracji sił

poradnik

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
5 odpowiedzi w tym temacie

#1 steppenwolf

steppenwolf

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 365 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 29.01.2012, 00:40

*
POPULARNY POST!

Przychodzi taki dzień, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś uzależniony.

Tak po prostu, stało się.

Decyzja o podjęciu walki nie pojawia się od razu - zwykle przez dłuższy lub krótszy okres czasu dopuszczasz zachowania znajdujące się na granicy Twojej tolerancji, albo stopniowo przesuwasz ją uciszając głos sumienia, udając przed samym sobą, że wszystko jest w porządku, że taki jesteś, że inni tacy są, że to Ci się należy.

W końcu jednak Twoja psychika wydaje pełen desperacji krzyk wołania o pomoc - mogą to być łzy rozpaczy po kolejnej nocnej sesji z porno, poważne kłopoty w pracy/na studiach albo Aha-Erlebnis przeżyte rozmyślając wieczorem w ciszy nad tym co takiego wydarzyło się w Twoim życiu, że straciłeś nad nim kontrolę.

Tym samym odnosisz pierwsze zwycięstwo - dokonujesz identyfikacji problemu. Jest to punkt wyjścia, pojawia się postanowienie poprawy, czujesz nagły przypływ sił, radość i nadzieję, że już wiesz o co chodzi i że będzie lepiej.

Od tego momentu zaczynają się schody. Im bardziej się starasz, tym mocniej upadasz. Starasz się zerwać z uzależnieniem, ale ono udowadnia Ci, że jest silniejsze. Czujesz się bezbronny.

W końcu upadasz, mocno i z całej siły, sycisz się pogrążając się ordynarnie w syfie, być może bardziej niż kiedykolwiek dotąd.

Spoglądasz potem w lustro i przerażony zastanawiasz się, czy masz jakiekolwiek szanse i czy już zawsze tak będzie...

To jest prawdziwy początek Twojej walki.

Trafiając na to forum w stanie totalnej rozsypki na początku szukasz pocieszenia i zrozumienia... i słusznie - poczucie swojej własnej wartości w takim momencie jest bliskie zeru. Akceptując swoją sytuację, masz w końcu własny przyczółek, bezpieczną przystań której nie jest wstanie zmieść nawet potężny ciąg - w końcu jesteś uzależniony i nie jesteś jedyną osobą z tym problemem.

Niestety, wiele osób pozostaje na tym etapie przez bardzo długi okres czasu, ponieważ nie wie co dalej, a nałóg nie śpi - możesz być tego nieświadomy, ale jest to swoistego rodzaju "wyścig zbrojeń" z własnym uzależnieniem - jeśli zbyt długo tkwisz na pewnym etapie, który osiągnąłeś w zmaganiach z nałogiem, znajdzie on sposób by sprowadzić Cię z powrotem w bagno.

Tymczasem pokonywanie tej samej drogi jest nużące i wcale nie wymaga mniej wysiłku niż za pierwszym razem.

Dochodzisz do wniosku, że sama wola walki i akceptacja siebie w minimalnym wymiarze to nie wszystko.

Potrzebujesz metody. Na stronie dostępnych jest wiele możliwości, a w internecie znaleźć można ogromną ilość materiałów, ale nie bardzo wiadomo od czego zacząć, a na zapoznanie się z nimi wszystkimi często brakuje czasu.

Z tego powodu chciałbym podzielić się z Tobą czymś co opracowałem zmagając się z tym problemem przez 2 lata.
 
Metoda elastycznej koncentracji sił

Jest to zbiór podstawowych zasad i narzędzi, których zestawienie ze sobą i regularne stosowanie pozwoli Ci po pewnym czasie stosowania ustabilizować swoją pozycję w starciu z nałogiem, zyskać inicjatywę w tej walce i osiągać coraz lepsze wyniki, przechylając stosunek sił na Twoją stronę.

Jeżeli chcesz albo musisz dokonać modyfikacji tej metody, droga wolna. Każdy człowiek jest inny, najlepiej walczy się w oparciu o spersonalizowany zestaw narzędzi - moim celem jest tylko i wyłącznie wskazanie Ci tych narzędzi, które są w moim mniemaniu najskuteczniejsze.

1)Mindset, czyli nastawienie:

Szacunek do przeciwnika.

Tak w skrócie można określić najlepsze psychiczne nastawienie do walki. Zwykle początkowe, a nawet dość zaawansowane etapy zmagania z problemem onanizmu czy seksoholizmu to mieszanina buńczucznej brawury i całkowitego psychicznego dołka. Kilka do kilkunastu dni nadziei, a potem równia pochyła która strąca nas z naszego wzniesionego naprędce piedestału Panów i Pań Własnego Losu, którzy Od Dzisiaj Już Nigdy Więcej w kloakę, którą sami pomagamy nieświadomie napełniać.

Nie chodzi tu o samą pokorę, bo ta nie zawiera w sobie akceptacji konieczności podjęcia wyzwania, oznacza ona tylko akceptację, że istnieje coś co jest od nas silniejsze - nic poza tym.

Szacunek dla przeciwnika to uznanie jego siły (pokora) w kontekście swoich własnych możliwości (siła) do zwycięskiego dla nas starcia z nim.

Całość daje równowagę umysłu i pozwala zapanować nad dołkami psychicznymi w jakie człowiek wpada. Świadomość tego, że fatalny nastrój i gorzki smak porażki to tylko subiektywne odczucie, które minie, pomaga.

Szacunek przejawia się w różny sposób na różnych etapach walki - zrozumienie tego jest ważne dla kogoś kto walkę zaczyna, już ją podjął lub jest już na dobrej drodze do tego, aby ją zakończyć.

Szacunek dla kogoś, kto zaczyna walkę oznacza akceptację tego, że na początku walki jest słabszy od przeciwnika. Taka jest prawda - decyzja o dokonaniu diametralnej, pozytywnej zmiany w Twoim życiu została dopiero podjęta, tymczasem przez lata utrwalone w Twoim życiu zostały przez Ciebie zachowania, które wzmacniały nałóg.

Można to spokojnie porównać do szarży przez otwarte pole na gniazda karabinów maszynowych.

Przyczyna dla której tak jest tkwi w chemii mózgu i mechanice uzależnienia - nie będę się wdawał w tym momencie w jej szersze opisywanie, więcej informacji na ten temat uzyskasz z załączonych do tej wiadomości odnośników , dość by powiedzieć, że za żądze i siłę nałogu odpowiedzialny jest tzw. układ limbiczny w mózgu odpowiedzialny za nasze prymitywne instynkty, chęć przetrwania, głód, zaspokojenie podstawowych popędów (również popędu seksualnego).

Działanie tej niezbędnej, ale prymitywnej części mózgu było przez lata wspomagane przez Twoje działania w postaci oglądania pornografii, masturbacji kiedy tylko przychodziła Ci na nią ochota, korzystania z przygodnego lub płatnego seksu bez opamiętania itp. - wytworzyły się w ten sposób w Twoim mózgu mocno utrwalone ścieżki postępowania - tak silne, że Twoje racjonalne procesy myślowe straciły nad nimi panowanie i prędko tego panowania nie odzyskają.

W związku z powyższym musisz zrozumieć, że zmiana wymaga czasu, że jeszcze nie raz będzie bardzo ciężko, ale przy tym wszystko musisz pamiętać, że można z tym skutecznie walczyć - nie każdą bitwę możesz wygrać, ale też nie każdą musisz przegrać. Każde zwycięstwo, szczególnie to okupione dużym wysiłkiem, przesuwa Cię do przodu i zaowocuje zwiększeniem Twoich możliwości w opieraniu się pokusom, ponieważ osiągasz je w wyniku racjonalnego postanowienia.

Z tego powodu w tematach nowych użytkowników spod szyldu "100 zielonych dni", "zielony miesiąc", "Tytan zwycięży nędzny nałóg" pojawiają się bardziej doświadczone głosy, zachęcające do wyważonego nastawienia. Jest to podejście słuszne.

Nałóg nie jest potężny i niezwyciężony, a Ty nie jesteś bezsilny w jego obliczu, ale początki są, będą i były ciężkie. Im szybciej to zrozumiesz i przyswoisz, tym szybciej pójdziesz do przodu.

Szacunek dla kogoś, kto osiągnął już w walce z nałogiem to z jednej strony spokojne zaakceptowanie swoich osiągnięć na tym polu, a z drugiej ciągłe zmaganie z nowymi pokusami i nowymi sposobami na jakie jesteśmy wystawiani. Jest to w miarę równorzędne zmaganie z samym sobą, porównywalne do starcia dwóch drużyn tej samej klasy w dowolnym sporcie zespołowym - każda z nich może wygrać mecz, każda ma mocne i słabe elementy, każda jest zdolna do okresowej dominacji nad przeciwnikiem, ale ten przeciwnik jest wciąż groźny i jeszcze nie raz przyjdzie się nam z nim zmierzyć. Zarówno jedna jak i druga strona próbuje się co jakiś czas czymś zaskoczyć. Rolą uzależnionego jest myślenie dwa kroki w przód z jakimi zagrożeniami może się spotkać - jeśli robi to skutecznie, to zaczyna dominować nad uzależnieniem, ale wciąż zdarzają się okresy, w których przegrywa ze względu na zagrożenie, którego w porę nie przewidział, albo (co gorsze) przewidzieć nie mógł.

Szacunek dla kogoś, kto nałóg zwyciężył oznacza najprawdopodobniej uznanie, że nigdy go ostatecznie nie pokonał, że on zawsze może wrócić, w związku z czym należy cały czas postępować tak, aby nigdy mu się to nie udało. Nie mogę napisać na ten temat nic więcej, ponieważ nie osiągnąłem jeszcze tego poziomu w walce.

2)Podstawowe zasady walki z nałogiem

Wujek Dobra Rada Radzi:
- nie da się zerwać z masturbacją oglądając pornografię - to jest naczelna zasada. Ponownie w wielkim skrócie: pornografia to paliwo dla nałogu. Pornografia jest hiper-stymulantem, który działa na naszą limbiczną część mózgu (odpowiedzialną za prymitywne zaspokajanie potrzeb). Zwykle jest tak, że hamulce racjonalnej części mózgu potrafią kontrolować w dużym zakresie sygnały z tej prymitywnej części mózgu - jednak w przypadku osoby uzależnionej, a w szczególności uzależnionej od naturalnych źródeł stymulacji (tłuste jedzenie, zaspokojenie seksualne itd.) te hamulce są - w zależności od poziomu uzależnienia i charakteru nałogu - osłabione - racjonalna część mózgu cały czas przegrywa z częścią limbiczną - tak jest z każdym uzależnionym - dlatego do wzmocnienia racjonalnych postanowień konieczne jest odcięcie od głównego źródła stymulującego część limbiczną mózgu - pornografii. Inaczej nie masz szans ani przerwać ciągu, nie mówiąc już o wyjściu z tego.

Koniecznie zapoznaj się z filmem Your Brain on Porn oraz z pojęciem Efektu Coolidge'a, aby zrozumieć lepiej ten mechanizm.

Wyeliminowanie pornografii praktycznie gwarantuje, że wyeliminujesz również tzw. ciągi, to jest serię kilku do kilkunastu upadków na krótkiej przestrzeni czasu, które z jednej strony warunkują chęć sięgnięcia po jeszcze cięższe materiały w jeszcze większej ilości (ponieważ mózg przyzwyczaja się do pewnego poziomu impulsów i potrzebuje mocniejszych treści aby osiągnąć ten sam poziom haju).

Teraz uwaga: Ciągi wyrażają przede wszystkim nasilenie się problemów leżących u źródła samego nałogu, a dopiero potem nałogu per se - nasilenie się nałogu wyraża przede wszystkim rodzaj materiałów, usług albo zachowań do jakich się uciekamy.

Wiele osób, które zaczyna walkę (ale też część, która w niej trwa) koncentruje się na skutkach problemów, które napędzają nałóg tj. właśnie na ciągach, więc stara się im przeciwdziałać widząc ratunek w pozornie odwrotnym zachowaniu tj. tzw. (kolokwialne) dupościsku czyli dużej mobilizacji sił i środków, mającej na celu niemal wyłącznie osiągnięcie dużej liczby czystych dni. Problem z tego rodzaju mobilizacją polega zwykle na tym, że angażuje (paradoksalnie) więcej sił niż powinno zostać do walki z nałogiem w danym momencie użytych, a z drugiej oparte jest praktycznie wyłącznie na czasowym skoku motywacji, który mija i nie pozostawia miejsca na głębszą refleksję. Ujmując to obrazowo, dupościsk to drużyna żołnierzy która w filmie akcji po utracie jednego z towarzyszy opróżnia połowę zapasu amunicji w ciemność z bojowym krzykiem na ustach, podczas gdy przeciwnik przeczekuje spokojnie w oddali ten moment i wraca po tym dość efektownym, ale mało efektywnym popisie siły.

Istotą metody jaką stosuję, jest balans w koncentracji swojej energii. Przede wszystkim ważne jest poświęcenie czasu na identyfikację źródeł swoich problemów. Kiedy już się je odnajdzie, należy robić wszystko aby te źródła wyeliminować - jeżeli jest to niemożliwe, należy ograniczyć ich wpływ.

Przy tym wszystkim należy pamiętać, że najważniejsze jest dokonywanie zmian w życiu codziennym, ponieważ to jak wygląda nasze życie codzienne wpływa bezpośrednio na siłę mechanizmów jakie popychają nas do sztucznego "podkolorowania" swojego świata. Innymi słowy, łatwiej jest walczyć z nałogiem gdy nasz poziom zadowolenia z życia w innych dziedzinach rośnie, bo mamy wtedy więcej sił.

Więcej sił pozwala na skuteczniejszą walkę z nałogiem, naturalnie osiągnięte zielone ciągi, a tym samym daje nam jeszcze więcej sił do wprowadzania zmian w naszym życiu.

Jak to wygląda w praktyce?

Załóżmy, że jesteś studentem/studentką i zbliża się trudny egzamin, do którego należy się solidnie przygotować.

Człowiek w pełni zdrowy ocenia racjonalnie czas przygotowania do egzaminu na 3 tygodnie. Po tych trzech tygodniach, w zależności od nakładu pracy, zdaje ten egzamin lepiej lub gorzej, ewentualnie nie zdaje go z przyczyn, które wpłynęły na jego racjonalną ocenę sytuacji (lenistwo itd.)

Człowiek uzależniony podobnie ocenia czas przygotowania do egzaminu na 3 tygodnie, ale jeśli chce go zdać musi włożyć więcej czasu w przygotowanie się do niego, ponieważ jego umiejętności są zaniżone przez wpływ nie tylko samego nałogu (gorsza pamięć, słabsze nerwy, zarwane przez nałóg noce) ale także jego przyczyn, które są przez niego amplifikowane/wzmacniane (eskapizm, niskie poczucie własnej wartości). O ile więc uzależniony potrafi rozumować w sposób racjonalny, to implementacja/wprowadzenie racjonalnych zachowań w życie przychodzi mu z dużo większym trudem. Jeżeli uzależniony nie wziął poprawki na swoje ograniczenia, dozna porażki, która stanie się paliwem zarówno dla przyczyn jak i dla samego nałogu.

W takim wypadku głównym problemem studenta/studentki staje się egzamin, a nie nałóg. Skuteczna koncentracja sił na głównym problemie spowoduje, że nałogowiec poczuje się pewniej, jego poczucie wartości wzrośnie (ponieważ nie dość, że poprawnie ocenił sytuację to jeszcze odpowiednio się przygotował, a więc wykazał inteligencję) co automatycznie przy okazji wpłynie dodatnio na jego walkę z nałogiem (efekty regularnej pracy wzmacniają racjonalne myślenie).

Nie chodzi więc o walkę z nałogiem z całych sił, zawsze i za wszelką cenę, wszelkimi możliwymi środkami. Chodzi o skuteczne identyfikowanie problemów w życiu codziennym, skuteczne radzenie sobie z nimi, pracowanie nad poczuciem własnej wartości, nad kompetencją w obranej przez siebie dziedzinie, realizowanie swoich marzeń. To da nam energię, którą należy następnie przełożyć na walkę z nałogiem i jego efektami (samodyscyplina kształtuje charakter). Jest to perfekcyjna odwrotność ciężkiego pornograficznego ciągu - zdrowe realizowanie swoich potrzeb w różnych dziedzinach powoduje, że potrzeby układu limbicznego zostają zaspokojone w sposób dodatni (np. poprzez przeżywanie przygód, udane spotkania ze znajomymi, skuteczne mierzenie się z problemami, rozwijanie własnych pasji itd.)

Z wyżej wymienionych przyczyn, oglądanie pornografii jest nie do zaakceptowania gdyż "otępia" Twoje możliwości wpływu innych bodźców, które nie są aż tak silne aby normalnie przebić się przez jej wpływ. Jest to więc inwestycja, która zwróci się dopiero w dłuższym okresie czasu, ale w końcu to nastąpi. Musisz się jej wyrzec

3)techniczne metody wsparcia walki
- wyposaż komputer w filtr - osobiście polecam Blue Coat K9 - sam filtr nie pomoże (kiedy nałóg bierze górę, racjonalna część mózgu jest mu podporządkowana - starasz się usunąć hasło, które sam ustaliłeś na 20 znaków, a potem wywaliłeś z pamięci. Blue Coat K9 ma ciekawą funkcję polegającą na odzyskiwaniu hasła - beznadziejne? NIE! Funkcja ta to dobra broń, bowiem działa TYLKO RAZ na dobę, a sam Blue Coat blokuje (jeśli jest włączony) wyniki wyszukiwania sposobów obejścia go. Innymi słowy czujesz ciśnienie i to, że będzie po Tobie => odpalasz funkcję przywracania hasła i następnie KASUJESZ wiadomość z nim! Potem możesz już gryźć framugi i rzucać monitorem - o ile nie masz wiedzy z informatyki na dobrym poziomie, jesteś "bezpieczny" do momentu aż odzyskasz nad sobą kontrolę.
- regularnie prowadź kalendarz na forum - systematyczne, regularne prowadzenie kalendarza na forum to takie 20 pompek na dobry początek lub koniec dnia, pozwala na w miarę obiektywne ocenienie postępów lub regresu w walce, czasem działa jako orzeźwiający prysznic, jest również treningiem szczerości wobec samego siebie ; kalendarz tak jak filtr jest celem ataku uzależnionego w fazie uruchomienia - uzależniony unika prowadzenia go, podważa sens jego prowadzenia, podkreśla, że wprowadza on go w depresyjny nastrój, że nie ma czasu go prowadzić - wszystko to jest oczywiście wymówką, jeżeli nałóg bierze górę, kalendarz znika (czasem nawet z jego użytkownikiem wink.gif)
- chwile wolnego czasu poświęcaj na research nowych metod walki z nałogiem - przejrzyj zawartość tego forum, zajrzyj na strony takie jak http://npsupport.net/community/ czy http://www.sexualrec...-addiction.php.

Takich stron jest więcej.

Tak jak już pisałem, nałóg nie śpi i potrafi podejść uzależnionego od innej strony, często z miejsca z którego w ogóle nie spodziewa się zagrożenia, musisz więc nabyć jak najwięcej teoretycznej wiedzy na temat uzależnienia, aby móc odeprzeć jego atak także w sytuacjach, których nie jesteś w stanie z góry przewidzieć

4)walka w praktyce
- pierwsze czyste dni po ciągu to niebezpieczna faza - Twoje uzależnienie dalej ma się świetnie, po prostu na jakiś czas zostało zaspokojone, ale działa CAŁY CZAS, głównie poprzez tzw. "flashback'i" (przebłyski scen erotycznych z filmów, które wielokrotnie widziałeś albo wspomnień z życia o tym charakterze) - już one same mogą spowodować szybkie sięgnięcie po porno/masturbację. Wystrzegać należy się też wszystkiego co ma podtekst erotyczny (innymi słowy zdjęcia seksownych modelek w strojach kąpielowych odpadają), podobnie z tapetami z seksownymi kobietami na komputerze, zdjęciami na portalach społecznościowych, śmiałymi scenami z filmów itd. itd. Innymi słowy nałóg atakuje uzależnionego na poziomie na którym normalny człowiek nie odczuwa żadnego albo minimalne napięcie seksualne - u nałogowca funkcjonuje to albo jak "efekt motyla" (zdjęcie ślicznej modelki o 17:00 a o 20:00 porno), ewentualnie jak "efekt kuli śnieżnej" (zdjęcia z pokazów mody - zdjęcia bardziej roznegliżowanych kobiet - zdjęcia soft erotica - porno), łatwo jest to pojąć od strony teoretycznej, ale w praktyce ciężko jest reagować od razu na pierwszym poziomie tego mechanizmu, na pierwszy rzut oka bowiem nie robi się nic niewłaściwego, a skoro nie jest to nic niewłaściwego, to nikt (a już w szczególności uzależniony) nie ma zakodowanych mechanizmów ostrzegania na tym poziomie, jest to coś bardzo trudnego do wyrobienia

- analizuj nałóg - nie nie chodzi o wybranie filmu porno dekady. Przede wszystkim, zastanów się czemu to robisz i dlaczego chcesz zerwać. Ma to znaczenie, dlatego że NIE DA SIĘ z tym nałogiem zerwać z podejściem "Lubię to i w sumie potrzebuję tego, ale tak naprawdę nie chcę tego robić", a takie podejście nie pozwala z nałogu wyjść. To pat/zugzwang, stąd na zmianę zielone i czerwone ciągi. Polecam lekturę tego posta: http://onanizm.pl/?/...asocjacyjnego/. Większość użytkowników trafia na to forum, bo czują się wyprani z poczucia własnej wartości, chcą walczyć, ale od tego daleka droga do poprawy. Najważniejsze jest jednak nie poddawanie się po porażce. W tym przejawia się siła woli w walce z tym nałogiem - będzie coraz lepiej, a w końcu "zaskoczy". Warto też przeczytać Dzikie Serce. Tęsknoty Męskiej Duszy Johna Eldregde'a. Ta książka naprawdę potrafi oczyścić umysł z szumów i lepiej zrozumieć problem mężczyzny z tym nałogiem. Dla kobiet dostępna jest analogiczna, chociaż (podobno) nie tak już znakomita pozycja Eldredge'a i jego żony pt. Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy

- wentyluj - jeśli nie masz z kim o tym pogadać, załóż na forum własną ścieżkę i dyskutuj, o swoich problemach, o metodach walki. Najskuteczniej jest jednak porozmawiać z osobą, która Ci ufa, jednak w miarę możliwości nie powinna to być Twoja dziewczyna/Twój chłopak - w ostateczności (i to kiedy naprawdę nie ma innej możliwości) może być to Twój mąż/żona - na tym poziomie relacji jest to i tak ostateczność. Jestem zdania, że walka o czystość to walka o własną męskość/kobiecość, a tej nikt nie otrzymuje z czyjąś pomocą => trzeba ją sobie wywalczyć samemu. Jeżeli uważasz, że mówiąc o tym dziewczynie/narzeczonej/żonie będzie lżej, to pewnie masz rację. Jeśli uważasz, że ta wiedza w żaden sposób ich nie obciąży, to się mylisz. Mężczyźni mają w stosunku do tego problemu większą tolerancję i zrozumienie, ponieważ większość z nich nie traktuje go tak poważnie jak kobiety.

- musisz być wypoczęty - jeśli masz dziwne godziny pracy, dostosuj do tego sen. Staraj się również wstawać wcześnie rano, daje to pewną przewagę psychiczną - inni śpią, zbierają się dopiero za pracę, a Ty już na nogach. Przestawienie zegara biologicznego jest nieprzyjemne (zwykle polega na tym, że kładziesz się spać jak zwykle tj. późno, a cały tydzień budzisz się trzema budzikami rano - w końcu sam padasz ze zmęczenia o zamierzonej porze

- mierz siły na zamiary - już o tym pisałem, organizacja i przemyślenie potencjalnych źródeł problemu jest niezbędne do ograniczenia ilości upadków - co masz zrobić jutro, jeśli możesz zrób dziś, nagradzaj się za włożony wysiłek, jeśli przewidujesz, że dana sytuacja w takim lub innym momencie, podczas tej lub tamtej czynności może Cię uruchomić, staraj się jej uniknąć, jeżeli nie możesz tego zrobić, staraj się do niej zmobilizować. Tak, zwrotu "uniknąć" użyłem specjalnie - nie musisz się martwić o brak stawania czoła takim sytuacjom i hartowania się w nich - wierz mi, będziesz ich miał aż nadto...

5)sublimacja - potężny mechanizm, prawdziwa armata w walce z nałogiem, tak potężna że wymaga osobnego punktu. Użytkownik naffarin rzucił gdzieś w moim kalendarzu hasło "sublimacja" i to ziarno wykiełkowało dając mi broń, której nic nie jest w stanie pobić, coś czego mi do tej pory brakowało. Jeśli odczuwasz napięcie seksualne cały czas (czytaj: dupościsk), tzn. że coś robisz nie tak - zwykle polega to na nie robieniu tego, za czym optuje Twoja racjonalna część mózgu - pracowaniu nad swoją duchowością, uczeniu się, polepszaniu kontaktu z przyjaciółmi, rodziną. Sublimacja to DOSŁOWNE przeniesienie energii popędu seksualnego na akceptowalne społecznie cele. Zamiast marnować czas na pornografię i zabawy z samym sobą, CHCESZ się uczyć, iść do kościoła i żarliwie się modlić, zrobić jakieś dobre uczynki, pomóc komuś, napisać opowiadanie, popracować by dostać dobry stopień albo premię.

Nie robisz tego jednak w pełni świadomie.

Ten mechanizm działa częściowo automatycznie i działa coraz lepiej, jeśli nad nim pracujesz i starasz się odkryć to co Cię w życiu motywuje. Dobrą wiadomością jest to, że im bardziej nad nim pracujesz, im bardziej pracujesz nad własną samodyscypliną, tym łatwiej o sublimowanie a trudniej o upadki.

Duże pole do popisu mają tutaj osoby, które stawiają na wiarę, modlitwa i praktykowanie religii to bowiem skuteczne narzędzie samodyscypliny. Jako (ostatecznie jednak) racjonalista stawiam na ćwiczenia fizyczne, jak się zrobi cieplej, spędzę trochę czasu w górach. Ktoś inny może trenować sztuki walki, taniec towarzyski, albo pomagać innym w ramach wolontariatu.

Zastępowanie inną wciągającą, acz bezproduktywną, czynnością masturbacji (np. graniem na komputerze, oglądaniem nałogowym telewizji, obżeraniem się), nic nie daje. Po pierwsze dlatego, że nawet jeśli lubisz robić to coś i dostajesz dzięki temu zastrzyk dopaminy, to i tak nigdy nie będzie on tak wielki jak zastrzyk który dostajesz dzięki pornografii połączonej z masturbacją czy samej masturbacji nie mówiąc już o w pełni rozwiniętym seksoholizmie. Najlepszym dowodem na to, jest fakt, że wszyscy siedzimy na forum uzależnienia od masturbacji i erotomanii, a nie na forum uzależnienia od gier komputerowych czy waniliowych lodów. Ponadto będziesz odczuwać i tak dysonans. Dojdzie do Ciebie, że to bezproduktywna czynność, która do niczego na dłuższą metę nie prowadzi => powrót do pornografii i masturbacji gotowy.

Inne bezproduktywne czynności dające zastrzyk dopaminy to najsłabsza wersja sublimowania, lepiej połączyć je z socjalizacją (np, iść z ze znajomymi na bilard, na piwo, umówić się do kafejki internetowej). Innymi słowy należy odróżnić wartościowy mechanizm przeniesienia od tego deficytowego (przykładowo: nawalenie się co sobotę na imprezie zamiast ostrej sesji z pornosami to mechanizm deficytowy)

6)wróg u bram - czyli co robić, kiedy ciśnie.

Zwykle te metody zawodzą na etapie pierwszych dni odstawienia, bo podnieta jest silniejsza od jakiejkolwiek racjonalnej metody obrony, warto więc pracować nad nimi w każdym momencie, nawet przy najmniejszym napięciu seksualnym. Metody, które uważam za skuteczne, to:

hooking - uzależnienie jakiejś czynności obronnej racjonalnego umysłu od odczuwania napięcia seksualnego, moim zdaniem najskuteczniejsza forma obrony, ponieważ działasz przy pierwszym uderzeniu nałogu, a często i prewencyjnie. Np. jeśli zaczynasz rano, po paru zielonych dniach odczuwać nagle podniecenie seksualne, automatycznie kierujesz myśli na obraną czynność defensywną i dokonujesz jej w sposób ciągły aż napięcie opadnie.

Zła wiadomość dla racjonalistów - Najlepszą metodą hookingu jaką znam jest modlitwa - spowiadając się kiedyś, kiedy moje poglądy były inne, ksiądz poradził mi, abym za każdym razem kiedy czuję napięcie, odmawiał modlitwę "Ojcze Nasz". Metodą hookingu może być poranna modlitwa - nie zastanawiasz się nad tym, że jesteś podniecony skoro świt, tylko odczuwasz jedną potrzebę - klęknąć i zacząć dzień od modlitwy - ponownie sublimacja i hooking. Modlitwa działa doskonale, jest też formą obrony którą możesz zastosować wszędzie, przy okazji zawiera element sublimacji (zaspokaja potrzebę duchową człowieka).

Jeśli nie jesteś wierzący, możesz nauczyć się jakiegoś wiersza i do znudzenia deklamować go w myślach. Hooking można połączyć z każdą inną metodą, ale te wymagające aktywności fizycznej są mniej skuteczne (ciężko zrobić 20 pompek jadąc w autobusie - a popędzanie wodzy fantazji w środku lokomocji może zemścić się wieczorową porą...)

ćwiczenia fizyczne - do bólu, jak się zmęczysz, będziesz chciał tylko spać, a i poczucie własnej wartości skoczy. Jesteś świetny, zrobiłeś więcej pompek niż wczoraj, po co Ci porno. Dobra metoda, ale wymaga odpowiedniego miejsca i czasu.

spacer - ciśnie? Idź się przewietrzyć, przemyśl. Metoda niestety czasochłonna ale o niezłej skuteczności.

zimny prysznic - metoda ala zakład psychiatryczny, odbija Ci - zawsze możesz się ochłodzić. Metoda o w gruncie rzeczy słabej/nędznej skuteczności. Zwykle jeśli jesteś gotów na zimny prysznic to nawet on nie pomoże.

kasowanie hasła awaryjnego z filtra - katapulta racjonalnego umysłu w walce z nałogiem, wspomniany już przeze mnie program Blue Coat K9 wysyła hasło awaryjne raz na dobę. Nigdy nie zapamiętujesz prawidłowego hasła (zawsze wpisujesz ciąg znaków i cyfr z kartki, którą potem wyrzucasz), a awaryjne hasło dostajesz tylko raz na dobę. Wchodzisz na filtr, wysyłasz awaryjne hasło na pocztę internetową, gdzie je kasujesz. Racjonalny umysł cieszy japę i przybija piątkę, a limbiczny serwuje Ci katorgę w akcie zemsty. Metoda awaryjna o średniej skuteczności - jeśli nie masz zachomikowanych filmów z treściami erotycznymi, zdjęć, filmów fabularnych z mocniejszymi fragmentami, masz szansę się wybronić. W najgorszym razie upadniesz fantazjując, a to i tak o wiele lepsze od sesji z pornografią.

666.Kłamstwa nałogu, ich rozpoznawanie, rozpoznawanie sygnałów od układu limbicznego
- kłamstw nałogu nie da się wymienić, są ich setki tysięcy, ale zawsze mają one postać pozornie przemyślanej decyzji, która prowadzi nas na manowce, o ile łatwo rozpoznać upadek wywołany silnymi emocjami, to najgorsza jest identyfikacja dokonania racjonalizacji ("Masturbacja jest normalna dla osób w każdym wieku, dlaczego więc się tym aż tak przejmuję? W końcu wytrzymałem już 2 tygodnie")
- "masturbacja jest zdrowa dla organizmu" - organizm radzi sobie znakomicie sam chociażby poprzez polucje, pomóc można mu inaczej...
- "zrobię to ten jeden, ostatni raz" - aha, jasne, a potem jeszcze afterparty itd.
- "to był ciężki tydzień, a ja mam kłopoty ze snem, muszę to zrobić bo inaczej zwariuję" - nie, serio, nie musisz.
itd. itp.
- sygnału od układu limbicznego - to jest stosunkowo proste - załóżmy, że masz w ręku kostkę Rubika, Twój umysł ciągle pracuje nad tym jak ułożyć ją prawidłowo, jest to w zasadzie nieprzerwany ciąg myśli, które mają swój początek jak i koniec. Sygnały od układu limbicznego mają inny charakter - po pewnym czasie od posiłku nagle czujesz głód, który nasila się kiedy znajdujesz się w miejscu, które kojarzy Ci się z jego zaspokojeniem (chociażby widok szyldu baru z kebabem...) i podobnie jest z napięciem seksualnym - widzisz atrakcyjną kobietę lub przystojnego faceta, chwilę się przyglądasz, ale za moment masz ochotę spojrzeć jeszcze raz - estetyczny podziw powoli kiełkuje w zainteresowanie o charakterze seksualnym - możesz wierzyć lub nie, ale im bliżej jesteś wyzdrowienia, tym bardziej jest to tylko estetyczny podziw. Sygnał od układu limbicznego to impuls, który wiedzie Twoją myśl - możesz popuścić wodzę fantazji, ale jest to podporządkowanie procesu racjonalnego myślenia prymitywnemu mechanizmowi - czasem jest to przydane w życiu (agresja w sytuacji w której jest jedynym wyjściem), ale generalnie jest to mechanizm przynoszący więcej szkód niż pożytku

7)Metoda na start - małe kroczki, nie porywanie się z motyką na księżyc:

"pierwsze koty za płoty" - podstawowa metoda walki: jeśli jesteś mocno uzależniony od pornografii i masturbacji, przez pierwszy miesiąc zdecyduj, że nie oglądasz pornografii (żadnych wyjątków pod tym względem), ale pozwalasz sobie na masturbację bez fantazjowania, gazetek, porno itd. wtedy, kiedy masz na to bardzo silną ochotę (innymi słowy walczysz dalej cały czas, ale musi występować pewien poziom dyskomfortu psychicznego/"ciśnienia" - bez tego nie będzie postępów) ale po tym miesiącu będzie ci łatwiej zwalczyć obie pokusy na raz (o ile oczywiście dasz radę - to nie jest proste, ale łatwiejsze niż metoda cold turkey czyli "huzia na józia, zaczynam zrywać od dziś, tylko zielono" bo to na pewno nie wypali, a im większe poczucie winy i niezadowolenie z własnej osoby, tym łatwiej o masturbację.

Masturbacja powiązana jest z radzeniem sobie z negatywnymi uczuciami, a samo już wiązanie tego zachowania z jakimkolwiek uczuciem powoduje, że silniej wiąże człowieka ze sobą. Walcz z całych sił, ale przez ten miesiąc jeśli już upadniesz to zamiast się tym martwić, zrób to na swoich zasadach - jak już naprawdę będzie cisnąć, po prostu to zrób - ale bez fantazjowania, edgingu (trzymania się na krawędzi przyjemności), gazetek, filmów, wsparcia. Przez miesiąc niech to będzie czysty akt fizjologiczny bez poczucia winy, ale do którego dojdzie TYLKO po heroicznej walce z samym sobą.

Po tym miesiącu możesz sobie wypowiadać wojnę. Nie będzie to już starcie Dawida bez procy z trzema Goliatami, tylko starcie Dawida z procą z uzbrojonym Goliatem.

Zawsze jednak będziesz mieć procę i będziesz mógł jej użyć.


  • 29

#2 sosen

sosen

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 298 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Bory, Lasy

Napisany 29.01.2012, 09:20

hej

Dzięki, za ciekawy post. Chciałem dorzucić kilka słów odnośnie użytkowania filtra którym jest K9. Otóż nie jest z nim tak kolorowo jak napisałeś. Co prawda z tymi hasłami wszystko się zgadza i tak dalej, nie będe tu też opisywał obejść bo ktoś mógłby wykorzystać a tak może komuś pomoże :P. Ale denerwowało mnie w tym programie, że mnóstwo stron sam blokował np. youtube, trzeba było ręcznie odblokowywać co jest troche żmudne. Następna sprawa to przynajmniej w moim przypadku zdarzało się, że K9 nie potrafił wystartować więc cały internet też szla* trafia. To trochę denerwujące szczególnie gdy potrzebujesz szybko sprawdzić ważne rzeczy. Ogólnie nie jest najgorszy ale ja lepsze wspomnienia mam z dodatkiem procon latte bodajże do mozilli.

Najlepszy filtr jaki znam to ten w mózgu :)

pozdrawiam

sosen
  • 2

#3 Tseirp

Tseirp

    Wiecznie upadający

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 376 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 30.01.2012, 17:54

Genialny temat, pomoże mi na pewno... :)
  • 2

#4 timon

timon

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 102 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 01.02.2012, 16:06

Zdążyłem już komuś polecić Twój topic. Może okazać się bardzo przydatny, szczególnie tym, którzy dopiero zaczynają. Uwzględniłeś wiele rzeczy, do których czasem trzeba boleśnie dojść samemu... No i good job
  • 2

#5 N.N.

N.N.

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 360 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.02.2012, 20:14

Świetny post, dzięki za mnóstwo praktycznych i życiowych porad zamiast teorii :)
  • 1

#6 Kazuya

Kazuya

    Początkujący user

  • Banici
  • Pip
  • 11 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 02.09.2012, 11:02


7)Metoda na start
- małe kroczki, nie porywanie się z motyką na księżyc:

"pierwsze koty za płoty" - podstawowa metoda walki: jeśli jesteś mocno uzależniony od pornografii i masturbacji, przez pierwszy miesiąc zdecyduj, że nie oglądasz pornografii (żadnych wyjątków pod tym względem), ale pozwalasz sobie na masturbację bez fantazjowania, gazetek, porno itd. wtedy, kiedy masz na to bardzo silną ochotę (innymi słowy walczysz dalej cały czas, ale musi występować pewien poziom dyskomfortu psychicznego/"ciśnienia" - bez tego nie będzie postępów) ale po tym miesiącu będzie ci łatwiej zwalczyć obie pokusy na raz (o ile oczywiście dasz radę - to nie jest proste, ale łatwiejsze niż metoda cold turkey czyli "huzia na józia, zaczynam zrywać od dziś, tylko zielono" bo to na pewno nie wypali, a im większe poczucie winy i niezadowolenie z własnej osoby, tym łatwiej o masturbację.

Masturbacja powiązana jest z radzeniem sobie z negatywnymi uczuciami, a samo już wiązanie tego zachowania z jakimkolwiek uczuciem powoduje, że silniej wiąże człowieka ze sobą. Walcz z całych sił, ale przez ten miesiąc jeśli już upadniesz to zamiast się tym martwić, zrób to na swoich zasadach - jak już naprawdę będzie cisnąć, po prostu to zrób - ale bez fantazjowania, edgingu (trzymania się na krawędzi przyjemności), gazetek, filmów, wsparcia. Przez miesiąc niech to będzie czysty akt fizjologiczny bez poczucia winy, ale do którego dojdzie TYLKO po heroicznej walce z samym sobą.

Po tym miesiącu możesz sobie wypowiadać wojnę. Nie będzie to już starcie Dawida bez procy z trzema Goliatami, tylko starcie Dawida z procą z uzbrojonym Goliatem.

Zawsze jednak będziesz mieć procę i będziesz mógł jej użyć.

Nie zgodze się z tym.Lepiej już całkiem odrzucić masturbacje a nie się dalej masturbować bo znajdziesz każdy powód żeby to zrobić zobaczysz ładną dziewczyne czy coś w TV lub reklame w internecie lepiej całkiem to rzucić SILNĄ WOLĄ moja silna wola to na najwięcej 12 dni nadal nad tym pracuje :niepewny: jak już zaczne się mast.ować to nie wiem ile lepiej go wogóle nie ruszać bo jest jeszcze gorzej niż było przedtym jak chciałem sie mast.ać bo chce się jeszcze bardziej :niepewny:

Ten post był edytowany przez Kazuya dnia: 02.09.2012, 11:04




Także oznaczono tymi tagami: poradnik

 

Zainspiruj się i działaj - szkolenia online