Skocz do zawartości



Zdjęcie

Pytanie do seksuologa

seksuolog specjalista

  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
158 odpowiedzi w tym temacie

#21 PP-S

PP-S

    Początkujący user

  • Autor(ka) tematu
  • Specjaliści
  • Pip
  • 45 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.09.2010, 20:28

czy wczesniejsze bardzo duze m. miało wplyw ze teraz jestem cholernie niesmiały?


Niestety nie wiem czym jest to "wcześniejsze bardzo duże m." i dlatego nie mam gwarancji, że odpowiedź na Pana pytanie, rzeczywiście, będzie odpowiedzią na temat. Masturbacja jako taka nie może być przyczyną nieśmiałości, tak jak bieganie nie może być przyczyną odczuwania nadmiernej złości. Nieśmiałość jest ściśle z wiązana z lękiem przed negatywną oceną innych, co z kolei, najczęściej związane jest z, najogólniej rzecz ujmując, negatywnym obrazem samego siebie.

Masturbacja może jednak uczestniczyć w tworzeniu się negatywnego obrazu własnej osoby w różnoraki sposób. Może być tak, że masturbowanie się napotyka na silną negatywną ocenę moralną ze strony osób znaczących lub samego siebie. Jednak trudność w powstrzymaniu się od niej, często jednak związana z nastoletnim popędem seksualnym a nie z nałogiem, jest oceniana przez tę osobę jako objaw nienormalności, zdefektowania (szczególnie w połączeniu z doświadczaniem porażek dot. kontroli), posiadania wstydliwej tajemnicy, itp. Ta postawa względem siebie może zostać utrwalona powodując powstanie przekonań na swój temat (jestem beznadziejny, słaby, chory umysłowo, zboczony, inni dowiedzą się tego o mnie i mnie potępią, zostawią, etc.), które skutecznie utrudnią lub zniechęcą do przyszłych kontaktów z rówieśnikami czy płcią przeciwną. Druga możliwość: osoba (wchodząca w okres adolescencji) masturbuje się nałogowo i przez pochłonięcie tą czynnością nie realizuje odpowiednich dla siebie zadań rozwojowych - dla tych rozważań najistotniejsza jest kompetencja wchodzenia i funkcjonowania w grupie rówieśniczej. Osoba ta, przez to że masturbacja pochłania ją bez reszty, nie nabywa odpowiednich umiejętności, przez co ze strachu przed własną nieporadnością, nową sytuacją , raczej unika takich sytuacji (kontaktu z grupą rówieśników) w przyszłości.

Najogólniej rzecz biorąc są to główne związki nieśmiałości z masturbacją. Jestem jednak głęboko przekonany, (a przekonanie to buduję na wiedzy i doświadczeniu terapeutycznym) że stosunek do samego siebie nie jest budowany jedynie na moralnej ocenie tego, czy masturbacja, którą uprawiam, jest zła czy też nie. Stosunek do siebie jest wypadkową bardzo wielu przeszłych doświadczeń i ich interpretacji, w związku z tym przyczyn nieśmiałości należy szukać w osobowości, a nie w zachowaniach seksualnych.
  • 3

#22 Gość_ziarenko_*

Gość_ziarenko_*
  • Goście

Napisany 21.09.2010, 20:32

dziękuje za odpowiedź

jeśli chodzi o to bardzo duże m - tj masturbacja codzienne i kilkakrotnie jednego dnia

Ten post był edytowany przez ziarenko dnia: 21.09.2010, 20:33

  • 0

#23 Joanel

Joanel

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 1 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 22.09.2010, 06:48

Witam. Od wczesnego dzieciństwa uprawiałam samogwałt,nie wiem skąd się to wzięło. Rodzice nie przeszkadzali, więc zawsze gdy się nudziłam zaczynałam...Gdy miałam jakieś 5-6 lat zaczęła się dobierac do mnie moja 10-11 letnia siostra.[wymoderowano]Było mi przyjemnie, ale jednak miałam poczucie, że robię coś złego.Gdy zaczełam dojrzewac pojawił się orgazm. Ale ja zaczęłam odczuwac dyskomfort psychiczny, jakoś przestało mi się to podobac, ale robiłam to nadal.Moje życie było zawsze trudne.Wyszłam za mąż z rozsądku, ale nie dla jakichś profitów, za zwyklego chłopaka którego lubiłam,po prostu by nie byc już sama. Pokochałam go już po ślubie (i jesteśmy małżeństwem 38 lat :) ), ale nasze współżycie niestety jest do dzisiaj "jednostronne" Nigdy nie odczuwam podniecenia, ani orgazmu.Choc apetyt na seks mam, który w miarę zbliżania się do realizacji mija...Zwsze byłam zawstydzona swoją nagością [wymoderowano] Choc mąż zapewniał, że mam wszystko piękne.Ale ja mam wątpliwosci.. [wymoderowano]Nasze współżycie pewnie byłoby całkiem udane ponieważ wymyślamy sobie różne pozycje, organizujemy przyjemne wieczoki z seksem, wyjeżdzamy na wczasy gdzie uprawiamy szalony (z założenia) seks, no ale z mojej strony to i tak wciąż tak samo- bez efektów, bez chcicy seksualnej i orgazmu. Teraz już wygasamy obydwoje, ale zrywy jeszcze miewamy. Piszę teraz w wieku mocno dojrzałym, ponieważ wcześniej nie było takich możliwości.Pewnie niewiele to zmieni, ale chociaż może się dowiem dlaczego mam spaprane życie intymne. No, chociaż pewnie wiem (patrz wyżej :) )Pozdrawiam , i mam nadzieję że na takie "elaboraty" też ktoś odpowie :)
  • 0

#24 brandnew

brandnew

    Zadomowiony

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 442 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 23.09.2010, 02:37

Czy osoba uzależniona od pornografii i kompulsywnie masturbująca się będzie mogła kiedyś stosować ćwiczenia masturbacyjne mające na celu przedłużenie czasu stosunku?
  • 0

#25 szarp86

szarp86

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 10 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 26.09.2010, 21:41

Mam takie zapytanie do Szanownego Pana Seksuologa .
Nie wytworzyła się u mnie zdolność odbioru seksualnego na poziomie jak to się romantycznie określa serca. Nie potrafię doznawać żadnych uniesień w klatce piersiowej, oddechowych czy kołatań serca i innych wtedy pożądanych typu pocenie rąk itd. na widok pięknych kobiet. Seksualność odczuwam jedynie na poziomie czysto genitalnym, co jest zupełnie chore, wydaje mi się że tak czują schizofrenicy. Wiem że może od razu paść zadanie przestań się onanizować to pojawią się wyższe doznania. Mam jednak powody przypuszczać że sprawa sięga daleko wstecz gdyż byłem wychowywany w atmosferze pewnego subtelnego wykorzystywania seksualnego przez matkę przy jednoczesnej jej ekstatycznej religijności. Moja matka uważała się nawet prawie za świętą a jednocześnie wykorzystywała mnie poprzez nadmierną czułość o charakterze seksualnym (dziś wiem że robiła to nieświadomie bo wiem jest trochę szurnięta ale wtedy byłem bardzo tym rozbity i rozdwojony). Pamiętam jak miałem lat już może z 10 kiedy czułem taką tęsknotę za czymś co zostało mi zabrane, tę tęsknotę czuję do dziś i jest to właśnie brak odpowiedzi serca na świat i kobiety. Nie kocham matki i nie potrafię zakochać się w żadnej kobiecie. Sprawę zilustruje tak, idzie sobie ulicą pijany dziadek i rzuca komplementy ładnej dziewczynie, pomimo że jest to słaby gość on naprawdę czuje balsam na sercu z powodu piękna tej dziewczyny i ona może go wyśmiać ale doceni komplement. Kiedy ja widzę taką panienkę mam ochotę na mechaniczne ostre bzykanko a moje genitalia nie czują potrzeby ubrania tej potrzeby w poetyckie słowa . W związku z tym mam pytanie jakie są rokowania w stosunku do mojego przypadku, czyli jeśli sprawa sięga tak daleko wstecz czy nie nastąpiły już nieodwracalne zmiany w mózgu ? Nigdy w tym sercowym aspekcie nie poczułem się prawidłowo a tęsknota jest. Pozdrawiam.
  • 0

#26 PP-S

PP-S

    Początkujący user

  • Autor(ka) tematu
  • Specjaliści
  • Pip
  • 45 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 29.09.2010, 14:53

Interesuje mnie kwestia fetyszy w/przy masturbacji - jak bardzo wpływają one na pogłębienie nałogu i ograniczają wyjście z niego, a drugie pytanie takie bardziej osobiste do Pana Krzysztofa - czy jest Pan osobą wierzącą (w jakiejkolwiek religii) i czy trudno/trudniej się pracuje Panu z osobami wierzącymi...


Fetyszyzm, jako „rzecz” niezbędna do uzyskania podniecenia seksualnego, lub niezbędna do uzyskania satysfakcjonującego poziomu podniecenia, nie ma wiele wspólnego z pogłębianiem nałogu. Ponadto, trudno mi zrozumieć, co miał Pan na myśli pisząc „pogłębianie nałogu”. Nałóg jest nałogiem i nie można go rozpatrywać w kategoriach „płytki - głęboki”. Jeżeli natomiast miał Pan na myśli, wspomnianą już wcześniej przeze mnie w postach powyżej, progresje - wówczas możemy rozważyć następujący przypadek. U osoby fetyszyzm nie pojawił się od razu wraz z nałogową masturbacją, a był raczej kolejnym etapem rozwoju zależności, związanym z faktem, że poprzednie sposoby masturbacji (czy też bodźce wywołujące podniecenie) utraciły swą moc i trzeba było odszukać innych bardziej stymulujących bodźców. W tym przypadku można stwierdzić, że uzależnienie postępuje, rozwija się i w tym sensie pogłębia, choć pojawienie się fetyszyzmu nie jest przyczyną rozwoju uzależnienia, a jego objawem.

Wychodzenie z nałogu, jak wiadomo, wymaga abstynencji. W przypadku uzależnienia od seksu, abstynencja rozumiana jest dwojako: jako powstrzymanie się od aktywności seksualnej w ogóle, lub jako powstrzymanie się od aktywności seksualnej poza związkiem. Jeżeli taka osoba, w związku nie jest w stanie realizować fetyszu, wówczas trudno jej będzie uzyskać zadowolenie seksualne z partnerem, nie będzie miała prawdopodobnie możliwości do satysfakcjonującego rozładowania napięcia seksualnego (w sytuacji, gdy fetysz jest niezbędny do uzyskania podniecenia seksualnego – w ogóle nie będzie miała takiej możliwości). W związku z powyższym utrzymanie abstynencji może być dla niej zadaniem trudniejszym, choć i bez fetyszyzmu nie jest to zadanie łatwe. Pragnę jednak nadmienić, iż parafilie, w tym fetyszyzm, są leczone przez seksuologów.

Odnosząc się do drugiego pytania wydaje mi się, że udzielenie odpowiedzi na nie wykracza poza moją rolę na forum – nie jest to porada. Dodam może, że kwestia wiary dyskutowana jest na terapii z moimi pacjentami – nie jest to temat zakazany i klient ma prawo wiedzieć, czy jego terapeuta jest wierzący, czy też nie i na tej podstawie zdecydować, czy z danym specjalistą dalej współpracować.

Ja mma problem takiej masci ze dlugo juz jestem sam, nie ma mpartnerki.A wiec stresy ktore mi towarzysza zaspokajam recznie:)
Kiedys bylo to bardzo czesto teraz zdarza mi sie zaledwie raz na dwa dni.Problem w tym ze proceder trwa juz tak dlugo ze potrafie sie masturbowac i osiagnac efekt wrecz mechaniczny po 3-5 minutach.Zauwazylem ze moje pracie nie jest juz tak twarde.Obserwuje u siebie zmiany i bardzo sie nie pokoje bo wyczwiczylem swoj organizm do szybkich wytryskow nawet przy niepelnym wzwodzie.Az strach pomyslec jaki to przyniesie skutek przy normalnym kontakcie fizycznym z partnerka.Tu zaczyna juz sie tworzyc kolejna blokada,strach ktory moze sprawc ze bledne kolo bedzie trwac nadal.Jestem sam onanizuje sie, rozregulowalem organizm wiec boje sie kontaktu z kobieta i ewentualnego osmieszenia.To zaczyna byc po prostu straszne!Druga sprawa z abstynencja u mnie jest ciezko gdyz po kilku dniach odstawienia odczuwam bol jader, a gdy zrzuce juz ten ciezar z siebie zauwazam ze nasienie jest lekko zolte!!Boje sie tego ze przez tyle lat nalogu przeprogramowalem swoj organizm do tego stopnia ze jak wspominalem przed chwila abstynencja konczy sie bolem i zolta sperma;/ Nie wiem w sumie co mam robic, czy abstynencja unormuje wszystkie te sprawy ??ze stosunek bedize trwal 15 minut a nie 5 sekund????
Co pan radzi w tej sytuacji???


W takiej sytuacji zalecam przede wszystkim indywidualny kontakt z seksuologiem. Sama abstynencja nie załatwi sprawy od razu i trzeba będzie czasu, by Pana organizm „odzwyczaił się” od tak częstego przeżywania orgazmu i wytrysków, a także od wytrenowanej wrażliwości na określony rodzaj stymulacji. Kolor spermy (sperma nie jest biała, jak widać to często na filmach porno, może mieć różne odcienie) nie jest niepokojącym objawem. Najprawdopodobniej ból jąder nie jest spowodowany chorobą czy biologicznym urazem lub zaburzeniem, a przyzwyczajeniem organizmu do częstej produkcji nasienia i równie częstego pozbywania się spermy. Jeżeli jest tak rzeczywiście (a to stwierdzi seksuolog lub urolog), wówczas po dłuższym okresie czasu, Pana organizm sam się „wyreguluje”, a ból zniknie. Nie mniej jednak, problemy o których Pan pisze wymagają interwencji specjalisty oraz psychoterapii lub farmakoterapii – w zależności od preferowanego przez Pana rozwiązania.

Abstynencja nie wpływa na długość stosunku. Faktem jest, że trening masturbacyjny, w wyniku którego od rozpoczęcia stymulacji do orgazmu mija dosłownie chwila, będzie najprawdopodobniej przyczyną przedwczesnego wytrysku w kontakcie z partnerką. Jednak abstynencja tego nie zmieni. Próba wyjaśnienia tego zjawiska zajęłaby zbyt dużo czasu, dlatego pominę uzasadnienie i podkreślę, że terapia pozwoli Panu nabyć „umiejętności”, które pomogą Panu w wydłużaniu czasu stosunku. Może być także konieczna (choć nie musi – w zależności od indywidualnego przypadku) terapia pary, gdy znajdzie Pan już partnerkę.

Jak widze, ten temat z wsparciem szanownego Pana Krzysztofa cieszy sie wielkim zainteresowaniem. Widze, ze ma pan teraz rzad roznych pytan, i pozwole sobie dodac swoje.

Jestem osoba, ktora ma dopiero 16 lat, lecz juz ma ten problem od kilku lat. Na samym poczatku nie mialem pojecia, ze to co robie, to masturbacja, poniewaz nie wiedzialem wogole czym masturbacja jest. Lecz nie zaprzestalem tego. odkad mialem 12 lat (wiem jak to moze brzmiec, jak sam o tym pomysle to mnie ciarki przechodza) masturbowalem sie niemalze codziennie. Nie przeszkadzalo mi to w aspekcie moralnym, nie utrudnialo mi codziennego zycia, lecz w zeszlym roku zauwazylem, ze to co robie, jest nie w porzadku. Byly okresy, gdzie udawalo mi sie wytrzymac do tygodnia, lecz potem byly kolejne upadki. Pojawila sie tez nowa przyczyna prob zaprzestania. Zaczalem chodzic z pewna dziewczyna, i kocham ja bardzo, lecz oboje uwazamy, ze na seks jeszcze za wczesnie (nie jestesmy gotowi podjac ryzyka zwiazanago z peknieciem gumki), co uniemozliwia rozladowanie napiecia seksualnego w najnormalniejszy sposob, a pragne jeszcze napomniec, ze jestem "prawiczkiem". Nie potrafilbym powiedziec jej, ze regularnie sie masturbuje, poniewaz osobiscie uwazam to za autoponizenie, i dlatego z tym walcze.
Zastanawialem sie wiele razy, czy jestem uzalezniony od onanizmu. Teraz przedstawie Panu moj terazniejszy stan. Jako 16-latek wiadomo, hormony buzuja. Staram sie nie myslec o masturbacji, i w wakacje, gdy mialem czas zajety, bez powstrzymywania sie wytrzymalem ponad 3 tygodnie. Lecz zdarza mi sie, gdy mam za duzo wolnego czasu stracic panowanie nad soba i doprowadzic do upadku. Jednak nie czuje, abym mial psychiczna potrzebe masturbacji. Jestem "normalna" osoba, ktora ma wiele kontaktow towarzyskich, ukochana dziewczyne, oczywiscie jestem troche niesmialy, ale chyba wszyscy tak maja. Z pamiecia oraz koncentracja nie mam wiekszych problemow (chyba ze jestem wykonczony dlugim dniem w szkole lub praca, ale to raczej z przemeczenia mozgu niz z onanizmu). Jestem juz w stanie bez wiekszego problemu wytrzymac bez nieczystych mysli ponad tydzien (w tym wliczam niedotykanie przyrodzenia w celach wiadomych), oczywiscie po dluzszym czasie zdarzaja sie nieczyste sny, ale nad tym nie moge zapanowac. Tez gdy hormony we mnie uderza, mam chwilowe uczucie potrzeby dotykania mojego przyrodzenia (nie wiem jak inaczej okreslic to uczucie). Dlatego chcialbym Panu zadac pytanie. Czy z tego, co napisalem wynika, ze jestem uzaleznionym od onanizmu erotomanem, czy jednak jest to burza hormonow, ktorych czasami po prostu nie daje rady poskromic?

Z gory dziekuje za odpowiedz.



Z opisu Pana przypadku trudno jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Z jednej strony Pana wiek nie pozwala postawić diagnozy uzależnienia. Jak sam Pan wspomina jest pan w wieku dojrzewania, a to wiek wzrostu poziomu testosteronu i w konsekwencji dużej potrzeby seksualnej, która może być bardzo często zaspokajana jedynie na drodze masturbacji. To, że się Pan masturbuje, czy też nie potrafi Pan powstrzymać, jak Pan to określił „nieczystych” myśli czy snów, jest całkowicie naturalne. Nikt, nawet osoby dojrzałe nie są w stanie uzyskać pełnej kontroli nad swoimi myślami. O snach ze względów oczywistych nie wspomnę. Z drugiej strony, niepokojący jest fakt trudności w powstrzymaniu się od masturbacji (nie to, że Pan to robi, a to, że Pan nie chce tego robić, a jednak robi). Wspomniana trudność nie świadczy o uzależnieniu. Może jednak, choć nie musi, w przyszłości stać się jednym z objawów uzależnienia. W tym wypadku proponowałbym także indywidualną wizytę u seksuologa w celu przeprowadzenia dokładnej diagnozy i uzyskania na jej podstawie wskazówek do dalszego postępowania.

Okres adolescencji, to czas, w którym usprawiedliwione są trudności i porażki w samokontroli („poskramianiu”) dotyczącej własnych potrzeb i popędów, ponieważ dopiero teraz nabywa pan psychologicznych (osobowościowych) umiejętności by nauczyć się je odraczać. Część z tych umiejętności mógł Pan już nabyć na wcześniejszych etapach rozwoju. Nie znaczy to jednak, że można traktować to, jako pretekst do „folgowania” sobie. Okres adolescencji, to także okres w którym nabywane umiejętności muszą być ćwiczone, by w przyszłości móc z nich w niezawodny sposób korzystać (także odraczanie natychmiastowego zaspokajania własnych potrzeb i znoszenie frustracji z tym związanej).

Witam. Od wczesnego dzieciństwa uprawiałam samogwałt,nie wiem skąd się to wzięło. Rodzice nie przeszkadzali, więc zawsze gdy się nudziłam zaczynałam...Gdy miałam jakieś 5-6 lat zaczęła się dobierac do mnie moja 10-11 letnia siostra.[wymoderowano]Było mi przyjemnie, ale jednak miałam poczucie, że robię coś złego.Gdy zaczełam dojrzewac pojawił się orgazm. Ale ja zaczęłam odczuwac dyskomfort psychiczny, jakoś przestało mi się to podobac, ale robiłam to nadal.Moje życie było zawsze trudne.Wyszłam za mąż z rozsądku, ale nie dla jakichś profitów, za zwyklego chłopaka którego lubiłam,po prostu by nie byc już sama. Pokochałam go już po ślubie (i jesteśmy małżeństwem 38 lat :) ), ale nasze współżycie niestety jest do dzisiaj "jednostronne" Nigdy nie odczuwam podniecenia, ani orgazmu.Choc apetyt na seks mam, który w miarę zbliżania się do realizacji mija...Zwsze byłam zawstydzona swoją nagością [wymoderowano] Choc mąż zapewniał, że mam wszystko piękne.Ale ja mam wątpliwosci.. [wymoderowano]Nasze współżycie pewnie byłoby całkiem udane ponieważ wymyślamy sobie różne pozycje, organizujemy przyjemne wieczoki z seksem, wyjeżdzamy na wczasy gdzie uprawiamy szalony (z założenia) seks, no ale z mojej strony to i tak wciąż tak samo- bez efektów, bez chcicy seksualnej i orgazmu. Teraz już wygasamy obydwoje, ale zrywy jeszcze miewamy. Piszę teraz w wieku mocno dojrzałym, ponieważ wcześniej nie było takich możliwości.Pewnie niewiele to zmieni, ale chociaż może się dowiem dlaczego mam spaprane życie intymne. No, chociaż pewnie wiem (patrz wyżej :) )Pozdrawiam , i mam nadzieję że na takie "elaboraty" też ktoś odpowie :)


Bardzo mi przykro, ale nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Pani życie intymne wygląda tak, a nie inaczej. Na podstawie podanego przez Panią ograniczonego materiału, mógłbym pokusić się o rozważenie kilku możliwości, lecz byłyby to rozważania czysto hipotetyczne, ogólne i uproszczające. Wydaje mi się, że jako takie nie byłyby dla Pani satysfakcjonujące i prawdopodobnie nic w Pani życiu by nie zmieniły. Jeżeli jednak myśli Pani o tym, by spróbować jeszcze coś zmienić we własnym życiu intymnym i pracować nad jego ulepszaniem, wówczas radziłbym indywidualny kontakt z seksuologiem, który na podstawie Pani dokładnej historii psychoseksualnej będzie potrafił wskazać przyczynę/przyczyny trudności i dostępne metody owej/owych trudności zapobieganiu.

Czy osoba uzależniona od pornografii i kompulsywnie masturbująca się będzie mogła kiedyś stosować ćwiczenia masturbacyjne mające na celu przedłużenie czasu stosunku?



Raczej nie, choć przed decyzją ostateczną w tej sprawie niezbędna byłaby całościowa diagnoza psychoseksuologiczna. Bardziej wskazana byłaby tu technika ucisku lub technika start-stop stosowana podczas stosunku lub podczas stymulacji przez partnerkę.

Mam takie zapytanie do Szanownego Pana Seksuologa .
Nie wytworzyła się u mnie zdolność odbioru seksualnego na poziomie jak to się romantycznie określa serca. Nie potrafię doznawać żadnych uniesień w klatce piersiowej, oddechowych czy kołatań serca i innych wtedy pożądanych typu pocenie rąk itd. na widok pięknych kobiet. Seksualność odczuwam jedynie na poziomie czysto genitalnym, co jest zupełnie chore, wydaje mi się że tak czują schizofrenicy. Wiem że może od razu paść zadanie przestań się onanizować to pojawią się wyższe doznania. Mam jednak powody przypuszczać że sprawa sięga daleko wstecz gdyż byłem wychowywany w atmosferze pewnego subtelnego wykorzystywania seksualnego przez matkę przy jednoczesnej jej ekstatycznej religijności. Moja matka uważała się nawet prawie za świętą a jednocześnie wykorzystywała mnie poprzez nadmierną czułość o charakterze seksualnym (dziś wiem że robiła to nieświadomie bo wiem jest trochę szurnięta ale wtedy byłem bardzo tym rozbity i rozdwojony). Pamiętam jak miałem lat już może z 10 kiedy czułem taką tęsknotę za czymś co zostało mi zabrane, tę tęsknotę czuję do dziś i jest to właśnie brak odpowiedzi serca na świat i kobiety. Nie kocham matki i nie potrafię zakochać się w żadnej kobiecie. Sprawę zilustruje tak, idzie sobie ulicą pijany dziadek i rzuca komplementy ładnej dziewczynie, pomimo że jest to słaby gość on naprawdę czuje balsam na sercu z powodu piękna tej dziewczyny i ona może go wyśmiać ale doceni komplement. Kiedy ja widzę taką panienkę mam ochotę na mechaniczne ostre bzykanko a moje genitalia nie czują potrzeby ubrania tej potrzeby w poetyckie słowa . W związku z tym mam pytanie jakie są rokowania w stosunku do mojego przypadku, czyli jeśli sprawa sięga tak daleko wstecz czy nie nastąpiły już nieodwracalne zmiany w mózgu ? Nigdy w tym sercowym aspekcie nie poczułem się prawidłowo a tęsknota jest. Pozdrawiam.


Nie możliwie jest mówienie o rokowaniach bez dokładnej diagnozy. Jednak, doświadczenia, o których Pan pisze i sposób, w jaki się one w Panu zapisały zdecydowanie nadają się do terapii, która może zaowocować między innymi „obudzeniem serca” – że pozwolę sobie użyć pana określenia, jako jeden z efektów terapii. Z doświadczenia i wiedzy płynie moja pewność, że Pana problemy nie mają charakteru „nieodwracalnego” trwałego i pod wpływem terapii może Pan zmieniać swoje życie i to jak Pan w życiu funkcjonuje.

Ten post był edytowany przez PP-S dnia: 29.09.2010, 14:55

  • 1

#27 QqraA

QqraA

    Dobry gips nie jest zły.

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2619 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 29.09.2010, 16:00

Witam,
Mam pytanie w zwiazku z jednym stwierdzeniem.
Czy do leczenia zachowan nalogowych konieczna jest abstynencja seksualna wogole, czy tylko w obszarze uzaleznienia?
  • 0

#28 Gość_Mercury_*

Gość_Mercury_*
  • Goście

Napisany 02.10.2010, 22:14

Witam ..mam do Pana pytanie na które odpowiedzi nie znalazłem jak dotąd nigdzie a jest ona dla mnie bardzo ważna....

Masturbuje sie od 15 lat codziennie czesto kilka po razy... zauwazyłem wiele niepokojących zmian natury psychicznej jak i wegetatywnej (np.anhedonia,stany depresyjne,nadpobudliwosc seksualny,problemy z koncentracją,bezsenność itp)... wiążę je z masturbacją...

Bez względu na to czy w/w objawy wynikają w duzej mierze z masturbacji czy tez nie mam takie pytanie i bardzo proszę Pana jesli jest taka mozliwosc na odpowiedzenie mi na nie,bardzo mi ta wiedza pomoze... a więc-" Jaki wieloletnia kompulsywna masturbacja ma wpływ na chemię mózgu... jakich neuroprzekaźników jest za duzo /bądz za mało,jaką zastosować dietę by w miarę szybko zregenerowac sie po tak długotrwałej nałogowej,wyniszczającej masturbacji "??

Z góry dziękuje za odpowiedź
  • 0

#29 anula

anula

    Weteran

  • VIP
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3556 Postów:
  • Płeć:Kobieta
  • Skąd:Pyr-Narnia

Napisany 12.10.2010, 20:28

czy osoba uzależniona od form seksualnych jest bardziej podatna na inne nałogi? czy powinniśmy zwracać większą uwagę na rzeczy które nas bardziej uspokajają, które pojawiaja się coraz częściej w naszym życiu?

zauważam u siebie dużą chęć angażowania się w różne sprawy bo wtedy odrywam się od rzeczywistości. Nie lubię monotonii i mam wrażenie że brak ruchu wokoło powoduje że znowu sięgam po znane środki uzależniające - a przecież właśnie rutyna pozwala lepiej funkcjonować w wychodzeniu z nałogu

Anula
  • 0

#30 out_of_controll

out_of_controll

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 154 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 14.10.2010, 16:08

Większość z nas tkwi w uzależnieniu wiele lat. Przez ten czas choroba diametralnie zmieniła naszą osobowość, relacje z innymi ludźmi, system wartości itp. Nasze postępowanie jest często nieświadomie przez nas tak dobierane aby sprzyjać rozwojowi nałogu.

Aby móc w pełni zdrowieć musimy, oprócz abstynencji, przebudować swoją osobowość, która w znacznej części jest skonstruowana przez chorobę. W środowisku grup 12-krokowych mówi się o pewnej metaforze, która bardzo dobrze to obrazuje: człowiek uzależniony jest jak naczynie wypełnione nieczystościami (miłosne obsesje, kompulsywne zachowania seksualne itd.). Należy wylać to wszystko i wyczyścić tak, aby móc to naczynie napełnić nowymi zdrowymi zachowaniami, nową osobowością.

Stąd moje pytania:
Jak odróżnić swoje prawdziwe ja od tego, co zostało w nas utworzone przez nałóg?
Jak rozpoznać, że zachodzą w nas zmiany?
Czy można mieć w tym procesie świadomy udział? Czy można go samemu inicjować, wspomagać w przypadku gdy ma się wątpliwości, czy nie stoi się w miejscu?


I jeszcze coś z innej beczki: Czy ma Pan jakiekolwiek doświadczenia zawodowe z anoreksją emocjonalną, towarzyską? Co mógłby Pan doradzić osobom cierpiącym na taką przypadłość? Co zrobić z kompulsywnym unikaniem bliskości z drugim człowiekiem, problemami z wyrażaniem uczuć, kłopotami w nawiązywaniu kontaktów? Czy tutaj można mówić o czymś takim jak "odstawienie", "abstynencja"?
  • 1

#31 PP-S

PP-S

    Początkujący user

  • Autor(ka) tematu
  • Specjaliści
  • Pip
  • 45 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 19.10.2010, 17:48

*
POPULARNY POST!

Witam,
Mam pytanie w zwiazku z jednym stwierdzeniem.
Czy do leczenia zachowan nalogowych konieczna jest abstynencja seksualna wogole, czy tylko w obszarze uzaleznienia?



Tak jak opisywałem to w postach powyżej – w zależności od terapeuty i metody leczenia uwzględnia się dwa podejścia do abstynencji – abstynencji od wszystkich zachowań seksualnych oraz abstynencje od wszystkich zachowań seksualnych nierealizowanych w związku z partnerem/partnerką.

Witam ..mam do Pana pytanie na które odpowiedzi nie znalazłem jak dotąd nigdzie a jest ona dla mnie bardzo ważna....

Masturbuje sie od 15 lat codziennie czesto kilka po razy... zauwazyłem wiele niepokojących zmian natury psychicznej jak i wegetatywnej (np.anhedonia,stany depresyjne,nadpobudliwosc seksualny,problemy z koncentracją,bezsenność itp)... wiążę je z masturbacją...

Bez względu na to czy w/w objawy wynikają w duzej mierze z masturbacji czy tez nie mam takie pytanie i bardzo proszę Pana jesli jest taka mozliwosc na odpowiedzenie mi na nie,bardzo mi ta wiedza pomoze... a więc-" Jaki wieloletnia kompulsywna masturbacja ma wpływ na chemię mózgu... jakich neuroprzekaźników jest za duzo /bądz za mało,jaką zastosować dietę by w miarę szybko zregenerowac sie po tak długotrwałej nałogowej,wyniszczającej masturbacji "??

Z góry dziękuje za odpowiedź


Masturbacja, kompulsywna czy nałogowa, nie zmienia w sposób jakościowy oraz ilościowy gospodarki biochemicznej mózgu – przy założeniu, że osoba jest zdrowa i nie cierpi na zaburzenia metaboliczne lub CUN. Jedyna zmiana to „przyzwyczajenie” układu nerwowego do uwalniania z dużą częstotliwością dopaminy. Konsekwencją tego „przyzwyczajenia” mogą być objawy, o których Pan pisze, a więc symptomy „głodu”, ponieważ organizm domaga się ciągłych dostaw dużych ilości dopaminy. Dopamina może być wydzielana także jako efekt innych zachowań czy czynności (jedzenia, wszelkich przyjemnych doznań, relaksacji, etc.)

W związku z powyższym dieta nie pomoże, ponieważ nie brakuje Panu ani nie ma Pan nadwyżki w zakresie ilości neuroprzekaźników. To, co można zrobić to odzwyczaić organizm od tak częstych „dostaw” dopaminy (abstynencja) lub zmiana sposobów, w jaki Pan sobie jej dostarcza (aktywności sprawiające przyjemność, relaksujące).

Niemniej jednak, zanim podejmie Pan jakiekolwiek kroki w powyższej sprawie, proponowałbym udać się do neurologa i zrobić dokładną diagnostykę biochemiczną w celu wykluczenia biologicznych podstaw problemów, o których Pan pisze.

Ten post był edytowany przez PP-S dnia: 24.10.2010, 12:24

  • 6

#32 makulko

makulko

    Inspector

  • Moderatorzy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1808 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Łódź

Napisany 20.10.2010, 20:38

Masturbacja, kompulsywna czy nałogowa, nie zmienia w sposób jakościowy oraz ilościowy gospodarki biochemicznej mózgu – przy założeniu, że osoba jest zdrowa i nie cierpi na zaburzenia metaboliczne lub CUN.


Bardzo się cieszę, że Pan tak jasno postawił tę sprawę i rozjaśnił wątpliwości, które co jakiś czas pojawiają się na forum.

Jedyna zmiana to „przyzwyczajenie” układu nerwowego do uwalniania z dużą częstotliwością serotoniny. Konsekwencją tego „przyzwyczajenia” mogą być objawy, o których Pan pisze, a więc symptomy „głodu”, ponieważ organizm domaga się ciągłych dostaw dużych ilości serotoniny.


Czy dobrze rozumiem, że ów głód o którym Pan pisze, a który jest związany z objawami odstawienia, jest głodem czysto psychicznym, a zatem w pewnym sensie urojonym? Innymi słowy czy niezaspokojenie go (tzn wejście w abstynencję) może powodować w dłuższej perspektywie jakieś realne zmiany w naszej fizjologii lub osobowości? Jeśli tak, to jakie? Pytam, bo wiele osób na forum twierdzi, że po zerwaniu z masturbacją nabrało np. dużej pewności siebie. Sam np odnoszę czasem wrażenie (ale być może to tylko wrażenie)że abstynencja powoduje zmniejszenie mojej odporności i łatwiejsze łapanie infekcji związane ze zwiększonym wysiłkiem organizmu. Czy mogą istnieć takie powiązania?
  • 1

#33 PP-S

PP-S

    Początkujący user

  • Autor(ka) tematu
  • Specjaliści
  • Pip
  • 45 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 24.10.2010, 12:28

czy osoba uzależniona od form seksualnych jest bardziej podatna na inne nałogi? czy powinniśmy zwracać większą uwagę na rzeczy które nas bardziej uspokajają, które pojawiaja się coraz częściej w naszym życiu?

zauważam u siebie dużą chęć angażowania się w różne sprawy bo wtedy odrywam się od rzeczywistości. Nie lubię monotonii i mam wrażenie że brak ruchu wokoło powoduje że znowu sięgam po znane środki uzależniające - a przecież właśnie rutyna pozwala lepiej funkcjonować w wychodzeniu z nałogu

Anula



Oczywiście, osoby uzależnione są bardziej podatne na nałogowe zaspokajanie potrzeb emocjonalnych. Dzieje się tak, dlatego że osoby uzależnione radzą sobie z uzależnieniem poprzez abstynencję zasilaną samokontrolą, unikaniem „wyzwalaczy” i dyscypliną. To ważne, ale oprócz powstrzymania się od danego zachowania, abstynencja sama w sobie, nie przynosi zmian w osobowości, które mogłyby likwidować rzeczywiste przyczyny uzależnienia. Nierozwiązane problemy nie mogą być rozwiązane w stary sposób, szukają więc innego. I tu jest miejsce dla innych uzależnień, zarówno substancjalnych (alkohol, narkotyki, etc) jak i behawioralnych (zakupy, praca, działalność pomocowa, itp.). Dlatego tak ważna jest terapia - zrozumienie, jakie potrzeby zaspokajane były na drodze uzależnienia oraz nauka ich zaspokajania w sposób bezpieczny, zdrowy i rozwijający.

Większość z nas tkwi w uzależnieniu wiele lat. Przez ten czas choroba diametralnie zmieniła naszą osobowość, relacje z innymi ludźmi, system wartości itp. Nasze postępowanie jest często nieświadomie przez nas tak dobierane aby sprzyjać rozwojowi nałogu.

Aby móc w pełni zdrowieć musimy, oprócz abstynencji, przebudować swoją osobowość, która w znacznej części jest skonstruowana przez chorobę. W środowisku grup 12-krokowych mówi się o pewnej metaforze, która bardzo dobrze to obrazuje: człowiek uzależniony jest jak naczynie wypełnione nieczystościami (miłosne obsesje, kompulsywne zachowania seksualne itd.). Należy wylać to wszystko i wyczyścić tak, aby móc to naczynie napełnić nowymi zdrowymi zachowaniami, nową osobowością.

Stąd moje pytania:
Jak odróżnić swoje prawdziwe ja od tego, co zostało w nas utworzone przez nałóg?
Jak rozpoznać, że zachodzą w nas zmiany?
Czy można mieć w tym procesie świadomy udział? Czy można go samemu inicjować, wspomagać w przypadku gdy ma się wątpliwości, czy nie stoi się w miejscu?


I jeszcze coś z innej beczki: Czy ma Pan jakiekolwiek doświadczenia zawodowe z anoreksją emocjonalną, towarzyską? Co mógłby Pan doradzić osobom cierpiącym na taką przypadłość? Co zrobić z kompulsywnym unikaniem bliskości z drugim człowiekiem, problemami z wyrażaniem uczuć, kłopotami w nawiązywaniu kontaktów? Czy tutaj można mówić o czymś takim jak "odstawienie", "abstynencja"?




Niestety, na wszystkie pytania z kategorii „jak to się robi” w temacie wprowadzania w swoje życie zmian osobistych nie ma konkretnych odpowiedzi. Nie da się powiedzieć: proszę zrobić to, potem tamto, a na koniec jeszcze 7 razy obiec w kółko swoją kamienicę. Samopoznanie, zauważanie zmian w swoim zachowaniu, sposobie przeżywania są to procesy subtelne, wyjątkowe, indywidualne i nie proceduralne. Na pewno, to co trzeba zrobić to nauczyć się siebie, takim jakim się jest, jak reaguje się na różne rzeczy i sytuacje, jak doświadcza się tych rzeczy i tych sytuacji. Następny krok to odpowiedzenie sobie na pytanie, co takiego robię, jaki sposób doświadczania, przeżywania i reagowania na moje życie szkodzi mi, a jaki pomaga. Jest to początek, od tego momentu można zdecydować się na zmianę tych właściwości, które utrudniają i przeszkadzają radzenie sobie z i tak już trudnym życiem. Ten opis musi być tak ogólny, musi być także bardzo niedokładny, dlatego, że droga każdego człowieka będzie w nim inna, choć będzie miała te same cele i przystanki.

Oczywiście! Osoba może zainicjować proces wewnętrznej zmiany. Nie ma natomiast możliwości by w nim nie uczestniczyła. Najbardziej skuteczny i świadomy proces rozpoczynania zmian, uczestniczenia w nich i podtrzymywania samego procesu, a będąc naprawdę szczerym, jedyny mi znany, to terapia. Brzmi to może tendencyjnie i potrafię sobie wyobrazić, że są osoby, które trafią w życiu na ludzi i okoliczności, które pozwolą im przeżyć swoistą terapię bez korzystania z niej w formie profesjonalnej. Jednak wydaje mi się, że taki proces przemiany byłby niezwykle trudny i czasochłonny, a okoliczności, w których miałby się odbyć niezwykle trudne, jeżeli nie prawie niemożliwe, do zaaranżowania. Terapia natomiast stwarza taką możliwość i odpowiednie środowisko, działając jak katalizator dla zmian osobistych.

Podsumowując, moja odpowiedź na każde z zadanych przez Pana pytań będzie taka sama. Gdybym był mnichem wskazałbym na podążanie drogą medytacji i duchowej ścieżki kontaktowania się z samym sobą. Ale jestem seksuologiem i psychoterapeutą. Dlatego odpowiem: Terapia. Dzięki namacalnym dowodom z życia moich pacjentów, ale także mojego życia, mogę z całą odpowiedzialnością dodać, że jest to droga skuteczna, choć nie łatwa i zapewne nie jedyna.
  • 4

#34 kominiarz

kominiarz

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 4 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 25.10.2010, 19:52

A ja mam takie pytania :):

1) Czy masturbacja bez wytrysku jest fizycznie szkodliwa? Chodzi mi tu o to, że robię to np. 10 minut, czuję, że za minutę przyjdzie orgazm- przestaję. Emocje opadają i za np. godzinę znowu zaczynam. I tak kilka serii. I idę spać bez orgazmu. Czy nierozładowane napięcie w jakiś sposób może tutaj fizycznie zaszkodzić? Nie mówię tu o wstrzymywaniu się na milisekundę przed wytryskiem (choć też jestem ciekawy, czy takie coś może zaszkodzić), ale o wstrzymaniu się dajmy na to te 1-2 minuty przed.
Dlaczego stosuję takie praktyki (tzn. mój kolega stosuje i pytam się o niego, heh)-chodzi o to, że po wytrysku samopoczucie gwałtownie się pogarsza, stan ten trwa też następny dzień. W przypadku braku wytrysku efektu tego nie ma. Oczywiście, najlepsza byłaby abstynencja, ale wiadomo jak jest. Tylko nie wiem, bo taka praktyka jest raczej nienaturalna i nie wiem, czy nie wywołuje jakiejś fizycznej szkody (np. przez nagromadzenie jakiś substancji itp.)

2)Drugie pytanie, jeśli można (a jeśli nie można to proszę tylko o odpowiedź na pierwsze) dotyczy walki z nałogiem. Wiele osób na tym forum jak zdążyłem się zorientować, używa różnego rodzaju kalendarzy, liczy dni abstynencji, wspiera się walce. Jednak spotkałem się ze stwierdzeniem (w książkach psych.), że to, czemu się opieramy, to na czym koncentrujemy swoją uwagę i z czym walczymy wzrasta w siłę za sprawą naszej walki (np. walka z lękiem spowoduje, że ten nie minie, a nawet może narastać itp).

Ciekawie do problemu podszedł Derren Brown w swoim programie "Nie zabij kotka". Uczestniczce obiecano wysoką nagrodę. Miała tylko jedno zadanie-do określonej godziny nie mogła nacisnąć przycisku, który miał powodować zabicie kota przez porażenie prądem. Mimo, że nie było żadnych powodów, aby to zrobiła, tak silnie się powstrzymywała, że w końcu nacisnęła ten guzik. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na pewno wybrano dziewczynę podatną na sugestię, zastosowano wiele sztuczek itp. Mimo wszystko to ciekawe, tym bardziej, że możemy znaleźć w życiu wiele przykładów, może mniej spektakularnych, które jednak ten proces potwierdzają (np. jak ktoś stara się nie pomylić, to zapewne się pomyli).

Jak więc ma się do tego walka z nałogiem? Czy np. liczenie dni abstynencji nie powoduje zbytniego skupiania się na problemie, wzmagania napięcia związanego z powstrzymywaniem się, które w końcu będzie zbyt duże, aby je udźwignąć?
Z drugiej strony-bez silnej woli i walki też się nie da.
  • 1

#35 mlody1988

mlody1988

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 114 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 27.10.2010, 17:52

Witam mam pytanie do Pana Krzysztofa, w skrócie moja historia, od nastolatka miałem do czynienia z pornografia i masturbacja, 1,5 roku temu poznałem dziewczynę w której się zakochałem, zacząłem walczyć z tym na dobre przestałem sie masturbować i oglądać pornografie. Potrafiłem wytrzymać nawet około 3 miesięcy bez wpadki ale też zdarzały się mi chwile słabości. Jak się okazało to właśnie zniszczyło mój związek przez to iż moja dziewczyna nie potrafiła uwierzyć że potrafię się zmienić. Ona była moja motywacją chodź w to nigdy chyba nie wierzyła. Cała walka i trud poszła na marne, zostałem z tym sam straciłem motywację. Pytanie dlaczego mimo uświadamiania się i długiej walki teraz jest mi 1000 razy trudniej, i dlaczego kiedy przychodzi popęd nie potrafię go zatrzymać i zapominam o wsztkich swoich założeniach. Jak z tym walczyć czy terapia mogła by mi pomóc jeśli tak to jaka i jak się na nią zapisać. Pozdrawiam i czekam na odpowiedz.
  • 0

#36 iskra1987

iskra1987

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 9 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 27.10.2010, 19:48

Witam,
mój partner ma problem z masturbacją i pornografią. Od niedawna współżyjemy. Jak mogę mu pomóc naszą bliskością?
Czy kiedy przyznaje się wprost do napięcia wywołanego fantazjami współżyć czy raczej nie, by nie zaczął mnie "używać"?
  • 0

#37 pawiell

pawiell

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 19 Postów:

Napisany 13.11.2010, 23:39

Po całkowitym odstawieniu masturbacji mam pewne objawy somatyczne: stany lekowe, drgawki mięśni zaburzenia koncentracji byłem u lekarza ze spec. neurologii i psychiatrii i przypisał mi lek z grupy benzodiazepin do stosowania doraźnego stwierdził, że mam nadmierną podubliwość układu wegetatywnego ale że nie jest to schorzenie neurologiczne. Odstawiłem masturbacje i pornografie na 2 miesiące i czuje sie coraz lepiej objawy ustępują w ciągu tych dwóch miesięcy miałem tylko raz krótki kontakt z pornografia ale nie masturbowałem się a na drugi dzień podczas oddawania moczu doszło do wypływu nasienia bez erekcji ani orgazmu. Czy jest to coś niepokojącego ? I mam jeszcze takie pytanie bo już przestało mnie ciągnąć do pornografii i masturbacji coraz rzadziej mam jakieś erotyczne myśli i coraz mniejsze wrażenia we mnie wywołują. Czy gdy nadal bede trwał w abstynecji objawy somatyczne całkowicie ustąpią chodzi mi głównie o powrót do pełni zdolności koncentracji i zapamiętywania i o przestanie odczuwania zmęczenia? Ze swojego doświadczenia jak Pan myśli ile czasu może mi zająć powrót do pełni zdrowia? po 2 miesiącach jest znacznie lepiej ale nie jest jeszcze idealnie
  • 0

#38 out_of_controll

out_of_controll

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 154 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 14.11.2010, 15:13

  • Jak odróżnić abstynencję wspierającą zdrowienie od unieruchomienia będącego tylko drugim biegunem uzależnienia?
  • Czy mógłby Pan polecić jakąś literaturę na temat problemów z budowaniem i podtrzymywaniem więzi z innymi ludźmi?

  • 0

#39 Ocean soul

Ocean soul

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 58 Postów:
  • Płeć:Kobieta

Napisany 14.11.2010, 18:27

Hej! :)
Ja nie specjalista, ale w ostatnim pytaniu mogę polecić książkę.
Erich Fromm "O sztuce miłości".
Nie wiem jakiej lektury szukasz, ta książka jest bardziej filozoficzna i tak wprost gotowych rad nie daje, niemniej gorąco polecam.
  • 0

#40 Gregorian

Gregorian

    Początkujący user

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 1 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 23.11.2010, 16:41

Witam

Od dłuższego czasu nurtuje mnie pewna kwestia na którą niestety nie udało mi się znaleźć odpowiedzi.

Mam takie dość poważne,konkretne pytanie.

Czy wieloletnia, częsta kompulsywna masturbacja może spowodować nowotwór w obrębie prącia?

Mam tu w szczególności na myśli taki nowotwór jak czerniak.

Jak wiadomo nowotwór ten występuje głownie na skórze ale też może wystąpić na błonach śluzowych.

Czy przez długie i częste drażnienie prącia może coś takiego zaistnieć?

A jeśli tak to czy istnieją jakieś doniesienia,dowody na to w literaturze itd.?

I pytanie jeśli tak to czy może się taki nowotwór rozwinąć w naczyniach krwionośnych(poszerzone,pogrubiałe) prącia?

Liczę na szybką i konkretną odpowiedź.

Z góry dziękuję,
Pozdrawiam
  • 0



Także oznaczono tymi tagami: seksuolog, specjalista