Skocz do zawartości



Zdjęcie

Lynyrd Skynyrd - Dobra magia


  • Zaloguj się aby odpowiedzieć
2 odpowiedzi w tym temacie

#1 Outsider

Outsider

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 58 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 21.03.2010, 14:17

Witajcie! Uprzedzając pytania - nie, temat nie tylko o zespole.
Lynyrd Skynyrd to zespół który wiele przeszedł. Southern Rockowcy z Jacksonville nie mają łatwego życia. W 1977 spotkała ich tragedia, w wypadku samolotowym zginęło muzyków. 10 lat rozłamu, następnie kolejni muzycy odchodzili z tego świata. Obecnie pozostał tylko jeden z oryginalnego składu. Zespół kultowy, znany z wielu hitów (Simple Man, Freebird, Sweet Home Alabama)

Jednak przechodząc do sedna, chciałbym byście przeczytali wzruszający wpis dziennikarza muzycznego, który prowadzi programy radiowe - Pawła "Freebirda" Michaliszyna.

------------------------------------
http://www.musicserwis.com.pl/index.php/blog/878-lynyrd-skynyrd-dobra-magia

Tak mnie naszło; pare dni temu...i trzyma. Bezlitosnie. Lynyrd Skynyrd. Mimo zaproszenia nie pojechalem. To jak po wielu latach spotkanie ze starym przyjacielem. Wiem co sie z nim dzialo. Wiem co przezywał. Wiem ze zdołal podnieść sie z kolan. A jest-był we mnie lęk przed tym spotkaniem. Gdzies wewnatrz nie zgadzam sie na innych. Nie zgadzam sie muzyka udającego Leona. Nie godzę sie na inny fortepian; na Marka Matejkę.A z drugiej strony ogromnie sie cieszę że graja dalej.Jak dlugo?? Bóg jeden to wie. Boje sie że niedlugo. I nie chciałem patrzeć umierającemu Przyjacielowi w oczy. Jak tchórz. Tak sie teraz czuję. I smutno mi nieziemsko.
Ten zespól zmienił moje zycie. Ich MUZYKA , ICH zyciowa postawa , ICH przyjazń...
To ONI spowodowali że zacząłem rozumieć że MUZYKA to nie tylko dzwięki.
Kiedy powiedzialem Garemu w 1996 roku że LS pomógł mi wyjść ze straszliwego nałogu - patrzył na mnie zdumiony. A ja nie umialem w tym moim wzruszeniu powiedziec jasno ze ponownie uwierzyłem w siebie. W to że mam cos do spelnienia w moim zyciu. Pózniej napisałem to wyraznie w liscie.
Przez wieki słuchalem LED ZEPPELIN ...całym sobą..co tam reszta...Świat..liczyła sie wylacznie ich muzyka i ja. I alkohol. Pamietam te wszystkie mroczne - zamroczone noce przy In My Time Of Dying..brrrr...Nie zyłem juz w tym swiecie. Nie bylo mnie dla przyjaciół. Kompletnie zwariowałem staczając sie w ciemne czeluście Kashmiru..doslownie. Jest w muzyce LZ cos niepojetego..cos złowieszczego..coś tajemnego...cos co paradoksalnie jednak przyciagało i odzierało ze skóry...
Więc nagi juz byłem i bezbronny. I w takim stanie ..totalnego odretwienia brałem slub...przyszly na świat dzieci..byłem dla mej ukochanej Ewy tym trzecim dzieckiem. Nieobecny duchem....nieżywy. Dazed and Confused...
Przyszły mysli samobójcze..I inne..a gdzie Bóg???
Dlaczego o NIM zapomniałem...??
Bardzo chcialem zyć..baardzo. Mikołaj musial mieć normalny dom. Marta rownież . Ale ja wychowywalem sie praktycznie bez Ojca. Opuscił nas gdy ja mialem 7 lat a siostra 4...
Więc wiem , cóz to znaczy dla chlopca dom bez autorytetu; bez ojca.
I kiedys ponownie wrociłem do Lynyrd Skynyrd - do albumu Gold And Platinum.
Tylko ten wtedy mialem. Nie przesadzę że pewien splot nieprzypadkowych wydarzeń uratował mi zycie.
Freebird , Simple Man , Comin Home , Seasons , White Dove , That Smell...
I teksty. I z trudem poznawana ICH historia. Last Rebel ..zanim jeszcze sie narodził. Boże jak blisko mi było do tego przekazu. Ja..czarna owca w Rodzinie, odkryłem nagle inny swiat. Wcale nie prostszy ale pozbawiony wszelkiego zla.
I wypady na gieldy plytowe. Zdobyc coś z ICH dyskografii graniczyło z cudem.
Zdobyłem.Wiedziałem juz wtedy o ICH smierci i przeklętym losie ...
A przecież wiedzialem że przed kazdym koncertem ta grupa zawadiaków z Jacksonville odmawiała wspolnie modlitwę.
I wtedy pojawił sie w moim zyciu pewien czlowiek. Ksiądz. Przypadek. Nie wierze w przypadki. Ksiądz alkoholik. Nie policjant , nie muzyk , nie kominiarz a wyslannik Boga - ksiądz. Od tej wizyty wieki temu juz nigdy nie wypiłem alkoholu. Wtedy urodził sie Freebird. tego pamietnego wrzesnia.Wrociłem do Boga na kolanach...I dzis juz tylko dziekuję. Mam za co.Zreszta - przez ogrodek mówie o tym w WNTR.
Taa..doslownie jak Feniks - Freebird powstałem do nowego życia . Dla siebie , dla Ewy , dla Mikołaja , dla Marty ..dla swiata.
W tym czasie KTOŚ ważny do dzis - powiedział mi patrząc w oczy. Paweł - uwierz w to że jestes wybrańcem. Że ta druga szansa nie jest ci dana za darmo. Masz dar. Potrafisz dzielić sie z innymi tym najwazniejszym. A ja juz wtedy wiedziałem o co idzie. I jak sądzę nie zmarnowałem dotąd tej szansy.
Krotko pózniej usiadlem za mikrofonem kultowego Radia Ja - Jarocin.
I pojechałem. Nie tylko o muzyce.
Musiałem przejść przez piekło by teraz ze swobodą przewalac tony "węgla" w WNTR.
I LYNYRD SKYNYRD; zawsze przy mnie. Wazni jak Rodzina. Nigdy nie znalazłem w ich tekstach ani krztyny zla. Odnosiłem wrazenie że pisza o mnie.
W końcu po wysyłaniu setek playlist w 1996 roku LS zaprosili mnie imiennie na koncert w Loreley w Niemczech. Nie opiszę Wam tego co tam czułem..co i dzis czuje gdy przywołuję to w pamięci.
Napisałem Wam o tym wszystkim dlatego byście zrozumieli czym dla mnie jest LYNYRD SKYNYRD.
Nic sie nie zmienilo ; moze tylko to ze z coraz większym smutkiem mysle o NICH.
Na podwojnym albumie God And Guns , który przysłał mi Gary napisal...
..." nawet jesli wymrze ostatni z nas to i tak jeszcze jeden Freebird zostanie przy zyciu , w Polsce , w Pleszewie..."
Płyta zawiera dwa podpisy : Garego i Johnnego. Oni chyba wyczuwaja to co ja czuje wymawiając te nazwę. To jak z przywoływaniem duchów. Gram ich nowy kawalek i mówie w radio - LYNYRD SKYNYRD..i widzę glownie Cala Resztę tak bardzo odległą. Juz po tamtej stronie.
Dlatego tak bardzo bałem sie jechac na ten koncert. Tak bardzo. Mysle że napisalem wszystko dość jasno.
To dzieki NIM nosze kark wyprostowany ; w kościele zajmuje miejsce przy ołtarzu ; mówie codziennie swym bliskim jak bardzo ich kocham.
Przyszli do mnie ze swoja muzyka w najgorszym momencie mego zycia..gdy wylatywałem juz z zakretu.
Dzis mam najwspanialsza Rodzine na swiecie. Cudowne dzieciaki- Kochającą mądrą Żonę i paru oddanych przyjacioł. Nie godze sie z kłamstwem , obłudą i cynizmem.
Zawsze stane w obronie slabszych. Tak ludzi jak i zwierząt. Nie jestem lubiany w tzw środowisku. Własnie za pyskata gębę , za nazywanie rzeczy po imieniu i w prawdzie.
Godzę sie z tym. Choc i sam bywam złosliwy wobec debili.
Cóż....
..."Mama told me when I was young
Come sit beside me, my only son
And listen closely to what I say
And if you do this it'll help you some sunny day..."
pozdrawiam

Pawel Freebird Michaliszyn


--------------------

Być może, dla kogoś będzie to jakimś znakiem, motywacją, przykładem do działania.

Kilka utworów LS:

- Simple Man
- Sweet home alabama
- Tuesday's Gone
- Freebird
Mniej znane ale polecam :
- Lucky Man
http://www.youtube.com/watch?v=6hMKoBItVKY - Life's Lesson's

Pozdrawiam :)
  • 0

#2 kjak

kjak

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 51 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 28.07.2010, 14:38

Piękna opowieść i piękna muzyka... Dla mnie tekst "Simple Man" to drogowskaz w życiu, a przy "Tuesday's Gone" łzy się same cisną do oczu...
  • 0

#3 czymu

czymu

    Bywalec

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 163 Postów:
  • Płeć:Mężczyzna

Napisany 05.09.2010, 01:32

z chęcią zapoznam się z ich muzyką, na pierwszy ogień album ich debiut. Podobno najlepsza płyta z tego co czytam i znajdują się tam omawiane przez was utwory.
  • 0