Skocz do zawartości



Najlepiej oceniane


#184731 Poradnik-kurs wychodzenia z nałogu "Karmić właściwego wilka"

Napisany przez sinn3r on 20.12.2012, 14:07

Jest mi niezmiernie miło przedstawić Wam efekt zbiorowego wysiłku tłumaczy z naszego forum w postaci poradnika-kursu "Karmić właściwego wilka" dostępnego w naszym ojczystym języku.

Autorem poradnika jest Alex. Tekst oryginalny w języku angielskim jest dostępny na jego stronie internetowej: http://feedtherightwolf.org

Załączony plik  Karmić właściwego wilka.pdf   996,08K   9988 Ilość pobrań

Zapraszam do pobierania, lektury - korzystania z tego, co może wspomóc w wychodzeniu z uzależnienia.

Tłumaczenie nie jest idealne, pamiętajcie, że zostało stworzone przez amatorów. :) Wszelkie uwagi do tłumaczenia, propozycje korekt proszę zgłaszać do mnie, do QqraA, albo w tym wątku.

Roboczy wątek tłumaczenia znajdziecie tutaj

Tak oto, zapowiadany św. Mikołaj przyszedł z prezentem do wszystkich! :santa2:
.. i zdążył przed Końcem Świata wink.gif

 

 


  • 35


#164418 Metoda elastycznej koncentracji sił

Napisany przez steppenwolf on 29.01.2012, 00:40

Przychodzi taki dzień, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś uzależniony.

Tak po prostu, stało się.

Decyzja o podjęciu walki nie pojawia się od razu - zwykle przez dłuższy lub krótszy okres czasu dopuszczasz zachowania znajdujące się na granicy Twojej tolerancji, albo stopniowo przesuwasz ją uciszając głos sumienia, udając przed samym sobą, że wszystko jest w porządku, że taki jesteś, że inni tacy są, że to Ci się należy.

W końcu jednak Twoja psychika wydaje pełen desperacji krzyk wołania o pomoc - mogą to być łzy rozpaczy po kolejnej nocnej sesji z porno, poważne kłopoty w pracy/na studiach albo Aha-Erlebnis przeżyte rozmyślając wieczorem w ciszy nad tym co takiego wydarzyło się w Twoim życiu, że straciłeś nad nim kontrolę.

Tym samym odnosisz pierwsze zwycięstwo - dokonujesz identyfikacji problemu. Jest to punkt wyjścia, pojawia się postanowienie poprawy, czujesz nagły przypływ sił, radość i nadzieję, że już wiesz o co chodzi i że będzie lepiej.

Od tego momentu zaczynają się schody. Im bardziej się starasz, tym mocniej upadasz. Starasz się zerwać z uzależnieniem, ale ono udowadnia Ci, że jest silniejsze. Czujesz się bezbronny.

W końcu upadasz, mocno i z całej siły, sycisz się pogrążając się ordynarnie w syfie, być może bardziej niż kiedykolwiek dotąd.

Spoglądasz potem w lustro i przerażony zastanawiasz się, czy masz jakiekolwiek szanse i czy już zawsze tak będzie...

To jest prawdziwy początek Twojej walki.

Trafiając na to forum w stanie totalnej rozsypki na początku szukasz pocieszenia i zrozumienia... i słusznie - poczucie swojej własnej wartości w takim momencie jest bliskie zeru. Akceptując swoją sytuację, masz w końcu własny przyczółek, bezpieczną przystań której nie jest wstanie zmieść nawet potężny ciąg - w końcu jesteś uzależniony i nie jesteś jedyną osobą z tym problemem.

Niestety, wiele osób pozostaje na tym etapie przez bardzo długi okres czasu, ponieważ nie wie co dalej, a nałóg nie śpi - możesz być tego nieświadomy, ale jest to swoistego rodzaju "wyścig zbrojeń" z własnym uzależnieniem - jeśli zbyt długo tkwisz na pewnym etapie, który osiągnąłeś w zmaganiach z nałogiem, znajdzie on sposób by sprowadzić Cię z powrotem w bagno.

Tymczasem pokonywanie tej samej drogi jest nużące i wcale nie wymaga mniej wysiłku niż za pierwszym razem.

Dochodzisz do wniosku, że sama wola walki i akceptacja siebie w minimalnym wymiarze to nie wszystko.

Potrzebujesz metody. Na stronie dostępnych jest wiele możliwości, a w internecie znaleźć można ogromną ilość materiałów, ale nie bardzo wiadomo od czego zacząć, a na zapoznanie się z nimi wszystkimi często brakuje czasu.

Z tego powodu chciałbym podzielić się z Tobą czymś co opracowałem zmagając się z tym problemem przez 2 lata.
 
Metoda elastycznej koncentracji sił

Jest to zbiór podstawowych zasad i narzędzi, których zestawienie ze sobą i regularne stosowanie pozwoli Ci po pewnym czasie stosowania ustabilizować swoją pozycję w starciu z nałogiem, zyskać inicjatywę w tej walce i osiągać coraz lepsze wyniki, przechylając stosunek sił na Twoją stronę.

Jeżeli chcesz albo musisz dokonać modyfikacji tej metody, droga wolna. Każdy człowiek jest inny, najlepiej walczy się w oparciu o spersonalizowany zestaw narzędzi - moim celem jest tylko i wyłącznie wskazanie Ci tych narzędzi, które są w moim mniemaniu najskuteczniejsze.

1)Mindset, czyli nastawienie:

Szacunek do przeciwnika.

Tak w skrócie można określić najlepsze psychiczne nastawienie do walki. Zwykle początkowe, a nawet dość zaawansowane etapy zmagania z problemem onanizmu czy seksoholizmu to mieszanina buńczucznej brawury i całkowitego psychicznego dołka. Kilka do kilkunastu dni nadziei, a potem równia pochyła która strąca nas z naszego wzniesionego naprędce piedestału Panów i Pań Własnego Losu, którzy Od Dzisiaj Już Nigdy Więcej w kloakę, którą sami pomagamy nieświadomie napełniać.

Nie chodzi tu o samą pokorę, bo ta nie zawiera w sobie akceptacji konieczności podjęcia wyzwania, oznacza ona tylko akceptację, że istnieje coś co jest od nas silniejsze - nic poza tym.

Szacunek dla przeciwnika to uznanie jego siły (pokora) w kontekście swoich własnych możliwości (siła) do zwycięskiego dla nas starcia z nim.

Całość daje równowagę umysłu i pozwala zapanować nad dołkami psychicznymi w jakie człowiek wpada. Świadomość tego, że fatalny nastrój i gorzki smak porażki to tylko subiektywne odczucie, które minie, pomaga.

Szacunek przejawia się w różny sposób na różnych etapach walki - zrozumienie tego jest ważne dla kogoś kto walkę zaczyna, już ją podjął lub jest już na dobrej drodze do tego, aby ją zakończyć.

Szacunek dla kogoś, kto zaczyna walkę oznacza akceptację tego, że na początku walki jest słabszy od przeciwnika. Taka jest prawda - decyzja o dokonaniu diametralnej, pozytywnej zmiany w Twoim życiu została dopiero podjęta, tymczasem przez lata utrwalone w Twoim życiu zostały przez Ciebie zachowania, które wzmacniały nałóg.

Można to spokojnie porównać do szarży przez otwarte pole na gniazda karabinów maszynowych.

Przyczyna dla której tak jest tkwi w chemii mózgu i mechanice uzależnienia - nie będę się wdawał w tym momencie w jej szersze opisywanie, więcej informacji na ten temat uzyskasz z załączonych do tej wiadomości odnośników , dość by powiedzieć, że za żądze i siłę nałogu odpowiedzialny jest tzw. układ limbiczny w mózgu odpowiedzialny za nasze prymitywne instynkty, chęć przetrwania, głód, zaspokojenie podstawowych popędów (również popędu seksualnego).

Działanie tej niezbędnej, ale prymitywnej części mózgu było przez lata wspomagane przez Twoje działania w postaci oglądania pornografii, masturbacji kiedy tylko przychodziła Ci na nią ochota, korzystania z przygodnego lub płatnego seksu bez opamiętania itp. - wytworzyły się w ten sposób w Twoim mózgu mocno utrwalone ścieżki postępowania - tak silne, że Twoje racjonalne procesy myślowe straciły nad nimi panowanie i prędko tego panowania nie odzyskają.

W związku z powyższym musisz zrozumieć, że zmiana wymaga czasu, że jeszcze nie raz będzie bardzo ciężko, ale przy tym wszystko musisz pamiętać, że można z tym skutecznie walczyć - nie każdą bitwę możesz wygrać, ale też nie każdą musisz przegrać. Każde zwycięstwo, szczególnie to okupione dużym wysiłkiem, przesuwa Cię do przodu i zaowocuje zwiększeniem Twoich możliwości w opieraniu się pokusom, ponieważ osiągasz je w wyniku racjonalnego postanowienia.

Z tego powodu w tematach nowych użytkowników spod szyldu "100 zielonych dni", "zielony miesiąc", "Tytan zwycięży nędzny nałóg" pojawiają się bardziej doświadczone głosy, zachęcające do wyważonego nastawienia. Jest to podejście słuszne.

Nałóg nie jest potężny i niezwyciężony, a Ty nie jesteś bezsilny w jego obliczu, ale początki są, będą i były ciężkie. Im szybciej to zrozumiesz i przyswoisz, tym szybciej pójdziesz do przodu.

Szacunek dla kogoś, kto osiągnął już w walce z nałogiem to z jednej strony spokojne zaakceptowanie swoich osiągnięć na tym polu, a z drugiej ciągłe zmaganie z nowymi pokusami i nowymi sposobami na jakie jesteśmy wystawiani. Jest to w miarę równorzędne zmaganie z samym sobą, porównywalne do starcia dwóch drużyn tej samej klasy w dowolnym sporcie zespołowym - każda z nich może wygrać mecz, każda ma mocne i słabe elementy, każda jest zdolna do okresowej dominacji nad przeciwnikiem, ale ten przeciwnik jest wciąż groźny i jeszcze nie raz przyjdzie się nam z nim zmierzyć. Zarówno jedna jak i druga strona próbuje się co jakiś czas czymś zaskoczyć. Rolą uzależnionego jest myślenie dwa kroki w przód z jakimi zagrożeniami może się spotkać - jeśli robi to skutecznie, to zaczyna dominować nad uzależnieniem, ale wciąż zdarzają się okresy, w których przegrywa ze względu na zagrożenie, którego w porę nie przewidział, albo (co gorsze) przewidzieć nie mógł.

Szacunek dla kogoś, kto nałóg zwyciężył oznacza najprawdopodobniej uznanie, że nigdy go ostatecznie nie pokonał, że on zawsze może wrócić, w związku z czym należy cały czas postępować tak, aby nigdy mu się to nie udało. Nie mogę napisać na ten temat nic więcej, ponieważ nie osiągnąłem jeszcze tego poziomu w walce.

2)Podstawowe zasady walki z nałogiem

Wujek Dobra Rada Radzi:
- nie da się zerwać z masturbacją oglądając pornografię - to jest naczelna zasada. Ponownie w wielkim skrócie: pornografia to paliwo dla nałogu. Pornografia jest hiper-stymulantem, który działa na naszą limbiczną część mózgu (odpowiedzialną za prymitywne zaspokajanie potrzeb). Zwykle jest tak, że hamulce racjonalnej części mózgu potrafią kontrolować w dużym zakresie sygnały z tej prymitywnej części mózgu - jednak w przypadku osoby uzależnionej, a w szczególności uzależnionej od naturalnych źródeł stymulacji (tłuste jedzenie, zaspokojenie seksualne itd.) te hamulce są - w zależności od poziomu uzależnienia i charakteru nałogu - osłabione - racjonalna część mózgu cały czas przegrywa z częścią limbiczną - tak jest z każdym uzależnionym - dlatego do wzmocnienia racjonalnych postanowień konieczne jest odcięcie od głównego źródła stymulującego część limbiczną mózgu - pornografii. Inaczej nie masz szans ani przerwać ciągu, nie mówiąc już o wyjściu z tego.

Koniecznie zapoznaj się z filmem Your Brain on Porn oraz z pojęciem Efektu Coolidge'a, aby zrozumieć lepiej ten mechanizm.

Wyeliminowanie pornografii praktycznie gwarantuje, że wyeliminujesz również tzw. ciągi, to jest serię kilku do kilkunastu upadków na krótkiej przestrzeni czasu, które z jednej strony warunkują chęć sięgnięcia po jeszcze cięższe materiały w jeszcze większej ilości (ponieważ mózg przyzwyczaja się do pewnego poziomu impulsów i potrzebuje mocniejszych treści aby osiągnąć ten sam poziom haju).

Teraz uwaga: Ciągi wyrażają przede wszystkim nasilenie się problemów leżących u źródła samego nałogu, a dopiero potem nałogu per se - nasilenie się nałogu wyraża przede wszystkim rodzaj materiałów, usług albo zachowań do jakich się uciekamy.

Wiele osób, które zaczyna walkę (ale też część, która w niej trwa) koncentruje się na skutkach problemów, które napędzają nałóg tj. właśnie na ciągach, więc stara się im przeciwdziałać widząc ratunek w pozornie odwrotnym zachowaniu tj. tzw. (kolokwialne) dupościsku czyli dużej mobilizacji sił i środków, mającej na celu niemal wyłącznie osiągnięcie dużej liczby czystych dni. Problem z tego rodzaju mobilizacją polega zwykle na tym, że angażuje (paradoksalnie) więcej sił niż powinno zostać do walki z nałogiem w danym momencie użytych, a z drugiej oparte jest praktycznie wyłącznie na czasowym skoku motywacji, który mija i nie pozostawia miejsca na głębszą refleksję. Ujmując to obrazowo, dupościsk to drużyna żołnierzy która w filmie akcji po utracie jednego z towarzyszy opróżnia połowę zapasu amunicji w ciemność z bojowym krzykiem na ustach, podczas gdy przeciwnik przeczekuje spokojnie w oddali ten moment i wraca po tym dość efektownym, ale mało efektywnym popisie siły.

Istotą metody jaką stosuję, jest balans w koncentracji swojej energii. Przede wszystkim ważne jest poświęcenie czasu na identyfikację źródeł swoich problemów. Kiedy już się je odnajdzie, należy robić wszystko aby te źródła wyeliminować - jeżeli jest to niemożliwe, należy ograniczyć ich wpływ.

Przy tym wszystkim należy pamiętać, że najważniejsze jest dokonywanie zmian w życiu codziennym, ponieważ to jak wygląda nasze życie codzienne wpływa bezpośrednio na siłę mechanizmów jakie popychają nas do sztucznego "podkolorowania" swojego świata. Innymi słowy, łatwiej jest walczyć z nałogiem gdy nasz poziom zadowolenia z życia w innych dziedzinach rośnie, bo mamy wtedy więcej sił.

Więcej sił pozwala na skuteczniejszą walkę z nałogiem, naturalnie osiągnięte zielone ciągi, a tym samym daje nam jeszcze więcej sił do wprowadzania zmian w naszym życiu.

Jak to wygląda w praktyce?

Załóżmy, że jesteś studentem/studentką i zbliża się trudny egzamin, do którego należy się solidnie przygotować.

Człowiek w pełni zdrowy ocenia racjonalnie czas przygotowania do egzaminu na 3 tygodnie. Po tych trzech tygodniach, w zależności od nakładu pracy, zdaje ten egzamin lepiej lub gorzej, ewentualnie nie zdaje go z przyczyn, które wpłynęły na jego racjonalną ocenę sytuacji (lenistwo itd.)

Człowiek uzależniony podobnie ocenia czas przygotowania do egzaminu na 3 tygodnie, ale jeśli chce go zdać musi włożyć więcej czasu w przygotowanie się do niego, ponieważ jego umiejętności są zaniżone przez wpływ nie tylko samego nałogu (gorsza pamięć, słabsze nerwy, zarwane przez nałóg noce) ale także jego przyczyn, które są przez niego amplifikowane/wzmacniane (eskapizm, niskie poczucie własnej wartości). O ile więc uzależniony potrafi rozumować w sposób racjonalny, to implementacja/wprowadzenie racjonalnych zachowań w życie przychodzi mu z dużo większym trudem. Jeżeli uzależniony nie wziął poprawki na swoje ograniczenia, dozna porażki, która stanie się paliwem zarówno dla przyczyn jak i dla samego nałogu.

W takim wypadku głównym problemem studenta/studentki staje się egzamin, a nie nałóg. Skuteczna koncentracja sił na głównym problemie spowoduje, że nałogowiec poczuje się pewniej, jego poczucie wartości wzrośnie (ponieważ nie dość, że poprawnie ocenił sytuację to jeszcze odpowiednio się przygotował, a więc wykazał inteligencję) co automatycznie przy okazji wpłynie dodatnio na jego walkę z nałogiem (efekty regularnej pracy wzmacniają racjonalne myślenie).

Nie chodzi więc o walkę z nałogiem z całych sił, zawsze i za wszelką cenę, wszelkimi możliwymi środkami. Chodzi o skuteczne identyfikowanie problemów w życiu codziennym, skuteczne radzenie sobie z nimi, pracowanie nad poczuciem własnej wartości, nad kompetencją w obranej przez siebie dziedzinie, realizowanie swoich marzeń. To da nam energię, którą należy następnie przełożyć na walkę z nałogiem i jego efektami (samodyscyplina kształtuje charakter). Jest to perfekcyjna odwrotność ciężkiego pornograficznego ciągu - zdrowe realizowanie swoich potrzeb w różnych dziedzinach powoduje, że potrzeby układu limbicznego zostają zaspokojone w sposób dodatni (np. poprzez przeżywanie przygód, udane spotkania ze znajomymi, skuteczne mierzenie się z problemami, rozwijanie własnych pasji itd.)

Z wyżej wymienionych przyczyn, oglądanie pornografii jest nie do zaakceptowania gdyż "otępia" Twoje możliwości wpływu innych bodźców, które nie są aż tak silne aby normalnie przebić się przez jej wpływ. Jest to więc inwestycja, która zwróci się dopiero w dłuższym okresie czasu, ale w końcu to nastąpi. Musisz się jej wyrzec

3)techniczne metody wsparcia walki
- wyposaż komputer w filtr - osobiście polecam Blue Coat K9 - sam filtr nie pomoże (kiedy nałóg bierze górę, racjonalna część mózgu jest mu podporządkowana - starasz się usunąć hasło, które sam ustaliłeś na 20 znaków, a potem wywaliłeś z pamięci. Blue Coat K9 ma ciekawą funkcję polegającą na odzyskiwaniu hasła - beznadziejne? NIE! Funkcja ta to dobra broń, bowiem działa TYLKO RAZ na dobę, a sam Blue Coat blokuje (jeśli jest włączony) wyniki wyszukiwania sposobów obejścia go. Innymi słowy czujesz ciśnienie i to, że będzie po Tobie => odpalasz funkcję przywracania hasła i następnie KASUJESZ wiadomość z nim! Potem możesz już gryźć framugi i rzucać monitorem - o ile nie masz wiedzy z informatyki na dobrym poziomie, jesteś "bezpieczny" do momentu aż odzyskasz nad sobą kontrolę.
- regularnie prowadź kalendarz na forum - systematyczne, regularne prowadzenie kalendarza na forum to takie 20 pompek na dobry początek lub koniec dnia, pozwala na w miarę obiektywne ocenienie postępów lub regresu w walce, czasem działa jako orzeźwiający prysznic, jest również treningiem szczerości wobec samego siebie ; kalendarz tak jak filtr jest celem ataku uzależnionego w fazie uruchomienia - uzależniony unika prowadzenia go, podważa sens jego prowadzenia, podkreśla, że wprowadza on go w depresyjny nastrój, że nie ma czasu go prowadzić - wszystko to jest oczywiście wymówką, jeżeli nałóg bierze górę, kalendarz znika (czasem nawet z jego użytkownikiem wink.gif)
- chwile wolnego czasu poświęcaj na research nowych metod walki z nałogiem - przejrzyj zawartość tego forum, zajrzyj na strony takie jak http://npsupport.net/community/ czy http://www.sexualrec...-addiction.php.

Takich stron jest więcej.

Tak jak już pisałem, nałóg nie śpi i potrafi podejść uzależnionego od innej strony, często z miejsca z którego w ogóle nie spodziewa się zagrożenia, musisz więc nabyć jak najwięcej teoretycznej wiedzy na temat uzależnienia, aby móc odeprzeć jego atak także w sytuacjach, których nie jesteś w stanie z góry przewidzieć

4)walka w praktyce
- pierwsze czyste dni po ciągu to niebezpieczna faza - Twoje uzależnienie dalej ma się świetnie, po prostu na jakiś czas zostało zaspokojone, ale działa CAŁY CZAS, głównie poprzez tzw. "flashback'i" (przebłyski scen erotycznych z filmów, które wielokrotnie widziałeś albo wspomnień z życia o tym charakterze) - już one same mogą spowodować szybkie sięgnięcie po porno/masturbację. Wystrzegać należy się też wszystkiego co ma podtekst erotyczny (innymi słowy zdjęcia seksownych modelek w strojach kąpielowych odpadają), podobnie z tapetami z seksownymi kobietami na komputerze, zdjęciami na portalach społecznościowych, śmiałymi scenami z filmów itd. itd. Innymi słowy nałóg atakuje uzależnionego na poziomie na którym normalny człowiek nie odczuwa żadnego albo minimalne napięcie seksualne - u nałogowca funkcjonuje to albo jak "efekt motyla" (zdjęcie ślicznej modelki o 17:00 a o 20:00 porno), ewentualnie jak "efekt kuli śnieżnej" (zdjęcia z pokazów mody - zdjęcia bardziej roznegliżowanych kobiet - zdjęcia soft erotica - porno), łatwo jest to pojąć od strony teoretycznej, ale w praktyce ciężko jest reagować od razu na pierwszym poziomie tego mechanizmu, na pierwszy rzut oka bowiem nie robi się nic niewłaściwego, a skoro nie jest to nic niewłaściwego, to nikt (a już w szczególności uzależniony) nie ma zakodowanych mechanizmów ostrzegania na tym poziomie, jest to coś bardzo trudnego do wyrobienia

- analizuj nałóg - nie nie chodzi o wybranie filmu porno dekady. Przede wszystkim, zastanów się czemu to robisz i dlaczego chcesz zerwać. Ma to znaczenie, dlatego że NIE DA SIĘ z tym nałogiem zerwać z podejściem "Lubię to i w sumie potrzebuję tego, ale tak naprawdę nie chcę tego robić", a takie podejście nie pozwala z nałogu wyjść. To pat/zugzwang, stąd na zmianę zielone i czerwone ciągi. Polecam lekturę tego posta: http://onanizm.pl/?/...asocjacyjnego/. Większość użytkowników trafia na to forum, bo czują się wyprani z poczucia własnej wartości, chcą walczyć, ale od tego daleka droga do poprawy. Najważniejsze jest jednak nie poddawanie się po porażce. W tym przejawia się siła woli w walce z tym nałogiem - będzie coraz lepiej, a w końcu "zaskoczy". Warto też przeczytać Dzikie Serce. Tęsknoty Męskiej Duszy Johna Eldregde'a. Ta książka naprawdę potrafi oczyścić umysł z szumów i lepiej zrozumieć problem mężczyzny z tym nałogiem. Dla kobiet dostępna jest analogiczna, chociaż (podobno) nie tak już znakomita pozycja Eldredge'a i jego żony pt. Urzekająca. Odkrywanie tajemnicy kobiecej duszy

- wentyluj - jeśli nie masz z kim o tym pogadać, załóż na forum własną ścieżkę i dyskutuj, o swoich problemach, o metodach walki. Najskuteczniej jest jednak porozmawiać z osobą, która Ci ufa, jednak w miarę możliwości nie powinna to być Twoja dziewczyna/Twój chłopak - w ostateczności (i to kiedy naprawdę nie ma innej możliwości) może być to Twój mąż/żona - na tym poziomie relacji jest to i tak ostateczność. Jestem zdania, że walka o czystość to walka o własną męskość/kobiecość, a tej nikt nie otrzymuje z czyjąś pomocą => trzeba ją sobie wywalczyć samemu. Jeżeli uważasz, że mówiąc o tym dziewczynie/narzeczonej/żonie będzie lżej, to pewnie masz rację. Jeśli uważasz, że ta wiedza w żaden sposób ich nie obciąży, to się mylisz. Mężczyźni mają w stosunku do tego problemu większą tolerancję i zrozumienie, ponieważ większość z nich nie traktuje go tak poważnie jak kobiety.

- musisz być wypoczęty - jeśli masz dziwne godziny pracy, dostosuj do tego sen. Staraj się również wstawać wcześnie rano, daje to pewną przewagę psychiczną - inni śpią, zbierają się dopiero za pracę, a Ty już na nogach. Przestawienie zegara biologicznego jest nieprzyjemne (zwykle polega na tym, że kładziesz się spać jak zwykle tj. późno, a cały tydzień budzisz się trzema budzikami rano - w końcu sam padasz ze zmęczenia o zamierzonej porze

- mierz siły na zamiary - już o tym pisałem, organizacja i przemyślenie potencjalnych źródeł problemu jest niezbędne do ograniczenia ilości upadków - co masz zrobić jutro, jeśli możesz zrób dziś, nagradzaj się za włożony wysiłek, jeśli przewidujesz, że dana sytuacja w takim lub innym momencie, podczas tej lub tamtej czynności może Cię uruchomić, staraj się jej uniknąć, jeżeli nie możesz tego zrobić, staraj się do niej zmobilizować. Tak, zwrotu "uniknąć" użyłem specjalnie - nie musisz się martwić o brak stawania czoła takim sytuacjom i hartowania się w nich - wierz mi, będziesz ich miał aż nadto...

5)sublimacja - potężny mechanizm, prawdziwa armata w walce z nałogiem, tak potężna że wymaga osobnego punktu. Użytkownik naffarin rzucił gdzieś w moim kalendarzu hasło "sublimacja" i to ziarno wykiełkowało dając mi broń, której nic nie jest w stanie pobić, coś czego mi do tej pory brakowało. Jeśli odczuwasz napięcie seksualne cały czas (czytaj: dupościsk), tzn. że coś robisz nie tak - zwykle polega to na nie robieniu tego, za czym optuje Twoja racjonalna część mózgu - pracowaniu nad swoją duchowością, uczeniu się, polepszaniu kontaktu z przyjaciółmi, rodziną. Sublimacja to DOSŁOWNE przeniesienie energii popędu seksualnego na akceptowalne społecznie cele. Zamiast marnować czas na pornografię i zabawy z samym sobą, CHCESZ się uczyć, iść do kościoła i żarliwie się modlić, zrobić jakieś dobre uczynki, pomóc komuś, napisać opowiadanie, popracować by dostać dobry stopień albo premię.

Nie robisz tego jednak w pełni świadomie.

Ten mechanizm działa częściowo automatycznie i działa coraz lepiej, jeśli nad nim pracujesz i starasz się odkryć to co Cię w życiu motywuje. Dobrą wiadomością jest to, że im bardziej nad nim pracujesz, im bardziej pracujesz nad własną samodyscypliną, tym łatwiej o sublimowanie a trudniej o upadki.

Duże pole do popisu mają tutaj osoby, które stawiają na wiarę, modlitwa i praktykowanie religii to bowiem skuteczne narzędzie samodyscypliny. Jako (ostatecznie jednak) racjonalista stawiam na ćwiczenia fizyczne, jak się zrobi cieplej, spędzę trochę czasu w górach. Ktoś inny może trenować sztuki walki, taniec towarzyski, albo pomagać innym w ramach wolontariatu.

Zastępowanie inną wciągającą, acz bezproduktywną, czynnością masturbacji (np. graniem na komputerze, oglądaniem nałogowym telewizji, obżeraniem się), nic nie daje. Po pierwsze dlatego, że nawet jeśli lubisz robić to coś i dostajesz dzięki temu zastrzyk dopaminy, to i tak nigdy nie będzie on tak wielki jak zastrzyk który dostajesz dzięki pornografii połączonej z masturbacją czy samej masturbacji nie mówiąc już o w pełni rozwiniętym seksoholizmie. Najlepszym dowodem na to, jest fakt, że wszyscy siedzimy na forum uzależnienia od masturbacji i erotomanii, a nie na forum uzależnienia od gier komputerowych czy waniliowych lodów. Ponadto będziesz odczuwać i tak dysonans. Dojdzie do Ciebie, że to bezproduktywna czynność, która do niczego na dłuższą metę nie prowadzi => powrót do pornografii i masturbacji gotowy.

Inne bezproduktywne czynności dające zastrzyk dopaminy to najsłabsza wersja sublimowania, lepiej połączyć je z socjalizacją (np, iść z ze znajomymi na bilard, na piwo, umówić się do kafejki internetowej). Innymi słowy należy odróżnić wartościowy mechanizm przeniesienia od tego deficytowego (przykładowo: nawalenie się co sobotę na imprezie zamiast ostrej sesji z pornosami to mechanizm deficytowy)

6)wróg u bram - czyli co robić, kiedy ciśnie.

Zwykle te metody zawodzą na etapie pierwszych dni odstawienia, bo podnieta jest silniejsza od jakiejkolwiek racjonalnej metody obrony, warto więc pracować nad nimi w każdym momencie, nawet przy najmniejszym napięciu seksualnym. Metody, które uważam za skuteczne, to:

hooking - uzależnienie jakiejś czynności obronnej racjonalnego umysłu od odczuwania napięcia seksualnego, moim zdaniem najskuteczniejsza forma obrony, ponieważ działasz przy pierwszym uderzeniu nałogu, a często i prewencyjnie. Np. jeśli zaczynasz rano, po paru zielonych dniach odczuwać nagle podniecenie seksualne, automatycznie kierujesz myśli na obraną czynność defensywną i dokonujesz jej w sposób ciągły aż napięcie opadnie.

Zła wiadomość dla racjonalistów - Najlepszą metodą hookingu jaką znam jest modlitwa - spowiadając się kiedyś, kiedy moje poglądy były inne, ksiądz poradził mi, abym za każdym razem kiedy czuję napięcie, odmawiał modlitwę "Ojcze Nasz". Metodą hookingu może być poranna modlitwa - nie zastanawiasz się nad tym, że jesteś podniecony skoro świt, tylko odczuwasz jedną potrzebę - klęknąć i zacząć dzień od modlitwy - ponownie sublimacja i hooking. Modlitwa działa doskonale, jest też formą obrony którą możesz zastosować wszędzie, przy okazji zawiera element sublimacji (zaspokaja potrzebę duchową człowieka).

Jeśli nie jesteś wierzący, możesz nauczyć się jakiegoś wiersza i do znudzenia deklamować go w myślach. Hooking można połączyć z każdą inną metodą, ale te wymagające aktywności fizycznej są mniej skuteczne (ciężko zrobić 20 pompek jadąc w autobusie - a popędzanie wodzy fantazji w środku lokomocji może zemścić się wieczorową porą...)

ćwiczenia fizyczne - do bólu, jak się zmęczysz, będziesz chciał tylko spać, a i poczucie własnej wartości skoczy. Jesteś świetny, zrobiłeś więcej pompek niż wczoraj, po co Ci porno. Dobra metoda, ale wymaga odpowiedniego miejsca i czasu.

spacer - ciśnie? Idź się przewietrzyć, przemyśl. Metoda niestety czasochłonna ale o niezłej skuteczności.

zimny prysznic - metoda ala zakład psychiatryczny, odbija Ci - zawsze możesz się ochłodzić. Metoda o w gruncie rzeczy słabej/nędznej skuteczności. Zwykle jeśli jesteś gotów na zimny prysznic to nawet on nie pomoże.

kasowanie hasła awaryjnego z filtra - katapulta racjonalnego umysłu w walce z nałogiem, wspomniany już przeze mnie program Blue Coat K9 wysyła hasło awaryjne raz na dobę. Nigdy nie zapamiętujesz prawidłowego hasła (zawsze wpisujesz ciąg znaków i cyfr z kartki, którą potem wyrzucasz), a awaryjne hasło dostajesz tylko raz na dobę. Wchodzisz na filtr, wysyłasz awaryjne hasło na pocztę internetową, gdzie je kasujesz. Racjonalny umysł cieszy japę i przybija piątkę, a limbiczny serwuje Ci katorgę w akcie zemsty. Metoda awaryjna o średniej skuteczności - jeśli nie masz zachomikowanych filmów z treściami erotycznymi, zdjęć, filmów fabularnych z mocniejszymi fragmentami, masz szansę się wybronić. W najgorszym razie upadniesz fantazjując, a to i tak o wiele lepsze od sesji z pornografią.

666.Kłamstwa nałogu, ich rozpoznawanie, rozpoznawanie sygnałów od układu limbicznego
- kłamstw nałogu nie da się wymienić, są ich setki tysięcy, ale zawsze mają one postać pozornie przemyślanej decyzji, która prowadzi nas na manowce, o ile łatwo rozpoznać upadek wywołany silnymi emocjami, to najgorsza jest identyfikacja dokonania racjonalizacji ("Masturbacja jest normalna dla osób w każdym wieku, dlaczego więc się tym aż tak przejmuję? W końcu wytrzymałem już 2 tygodnie")
- "masturbacja jest zdrowa dla organizmu" - organizm radzi sobie znakomicie sam chociażby poprzez polucje, pomóc można mu inaczej...
- "zrobię to ten jeden, ostatni raz" - aha, jasne, a potem jeszcze afterparty itd.
- "to był ciężki tydzień, a ja mam kłopoty ze snem, muszę to zrobić bo inaczej zwariuję" - nie, serio, nie musisz.
itd. itp.
- sygnału od układu limbicznego - to jest stosunkowo proste - załóżmy, że masz w ręku kostkę Rubika, Twój umysł ciągle pracuje nad tym jak ułożyć ją prawidłowo, jest to w zasadzie nieprzerwany ciąg myśli, które mają swój początek jak i koniec. Sygnały od układu limbicznego mają inny charakter - po pewnym czasie od posiłku nagle czujesz głód, który nasila się kiedy znajdujesz się w miejscu, które kojarzy Ci się z jego zaspokojeniem (chociażby widok szyldu baru z kebabem...) i podobnie jest z napięciem seksualnym - widzisz atrakcyjną kobietę lub przystojnego faceta, chwilę się przyglądasz, ale za moment masz ochotę spojrzeć jeszcze raz - estetyczny podziw powoli kiełkuje w zainteresowanie o charakterze seksualnym - możesz wierzyć lub nie, ale im bliżej jesteś wyzdrowienia, tym bardziej jest to tylko estetyczny podziw. Sygnał od układu limbicznego to impuls, który wiedzie Twoją myśl - możesz popuścić wodzę fantazji, ale jest to podporządkowanie procesu racjonalnego myślenia prymitywnemu mechanizmowi - czasem jest to przydane w życiu (agresja w sytuacji w której jest jedynym wyjściem), ale generalnie jest to mechanizm przynoszący więcej szkód niż pożytku

7)Metoda na start - małe kroczki, nie porywanie się z motyką na księżyc:

"pierwsze koty za płoty" - podstawowa metoda walki: jeśli jesteś mocno uzależniony od pornografii i masturbacji, przez pierwszy miesiąc zdecyduj, że nie oglądasz pornografii (żadnych wyjątków pod tym względem), ale pozwalasz sobie na masturbację bez fantazjowania, gazetek, porno itd. wtedy, kiedy masz na to bardzo silną ochotę (innymi słowy walczysz dalej cały czas, ale musi występować pewien poziom dyskomfortu psychicznego/"ciśnienia" - bez tego nie będzie postępów) ale po tym miesiącu będzie ci łatwiej zwalczyć obie pokusy na raz (o ile oczywiście dasz radę - to nie jest proste, ale łatwiejsze niż metoda cold turkey czyli "huzia na józia, zaczynam zrywać od dziś, tylko zielono" bo to na pewno nie wypali, a im większe poczucie winy i niezadowolenie z własnej osoby, tym łatwiej o masturbację.

Masturbacja powiązana jest z radzeniem sobie z negatywnymi uczuciami, a samo już wiązanie tego zachowania z jakimkolwiek uczuciem powoduje, że silniej wiąże człowieka ze sobą. Walcz z całych sił, ale przez ten miesiąc jeśli już upadniesz to zamiast się tym martwić, zrób to na swoich zasadach - jak już naprawdę będzie cisnąć, po prostu to zrób - ale bez fantazjowania, edgingu (trzymania się na krawędzi przyjemności), gazetek, filmów, wsparcia. Przez miesiąc niech to będzie czysty akt fizjologiczny bez poczucia winy, ale do którego dojdzie TYLKO po heroicznej walce z samym sobą.

Po tym miesiącu możesz sobie wypowiadać wojnę. Nie będzie to już starcie Dawida bez procy z trzema Goliatami, tylko starcie Dawida z procą z uzbrojonym Goliatem.

Zawsze jednak będziesz mieć procę i będziesz mógł jej użyć.


  • 28


#210498 Co daje mi abstynencja/walka z nałogiem? Jakie są plusy życia bez?

Napisany przez Raróg on 26.04.2014, 14:48

Bardzo fajny, pozytywny temat :-)

 

Myślę, że jako osoba, która jeszcze dwa lata temu myślała o skończeniu ze sobą, przeszła drogę przez wewnętrzne piekło, żeby się uwolnić i obecnie pomaga innym w ramach międzynarodowego zespołu coachów na feedtherightwolf, mam się czym z wami podzielić. ;-)

 

Na wstępie chciałbym wam powiedzieć, że każda wyobrażona radość, która pojawia się przed waszymi oczami w trakcie wychodzenia z nałogu jest niczym w stosunku do tego, co faktycznie pojawi się w waszym życiu, gdy wreszcie się uwolnicie. Może wam się wydawać, że gdy rzucicie pornografię będzie wspaniale, ale tak naprawdę nie macie pojęcia jak to jest. Żadna romantyczna wizja nie zastąpi wam własnego doświadczenia i wewnętrznej motywacji.

 

W moim życiu zaszło bardzo wiele zmian, ale tylko część wiążę z utrzymaniem abstynencji. Ogromna większość tyczy się wewnętrznej pracy, którą wykonałem walcząc z nałogiem, z jego prawdziwymi przyczynami i w tym kontekście uzależnienie jest najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała w życiu. Być może, gdybym nie cierpiał tak bardzo w najbardziej intymnej sferze, nie znalazłbym motywacji, aby przełamać tkwiące we mnie destruktywne schematy.

 

Po pierwsze nauczyłem się kochać. Wcześniej jedynie wydawało mi się, że darzę moje kobiety miłością.

Po drugie zrezygnowałem z podwójnego życia i zobaczyłem, że mimo wszystko mogę być kochany. Pierwszy raz w życiu naprawdę otworzyłem się na drugiego człowieka. Przyniosło mi to ogromną ulgę.

Po trzecie nauczyłem się ryzykować. Zrozumiałem, że bez ryzyka nie ma rozwoju. Zaufanie komuś, to ryzyko, którego wcześniej nie chciałem podejmować.

Po czwarte nauczyłem się cenić siebie. Takiego jakim jestem. Nauczyłem się dostrzegać perspektywy zamiast negatywów.

Po piąte zrozumiałem, że moje życie ma cel. Odkryłem swoje powołanie.

Po szóste nauczyłem się, czym jest naprawdę seks i jak głębokim potrafi być doświadczeniem. Nauczyłem się, co to znaczy poczuć prawdziwą intymność gdy się z kimś kocham.

Po siódme nauczyłem się samokontroli, zrozumienia i empatii. Zrozumiałem, że nie umrę jeśli przestanę uprawiać seks, ale na pewno moje serce umrze, jeśli przestanę kochać.

Po ósme zyskałem ogrom energii, do życia, do realizacji swoich celów. Zniknęła depresja, rozdrażnienie, wieczne przemęczenie.

Po dziewiąte zobaczyłem, że męskość nie ma nic wspólnego z ilością seksu i kobiet w naszym życiu. Wiąże się ze spójnością wyborów, wewnętrzną równowagą, jasnością celu i odważnym działaniem.

Po dziesiąte nauczyłem się, jak bardzo można kogoś zranić, kiedy nie potrafimy kochać samych siebie.

Po jedenaste, poczułem więź z przyjaciółmi i nauczyłem się ją nawiązywać z innymi ludźmi. Odkryłem że całe życie właśnie tego pragnąłem, ale za bardzo bałem się zranienia aby otworzyć się na faktyczną relację z drugą osobą.

Po dwunaste, zobaczyłem, że wszystko sprowadza się do wyborów które podejmujemy – wiara we własne nałogowe myśli i odczucia też jest wyborem.

 

W skrócie – moje serce się otworzyło, moje pasje odżyły, zyskałem energię i radość do życia, a także cel, który chcę w nim realizować, nauczyłem się tworzyć więzi z innymi ludźmi, zniknęło poczucie osamotnienia i przede wszystkim sprowadzanie innych do roli seksualnej zabawki. Z pewnością zaszły też inne zmiany, ale te które wyszczególniłem powyżej wydały mi się najważniejsze.

 

Kiedy patrzę na siebie wstecz, wszystko to wydaje mi się majakiem szaleńca. Naprawdę przyszedł moment, w którym poczułem, jakbym się obudził – do innego życia, jako inny człowiek. Trochę lepszy.


  • 22


#211169 Onamiks

Napisany przez Matias on 15.05.2014, 01:43

Onamiks #60

 

Załączone miniaturki

  • onamiks_60.png

  • 20


#134899 Masturbacja a inne słabości

Napisany przez INTheJungle on 25.02.2010, 00:08

Często mówi się na forum o pracy nad sobą, budowaniu relacji z innymi ludźmi, organizacji czasu... To wszystko bardzo ogólne. Chciałem podzielić się czymś bardzo konkretnym z dziedziny pracy nad sobą, co mi bardzo pomaga w zmaganiach z nałogiem.

Tym czymś jest pokonywanie wszelkiej maści drobniejszych i większych słabości. Przełamywanie ich, rzucanie im wyzwania. To rzeczy często zwyczajne - powrót do domu, i zamiast leżeć od razu biorę się za drobne porządki i przygotowanie konkretnego posiłku. Relaks ograniczony w czasie, wtedy kiedy naprawdę jestem zmęczony, a nie bo mam czas. W komunikacji miejskiej mogę postać. Staram się opierać chandrom, zmęczeniu. Rano wstaję od razu, bez leżenia. Jem w ciszy i spokoju, bez żadnych filmów, seriali, nie uciekam od siebie, trudnych tematów. Jestem z sobą szczery, nie szukam wymówek, nie obracam w żart problemu / zadania, podpowiedzi mojego wewnętrznego głosu, jakkolwiek ortodoksyjny by się wydawał. Jeśli powinienem się z kimś skontaktować, robię to - niezależnie od humoru i chęci. Jak mam coś zrobić - to to robię, nawet jeśli z braku motywacji tempo jest słabe. Komputer włączam jak mam ku temu konkretny powód, listę rzeczy do zrobienia. Na łóżko kładę się tylko idąc spać.
Szczególne znaczenie ma czas po upadku - tutaj słabość pokonać jest najtrudniej. Ale to pokonanie tej słabości najbardziej posuwa mnie do przodu w walce z nałogiem.
I to pomaga, bo dzięki temu czuję się silniejszy, mam większą kontrolę nad sobą.
Steve Pavlina, ekspert w dziedzinie rozwoju osobistego, na swoim blogu pisze o rozwijaniu dyscypliny, iż przypomina to ćwiczenie mięśni - zaczynasz od małych ciężarów, by z czasem przejść na cięższy kaliber. W podobny sposób przełamywanie własnych słabości, nawet tych drobnych, o niewielkim znaczeniu praktycznym, pomaga rozruszać mięśnie naszej woli przed zmaganiem z pokusą nałogu.

Interpretacja religijna: Grzechem Dawida było to, że nie poszedł na wojnę. Został w domu, a tam spotkał go grzech (cudzołóstwo). Mężczyzna musi iść na wojnę, walczyć ze swoimi słabościami.
  • 19


#181790 Nałogowe odkładanie spraw na później - prokrastynacja

Napisany przez Agent on 09.11.2012, 11:03

Prokrastynacja - moja zmora: chorobliwe odkładanie spraw na później, nawet tych bardzo ważnych, bez względu na konsekwencje.

Poniżej zamieszczam artykuł Why Procrastination is So Common in Addiction Recovery, który na szybko przełożyłem na polski. Dzięki temu artykułowi zrozumiałem, jak bardzo cienka linia dzieli prokrastynację od uzależnienia behawioralnego. Prawie wszystko jest wspólne: nie radzenie sobie z wewnętrznym napięciem, irracjonalność zachowania w odpowiedzi na emocje, nie liczenie się z konsekwencjami swoich zachowań, poczucie winy napędzające dalszą skłonność do odkładania na później.

Artykuł:


Dlaczego prokrastynacja występuje tak często podczas leczenia nałogów?

Jeśli potrafisz przyjąć, że leczenie nałogów to nie wyłącznie trwanie w abstynencji, będzie Ci łatwiej zrozumieć, dlaczego tak częstym problemem zdrowiejących nałogowców jest prokrastynacja. Ponieważ zasadniczą częścią terapii dla osób uzależnionych jest leczenie umysłu myślącego w sposób „uzależniony”, logicznym jest, że prokrastynacja jako skaza charakteru jest tak powszechna.

Czym jest prokrastynacja?
Prokrastynacja jest sklasyfikowana jako typ zachowania „unikającego” , za którego przyczynę uważa się sposób radzenia sobie z wewnętrznym napięciem. Jednak takie zachowanie „unikające” tylko powiększa problem. Skutkiem działań prokrastynatorów w celu uniknięcia stresu i napięcia jest w rzeczywistości jeszcze większa ilość stresu i napięcia niż mieli oni początkowo.
Prokrastynacja w niewielkim wymiarze jest uważana za normalną. Problem zaczyna się wtedy, gdy utrudnia ona normalne funkcjonowanie. Nie powinna być mylona z lenistwem. Generalnie wiąże się ona ze stresem, niskim poczuciem własnej wartości i autodestrukcyjnym myśleniem. Często spotykane w prokrastynacji są też świadomość problemu kontrolowania własnych impulsów oraz potrzeba natychmiastowej satysfakcji. Widać w tym bliskie powiązanie z nałogiem.

Nałogowa osobowość
Osoby działające w oparciu o nałogowy system przekonań mają tendencję do rozwijania nałogowej osobowości. Taka osobowość rozwija się jako impuls chronienia się przed bólem i cierpieniem spowodowanym przez nieumiejętność zmierzenia się z wyobrażeniem takich osób na temat tego, jacy oni, inni ludzie oraz świat dookoła powinni być.
Nałogowa osobowość składa się z wielu cech. Pomimo że każda osoba uzależniona jest inna, uzależnieni mają wiele cech wspólnych. Ich sposób radzenia sobie z tymi cechami może być bardzo różny.
Wiele z różnych cech osobowości nałogowej idealnie pasuje do naszego obecnego rozumienia zjawiska prokrastynacji. Potrzeba natychmiastowej satysfakcji może wyjaśniać, dlaczego prokrastynator odłoży na później sprawę bardzo ważną, aby mógł zająć się czymś, co sprawi, że od razu poczuje się dobrze. Obawa przed podejmowaniem ryzyka pasuje do wewnętrznych lęków, które powodują prokrastynację. Wszystkie te cechy składają się u osoby uzależnionej na zachowanie unikające, którego skutkiem jest prokrastynacja.

Leczenie prokrastynacji
Doskonale zrozumiałe jest, że leczenie z nałogów to coś więcej niż tylko odstawienie kompulsywnych zachowań czy zażywanych substancji. Polega to raczej na leczeniu nałogowych wzorców myślenia. Na terapii grupowej dla osób uzależnionych bardzo często można usłyszeć o problemie prokrastynacji. Jest to też bardzo często próg zwalniający na drodze do wyleczenia nałogu.
Pierwszym krokiem do zapanowania nad skłonnością do odkładania spraw na później jest przyznanie się, że ma się ten problem. Jeśli nie zaakceptujesz faktu, że stosujesz prokrastynację jako zachowanie unikające, nie będziesz potrafił  pracować nad wyleczeniem się z tego. Kiedy już przyznasz, że jest to coś, co stale robisz, musisz zacząć bacznie się temu przyglądać.
Przy każdej typowej codziennej czynności – obserwuj, czy właśnie nie zaczynasz odkładać na później czegoś, co powinieneś zrobić od razu. Nie chodzi tylko o to, żeby być świadomym takiego zachowania. Powinieneś skupić się na tym, CO POWODUJE, że zachowujesz się w ten sposób. Gdy już zidentyfikujesz emocje, które powodują, że chcesz stosować zachowanie unikające, będziesz w stanie zobaczyć nieracjonalność stosowanego przez siebie zachowania w odpowiedzi na te emocje.
I tak dochodzimy do klucza do pokonania tendencji do odkładania na później: gdy już wiesz, że to robisz, przemyślałeś, dlaczego to robisz… musisz przestać to robić. Zmuś się do wykonania każdego zadania, które masz ochotę odłożyć na później. Przez zmuszenie się i wykonanie zadania unikniesz poczucia winy i stresu, które miałbyś, gdybyś zgodnie z tym, co czujesz, odłożył na później. Zmniejszenie poczucia winy i stresu będzie miało wpływ na twoją chęć do unikania wykonywania zadań w przyszłości.


  • 18


#208143 Onamiks

Napisany przez Matias on 06.03.2014, 01:14

Onamiks #47

 

Załączone miniaturki

  • onamiks_47.png

  • 17


#155478 Your Brain On Porn - streszczenie

Napisany przez INTheJungle on 31.07.2011, 03:52

Film pod tym tutułem oglądałem już jakiś czas temu, polecał go Steppenwolf. Film bardzo mi pomógł, mówi o mechanice mózgu związanej z uzależniem od pornografii, udziela też praktycznych rad. Dziś obejrzałem go po raz kolejny, przy okazji robiąc notki. Pamiętam jakieś posty od ludzi, dla których problemem był język angielski. Pomyślałem zatem, by zapostować moje notki, może komuś się to przyda. Notki jak notki - pisane na żywo w trakcie oglądania, trochę chaosu tu i tam... ale ogólny sens jest.

1. Uzależnienie od xxx nie wymaga genetycznych uwarunkowań. Normalnie ludzie wpadają w to po prostu oglądając zbyt często. Po zwalczeniu problemu, często wracają do normalności i nie wpadają w inne uzależenia.

2. Kwestia ewolucji mózgu - nie jesteśmy przystosowani do oglądania takiej ilości golizny i seksu. Podobnie, nie jesteśmy przystosowani do tłustego żarcia - kiedyś było tego mało, więc z natury z chęcią sięgamy po duże ilości tego.

3. Efekt Coolige'a - dla lepszego rozproszenia genów, człowiek po pewnym czasie traci zainteresowanie seksualne partnerem, wzrasta pożdanie wobec innych. W testach, szczur przy 1 partnerce zaraz się nudził, ale poddawany kolejnym dziewczynom był w stanie seksić do wyczerpania. Efekt dotyczy wszystkich ssaków, obu płci. Niezależnie od tego, jak piękną masz dziewczynę.

4. System limbiczny warunkuje zachowanie wszystkich ssaków, kształtuje ich emocje i decyzje. Bałagan tu to bałagan emocjonalny i decyzyjne, tu rodzi się motywacja. Jego celem - przyjemność, unikanie bólu. Ważną jego częścią - układ nagrody. Tu konsultujemy wszystkie nasze decyzje. Zachęca do seksu, ale też do jedzenia, budowania relacji, podejmowania wyzwań. Ale też drobnych rzeczy - uśmiech ładnej dziewczyny, ładny widok. Układ nagrody to silnik, dopamina to paliwo. Tłuste żarcie, cukier - więcej dopaminy, stąd zachęta. Orgazm jest znacznie większym dopaleniem.

5. Ładowanie dopaminy - wszystko co idzie w górę, idzie w dół. Zaczynasz przygotować posiłek - rośnie, osiąga maksimum przy pierwszym gryzie i potem spada. Szczyt osiąga także przy orgaźmie, rośnie dotej pory - dopamina pcha nas do orgazmu.

6. Dopamina kocha też nowości - nawet jak jesteś napchany, nie chcesz już dalej jeść - jak zobaczysz coś nowego smacznego, masz ochotę się przejeść. Układ nagrody przeważna nad racjonalnym umysłem. Ergo - efekt Coolidge'a. Dopamina stoi za libido. Stąd też w trakcie sesji porno przełączasz między filmami. Układ nagrody jest bardzo silny, pokonuje choćby info związane z uczuciem sytości, czy racjonalne argumenty co do przejedzenia. Ten mechanizm z punktu widzenia natury ma sens - jak wilk dopadnie mase żarcia, niech zje wszystko ponad przejedzenie, bo żadko ma na to okazję. Przypadek świnki morskiej Sootiego - wyrwał się do klatki żeńskiej, seksił na potęge, potem spał dwa dni.

7. Wszystkie uzalezniające czynności i substancje powodują uwolnienie dużej ilości dopaminy, ona za nimi stoi. Przy czym, poziom dopaminy rośnie wraz z oczekiwaniami, nadziejami, chęcią realizacji. Rośnie gdy możliwość staje się coraz bardziej realna, do pierwszego gryzu. Za samo lubienie aktywności - konsumpcji, orgazmu - odpowiadają już opiaty.

8. Potrzebujesz normalnego poziomu dopaminy do normalnego, szczęśliwego życia. Jeśli wyłączymy dopaminę u szczura, połozy się i umrze. Nie ruszy [beeep] po posiłek, nie będzie miał ochoty na seks. Jeśli zdrowemu szczurowi damy możliwość pobudzania układu nagrody (guzik i elektrody w mózgu) będzie się nim bawił aż umrze z głodu, nawet jeśli szama będzie niedaleko.

9. Uzaleznienia, także behawioralne (jedzenie, hazard) zmieniają biochemię mózgu. Znacznie łatwiej jest też uzależnić się od naturalnych dopalaczy dopaminy. 15% użytkowników narkotyków się uzależnia, w przypadku jedzenia - 60% amerykanów ma nadwagę, 30% - tłuściochy.

10. Mózg przystosowuje się do nadmiernej stymualacji. Jak?
A. Deregulacja układu nagrody
Ciężej jest odczuć przyjemność, wszystko daje jej mniej. W związku z tym, rośnie potrzeba uzyskania jej więcej - rośnie chęć, pożadanie chaju.
Co więcej - kwestia synaps, przekazywania dopaminy. Pomiędzy komórkami nerwowymi przesyłanie następuje za pomocą receptorów. Reagują one na substancje chemiczne (np. dopaminę) i odpalają sygnał. Co się dzieje, gdy zalejesz je dopaminą? Częśc obumiera. Stąd słabe zainteresowanie innymi, zwykłymi rzeczami. Efektem - ciągle słaby nastrój, bałagan emocjonalny, życie nie sprawia przyjemności. A jednoczesnie, bardzo potrzebujemy dopaminy, przyzwyczajeni do dużej ich dawek. Dobrą dawkę da tylko porno. Wystarczy o nim pomyśleć, i mamy strzał dopaminy. To jak naciskać jednocześnie gaz (dopamina, porno) i hamulec (niszczenie receptorów). Co się dzieje ze szczurami, które przyzwyczaimy do tłustego żarcia? Po powrocie do normalnego żarcia początkowo nie chcą go tykać. Po dwóch tygodniach biochemia dopaminy dalej nie wraca do normy. W przypadku kokainy - wraca po dwóch dniach.
B. Przewirowanie mózgu - silniejsze układy chęci, słabsze układy nagrody. Jak z mięśniami. Im częściej używamy, tym są silniejsze.
Komórki im częściej się komunikują, tym połączenia sa lepsze. To jak z chodzeniem po trawniku - im częściej po nim chodzisz, tym droga łatwiejsza. Im łatwiejsza, tym chętniej po niej chodzisz. To droga najmniejszego oporu.
Inaczej jest ze wspomnieniami - tutaj ich nie powtarzasz. Ale im większy ładunek emo, tym będą silniejsze. Mowa o emocjach pozytywnych (dopamina), ale też negatywnych (wstyd). Dopamina + wstyd = paskudne combo. Lepiej więc się nie dołować po upadku.
Wspomnienia tworzą wyzwalacze, krótkie drogi do odpalenia układu nagrody. To może być zapach ciasteczek - nawet jak nie jesteś głodny. Dla palacza - skończenie posiłku. Dla pornofana - bycie samemu w domu.
Co gorsza, im silniejsza ścieżka poddawania się żądzom, tym słabsza ścieżka kontroli, racjonalnej odmowy. Niestety, nawet po latach ścieżka uzależnienia może pozostac, nawet jeśli będzie słaba. Optymistycznie - im częściej mówimy nie, tym nasza ścieżka kontroli jest silniejsza.
Iporn, tak jak każde uzależnienie, zmienia mózg. Może też sprawić, że nabędziemy nowe gusta seksualne. Niezależnie od tego co o nich uważamy. Ale jako że umysł sam sie z czasem zmiania, możemy też sie od tych w ten sposob nabytych pereferencji z czasem uwolnic.

11. Do tego dochodzą pewne szczegolne cechy uzaleznienie od porno. Porno daje wielki dostep do nowosci. W odroznieniu od dragow / zarcia nie ma ograniczenia, stopu, mozesz utrzymywac duzy poziom dopaminy aż uśniesz. Z jedzeniem eskalacja to wiecej jedzenia, z porno - nowe praktyki seksualne. Wreszcie porno jest zawsze dostepne - nie tylko na klikniecie, ale takze w bani, jako wspomnienia. Flashback to strzał dopaminy.

Charakterystyczne objawy:
- impotencja dla seksu, nie dla porno
- zmiana preferencji, wykraczajaca poza naturalna orientacje seksualna
- niepokoj, niechec do obcowania z innymi
- rosnaca dysfunkcja erekcji
- chroniczne doły, brak motywacji
- trudnosc w koncentracji

Co z tym zrobić?

Uzależnienia to skomplikowana sprawa, ale co można zrobić z perspektywy mechaniki bani?

1. Reboot.
Powrót do prawidłowej biochemii mózgu. Tak by poziom receptorów dopaminy wrócił do normy. Trudno powiedzieć, ile to zajmie, nie jest to proces liniowy. Oczywiście wpadki wydłużają go.
2. Rewire.
Osłabienie ściezki uzależnienia, wzmocnienie kontroli. Na początku łatwo jest iść drogą uzależnienia, z kontrolą jest trudniej, ale z czasem pierwsze osłabnie a druga sie wzmocni.

Czy konieczne jest zerwanie z masturbacją? Lepiej tak, jako że łączy się z fantazjami. Jeśli już musisz, rób to bez fantazji.


  • 17


#126162 Po połroczna abstynencja

Napisany przez Marcin_G on 08.09.2009, 09:27

Chciałbym podzielić się z wami przemyśleniami dotyczącymi mojej trwającej juz od 6 miesięcy "wstrzemięźliwości". Na początku powiem że nie uważam się za osobę „wyleczoną” wiem że to będę mógł stwierdzić dopiero pod sam koniec mojego życia. Mogę upaść w każdej chwili jutro bądź za pół roku, z tą różnica ze im dłuższa abstynencja tym taki upadek jest trudniejszy. Nie chce rozpisywać się o mojej przeszłości, ale wiedzcie ze jeszcze rok temu onanizowałem się 2-3 razy dziennie KAŻDEGO DNIA, a mój koszmar z onanizmem zaczął się we wczesnym dzieciństwie i z wiekiem pogłębiał. Postanowiłem z tym skończyć dlatego zapisem się na to forum i tu pragnę szczerze podziękować wszystkim ludziom dziękim którym te forum powstało i funkcjonuje oraz jego użytkownikom DZIĘKI !!! JESTEŚCIE WSPANIALI!! daliście mi  wsparcie i natchnienie bez którego na pewno tyle bym nie wytrzymał!!!!.
Od samego początku walki zrozumiałem ze błędem jest zakładanie sobie konkretnej ilości dni do wytrzymania dlatego walczę o każdy z osobna – mowie sobie dziś tego nie zrobię i tak codziennie- oczywiście nie myślałm ze tych dni uzbiera się prawie 200 :) . Jednocześnie staram się nie żyć w cieniu tego nałogu tylko zajmować się swoimi sprawami życia codziennego. Przez pierwsze 2 miesiące było naprawdę ciężko bardzo wtedy pomogła mi modlitwa i wiara w Boga(nie chce tu nikomu narzucać ideologii pisze tylko jak jest to w moim przypadku) oraz  blokada na strony xxx. Dziś mogę powiedzieć ze ograniczyłem masturbacje  o 100% a porno o 90% -nie mam już blokady na kompie od 3 miesięcy i niestety zdarza mi czasami się wejść na „stronkę” ale od razu z niej uciekam porno mnie nie kreci już jak kiedyś(kiedyś to cały dzień oglądałem jak nikogo w domu nie było )brzydzę się już pornografia i żałuje każdej choćby i myśli o niej. Mam za to coraz dłuższe okresy spokoju przerywane kilkudniowymi „burzami” – kiedy to miewam silne erotyczne fantazje, ale dzięki Bogu jakoś wytrzymuje to.
Co mi dala abstynencja? : Pod względem fizycznym powróciło do mnie  poranne "drzewko" po 2 miesiącach abstynencji a pierwsza w życiu nocna polucje miąłem 1,5 miesiąca temu- tak wiec widzę wyraźne  jakie szkody poczyniła  nałogowa i długoletnia masturbacja, TO DA  SIĘ ODWRÓCIĆ!! Z czasem ALE trzeba TEGO przyczynę zlikwidować.
Psychicznie tez mam lepszy humor kiedyś uważałem ze jestem totalnym zbokiem, brzydki i w ogóle ze w życiu liczy się tylko sex, pieniądze i wygląd, a ja ponieważ nie miałem ani jednego ani drugiego ani trzeciego uważałem się za totalne zero. Dziś już tak nie myślę nie mam łatwo bo aktualnie szukam pracy po studiach i jest ciężko, chciałbym znaleźć sobie pracę, także dziewczynę bo czuje się samotny, ale właśnie teraz mam do tego siły bo nie trące ich na masturbację i codzienne rozpaczanie nad tym faktem. Teraz podobają mi się prawdziwe dziewczyny a nie takie z końcówka jpg po nazwisku!! Panowie docencie to jakie macie wspaniale dziewczyny, żony, przyjaciółki, czy koleżanki- milion raz bardziej wartościowe niż sztuczny świat porno który się karmiliśmy!! Nadal w stosunku do kobiet jest b. nieśmiały, ale wierze ze  spotkam fajną dziewczynę która pokocha mnie z wzajemnością, która zaakceptuje mnie takiego jakim jestem, jak wyglądam, wcześniej przez porno wmawiałem sobie ze to nie możliwe że miłość nie istnieje!. Chciałbym bardzo stworzyć kiedyś trwały związek, zalorzyć rodzine mieć żonę i dziecko i to marzenie motywuje mnie do walki bo onanizm uniemożliwiał jego realizacje.Teraz wiem ze nie będę traktował kobiet przedmiotowo tylko przez pryzmat seksualności a z samym seksem zaczekam do ślubu, bo przecież zliczy sie coś więcej - poczucie własnego szczęscia :)
Nic kończę już mam nadzieję że moja historia kogoś zmotywuje warto walczyć warto!! wstawać po każdym upadku!! Jeśli kiedyś upadnę a to jest prawdopodobne niestety,  to na pewno nie podam się i znowu będę walczył. Puki co chwilo trwaj wiecznie cieszę sie z najdłuższej serii w całym moim życiu i wiem że wy również jesteście wstanie to osiągnąć tylko musicie WIERZYĆ... Boga i tez w siebie no i dużo ciężkiej pracy nad swoją wolą, a jeśli macie problemy z porno to i programy blokujące przez pierwsze miesiące nie zaszkodzą.  Najważniejsze to byśmy mieli szacunek sami do siebie i potrafili cieszyć się z każdego zielonego dnia!!! Ja Życzę nam wszystkim zwycięskiej walki spokojnych dni powodzenia!! Z Bogiem!!
  • 17


#144180 Pytanie do seksuologa

Napisany przez PP-S on 14.09.2010, 19:30

Witam serdecznie użytkowników,

w porozumieniu z administratorami forum zdecydowałem się założyć ten temat by umożliwić wam skorzystanie z profesjonalnej pomocy i porady zanim rozpoczniecie poszukiwania pomocy poza społecznością forum.

Krótko o mnie: Nazywam się Krzysztof Tryksza, jestem seksuologiem, członkiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. W Poznaniu współtworzę Pracownie Psychologiczno - Seksuologiczną, w której pracuje psychoterapeutycznie i seksuologicznie, także z osobami uzależnionymi "od seksu". Ponadto, wykładam przedmiot „Uzależnienie od seksu” na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jestem pod stałą superwizją kliniczną certyfikowanych seksuologów PTS: prof. dr hab. Marii Beisert, mgr Sokoluka oraz dr. Sławomira Jakimy. Biorę także czynny udział w konferencjach dotyczących seksualności człowieka. Powyższe świadczy o moich kompetencjach w zakresie, w jakim oferuję swoją pomoc na forum.

Zapraszam, więc do korzystania z mojej obecności. Prosiłbym jednak o zachowanie pewnego "porządku" zadawania pytań, nie powielania ich i powstrzymania się od „postowania” wiadomości w stylu "o, mnie też to interesuje". Dzięki temu temat ten będzie bardziej przejrzysty, a co za tym idzie, mnie i Wam będzie łatwiej z niego korzystać.

Chciałbym podkreślić, że na forum nie będę prowadził terapii, a jedynie poradnictwo. Możecie mi zadawać wszelkie nurtujące was pytania, prosić o porady i wskazanie specjalistów. Skorzystanie z mojej pomocy nie zastąpi jednak terapii czy grupy wsparcia i samopomocy.
  • 16


#230328 Onamiks

Napisany przez Matias on 26.11.2015, 01:28

Nareszcie! Kiedy następny?

 

Już :-).

 

I tym samym projekt Onamiks uważam za zamknięty.

 

Kiedy zaczynałem ponad dwa lata temu założyłem sobie 100 historyjek na serię i proszę - udało się.

Chociaż nie sądziłem, że zajmie mi to ponad dwa lata. Potraktujcie to jednak jako dowód, że nawet onanista może

wyłamać się ze schematu natychmiastowej gratyfikacji ;-).

 

Korzystając z okazji chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom za wsparcie i miłe słowa, na które nie zawsze

odpowiadałem, ale wiele dla mnie znaczyły i zachęcały do dalszej pracy. Prawdę mówiąc jest zaskoczony brakiem

negatywnych głosów (nie przypominam sobie takich) - spodziewałem się, że tu i ówdzie pojawią się komentarze,

że robię sobie "jaja z pogrzebu". Zapewne osoby reprezentujące ten pogląd omijały po prostu ten wątek szerokim

łukiem. I słusznie.

 

Tytułem niepotrzebnego wyjaśnienia wspomnę zatem tylko, że w żadnym momencie moim celem nie było naigrywanie

się z poważnej choroby, jaką jest erotomania. Mam nadzieję, że to było widać. Uważam za to, że nawet w najczarniejszych

sytuacjach humor pozwala spojrzeć z dystansem na swoje problemy. Padały tu już głosy o "oddemonizowaniu"

masturbacji i bardzo za nie dziękuję, bo o to też chodziło. A przede wszystkim chciałem stworzyć "coś swojego", bo od

wielu lat moja pasja tworzenia leżała odłogiem.

 

Wystarczy tej Oscarowej przemowy. Nie chciałem jednak kończyć wątku bez zamykającego komentarza.

Za parę dni wrzucę tutaj całą serię w formie ebooka, nieco przystępniejszego w czytaniu.

 

Pozdrawiam Was serdecznie

M.

Załączone miniaturki

  • onamiks_100.png

  • 15


#203043 Onamiks

Napisany przez Matias on 08.11.2013, 21:21

Dzięki, makulko, za miłe słowo. Pozostałym czytelnikom również. Nie spodziewałem się

aż takiej popularności.

 

Na razie nie mam w planach ekspansji do mainstreamowych mediów ;-).

Zresztą niszowe forum zasługuje na niszowy humor.

 

Gdzie indziej zrozumieją coś takiego:

Onamiks #12

?

Załączone miniaturki

  • onamiks_12.png

  • 15


#164535 Automatyka odpaleń i chorych schematów.

Napisany przez korzeniowski on 31.01.2012, 14:52

Trzy lata terapi .
Po 6msc. totalnego doła i mega ciągu powoli wychodzę na prostą .
Sędzę że to zasługa wypróbowanych w praktyce narzędzi o których jak sądzę warto porozmawiać .

W przeciwieństwie do znanego wszystkim modelu w którym to narasta w nas napięcie aż w końcu ulegamy pokusie i upadamy u mnie dużo częstszą przyczyną upadków są nagłe, nispodziewane odpalenia.
Mówie tu o sytuacji gdy wszystko jest OK, gdy czuję się silny, odprężony, szczęśliwy a tu nagle pojawia mi się idealny, perfekcyjny obiekt w idalnym miejscu i okolicznościach do uruchomienia .
Wtedy odpalam się zanim wogóle zdąże pomyśleć.
Odpala się jeden z moich chorych schematów .
Do tej pory uważałem że jestem wobec tego automatu bezsilny i szedłem w bagno jak w dym.
Okazuje się jednak że po odpaleniu takiego schematu wystarczy go zidentyfikować, nazwać schematem nr.3 zaczać o nim myśleć by w kolejnej fazie tego procesu potrafić zastąpić ten chory schemat innym (zdrowym).
W praktyce wygląda to tak:

Jadę autem, przejeżdzając obok przystanku tramwajowego widzę stojącą samotnie ładną, kuso ubraną seksowną laskę.
Dla mnie to idealna sytuacja by sie uruchomić .Gwałtowne hamowanie, parkowanie na jakimś klombie i już jestem sam na sam z moją muzą .Później wiadomo ...
Stosujac w/w metodę kwestia wyglada nastepująco :

Jadę, widzę, gwałtowne hamowanie, parkowanie na klombie i ...
Biorę zeszyt i piszę : 20.01.12 godz.12.15 odpalony schemat nr.4
W rozpisce schematów które powtarzają się najcześciej mam zapisane : schemat nr.4 - jade po Kinder Maxi King do najbliższego sklepu .
Więc zjeżdżam z klombu, sprawdzam czy auto nadaję się jeszcze do jazdy i jeśli nadal mam w nim 4 koła jadę po ulubionego batona .
Tak wygląda to w skrócie .
Identyfikowanie, nazywanie po imieniu tego co sie stało uruchamia w nas proces myślowy .
Wtedy nie kierujemy sie już tylko wypalonym w naszym mózgu schematem tylko zaczynamy kierowac się rozumiem .
Odzyskujemy kontrolę i zaczynamy decydować np. o użyciu innego schematu wymyślonego wcześniej specjalnie na te okazję .
I o to w tym wszystkim chodzi .

Musisz przemyśleć (rozpisać) krok po kroku schemat postepowania w Twojej sytuacji i zastanowić się co możesz robić gdy to się zaczyna .
Np. pierwsza myśl o wpisaniu www.porno. wyłączam kompa .Robota przez to stoi - trudno!!! jak nie wyłączysz kompa wejdziesz na www.porno. i tak roboty nie zrobisz .
Tak po koleji rozpisujesz każdy schemat postepowania który prowadzi Cie do upadku.
W każdej z rozpisanych sytuacji znajdziesz jakiś sposób pomocy, skojarz go z konkretnym schematem i zastosuj gdy przyjdzie czas.
Oczywiście musisz chcieć skorzystać z przygotowanych wcześniej kół ratunkowych .
Żeby przypomnieć sobie czego chcesz Ty a nie Twoj nałóg musisz złapać kontakt ze swoim myślącym mózgiem czyli zacząć myśleć .
Do tego celu możesz posłużyć się wcześniej opisanym sposobem identyfikacji schematu.
Ja wiem że to wszystko łatwo pisać a trudno zrobić ale najmniejsza wygrana pozwala uwierzyć że powiedzenie nałogowi NIE wogóle jest możliwe .
To pomaga uwierzyć że powiedzenie nałogowi NIE wogóle jest możliwe .
A jeśli możliwe jest to raz to możliwe jest i drugi i trzeci raz .Prawda ?

Proszę pamiętać jednak żę wszystko to jednak tylko eliminacja skutków niezrównoważonego życia które to jest kluczem do tego by to zaczynało się jak najrzadziej.
Warto pomyśleć nad reformą swojego życia, to nie boli tym bardziej żę często gorzej już być nie może .

Zachęcam i zapraszam do opisywania w tym temacie schematów które w Waszym przypadku są najczęstszą przyczyną upadków.
Piszcie jakich kół ratunkowych używacie by pomóc sobie powiedzieć NIE gdy jeszcze jest to możliwe, gdy nie jest za późno.

Moje przykladowe schematy w których stosuje różne koła ratunkowe to np.
xxx w TV
xxx w kompie
xxx na stacji beznzynowej
bezsenność, plaża, basen, TIRówki no i oczywiście obiekty .

Na każdą z tych okazji mam konkretne koło ratunkowe którego używam gdy to się zaczyna .

Może zacznijmy od najprostszych ale i jak sądze najczęstszych schematów czyli XXX w TV i na kompie .
Osobiście mam w TV właczonych tylko około 20 programów na których XXX pojawia się dość żadko .
Reszta jest zakodowana (mogę to rozkodować ale to wymaga czasu i kilku decyzji zatem jest czas by się wycofać ).
Jeśli tylko przychodzi mi pierwsza myśl by to zrobić wyłączam TV , to takie proste na tym etapie odpalenia się schematu .
Po rozkodowaniu TV gdy zacznę już czegoś szukać wycofać się jest już dużo trudniej zatem nie warto do tego dopuszczać.
To samo tyczy się komputera .
Pierwsza myśl o xxx, myśl o poszukaniu bikini (jak to zgrabnie ujął s_s któremu to zresztą ten post był dedykowany w pierwotnej wersji wink.gif) skutkuję bezwzględnym wyłaczeniem kompa .
Na etapie pierwszych mysli o bikini nie jest to jeszcze takie trudne .

Jeśli któś ma jakieś ciekawe pomysły na koła ratunkowe w różnych schematach proszę pisać.

pozdrawiam serdecznie
życząc wszystkiego dobrego :)


  • 15


#155983 Weteran forumowy daje radę :)

Napisany przez Norman_Davies on 18.08.2011, 09:47

Mam wrażenie, że wiele z was popełnia pewien błąd. To forum jest bardzo dobre. Trafiając na nie, można uświadomić sobie, że siedzi się w masturbacji bardzo głęboko, że jest to problem, że trzeba z tym walczyć. Na nim można przeczytać wiele ciekawych artykułów, podzielić się tym co nas trapi, zasięgnąć porad od ludzi bardziej doświadczonych w walce. W końcu można zadeklarować, że i ja będę walczył, zrobić motywujący kalendarzyk. W tym wszystkim jednak jest coś złego, w centrum uwagi stawia się masturbację a nic innego. Pewnie dlatego, że jest to wasz aktualnie najważniejszy cel - wyeliminowanie tego. Nie możecie tak myśleć! Każda wasza porażka wtedy to jak gwóźdź do trumny. Ojej, jestem beznadziejny, upadłem, chyba już nigdy z tego nie wyjdę, poza tym mi się nie udaje na uczelni, nie mam szczęścia z dziewczynami. A czemu nie masz? Bo siedzisz z nosem w ekranie, czytasz posty na tym forum, w drugiej zakładce masz otworzony adres jakiejś strony porno. Jeśli będziesz cały czas o tym myślał, cały czas do tego wracał, to nigdy z tego nie wyjdziesz. Zdałeś sobie sprawę na forum z tego, że to ważne, by z tym powalczyć - EXTRA! To Ci wystarczy. Odłóż to na bok. Weź się za naukę, albo za pracę. Spotkaj się ze znajomymi. Jak nie masz znajomych a wstydzisz się zagadać, zrób to przez internet. Wiesz ile jest osób, które też są nieśmiałe? Szukasz dziewczyny/chłopaka, przez internet też możesz. Co z tego, że jak rozmówca wyśle Ci fotkę, to Ci się nie spodoba? Nawet jeśli, to przecież nie musi od razu zostawać Twoją żoną/mężem. A może okaże się na tyle fajny, że przestanie Ci to przeszkadzać.
Przez ciągły kontakt z tematem onanizmu, ludzie zapominają o prawdziwym życiu, o tym że muszą pracować.

"Nie mam pracy :( Czemu? Bo się onanizuję, jaki ja jestem beznadziejny. Nigdy nie znajdę pracy."

Później wypisują na forum, że źle się czują cały dzień po samogwałcie. No ja im się nie dziwię, skoro dla nich nie jest ważne zjeść, wyspać się, a walczyć z nałogiem. Upadek to dla nich jak niezdany egzamin, do którego uczyli się pół roku.

Weźcie się wszyscy za siebie, bo od takiego użalania nic z was nie będzie. Żaden pracownik nie potrzebuje smutasa, chyba że chcecie zostać grabarzem, to w sam raz się będziecie nadawać.

Jak ktoś jest w trakcie nauki - ucz się! Kiedyś może być na to za późno i nie poradzisz sobie w dorosłym życiu. Nie chodzi mi tu też bezpośrednio o studia, bo można uczyć się jakiegoś fachu - w Polsce z resztą po studiach wyższych mniej pracy niż bez nich, no le to szczegół.

Wiem na własnym przykładzie, że sesja egzaminacyjna to najtrudniejszy czas dla onanisty. Siedzieć przy książkach a popęd chce czego innego. Jeśli umiesz się choć trochę kontrolować a widzisz, że z nauki nici, bo ciągle SEKS. Dokonaj onanizmu i bierz się dalej za robotę. Nauka też jest ważna! Nie tylko walka z onanizmem. Od niego możesz się w trakcie semestru odzwyczajać i w końcu będziesz go coraz mniej potrzebować i później walka w sesji nie będzie już takim problemem.

Możecie mnie opieprzyć, że nakłaniam kogoś do masturbacji. Jestem n tym forum już ponad 6 lat. Kiedyś działałem bardzo aktywnie, czytałem wszystko co leci, przez jakieś pewnie 3 lata, bo byłem moderatorem i musiałem nad tym także zapanować. Znam setki historii wychodzenia z nałogu więc wiem co ludzi gnębi. Mam też własne przemyślenia bo bardzo głęboko w tym siedziałem, teraz nie jest to moim problemem. Nigdy jednak nie zapomniałem, że trzeba się uczyć, że trzeba mieć czas dla znajomych, dla sportu a masturbacja była miłym przerywnikiem w życiu. Dopiero forum, na które trafiłem przypadkiem, uświadomiło mi, że to nie jest do końca takie fajne, jakby się mogło wydawać.

Skąd mój powrót na forum? Czy wróciłem do rękoczynu? Nie no, na forum wracam z sympatii, bo co jakiś czas tu zaglądam. Są wakacje, mam trochę czasu by poczytać kilka wątków, może komuś pomóc. Na forum poznałem wielu wspaniałych ludzi, których serdecznie pozdrawiam :)

Ten temat nie ma na celu nikogo obrazić, czy nakłonić do masturbacji. Ma pokazać wam, że jest też coś innego poza walką z nałogiem. Sam tkwiłem w tym bardzo długo, a teraz studiuję i bardzo dobrze mi idzie. Niebawem biorę ślub. Wszystko jest na dobrej drodze, ale wiecie czemu? Bo nigdy nie zapomniałem, że żeby żyć, trzeba jeść, trzeba mieć z kim pogadać, trzeba poczuć bliskość drugiej osoby i o to walczyłem od początku i to sobie powoli zdobywam.

Pozdrawiam walczących i życzę im powrotu do codziennego życia oraz wyrwania się ze szponów nałogu ;)

P.S. Czemu zostawiłem forum? Zrezygnowałem z funkcji moderatora? Bo nie mam teraz na to czasu. Poza tym będąc tu cały czas, dalej bym w tym tkwił. Kiedyś trzeba sobie powiedzieć dość. Ktoś odchodzi a na jego miejsce przychodzą inni.
  • 15


#213189 Onamiks

Napisany przez Matias on 01.07.2014, 01:13

Onamiks #66

 

Załączone miniaturki

  • onamiks_66.png

  • 14


#225442 Onamiks

Napisany przez Matias on 26.05.2015, 17:14

Onamiks #90

 

Załączone miniaturki

  • onamiks_90.png

  • 13


#193526 Żony i masturbacja, pornografia

Napisany przez naffarin on 23.05.2013, 13:33

Wiesz dlaczego małżeństwo to jedna z najbardziej odpowiedzialnych decyzji w życiu? Bo decydując się na nie, zgadzasz się na bezwarunkową miłość do końca życia. Bezwarunkową, czyli nie stawiającą warunków. Nawet jeśli ona nie wypełnia tego co Ci przysięgała, Ty nie jesteś z tego zwolniony.

 

iksons. Co z tego, że ja będę chciał rozmawiać o potrzebach jak ona nie chce.

 

Rozmawiaj o jej potrzebach. Jej trudnościach. Jej zmartwieniach. Jej marzeniach. Jej oczekiwaniach.

Gwarantuję, że gdy ona wyczuje że masz dobre intencje (wysłuchanie jej, a nie nakłonienie do seksu), będzie chciała rozmawiać.

Jeśli masz ochotę po raz już n-ty w tym temacie odpowiedzieć "nie, bo ona... coś tam" przeczytaj jeszcze raz to co napisałem na początku.

Trudno mi wierzyć, że w ten sposób podchodzisz do rozmów z nią. Dlaczego?

 

"Z resztą, nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie mam jej za każdym razem mówić pocałuj mnie tu albo dotknij mnie tam."

 

Celem rozmów nie jest nakłonienie jej do seksu. Nie jest też nim mówienie o Twoich potrzebach. W normalnej sytuacji w małżeństwie, jak najbardziej. Obie osoby wyrażają swoje potrzeby i obie starają się je zaspokoic. Ale jak sam widzisz u Was jest wyraźna asymetria, przynajmniej w rozmowach o seksie. Twoim celem powinno być okazywanie jej miłości, nawet jeśli to będzie przez pewien czas zupełnie jednostronne. Okazywanie w taki sposób, który ona zrozumie. Ten sposób może radykalnie odbiegać od Twojej wizji okazywania miłości w małżeństwie. Gorąco polecam Ci książkę - Gary Chapman "Pięć języków miłości". Może uda Ci się nakłonić również żonę, żeby ją przeczytać i potem o niej porozmawiacie? Jeśli ona będzie czuła się kochana, powinna być też bardziej otwarta na zaspokajanie Twoich potrzeb.

 

Jeśli to nie poskutkuje, warto pójść do specjalisty. Skoro ona nie chce, idź sam. Może z czasem sama też się przekona.

 

Pamiętaj, tak naprawdę nie ma znaczenia co ona robi. Jesteś dojrzałym, silnym facetem, o mocnej psychice i wolnej woli. Jesteś silniejszy od swoich potrzeb seksualnych. W tej chwili frustracja wywołana brakiem zaspokojenia zdominowała Twój sposób myślenia. W pewnym sensie jesteś więźniem swoich potrzeb seksualnych, To jest obszar nad którym możesz i powinieneś pracować, niezależnie od rozwoju sytuacji z żoną. Możesz uczyć się zaspokajać swoje potrzeby emocjonalne także wtedy, gdy nie masz dostępu do seksu. Wcale nie mam na myśli masturbacji czy porno. To oczywiście nie znaczy, że masz się z seksem pożegnać, bynajmniej. Ale dopóki nie nauczysz się odkładać go na bok, będziesz sie z tym męczył. Żona nie stanie się bardziej otwarta z dnia na dzień.

 

Szymonn w krótkim zdaniu wyraził to co widzą chyba wszyscy, którzy czytają ten wątek: "masz odpowiedź na wszystko i żadna z rad doświadczonych walczących do Ciebie nie trafia". A pojawiło się wiele wartościowych uwag, które powinieneś głębiej rozważyć, zamiast je z góry odrzucać. Zwłaszcza wypowiedzi forumowych kobiet :) Jeśli nie będziesz chciał przyjąć rad i wskazówek, to nie przyjmiesz i pozostaniesz w tym samym punkcie. Zachowasz jedynie poczucie, że masz rację... które na niewiele Ci się przyda. Skoro na forum odbijasz często wypowiedzi innych jak piłeczkę (a chyba nie tylko ja mam takie odczucie), trudno mi wierzyć, że w kontaktach z żoną jest inaczej. Nie ma znaczenia to czy racja jest po Twojej stronie czy nie. Liczy się to czy Wasze małżeństwo zostanie uzdrowione.


  • 13


#244961 Onamiks

Napisany przez Matias on 16.05.2017, 23:43

Onamiks #107

 

Załączone miniaturki

  • onamiks_107.png

  • 12


#217735 Onamiks

Napisany przez Matias on 29.10.2014, 00:42

Onamiks #78

 

Załączone miniaturki

  • onamiks_78.png

  • 12


#213924 Onamiks

Napisany przez Matias on 23.07.2014, 13:47

Onamiks #70

 

Załączone miniaturki

  • onamiks_70.png

  • 12